Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
małpka bubu

jak radzić sobie z gniewem?

Rekomendowane odpowiedzi

no właśnie, jak? gdy wkur.wia wszystko i wszyscy dookoła i ma się ochotę komuś przypieprzyć za jego/jej głupotę? jak, gdy gniew powoduje niebezpieczny wzrost ciśnienia? jak, gdy boję się wychodzić z domu? jak, gdy wkur...ją mnie faceci gapiący się na mnie? co ja do króćset jestem, małpa w zoo? mam ochotę takiemu powiedzieć żeby spierrrrrrrrrrrrrr.......ł. Jak, gdy wkur... mnie Mąż, gdy chcę mu powiedzieć co czuję a ten skręca na temat pracy lub jakieś nieistotne sprawy? jak, gdy inni chcą by ich aprobata była wiążąca dla moich decyzji? :hide::hide::hide::silence::silence::silence::evil::evil::evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Faceci to wzrokowcy, więc część z nich na pewno będzie się patrzeć i fantazjować w głowie. A z mężem to może zwrócić uwagę bardziej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

małpka bubu kup sobie worek treningowy...a sama też ubierz się w worek to i faceci nie będą na Ciebie zwracać uwagi i się może okazać, że tylko jeden worek potrzebny...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Długa lista, rzekłabym. Ale skoro jest taka długa to czemu miałaby nie być jeszcze dłuższa? Na gniew pomaga abilify, ale to chyba dla wybrańców, hehe. Na gniew. Na wqrwienie może jednak nie zadziałać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam podobny problem z tym, że to dzieci mnie wyprowadzają z równowagi. Mam córcię istnego diabełka i strasznie się na nią denerwuję, staram się być cierpliwy ale w końcu kończy się na tym, ze podnoszę na nią głos albo wręcz krzyczę. Dodam, że nigdy nie dałem nawet klapsa dzieciom ani mnie nie korci. Problemem u mnie jest krzyk. Czasami córcia jest taka straszna, że nie wiem co ze sobą zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kormorek, takie uroki rodzicielstwa, że dzieci testują cierpliwość rodziców :) Może nie powinnam się na ten temat wypowiadać, sama dzieci nie mając, ale każdy był przecież dzieckiem. Pamiętam jaka ja byłam i jak tata próbował okiełznać sytuacje - niestety nie był cierpliwy. Zresztą nie tylko on i nie tylko dla mnie.

A krzyk sam w sobie nie jest zły. Szacunek dla ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krzyk właśnie pomaga ten gniew wyładować. Moze rzeczywiście nie powinno się zbyt często podnosic głosu na dziecko, ale wiadomo, że czasami jest to konieczne. Mi na gniew (ale już nie na wku....nie) pomaga oddychanie i krzyczenie. Kiedyś ktoś doradził mi abym poszła na spacer pod wiadukt kolejony i poczekała pod tym wiaduktem, aż będzie przejeżdżał pociąg i wtedy jak najgłośniej wykrzyczałąa wszystko to co mnie wkurza. To pomaga. A szkodliwość społeczna jest mała, bo i tak wszystkie niecenzuralne słowa są zaguszone przez przejeżdżający nade mną pociąg :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedyś ktoś doradził mi abym poszła na spacer pod wiadukt kolejony i poczekała pod tym wiaduktem, aż będzie przejeżdżał pociąg i wtedy jak najgłośniej wykrzyczałąa wszystko to co mnie wkurza.

 

Pomysł jest całkiem dobry, żeby tylko jeszcze akurat nikt w pobliżu nie przechodził podczas takiej akcji heh. Tak sobie myślę, że mając taki problem jak autorka tematu, spróbowałabym z tym pociągiem, ale obawiam się, że będzie za mało wagonów i nie zdążę się wykrzyczeć :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wystarczy przestać się gniewać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wystarczy przestać się gniewać :)

 

A w depresji wystarczy przestać się smucić.

A w nerwicy przestać się denerwować.

 

beladin, gdyby to wszystko było takie proste :/ i nie mów proszę, że jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

noszila, Czyli jest to niezależne od nas? Dzieje się mimowolnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
noszila, Czyli jest to niezależne od nas? Dzieje się mimowolnie?

 

beladin, trudno mi odpowiedzieć na to pytanie w kwestii ogółu, mogę tylko powiedzieć, że ja osobiście czasem mam wrażenie, że tak jest właśnie, że tego nie kontroluję, że dociera do mnie to wszystko dopiero po fakcie, kiedy już fala złości przejdzie przeze mnie, kiedy odpłynie zbierając się w kolejną falę...

 

bodziec (często przypadkowy) --> wkurw/irytacja --> wyobrażenie zniszczenia --> wewnętrzna walka --> wynik walki (dobry/zły) --> świadomość bezsensowności sytuacji

 

Są momenty, kiedy irytuje mnie nawet kapanie wody ze 'słuchawki' prysznicowej i szczerze mówiąc mam ochotę wtedy ją wyrwać i rzucić nią o podłogę, usłyszeć ten brzęk, hałas, zniszczyć, zepsuć, pozbyć się źródła irytacji :( wyobrażam sobie jak to robię, paskudne myśli. Taka myśl jest jak wściekły pies próbujący zerwać się z łańcucha i chce zamienić się w czyn, trudno ją utrzymać. Na dodatek to się dzieje bardzo szybko i nawet nie ma czasu na analizę; bodziec jest jak błysk, który dalej wywołuje reakcję łańcuchową..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

noszila, Myślę, że spokojnie można jeszcze na końcu dodać kolejny wkurw :) Zdanie, które napisałem wcześniej może być pomocne w przerwaniu tego łańcucha ..może bez trudu przerzucić nas bezpośrednio do ostatniego elementu Twojego łańcucha.

 

Jaka jest Twoja pierwsza myśl, kiedy słyszysz kapiący kran? Co Cię tak naprawdę denerwuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
noszila, Myślę, że spokojnie można jeszcze na końcu dodać kolejny wkurw :)

 

Masz rację, można. Faktycznie po dotarciu do świadomości, że sytuacja jest bezsensowna może nastąpić pewien 'błogostan' mówiący "aha, czyli to nie było nic poważnego", jednak rzeczywiście prędzej pojawi się nowy wkurw i myśl "to po kiego grzyba się tak rzucałam? Szaleństwo grrr!".

 

Jaka jest Twoja pierwsza myśl, kiedy słyszysz kapiący kran? Co Cię tak naprawdę denerwuje?

 

Możesz mi wierzyć lub nie, ale mam problem z określeniem w danym momencie co mnie tak w ogóle wkurza. Dźwięk kapania...po prostu ta głupia woda (heh woda jest wodą, nie wiem skąd pomysł że jest głupia) sobie tam kapie, uderza o wannę, zostawia na niej ślad, hałasuje, z twardej wody na wannie robi się osad, kamień, zacieki... No i widzisz, pisząc to, dostrzegam bezsensowność tego opisu, sytuacji, jakieś szaleństwo, zaburzenie nawet i .... wkurw? Hmm....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Możesz mi wierzyć lub nie

 

No to nie wierzę. Wręcz jestem pewny, że coś się pojawia ..jakieś uczucie, myśl, wizja dotycząca przyszłości

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Możesz mi wierzyć lub nie

 

No to nie wierzę. Wręcz jestem pewny, że coś się pojawia ..jakieś uczucie, myśl, wizja dotycząca przyszłości

 

Z tym denerwowaniem się jest czasami tak, jak z tikiem nerwowym. Ot, taki odruch, impuls w mózgu, uderzenie gorąca, zaciemnione pole widzenia i pragnienie ciszy, spokoju, zniknięcia wszystkiego i wszystkich wokół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Możesz mi wierzyć lub nie

 

No to nie wierzę. Wręcz jestem pewny, że coś się pojawia ..jakieś uczucie, myśl, wizja dotycząca przyszłości

 

Podłączę się pod temat . Mam identycznie jak noszila. W takiej chwili, gdy np. cieknie kran wkurwiam się i zaraz nastepuje ciąg myśli, ze wszystko jest przeciw mnie, nawet glupi kran, cieknaca woda, wszystkie "elementy" z których zlozony jest świat, wszystko mnie przesladuje, Bog który to stworzyl( choć w Boga nie wierzę). Zaczynam wtedy nieraz wrzeszczeć na cały głos- "Nienawidze, nienawidzę".

 

Czy jestem bardzo ciężkim przypadkiem? Jak zapanować nad narastającą furią?

Jakas dorażna rada, sposób,

pliiiiis Beladin, widze ze znasz się na tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

noszila, Wydaje mi się że jest to rodzaj fali. Czasem już wstaje się pod jej wpływem.

Pragnienie ciszy i spokoju, zniknięcia wszystkich wokół jest dobrym powodem by się zdenerwować na kapiący kran. Teraz przydałoby się zastanowić z czego to pragnienie wynika.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
noszila, Wydaje mi się że jest to rodzaj fali. Czasem już wstaje się pod jej wpływem.

Pragnienie ciszy i spokoju, zniknięcia wszystkich wokół jest dobrym powodem by się zdenerwować na kapiący kran. Teraz przydałoby się zastanowić z czego to pragnienie wynika.

 

Masz rację, czasem kiedy otwieram oczy już wiem, że coś poszło nie tak, że za chwilę zaleje mnie właśnie ta fala bo powodów znajdą się setki. Z czego wynika pragnienie ciszy i spokoju? Cóż, jedna terapeutka mówiła, że uciekam przed odpowiedzialnością, że nie chcę dorosnąć (mam 26 lat), bo tak jest mi wygodnie, robić z siebie ofiarę, popłakać, poużalać się nad sobą i uzyskać przez to współczucie i litość oraz zainteresowanie swoją osobą, bo na tym mi rzekomo tylko w życiu zależy... Czy chodzi o to? Wiadomo, że samemu trudno się z taką "diagnozą" pogodzić, kiedy stawia ona mnie w bardzo niekorzystnym świetle. Osobiście powiedziałabym, że za pragnieniem ciszy i spokoju stoi całe dotychczasowe życie pełne konfliktów, awantur i kłótni w domu, w rodzinie z problemem alkoholowym, w szkole... Krzyki były zawsze i wszędzie, dookoła. Ale jako dziecko alkoholika trzeba było siedzieć cicho, bo płacz, narzekanie i krzyk były 'nagradzane' tym samym.

Opinia z zewnątrz vs. odczucia z wewnątrz. Obiektywnie tego nie ocenię.

 

(...) zaraz nastepuje ciąg myśli, ze wszystko jest przeciw mnie, nawet glupi kran, cieknaca woda, wszystkie "elementy" z których zlozony jest świat, wszystko mnie przesladuje (...) Zaczynam wtedy nieraz wrzeszczeć na cały głos- "Nienawidze, nienawidzę".

 

Nic dodać, nic ująć. Mam dokładnie tak samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

noszila, Wydaje mi się, że terapeutka może mieć sporo racji. Warto taką wersję, mimo że niewygodna, przyjąć do świadomości. Sytuację rodzinną w dzieciństwie można potraktować jedynie jako pośrednią przyczynę tego, w jaki sposób obecnie funkcjonujesz. Jeśli przejawiasz cechy osobowości lękliwej, autoagresywnej, jest Ci trudniej podjąć aktywność, zrobić coś ze swoim życiem ..co nie zmienia faktu, że jedyną drogą do satysfakcjonującego życia jest aktywność, zmiana, progres.

Jeśli nie zrobisz kroku pozostaniesz w tym samym miejscu. O takim właśnie poczuciu odpowiedzialności za swoje życie mówiła Twoja terapeutka.

 

lucy1979, Chodzi o to, że musisz się tym wszystkim zająć, a nie bardzo masz ochotę wchodzić w te wszystkie nieprzyjemne sytuacje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Są momenty, kiedy irytuje mnie nawet kapanie wody ze 'słuchawki' prysznicowej i szczerze mówiąc mam ochotę wtedy ją wyrwać i rzucić nią o podłogę, usłyszeć ten brzęk, hałas, zniszczyć, zepsuć, pozbyć się źródła irytacji :( wyobrażam sobie jak to robię, paskudne myśli.

Mam podobnie, tzn nie wkurza mnie akurat konkretnie kapiąca woda z prysznica, ale sytuacji o podobnym stopniu błahości. Ale ja zazwyczaj bez względu na to, czy mnie wkurzy osoba, czy coś nieżywego, to mam ochotę zadać cierpienie istocie żywej.

Jednak mój mózg na razie w jakiś sposób radzi sobie z agresją bez uzewnętrzniania, może ją wyłącza, albo zamyka do jakiejś "komory pancernej".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jedyną drogą do satysfakcjonującego życia jest aktywność, zmiana, progres.

Jeśli nie zrobisz kroku pozostaniesz w tym samym miejscu. O takim właśnie poczuciu odpowiedzialności za swoje życie mówiła Twoja terapeutka.

 

Rozumiem chyba, co masz na myśli, tylko problem tkwi też w tym, że z jednej strony nie mam motywacji do działania, chęci a z drugiej strony też czuję wciąż zmęczenie fizyczne, zawroty, które przeszkadzają mi np. w podjęciu jakiejś aktywności, czy znalezienia hobby, zajęcia czymś myśli.

Nie mogę sobie poradzić z tym głupim chronicznym zmęczeniem. Brałam nawet serie zastrzyków wzmacniających, witaminy, magnez, potas itp. Wyniki badań krwi mam w normie a męczy mnie nawet wejście po schodach na 2 piętro. Nie ogarniam tego. Nie wiem jak ruszyć z miejsca.

Najgorsze, że np. jesienią zeszłego roku wzięłam się za plan ćwiczeń fizycznych, jakieś 4-5 dni w tygodniu ćwiczyłam regularnie, wprowadziłam lepsze odżywianie, do pracy pieszo lub rowerem, czułam się jak na haju, niepohamowanie. Aż nagle wielkie bum! Wszystko runęło, nawet nie miałam ochoty zrobić sobie kanapki, ba! wyjść po chleb było ciężko... Rozmawiałam wtedy właśnie z terapeutką. Mówiłam, że tak bardzo brakuje mi roweru, że nie umiem tego zrozumieć, że niedawno nawet po nocnej zmianie w pracy rankiem wsiadałam na rower i robiłam chociaż 10km, łapałam słońce, robiłam zdjęcia a teraz rower w pajęczynach stoi! Ale powiedziała wtedy, że po prostu muszę się zmusić, wsiąść na rower i nie użalać się tak bo mam dwie ręce, dwie nogi itd itp....... nie pomogło...

 

mark123 napisałeś: "mam ochotę zadać cierpienie" - znam to uczucie, nieprzyjemne bardzo :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Noszila, pytałaś w jakimś innym wątku o Wellbutrin. Ja biore od 10 dni i dosłownie postawil mnie na nogi, bo wcześniej, to już nie wstawalam z łozka, taką miałam depresję.Od pierwszego dnia zadzialal. Może popros o niego psychiatrę, tylko uprzedzam, jest drogi i tylko na 100%- 120zł, ale myslę ze warto.

 

Co do checi skrzywdzenia kogos kto mnie rozzłościł tez miałam chec rozszarpać tę osobę na strzępy.Jakaś chora, slepa nienawiść. Po Wellbutrinie jest lepiej , bo mam po prostu lepszy humor.

W ogole większość moich uczuć to nienawiść, strach, poczucie krzywdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, pytałam o ten lek, bo szukałam czegoś na bazie dopaminy. Nie jestem lekarzem, ale kilkanaście lat wtłaczają we mnie wyłącznie SSRI, tylko nazwy handlowe się zmieniają, a we mnie nic, co najwyżej skutki uboczne męczą, więc chciałabym spróbować czegoś nowego. Żadnej motywacji, chęci do działania i tak jak piszesz lucy1797 ten strach, krzywda...

Co do ceny to jestem w stanie ją przyjąć, byleby dostrzec efekty. Nie wiem tylko, gdzie znajdę lekarza, który mi to przepisze, bo niestety każdy jest uparty na SSRI a jedna pani doktor nawet na mnie nakrzyczała, że jestem bezczelna sugerując lek, bo to ona skończyła medycynę a nie ja :/

Humor jakże bym chciała żeby wrócił, humor i radość..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wlasnie tez mnie wcześniej truli tymi SSRI.

Teraz zmieniłam psychiatrę i on sam zaproponował Wellbutrin. wogole świetny facet, sam pytal czy brałam cos po czy dobrze się czuję, był otwarty na sugestie.

Może idz do innego psychiatry i powiedz mu, ze bralas już większość z SSRI i nie pomagają, podkreśl, ze masz depresje z nadmierną sennością i zero napędu czyli wciąż lezysz w łóżku i jesteś zmęczona.

Na takie przypadki jest Wellbutrin wlasnie. Kiedy na plan pierwszy wysuwa się totalne wyczerpanie. Możesz podkoloryzować trochę.

Ja dziekuje Bogu, ze trafiłam na tego mojego psychiatrę, bo zdarzają się takie uparte tumany :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×