Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Marcin_23

Dziewczyna przechodzi poważne załamanie nerwowe

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Z góry przyznam się, że zarejestrowałem się na forum w celu opisania swojej historii i otrzymania jakichkolwiek porad i pomocy. Jeśli komuś będzie się chciało przeczytać, a tym bardziej odpowiedzieć to z góry dziękuję.

Mam 23 lata i od dwóch lat jestem w związku ze swoją dziewczyną Magdą. Problem tak naprawdę dotyczy jej, a właściwie pomocy dla niej, bo ja już naprawdę nie wiem jak mam się zachować.

Najpierw kilka informacji ogólnych, które mogą mieć znaczenie dla sprawy. Magda również ma 23 lata, jest nieśmiała, niestety nie ma bliższych przyjaciółek czy zainteresowań. Pod koniec podstawówki zmarła jej matka, co bardzo mocno odczuła. Studiuje ten sam kierunek co ja i jest to kierunek bardzo trudny i wymagający.

To teraz przejdźmy do rzeczy. Początki naszego związku były bezproblemowe, jednak już po 2-3 miesiącach zauważyłem, że Magda przechodzi okresowe silne zmiany nastroju. Rozumiem, że każdy może mieć lepsze lub gorsze samopoczucie, jednak w jej przypadku z dnia na dzień pojawia się potężne zniechęcenie, apatia, niechęć do życia (o której otwarcie mówi). Potrafi cały dzień w łóżku bez wychodzenia z niego. Wszystko zaczyna ją nudzić…

 

Czasem wygląda to tak jak opisałem powyżej, czasem po prostu zamiast leżeć w łóżku np. przegląda bezproduktywnie internet przez cały dzień. Oczywiście wtedy nie ma ochoty na nic, na rozmowę, na wyjście z pokoju. Wszystko (łącznie ze mną i naszym związkiem) jest dla niej obojętne jak sama twierdzi. Szczegółowymi opisami już zanudzać nie chcę – napiszę tylko, że po pierwsze dosłownie boję się o nią jak znajduje się w takim stanie, a po drugie zachowuje się wtedy wobec mnie naprawdę źle...

Taki stan mija zwykle po kilku dniach. Potem znowu wszystko wraca do normy: między nami wszystko jest w porządku, ona jest względnie zadowolona – po prostu jest normalnie i w takim związku jest mi dobrze. Piszę „względnie zadowolona”, ponieważ i tak pewne rzeczy jej dokuczają: szczególnie brak zainteresowań i ciężkie studia (przy czym perspektywy w zawodzie są bardzo nieciekawe)

I tutaj dochodzimy do sedna. Jestem odpowiedzialnym facetem i chcę jej pomóc. W jaki sposób mogę to zrobić? Ona odmawia pójścia do psychiatry, psychologa, znalezienia sobie zainteresowań, jak sama określiła „woli być smutna”. Na wszystkie moje pytania odpowiada „nie wiem” albo „życie jest bez sensu”. Właściwie to odmawia każdej mojej propozycji. Nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że to klasyczna depresja. Zdaje sobie sprawę, że nikt mi nie napisze dwóch zdań, które rozwiążą problem ale każda sugestia jest dla mnie cenna. Z pomysłów, które jeszcze mam to wciągnięcie w pomoc jej rodziny, jednak jest to bardzo ryzykowne, bo myślę że nie zdają sobie sprawy z jej zachowania.

Dla mnie jest to szczególnie trudna sytuacja z dwóch powodów. Związek z Magdą to chyba pierwszy prawdziwy związek w moim życiu. Stąd moje bardzo duże starania, stąd też lęk przed ewentualną samotnością. Dodatkowo czuję się jakby „psychicznie uwięziony” przy niej. Po drugie za pół roku zaczynam pracę – prawdopodobnie w delegacji. To znaczy, że w domu będę rzadko i w takiej sytuacji samotność jest jeszcze większą udręką – ideałem jest bycie w stabilnym związku.

 

Zdaję sobie sprawę, że może chcę ją zmienić na siłę, ale chciałbym, aby czytający ten tekst spróbowali postawić się w mojej sytuacji.

Do napisania postu skłonił mnie ostatni „kryzys”, który przechodzimy, a właściwie który przechodzi Magda: od tygodnia praktycznie leży w łóżku, czuje się niezdolna do nauki, zawaliła całą sesję, twierdzi że nienawidzi swojego kierunku, odrzuciła ofertę dobrego stażu, bo twierdzi, że sobie nie poradzi. Przykro to mówić, ale widzę jak niezdolna do jakiegokolwiek działania po prostu się stacza. A ja nie potrafię/nie mogę jej pomóc, a jestem chyba jedyną osobą która zdaje sobie sprawę z tego w jakim ona jest stanie (rodzina nic nie wie). Z jednej strony jestem odpowiedzialnym facetem i nie chcę jej zostawić w takiej sytuacji. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie spędzenia życia z osobą, która tak się zachowuje…

 

Dziękuje jeśli ktoś doczytał do końca. Jeśli ktoś ma rady, sugestie, porady dotyczące najlepszych rozwiązań tej sytuacji to z góry za nie dziękuję.

Marcin

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psycholog nie zabierze jej smutku, melancholijnych nastrojów itp. tylko pomoże lepiej o sobie myśleć i radzić sobie tak żeby nie zawalać studiów. Nawet leki nie zmieniają osobowości tylko wyciszają ten smutek i trochę podnoszą nastrój.

Trzeba czasu żeby pogodzić się z wizytą u psychologa/psychiatry. Jeśli ma obawy przed tym że to jej coś "zabierze" czy że coś jej zrobią, to możesz jej cierpliwie tłumaczyć i je rozwiewać. Gorzej kiedy sama nie wie dlaczego, ale po prostu nie chce i nie ma ochoty tego zmieniać. Wtedy często trzeba sięgnąć dna żeby się zdecydować, a tego nie chcemy. Ja bym jej mówił (raczej wtedy jak jej przejdzie ten stan) że jest wartościową osobą i że wyleczenie tego w porę może jej ułatwić przyszłość, bo nie wiadomo czy choroba będzie postępowała.

Czy ona po tym tygodniu "doła", ma jakby zwiększoną aktywność/dużo energii przez pewien czas?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli będziesz w domu rzadko to powiedz jej rodzinie o problemie. Tym bardziej że jak mówisz nie ma żadnych przyjaciółek ani nikogo do pogadania. Pewnie się o to wścieknie na początku ale to dla jej dobra ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję bardzo za odpowiedzi.

 

Gorzej kiedy sama nie wie dlaczego, ale po prostu nie chce i nie ma ochoty tego zmieniać. Wtedy często trzeba sięgnąć dna żeby się zdecydować, a tego nie chcemy. Ja bym jej mówił (raczej wtedy jak jej przejdzie ten stan) że jest wartościową osobą i że wyleczenie tego w porę może jej ułatwić przyszłość, bo nie wiadomo czy choroba będzie postępowała.

 

Póki co wygląda to właśnie w ten sposób, czyli "jest źle, ale nie chcę tego zmieniać". Po każdym stadium złego humoru następuje okres humoru poprawnego, gdzie ona funkcjonuje dosyć normalnie (przy sporym moim wsparciu). Dziękuję za radę, jeśli ten stan jej przejdzie to postaram się wykorzystać czas bezpośrednio po nim. Problem polega jednak na tym, że dziewczyna boi się lekarzy (prawdopodobnie przez sytuację z matką).

Czasem po prostu mam wrażenie, że znam dwie kompletnie różne osoby. Magda czasem myśli i rozumuje logicznie, czasem mam wrażenie jakbym rozmawiał z 5 letnim dzieckiem.

 

Czy ona po tym tygodniu "doła", ma jakby zwiększoną aktywność/dużo energii przez pewien czas?

Bardzo trudno mi odpowiedzieć na to pytanie obiektywnie, bo po tygodniu braku aktywności każda aktywność wydaje się być czymś wyjątkowym. Mógłbym się zgodzić z tym, że ma trochę zwiększoną aktywność, ale nieznacznie.

 

Jeśli będziesz w domu rzadko to powiedz jej rodzinie o problemie. Tym bardziej że jak mówisz nie ma żadnych przyjaciółek ani nikogo do pogadania.

Zapewne tak zrobię, chociaż również nie jest to idealna opcja. Dziękuję za utwierdzenie w przekonaniu, ze to dobra decyzja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×