Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
blackkitty5

serce mi pęka , uzależniona od toksycznego partera

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

kochani!!! Otóż pisze tu ponieważ nie daje rady już żyć.

zacznę od początku. 8 długich lat tyle trwał nasz związek... Tyle 'TRWAŁA" moja rodzina dla której byłam w stanie poświęcić wszystko....

Związałam się z człowiekiem który używał wobec mnie przemocy psychicznej, emocjonalnej a także fizycznej. Wiedzialam że ma zaburzoną osobowość ,ale kochałam go , walczyłam o niego ..... ZAPISAŁAM GO DO AA , DAWAŁAM MU MOTYWACJE , SIŁE..... WALCZYŁAM RAZEM Z NIM. Próbowałam rozumieć go , podporządkowałam całe życie mu. Otworzyliśmy razem firmę w której harowałam jak wół po 14 godz dziennie. Wyniosłam go na piedestał...... wkońcu jego agresja tak rosla iż został skazany na wyrok za znęcanie się psychiczne i fizyczne w zawieszeniu na 4 lata. wyprowadzałam się od niego po 1000 razy i tyle też razy wracałam z nadzieją że wszystko się ułoży. Byłam zdradzana wielokrotnie. Wkońcu ostatecznie wyprowadziłam się od niego wraz z 5 letnim synkiem.

Nadal go kochałam ale chciałam aby zrobił coś z sobą, chodzil na terapie, aby pracował nad sobą..... dlatego nie wybaczałam mu , myślałam że potrzebuje dostać kopa aby wziąć się w garść ....... CAŁY CZAS WALCZYŁAM O NASZĄ RODZINĘ KTÓRA BYŁA DLA MNIE SWIĘTOŚCIĄ. On po 3 miesiącach uświadomił mi że się zakochał, że to ja zniszczyłam nasz związek, naszą rodzinę , że starał się aż (?) 3 miesiące a ja traktowałam go wtedy ja szmate. Gdy tylko się widzimy obwinia mnie o wszystko, jest agresywny a JA GŁUPIA NADAL GO KOCHAM . I tak bardzo cierpie. Byliśmy jednością, rodziną a teraz on wyjeżdza do niej na weekendy , dotyka ją... a przecież to ja znam i kocham każdy milimetr jego ciała. Nie wyobrażam sobie żyć bez niego . To jest jak narkotyk ,a ja nie potrafie wyjść z tego nałogu mimo tego że na dłuższą mete nigdy nie byłam z nim szczęśliwa

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, widzę że mamy bardzo podobny problem. Również dodałam podobny post. Chciałabym pomóc ale sama nie wiem co zrobić... zapraszam do mnie... i na rozmowę, może znajdziemy jakieś wyjście

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×