Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Mich4el

Lęk przed samotnością

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, od dwóch lat zmagam się ze swoimi lękami z miernym skutkiem - wszelkie próby leczenia farmakologicznego i psychologicznego zawiodły. Ale do rzeczy. Od prawie roku jestem z dziewczyną w związku na odległość. W trakcie gdy ją już znałem kilkukrotnie byłem źle potraktowany przez inne dziewczyny mieszkające blisko. Po tym postanowiłem się związać z osobą, która mieszka dość daleko, czyli tą z którą teraz jestem. Już od samego początku zaczęło mi bardzo na niej zależeć. Czułem, że jest dla mnie jedyną osobą na tym świecie na której mogę polegać gdyż wtedy (jak i teraz) nie miałem żadnych znajomych, byłem przez ludzi delikatnie mówiąc poniewierany. Rola kozła ofiarnego w szkole mnie mocno dobiła tym bardziej, że kiedyś byłem bardzo lubiany. Wracając do dziewczyny, pisałem z nią godzinami, później były rozmowy przez telefon, jednym słowem przywiązywałem się do niej coraz bliżej. W międzyczasie wyjawiła mi kilka bolesnych spraw, które mnie bardzo dobiły, były związane z jej przeszłością i związkami. Potem doszło jeszcze to, że szła na trzy imprezy, studniówkę, gdzie piła alkohol. Czego ja nie tolerowałem. Gdy dowiedziałem się, że pisze ponadto z innymi facetami na facebooku, w tym raz bardzo intymnie zacząłem tracić do niej zaufanie i zacząłem być zazdrosny. Od tego momentu, gdy dowiaduję się z pisze z jakimś chłopakiem, wychodzi gdzieś, bądź mnie perfidnie okłamuje miewam ataki lęków, czuje, że umieram. A mimo ciągłych zapewnień, że mnie bardzo kocha, planuje ze mną przyszłość zdarza się jej czynić to dalej.

Była nie dawno raz sytuacja, w której ona przyrzekała na nasz związek, że nie pójdzie nie imprezę i pozwoliłem jej pojechać na obóz. Tam nie dość, że poszła to jeszcze piła i dzień po zapewniała, że tego nie robiła. Żyłem miesiąc w nieświadomości do czasu, gdy jej koleżanka zamieściła zdjęcia i się wydało. Tego dnia mi wyjaśniła, że była, ale piła łyka i przysięgła, że mnie nigdy nie okłamie już i mnie kocha itd., a nazajutrz się okazało, że była dwa razy na imprezach i piła więcej. Już nie byłem w stanie się odezwać do niej, ale tylko dzień. Nienawidzę kłamstwa, dlatego strasznie z tego powodu cierpiałem. Straciłem do niej resztki zaufania i od tego czasu coraz częściej boje się, że skoro mogła mnie okłamać to i może znaleźć sobie kogoś innego. Nie jestem w stanie się na niczym skupić, ponadto miewam koszmary w których mnie zdradza. Chciałbym jej zaufać by żyło mi się lżej, ale nie mogę. Gdy dwukrotnie się z nią spotkałem - na początku związku i nie dawno czułem się przy niej tragicznie, nie byłem w stanie nic przełknąć, tętno wariowało i nic nie pomagało. To były cztery dni w których namęczyłem się niemiłosiernie, uważam, że ma to związek z traumatyczną przeszłością i tym, że mnie raniła. Co sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Spotkaliście się kiedyś w ogóle na żywo??

Napisałem, że tak. Dwukrotnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, musiało mi umknąć. Wiesz... związek na odległość to trudna sprawa. W moich oczach to ta dziewczyna nie traktuje tego jak związku. Jesteś dla niej kimś, z kim moze sobie czasem popisać, pogadać. Kłamie, a to nic dobrego na przyszłość nie wróży. Nie wiem czy warto tkwić w czymś takim. Dwa spotkania to naprawdę mało, żeby się poznać, a pisanie i telefon to nie to samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spotkales sie z nia 2 razy i nazywasz to zwiazkiem?? On sie dobrze bawi, pewnie nie raz ci juz rogi przypawila, a ty siedzisz w domu i cierpisz. Ile masz lat? Bo chyba jeszcze jestescie strasznie mlodzi... Pozatym nie znasz jej, ona nie zna ciebie, co to za "zwiazek?"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Spotkales sie z nia 2 razy i nazywasz to zwiazkiem?? On sie dobrze bawi, pewnie nie raz ci juz rogi przypawila, a ty siedzisz w domu i cierpisz. Ile masz lat? Bo chyba jeszcze jestescie strasznie mlodzi... Pozatym nie znasz jej, ona nie zna ciebie, co to za "zwiazek?"

Bardzo dobrze się znamy, w końcu piszemy dwa lata(rok w związku). Znamy każdy swój sekret, mówimy sobie o wszystkim, przynajmniej ja mówię. Pomagamy sobie jeśli jest taka możliwość, a gdy się już spotkaliśmy nie odeszliśmy praktycznie na krok od siebie. Na dzień mówi mi co najmniej 10 razy, że mnie kocha i nigdy nie zostawi. Nie potrafi beze mnie żyć, ja bez niej też. Lat mam 19, ona prawie 19.

Przepraszam, musiało mi umknąć. Wiesz... związek na odległość to trudna sprawa. W moich oczach to ta dziewczyna nie traktuje tego jak związku. Jesteś dla niej kimś, z kim moze sobie czasem popisać, pogadać. Kłamie, a to nic dobrego na przyszłość nie wróży.

Napisała, że tak już jest nauczona, dla niej kłamstwo to nic złego. Przyznaje miała trudne dzieciństwo, nie ma rodziców. Oboje pili i umarli, wychowali ją dziadkowie wraz z jej siostrą.

Wszystko jednak wskazuje, że traktuje. Już ustaliła ze mną imiona naszych dzieci. Tylko gdy skończy studia chce ze mną zamieszkać. Dodam, że spotkania są utrudnione przez mój lęk i sytuację u niej w rodzinie. Mieszka teraz u cioci z babcią. Pierwotnie mówiła, że nie zaakceptowały by tego związku, a teraz gdy wie, że ciężko mi do niej jechać to mówi, że gdyby powiedziała swojej cioci o mnie to ona kazała by mi przyjechać. I to jest takie dwuznaczne - nagle się zmieniło coś? Przecież ta ciocia i babcia nic o mnie nie wiedzą, a ona ją zna dobrze...

Jeszcze była jedna sytuacja. Przed drugim spotkaniem w którym ona miała przyjechać nagle zaczęła się wymigiwać, że nie ma czasu mimo, że obiecywała od kilku miesięcy, że przyjedzie w tym terminie. Też pozwoliłem jej jechać na obóz, który trwał tydzień pod warunkiem, że przyjedzie. I tak pojechała na obóz bez problemu, jeździła codziennie 40km by tam być, bo miała też nauki do prawa jazdy w innym mieście. Byłem pewien, że skoro tam sobie jeździła to nie będzie z tym problemu no, ale tak jak mówię chyba dzięki temu, że jej to wytknąłem przyjechała na głupie 3 dni. Nie chciałem się narzucać bardzo, ale bolało mnie to, że na obóz jeździła, a do mnie nie mogła. Dziś przyznaję, że sama powinna dotrzymać obietnicy i po prostu przyjechać. Potem obiecała, że przyjdzie za miesiąc, ale mimo, że miała czas to nie przyjechała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Człowieku, dziewczyna robi z tobą co chce a ty wierzysz jej we wszystko. Nie, nie znacie się dobrze, pisanie ze sobą nawet i przez 5 lat, to nie to samo co przybywanie ze sobą chociażby przez miesiąc. Masz 19 lat, więc to cię troche usprawiedliwia, twoją naiwnosć i poniekąd głupotę.

za kilka lat bedziesz się smial ze swojego "związku" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×