Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Papaya

chorobliwa zazdrość, boję się ze mnie oszuka! wariuje!

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. mam 25 lat i mam ogromny kłopot. Jestem z chłopakiem już 3 lata. On (26 lat) ma strasznie cięzki charakter ale mimo tego kocham go BARDZO. Przez ostatni rok Robert lubił sobie "pofolgować" z kolegami, uciekał na całe noce do znajomych na imprezy, poznał nowe koleżanki (które wydzwaniają do niego jak go przyjaciela/chłopaka) i odnowił stare znajomosci z nieciekawymi kolegami (cpuny). Stał się bardzo arogancki i uszczypliwy. narzucił sobie swoje zasady których ja muszę się trzymać. wszystko to co on i jak on chce. Nie mam prawa głosu. Jak coś zle zrobię - mogę zarobić. Kocham go nad życie!! jak jest w domu to jest CUDOWNY!! Jak wychodzi z kolegami albo tą dziewczyną odpala się w nim inny człowiek :( Nie chce go stracić, mieszkamy razem u moich rodziców. Potrafię wydzwaniać do niego pół nocy i pytac gdzie jest i co robi bo boję się, że mnie zdradzi. mam na tym punkcie obsesję. Nie zabiera mnie ze sobą bo kręce aferę, że cpają.... To zostaję w domu na siłę i wkręcam sobie niewiadomo co.... On tez mowi ze mnie bardzo kocha tylko jak odpali mu się "ten zły" to mowi ze mnie zdradzał cały czas, że mnie nie kocha, że jestem nienormalna. Ja nie potrafię mu zaufać... już nie raz mnie zranił. Ale nie potrafię też go wypuscić z ramion!!!! Wyszedł przy mnie na ludzi, kupił samochód, ubrania, pracuje a wmawia mi że marnuje ze mną czas :( Czy nasz związek ma szanse?? Nie potrafię bez niego życ.... jest jak narkotyk dla mnie!!! Jak mam mu zaufać?? nie chce ciągle kręcić awantur o wszystko :( jak mam być normalną dziewczyną???

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Papaya!

 

Nie wiem, czy ten związek ma sens, tym bardziej, że Ty nie czujesz się w nim szczęśliwa. Każdy ma jakieś wady, być może faktycznie jesteś zazdrosna o chłopaka, ale Twój partner też nie jest bez "winy". Sam mówi, że Cię zdradza, nie kocha, nie zabiera Cię na imprezy ze znajomymi, więc nic dziwnego, że masz jakieś wątpliwości co do jego lojalności wobec Ciebie. Wspominasz, że wychodzi sam na imprezy albo z jakąś dziewczyną. Mieszka z Tobą, przy Tobie "wyszedł na ludzi", kupił samochód. Coś jednak Tobie zawdzięcza, a jednak nie potrafi tego docenić, nie szanuje Cię. Wymaga Twojego podporządkowania, ćpa, nadużywa alkoholu, nie potrafi zrozumieć, że się o niego martwisz, kiedy on baluje do późna w nocy. Myślę, że ten związek jest toksyczny. Poza tym, piszesz w taki sposób, jakbyś była od niego emocjonalnie uzależniona ("jest dla mnie jak narkotyk"). Wymagaj respektowania swoich praw, stawiaj granice i nie pozwól się wykorzystywać. Dlaczego tylko Ty masz postępować jak chłopak tego sobie życzy? Ty też masz prawo do swoich marzeń, zasad, pragnień, praw. Tobie należy się szacunek! Nie zapominaj o tym. Co do związku, nic nie doradzam. Twoje życie, Twoje wybory. Ja bym z takim człowiekiem nie była, ale Ty masz prawo decydować po swojemu. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tym momencie podziwiam cierpliwość twoich rodziców. Ja bym już dawno mu wystawiła walizki za drzwi.

 

Dla ciebie pozostaje tylko terapia osoby współuzależnionej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sama już nie wiem... On jest taki wspaniały na co dzień....Kochany. przytula mnie, mówi że mnie kocha. A jak mu odbije to jak INNA OSOBA. fakt... zaczęło się wszystko jak zaczął "balangować". Np. dziś powiedział że już wraca do domu (4 nad ranem) a nie wrócił do 11 i nawet nie odebrał tlelefonu czy odpisał na sms'a. ja oczywiscie wpadłam w szał jak go nie widziałam w łóżku około 6 i zaczełam wydzwaniać, wypisywać itp. On tego nie lubi - no i potem grozi że się wyprowadza, jaka to (ta jego koleżanka) ona nie jest cudowna bo się jego nie czepia ani nie robi kłopotu z niczym. Już szuka mieszkania.

 

ja wiem, że jestem mega zazdrosna, wiem, że jestem od niego uzależniona. nic nie chce robic bez niego... KOCHAM GO NAPRAWDĘ!! Jak soie myślę ile przy mnie osiągnął.... jak mu pomogłam itp. Tyle czasu mu poswięcilam... tyle pieniedzy i miłości!!!!

Tylko ta zazdrość.... Wkręca mi się że mnie zostawi, że zdradzi, że pojdzie do swojej superkoleżanki. a ja zostanę sama... taka zakochana i zapłakana....

 

Siedzę i płaczę teraz... Jak ja mam życ?? chciałabym być normalna. ALE JAK??? Jak z nim nawet się porozmawiać nie da. fakt, miał ciężkie dziecinstwo ale przez 2 lata naszej znajomości nigdy taki nie był!!!!

 

Pomocy...

 

-- 16 lip 2014, 19:02 --

 

Jest dla mnie idealny z wyglądu - jak go poznałam miał "charakterek" ale taki męski... Podobało mi się to.

 

Jak zaczął ćpać to budzi się w nim czasami "inny człowiek". Wszystko zawsze jest moja wina, nie widzi swojej.

 

 

Mówi że wszystko zaczeło się od tego kiedy ja węszyłam czy czasem mnie nie zdradził i byłam zazdrosna o każdą dziewczynę.

ja wiem ze jestem!! Ale raz poleciał w kulki... Przez ten cały okres związku rozstalismy się 1 raz i odreagowywał innymi dziewczynami. ja płakałam w poduszkę.

 

Czy to ze mną jest coś nie tak??

 

-- 16 lip 2014, 19:06 --

 

Proszę go o jakiś dzień RAZEM. wyjscie na spacer, do kina, wyjazd gdzieś.

Nic mu się nigdy nie chce :( a jak zadzwonią koledzy to w 3 sekundy jest gotowy na wyjazd. beze mnie oczywiscie... bo nie mogę słuchać o czym rozmawiają itp. Bo się czepiam potem.

 

Kiedyś zrobili męski wieczór a tu nagle słyszę w słuchawce dziewczynę - podobno mi się przesłyszało i są tylko sami faceci! pojechałam tam, wpadłam z bomby i siedzieli, grali w karty a miedzy nimi wieszająca się na nich najebana w sztok koleżanka.

jak miałam to odebrać?? zrobiłam awanturę że nikt się nie przyznał że mają nawaloną koleżankę na rozweselenie wieczoru.

 

Kocham go, nie dam rady bez niego ale jak tak mam dłużej życ?? Chce go kochać, wierzyć, bawic sie z nim, zyc z nim! ale on cały czas widzi we mnie chyba.... towarzysza na nudę ;((

 

-- 16 lip 2014, 19:09 --

 

JA JESTEM BARDZO SZCZĘŚLIWA JAK ON JEST NORMALNY!!!!! A jak odpali się jego "drugie ja" to boję się podejść....

 

chciała rozmawiać?? nie da się... BO ON NIE LUBI I NIE POTRAFI (miał ciezkie dzieciństwo) Pisałam list, smsy... probuję jakos do niego dotrzeć ale ON NIC NIE CZYTA CO WIDZI ŻE TO ODE MNIE.

 

 

Boże daj mi siłe.... albo rozum :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wkręca mi się że mnie zostawi, że pojdzie do swojej superkoleżanki. a ja zostanę sama... taka zakochana i zapłakana....

Ale to na prawdę jest lepsze niż bycie z kimś, kto cię tak bardzo krzywdzi.

 

Jak ja mam życ?? chciałabym być normalna. ALE JAK???

Czy to ze mną jest coś nie tak??

To on cię zdradza, wykorzystuje finansowo, obraża na każdym kroku i olewa.

 

Natomiast ty masz problem ze sobą, że szukasz winy w sobie (np. że jesteś zazdrosna albo zaborcza a na twoim miejscu święty by nie wytrzymał), uważasz, że takie życie jest lepsze, niż życie bez niego. Potrzebujesz pomocy. Jak już wspomniałam nazywa się to terapią osób współuzależnionych - on jest uzależniony od imprez/alkoholu/narkotyków, ty od niego. Ze swojej perspektywy nie widzisz, jaka to jest patologia, może ci to powiedzieć tylko ktoś z boku.

 

Przepraszam, że tak bezpośrednio, ale na to co piszesz to nóż się w kieszeni otwiera. Niech on lepiej szuka tego mieszkania, a ty tego terapeuty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Papaya, wyszedł przy tobie na ludzi, a piszesz jakie numery odwala. Jedno drugiemu zaprzecza. Koleś ewidentnie ma cię gdzieś. Woli się zabawiać, szlajać niż spędzać czas z tobą. Jak na mój gust to już na jakieś ostrej imprezie zdążył cie juz zdradzić. Uważam jak poprzedniczka, a mianowicie ty jesteś zakochana i możesz próbować nie widzieć jego zachowania, ale dziwię sie twoim rodzicom bo już dawno powiniem wylecieć. Trochę chyba wasz dom traktuje jak hotel, do ktorego wraca się wyspać po suto zakrapianych imprezach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znajomi mi mówią, że on mnie nie szanuję. Ja to też widzę ale bronię go... Kurcze jakbyście wiedzieli jak on był jak go poznałam a jaki jest teraz w fazie "normalnosci".... Kiedys łobuz żyjący z dnia na dzień itp teraz pracuje i ma plany na przyszłość...

Tyle pracy w niego włożyłam. był cudowny!! jest dalej ale jak mu nie odbije...

Myślicie że trudne dzieciństwo miało wpływ na to jaki jest teraz? Czy tylko cpanie go zmieniło?

 

najgorsze jest to, że on NIE ROZMAWIA. nie ma czegoś takiego jak usiąść, przytulić się i pogadać....

 

Jak kiedyś rozstaliśmy się (pisałam o tym wyżej) nie jadłam, straciłam pracę, nie wychodziłam z łóżka... Boję się że teraz też tak będzie ;( A mam własną firmę (którą chciałam w przyszłości prowadzić z nim) i nie chciałabym tego zawalić.

 

jestem od niego uzależniona - wiem to.

Jak sobie z tym radzić?? jak zacznę go olewać, robić wszystko sama albo z moimi znajomymi to taki związek bez sensu.... On będzie robił co chciał a ja umrę z braku przytulania, jego całusków i przytulasków, zasypiania razem...

 

Z całych sił cciałabym być normalna. przesadzam z tą zazdrościa ale mam niską samoocenę (mam krzywe zęby i brzydką cere) Żeby on był szczesliwy. razem ze mną :((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Papaya, ech skąd ja to znam... Też kiedyś kogoś broniłam, tłumaczyłam wyzywanie, bicie itp żeby tylko było dobrze. Na dłuższą mete się tak nie da i prędzej czy później będziesz miała dosyć tego i sama go wykopiesz z domu. Jego dziecinstwo zapewne miało jakiś wpływ na to jaki jest teraz, ale nie twoja w tym głowa żeby go na siłe zmieniać bo on sam musi tego chcieć. Nie warto się tak męczyć uwierz..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co ja mam zrobić?? nie chce zawalić firmy a patrząc na poprzednie rozstanie taki bedzie pewnie efekt...

Kurde, jak to możliwe że ludzie mogą się tak zmienić w ułamku sekundy.

 

jak wyleczyć się z chorobliwej zazdrości?? Już tak na przyszłość...

Dziękuję Wam za pomoc, dobre i złe słowa - nie mam z kim o tym pogadać....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziewczyno on zawsze był taki i dobre zycie sie juz mu znudziło, teraz powrot do kolegow i cpania. Najlepiej zrobisz jak odejdziesz, widac ze facet nie chce sie odciac od tego towarzystwa, pije, cpa, siedzi z jakimis laskami, ktore same sa nacpane lub pijane. Jeszcze Ci jakies chorobsko weneryczne przyniesie w prezencie za Twoja milosc. Ty go nawet nie sadze ze kochasz, tylko jak ludzie pisali wyzej jestes uzalezniona, bo wydaje Ci sie ze tyle mu dałas a facet widac ze nie szanuje, nie traktuje powaznie, nie zadzowni, tylko siedzi z kolegami w szemranym towarzystwie. Jak chcesz zycie sobie zmarnowac to wolna droga...siedz z nim i nadal mysl, ze to Ty masz problem, po latach sie obudzisz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A moja zazdrość?? Ona się pojawiła najpierw... Bałam się, że go stracę jeszcze zanim mu odjebało. jak sobie z tym poradzić??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Z takim facetem to ja Ci się nie dziwie, że jesteś mega zazdrosna, jak się nie ufa drugiej stronie to cały czas sa takie myśli...nawet jak to było wcześniej to sadzac po tym co piszesz jakies przesłanki ku temu były.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze.. czytam wasze odpowiedzi po raz 10000 juz chyba.... cały czas czekam aż on zadzwoni albo wróci do domu.... Wrócił po całej nocy imprezy około 11, przebrał się i pojechał do pracy a teraz doszły mnie słuchy że dziś będzie powtórka z rozrywki... Nie wróci na noc bo ustawił się z kolegami. Podobno mają szukac mieszkania. Nie śpi już 3 noc a w pracy 3 dzień z kolei (12 godzin dziennie), ja nie wiem jak można tak wytrzymać ;/ Ja go kocham BARDZO!! Uwielbiam jak on się do mnie przytula, da całuska w czółko.... To jest miłość. Ale u mnie to się przerobiło w coś takiego, że... JA CHCE MIEC TYLKO DLA SIEBIE! Żadna inna obca kobieta (tzn taka której ja nie znam) nawet nie może sporjrzeć, usiasc obok, zażartować bo ja już piany w ustach dostaje i sie obrażam :(( Od tego się wszystko zaczeło.... Potem zaczał uciekac na imprezy z kolegami itp to ja już sobie wyobrażałam nie wiadomo co ;/ To tez nie jest tak że chce go bronić ale... Ja czuje że mam z sobą problem. Dostaje jazdy jak nie wróci do domu o czasie, nie odbierze tel albo nie odpisze na sms. On to wykorzystuje również.... jeden mój głupi sms i wyłącza telefon żeby móc w spokoju imprezować z tymi debilami. Koledzy - bez pracy, cpuny, kombinują jak życ jak król i mieć kase a nie pracowac, jeden z nich to złodziej. tylko picie, cpanie i "interesy".

mam zniszczoną psychę... Boże... jak ja mogłam się do tego doprowadzić. A pamiętam w 1szym roku jak się o mnie starał, jak przepraszał za błędy. ja twardo mówiłam "spierdalaj" ale po czasie... jakos się przekonałam do niego. nie wiem czy żałuję czy nie....

jedno wiem, chciałabym się przytulić do niego a nie myślec którą teraz zaczepia, z kim pije piwo czy wciąga kreskę :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Papaya, :shock::shock::shock: Jaka miłość, o czym ty mówisz. Koleś ma cię w DUPIE i nie dlatego, że jestes natrętna, zazdrosna tylko dlatego, że jest chamem po prostu i woli zaćpanych kumpli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To życie jest pojebane... pamiętam.. od urodzenia do około gimnazjum żyłam jak księżniczka, miałam wszystko, taty firma super prosperowała. Nie byłam rozpieszczona ani jakas pusta. zawsze trzeba bbyło zasłużyć albo prezenty czy zachcianki były dobrze przemsylane. Mam wspaniałych rodziców.

Od konca gimnazjum wszystko zaczeło się sypać.... firma przez wspolnika taty, życie... zaczełam studia liczac już każdy grosz. nikomu nie pokazywaliśmy że czasami było tak, że w lodówce widać było tylko światło :( 3 lata temu poznałam Roberta.... "jakie ciacho!" pomyslałam.... gentelmeen itp. Zaczeło się NAGLE WSZYSTKO PORPAWIAĆ! MOje życie, firma taty, znalazłam lepszą pracę. wspaniaaaleee.... Potem BOOM i moja zazdrość i obawy zniszczyły wszystko. on dał mi powody oczywiście i rozstaliśmy się na jakiś czas (parę miesięcy). On zmądrzał, przperaszał, poprawił się (widać było), byłam JA i czasami reszta świata. Było cudownie! spacery,prezenty, 1500 tulipanów w całym mieskzaniu, co drugi dzień prezencik np w postaci słodycza + karetczka KOCHAM CIE. jejku... to były czasy. I zaczełam się bać, że go stracę... mieszkalismy od siebie 40 km. Jezdził z kolegami owszem ale zawsze pisał, dzwonił... Nie ukrywał się. A z biegiem czasu... coraz więcej tajemnic, wyjść z domu. Zamieszkaliśmy razem. było też miło. pomagał, rodzice go uwielbiają. a tu nagele.... znowu wszystko jebło. zaczełam szaleć, on robic na złość. i teraz wyszło jak wyszło....

 

-- 16 lip 2014, 21:33 --

 

To dlaczego jak jest w domu, nie naćpany, wyspany to jest TAKI KOCHANY!! NIEBA MI UCHYLA! A jak jest okres imprezowania to masakra... A on nie widzi problemu z tym, że wojny są o ćpanie. nie da się z nim nawet o tym pogadać. jak ja mam mu wytłumaczyć to że tym on sobie niszczy życie??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Papaya, nie wytłumaczysz. Jest ćpunem. Alkoholikowi też nie wytłumaczysz i nie przekonasz, że jest uzależniony. Może twoi rodzice będą mądrzejsi i go wywalą z domu bo ty tego nie zrobisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wiem... Ja tego nie zrobię chociaż teraz otworzyłam oczy trochę....

 

jak go namówić do rozmowy?? Jestem osobą która jak czegoś nie wytłumaczy to nie przeżyje.... Będzie to we mnie siedzieć aż w końcu zwariuje do końca. Kiedyś był u psychologa (płatnego dosyć sporo, parę razy był) ale jak zaczał się temat dzieciństwa to nie przyszedł na kolejną sesję... wieża z kamyczków... dochodzili po każdym kamyczku gdzie jest ten który to wszystko sprawił... no i wiecej nie poszedł.... Nawet nie chce o tym słyszec teraz.

 

Kurde.. jak z nim pogadać... smsów nie czyta, list podarł od razu... jak zaczynam mówić to ucieka albo się wkurza.

 

-- 16 lip 2014, 21:47 --

 

Podobno wg niego i jego kolegów JA NIE MAM WŁASNEGO ŻYCIA. Koleżanek na codzień, hobby itp. Dla mnie zajebiste było to że na niego czekam aż wróci z pracy czy od kolegów do mnie, przytuli mnie, ucałuje.

 

Ale kurde... moi rodzice sa wspaniali. codziennie słysze że mnie kochają, mam z nimi super kontakt - nie jeden pozazdrościłby takich rodziców. Nie wiem skąd to się wzięło że tak potrzebuje jego miłości.

moje poprzednie związki kończyłam ja - sama osobiście bez najmniejszego płaczu. Tylko moją pierwszą miłość przeżyłam BARDZO.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam. mam 25 lat i mam ogromny kłopot. Jestem z chłopakiem już 3 lata. On (26 lat) ma strasznie cięzki charakter ale mimo tego kocham go BARDZO. Przez ostatni rok Robert lubił sobie "pofolgować" z kolegami, uciekał na całe noce do znajomych na imprezy, poznał nowe koleżanki (które wydzwaniają do niego jak go przyjaciela/chłopaka) i odnowił stare znajomosci z nieciekawymi kolegami (cpuny). Stał się bardzo arogancki i uszczypliwy. narzucił sobie swoje zasady których ja muszę się trzymać. wszystko to co on i jak on chce. Nie mam prawa głosu. Jak coś zle zrobię - mogę zarobić. Kocham go nad życie!! jak jest w domu to jest CUDOWNY!! Jak wychodzi z kolegami albo tą dziewczyną odpala się w nim inny człowiek :( Nie chce go stracić, mieszkamy razem u moich rodziców. Potrafię wydzwaniać do niego pół nocy i pytac gdzie jest i co robi bo boję się, że mnie zdradzi. mam na tym punkcie obsesję. Nie zabiera mnie ze sobą bo kręce aferę, że cpają.... To zostaję w domu na siłę i wkręcam sobie niewiadomo co.... On tez mowi ze mnie bardzo kocha tylko jak odpali mu się "ten zły" to mowi ze mnie zdradzał cały czas, że mnie nie kocha, że jestem nienormalna. Ja nie potrafię mu zaufać... już nie raz mnie zranił. Ale nie potrafię też go wypuscić z ramion!!!! Wyszedł przy mnie na ludzi, kupił samochód, ubrania, pracuje a wmawia mi że marnuje ze mną czas :( Czy nasz związek ma szanse?? Nie potrafię bez niego życ.... jest jak narkotyk dla mnie!!! Jak mam mu zaufać?? nie chce ciągle kręcić awantur o wszystko :( jak mam być normalną dziewczyną???

 

:shock: co jest z Toba nie hallo ze to znosisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam. mam 25 lat i mam ogromny kłopot. Jestem z chłopakiem już 3 lata. On (26 lat) ma strasznie cięzki charakter ale mimo tego kocham go BARDZO. Przez ostatni rok Robert lubił sobie "pofolgować" z kolegami, uciekał na całe noce do znajomych na imprezy, poznał nowe koleżanki (które wydzwaniają do niego jak go przyjaciela/chłopaka) i odnowił stare znajomosci z nieciekawymi kolegami (cpuny). Stał się bardzo arogancki i uszczypliwy. narzucił sobie swoje zasady których ja muszę się trzymać. wszystko to co on i jak on chce. Nie mam prawa głosu. Jak coś zle zrobię - mogę zarobić. Kocham go nad życie!! jak jest w domu to jest CUDOWNY!! Jak wychodzi z kolegami albo tą dziewczyną odpala się w nim inny człowiek :( Nie chce go stracić, mieszkamy razem u moich rodziców. Potrafię wydzwaniać do niego pół nocy i pytac gdzie jest i co robi bo boję się, że mnie zdradzi. mam na tym punkcie obsesję. Nie zabiera mnie ze sobą bo kręce aferę, że cpają.... To zostaję w domu na siłę i wkręcam sobie niewiadomo co.... On tez mowi ze mnie bardzo kocha tylko jak odpali mu się "ten zły" to mowi ze mnie zdradzał cały czas, że mnie nie kocha, że jestem nienormalna. Ja nie potrafię mu zaufać... już nie raz mnie zranił. Ale nie potrafię też go wypuscić z ramion!!!! Wyszedł przy mnie na ludzi, kupił samochód, ubrania, pracuje a wmawia mi że marnuje ze mną czas :( Czy nasz związek ma szanse?? Nie potrafię bez niego życ.... jest jak narkotyk dla mnie!!! Jak mam mu zaufać?? nie chce ciągle kręcić awantur o wszystko :( jak mam być normalną dziewczyną???

 

:shock: co jest z Toba nie hallo ze to znosisz?

 

Tutaj jest coś nie tak a właściwie sprawa jest jasna... wóz albo przewóz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze miałam problem z "szpiegowaniem" przeszukiwałam jego telefon dosyć czesto.... parę razy znalazłam "niedobre rzeczy" wiec nie zrezygnowałam z tego. On się wkurzał - wiadomo. Ale ostatnio kasuje wszystko. polączenia, smsy, historię w naszym wspolnym komputerze. Zainstalowałam szpiega... oglądał ogłoszenia "sex bez zobowiązań". Niby do nikogo nie pisał ale skad mam wiedziec ze nie spisał numeru telefonu.... Znikał na noc niby do koleów (oni to potwierdzali ze niby z nimi był). Dzisiaj była kłotnia.... wrócił po tygodniu na całą noc do domu W KOOŃCU!! Wytłumaczył mi wszystko że niby nie wypuszczam go z domu z kolegami to musi uciekać. Wytłumaczył mi koleżankę która go napastuje telefonami, że niby to tylko praca (pracuja razem) a trzyma się z jej bratem. obiecał poprawę, przeprosil, ucaował. dzis rano spojrzałam w szpiega... znowu ogłoszenia. to chyba nie jest normalne no nie?? zapytałam grzecznie - o co chodzi?? on się wkurzył bardzo że go znowu szpieguje i wyjechał z domu. To chyba juz koniec. ja nie dam rady dłużej myslec czy mnie nie oszuka itp... Czy dobrze zrobię jak go spakuje?? jak ja bez niego wytrzymam... ale te ogłoszenia... kurde....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

ja wiem, że jestem mega zazdrosna, wiem, że jestem od niego uzależniona. nic nie chce robic bez niego... KOCHAM GO NAPRAWDĘ!!

 

 

To jest Twój rzeczywisty problem do przepracowania, jesteś zazdrosna,bo boisz się, samotności i nie bierzesz pod uwagę tego ,ze mogłabyś stworzyć lepsza relacje z kimś innym. Skupiasz się na jego osobie, myślisz , analizujesz(Mozg działa tak , ze jeżeli o kimś/o czymś myślimy to uważa to za dla nas ważne), on ma alternatywę w postaci Kumpli/Imprez/Innych kobiet Ty nie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Papaya, kurcze, aż przykro czytać, że ktoś może tak traktować kobietę :(

Trochę tak jest, że nie szanuje Twoich uczuć bo sama ich nie szanujesz, wytyczasz granicę a gdy on ją przekracza,Ty ją przesuwasz a on zamiast respektować daną mu szansę przekracza ją ponownie i tak dochodzicie do miejsca w którym żaden związek nie powinien się znaleść.

 

Gdyby Twoja przyjaciółka opowiadała Ci to co Ty nam teraz napewno byś powiedziała "rzuć go, to palant" - może warto zacząć być swoją najlepszą przyjaciółką, zadbać o swoje potrzeby, zrobić coś dla siebie, coś co podniesie Twoją samoocenę i pewność siebie?

 

btw im szybciej przetniesz pępowinę tym szybciej będziesz szczęśliwsza z kimś innym. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To życie jest pojebane... pamiętam.. od urodzenia do około gimnazjum żyłam jak księżniczka, miałam wszystko, taty firma super prosperowała. Nie byłam rozpieszczona ani jakas pusta. zawsze trzeba bbyło zasłużyć albo prezenty czy zachcianki były dobrze przemsylane. Mam wspaniałych rodziców.

Od konca gimnazjum wszystko zaczeło się sypać.... firma przez wspolnika taty, życie... zaczełam studia liczac już każdy grosz. nikomu nie pokazywaliśmy że czasami było tak, że w lodówce widać było tylko światło :( 3 lata temu poznałam Roberta.... "jakie ciacho!" pomyslałam.... gentelmeen itp. Zaczeło się NAGLE WSZYSTKO PORPAWIAĆ! MOje życie, firma taty, znalazłam lepszą pracę. wspaniaaaleee.... Potem BOOM i moja zazdrość i obawy zniszczyły wszystko. on dał mi powody oczywiście i rozstaliśmy się na jakiś czas (parę miesięcy). On zmądrzał, przperaszał, poprawił się (widać było), byłam JA i czasami reszta świata. Było cudownie! spacery,prezenty, 1500 tulipanów w całym mieskzaniu, co drugi dzień prezencik np w postaci słodycza + karetczka KOCHAM CIE. jejku... to były czasy. I zaczełam się bać, że go stracę... mieszkalismy od siebie 40 km. Jezdził z kolegami owszem ale zawsze pisał, dzwonił... Nie ukrywał się. A z biegiem czasu... coraz więcej tajemnic, wyjść z domu. Zamieszkaliśmy razem. było też miło. pomagał, rodzice go uwielbiają. a tu nagele.... znowu wszystko jebło. zaczełam szaleć, on robic na złość. i teraz wyszło jak wyszło....

 

-- 16 lip 2014, 21:33 --

 

To dlaczego jak jest w domu, nie naćpany, wyspany to jest TAKI KOCHANY!! NIEBA MI UCHYLA! A jak jest okres imprezowania to masakra... A on nie widzi problemu z tym, że wojny są o ćpanie. nie da się z nim nawet o tym pogadać. jak ja mam mu wytłumaczyć to że tym on sobie niszczy życie??

Rzuć go,staraj się rzucić,odciąć c*uj dupa i kamieni kupa,świat to nie baja,zamiast człowieka zwykle wybierze się własny nałóg,

A potem na terapie,leki nie pomogą pozbyć się zrytych schematów (zazdrość, sprawdzanie kogoś i reszta)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Taki związek nie ma najmniejszego sensu. Daj sobie spokój. On się nie zmieni bez względu na to jak bardzo byś tego chciała, prosiła, błagała... Jak będziesz to tolerować to może się to skończyć tragicznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Papaya Twoja sytuacja bardzo przypomina moja ja tkwie prawie 18 lat w takim zwiazku ale od roku jest inaczej dziwie sie ze jeszcze mi nie odbilo choc juz raz omalo nie wyladowalam na oddziale psychiatrycznym wiem ze nie jest latwo zostwic kogos kogo sie kocha bo ja tego nie potrafilam moje zerowe poczucie wartosci mi na to nie ppozwolilo dlatego tkwie w ty gownie tyle czasu.Moj maz tez mial trudne dziecinstwo wiec dostarczal mi to co on w domu rodzinnym chociaz mowil mi ze ja mam lepiej.Teraz mamy dwojke dzieci i wiesz co teraz dochodze dopiero do wniosku ze chyba nie ma, juz wiecej sil na placz i zmartwianie no niestety musialy przyjsc na swiat dzieci bym to zrozumiala .Niby od roku jest lepiej i on widze sie wiecej stara ale byla to droga przez meke uwierz.Mam jeszcze straszne doly z ktorych wychodze pare dni zwlaszcza gdy znow moj maz mi dostarczy powodu.Ja tez pochodze z rodziny gdzie mialam duzo milosci a tu taka bombe sobie zafundowalam bo nie umialam sie od niego uwolnic .Wiesz co moj maz dal sobie spokoj od kolegow jak sam przekonal sie na sobie ze nie moze na nich liczyc wtedy kiedy tego potrzebowal a co do kobiet to niestety tez wpadam w szal i tego nigdy nie zmienie w sobie to wiem wiesz kiedys mu zabardzo ufalam i sie dowiedzialam to i owo wiec zaufac nie potrafie.Jest take powiedzenie "jak suka nie da to pies nie wezmie"a u nas niestety zawsze jakas "suka" musi sie krecic.ZOSTAW GO TY JESTES NAJWAZNIEJSZA I TWOJE ZDROWIE

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×