Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
pinda

Tęsknota za nie wiem czym

Rekomendowane odpowiedzi

I stało się, zaczynam otwierać się i pisać o sobie, choć to niekoniecznie ciekawe.

 

Nieustannie doskwiera mi uczucie pustki, niespełnienia. Mój stan poprawił się przeogromnie, powiedzmy, że funkcjonuję już normalnie: praca, zajęcia dodatkowe, wychodzenie ze znajomymi, związek. Ciągle jednak odczuwam jakąś nieokreśloną tęskontę za czymś. Nie umiem tego określić, próbuję to załatać jakoś, nie myślę o tym całą dobę, ale to cały czas jest we mnie. Chcę to określić i zapełnić.

Wcześniej chciałam podróżować, zwiedzać swiat, jednak rzeczywistość jest taka, że potrzebuję pracy i ubezpieczenia. Jednocześnie z boleśnie niskim poczuciem własnej wartości też czuję potrzebę "osiągnięcia" czegoś: pozycji, dobrobytu, chcę wzbudzać szacunek i uznanie.

 

Nie wiem jak się z tym uporać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To chyba normalne przy wychodzeniu z depresji. Taka tęsknota jest jak komar - albo odleci i będzie spokój, albo ugryzie i wtedy już będzie wiadomo, w którym miejscu ;)

powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za zainteresowanie tematem, rozumiem,ze miales to samo?

Pokrzepiające jest to co napisales, że to typowe przy WYCHODZENIU z depresji. Od razu się tak też poczułam i tak zaczęłam myśleć: że przecież wychodzę.

Może to głupie, ale postanowiłam dziś spełniać te wielkie tęsknoty małymi rzeczami- zamiast wielkich podróży, eksploracji mórz i lądós połazilam po lesie, poczulam się znow jak dziecko, przypomnialam o marzeniach z dziecinstwa i wczesnej młodości i poczułam lekką satysfakcję, może nawet spełnienie.

 

dziękuję, Tobie też zyczę powodzenia i wrzucam piosenkę na wspomniany temat :)

 

http://www.youtube.com/watch?v=iA_HF2EirA0

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pinda, pindziu kochana, po pierwsze wszystko się sprowadza do pewność siebie. Jeśli potrzebujesz od innych uznania i szacunku, to nie jesteś na dobrej drodze, dlatego że jeśli cieszy cię pochwała, to i krytyka cie zaboli. Jeśli czujesz się ze sobą dobrze, to nie potrzebujesz opinni innych, by potwierdzali twoją wartość, bo ty ją znasz. Wszystko się sprowadza do akceptacji i pozycja, dobrobyt czy podróże nie dadzą ci satysfakcji, jesli nie spełnisz tego warunku. I nie wybiegaj tak w przyszłość, bo liczy się, żeby żyć tu i teraz . Ludzie sobie stawiają długoterminowe cele, co będzie za 10 lat, a dziś umyka .... Dalej się nie rozpisuje, bo dosyć już tych truizmów. Dobrze, że już ci lepiej, bo aż żal patrzeć, jak taka sympatyczna istotka się zamartwia ciągle. Buziaki, oby tak dalej :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomcio Nerwica, wiem, że pewność siebie i normalna samoocena to podstawa, ale nie mam. Skąd k..a mam wziąć :roll: Na krytykę reaguję złością lub gorzej- płaczem, nie wiadomo co gorsze.

Nie czuję się dobrze z sobą i tym jaka i kim jestem, ale to pewnie kwestia do przepracowania przez lata :(

Dzięki Tomcio Nerwica, miłe to co napisałeś :))

i skradłeś mi buziaka ;):105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nieustannie doskwiera mi uczucie pustki, niespełnienia
Z moich doswiadczeń wynika, że nie da się zapełnic takiego poczucia osiągnięciami "z zewnątrz". Ani rzeczy materialne, ani doswiadczenia typu podróze czy sukcesy zawodowe tego nie zmienią, tylko na chwile odwracaja uwage od tej pustki. A po jakims czasie zaczynają nudzic, nużyć i trzeba szukac nowych gadżetów, żeby zapełnić czarną dziurę w duszy. To droga bez powrotu. Przypomina to pierwszą kartę tarota - przedstawia głupca wyruszającego w swiat w poszukiwaniu skarbu, który niesie w swoim bagażu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Z moich doswiadczeń wynika, że nie da się zapełnic takiego poczucia osiągnięciami "z zewnątrz". Ani rzeczy materialne, ani doswiadczenia typu podróze czy sukcesy zawodowe tego nie zmienią, tylko na chwile odwracaja uwage od tej pustki. A po jakims czasie zaczynają nudzic, nużyć i trzeba szukac nowych gadżetów, żeby zapełnić czarną dziurę w duszy. To droga bez powrotu. Przypomina to pierwszą kartę tarota - przedstawia głupca wyruszającego w swiat w poszukiwaniu skarbu, który niesie w swoim bagażu ;)

O to to ! :uklon::brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pinda, samoocena to przeżytek. Aktualnie na topie jest samoakceptacja.

bittersweet, pięknie powiedziane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet, wow, jestem pod wrażeniem Twojej wypowiedzi.

Dałaś mi duzo do myślenia, całkiem możliwe, ze jestem wlasnie taka, w dodatku nie umiem doceniac tego ,co juz za mną. Tyle lat gnojenia robi swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie czuję się dobrze z sobą i tym jaka i kim jestem,

kurde Pindzia znam Cie co prawda tylko z forum ale jestes swietna kobieta ktorej poczucie humoru, lekkosc konwersacji uwielbiam :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pinda Ty chodzisz na terapie?bo ja nie jestem w temacie mało Cie znam lubisz siebie?potrafisz siebie nalezycie docenic swoje dokonania nawet te najmniejsze?

Moze za bardzo skupiasz sie na negatywach za mało na tym co masz dobrego ,sprobuj tylko na tym sie skupiac to trudne jesli masz opory wez kartke i co dnia dopisuj co udalo Ci sie zrobic kazdego dnia oraz swoje pozytywne cechy to naprawde pomaga sama tak robilam jak bylo bardzo zle i wiesz z czasem zaczelam sie czuc ze soba lepiej takze powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, dziękuję, eh, to miłe co piszesz Candy, jednak na zywo jestem strasznie chimeryczna i złosliwa, sama w sobie nie znoszę tego,a co dopiero inni.

 

Saraid, nie, przerwałam terapię indywidualną, zmieniłam miejsce zamieszkania i tu obecnie szukam czegoś, choć mało intensywnie mówiąc szczerze. Nie znoszę siebie, nie lubię swoich cech charakteru i osobowości, swojego wyglądu, są dnie, kiedy po prostu nie patrzę się w lustro, tak nie mogę na siebie patrzeć. Swojego głosu, umiejętności, nałogów. Wiem,że skupiam się na tych negatywach, na terapii wielokrotnie pani terapuetka podkreślała to. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, nie umiem inaczej. Tak samo jak patrzę, poznaję innych ludzi: bezwiednie wyłapuję wszelkie przywary, złe cechy, dopiero czasem z czasem zaczynam kogoś lubić i to przestaje mieć znaczenie. Nie panuję nad tym zupełnie.

Twój pomysł z zapisywaniem bardzo mi się podoba, wypróbuję. Założę sobie na to jakiś zeszycik.

 

Dziękuję Wam za wsparcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jasaw, będę niesamowicie wdzięczna. Jestem chaotyczna i ciężko mi jest z tym, mieszkam na Ursynowie, praca w Śródmieściu.

 

-- 21 sty 2014, 15:18 --

 

Candy14, spróbuję, może to po prostu kwestia nawyku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pindzia, dobrze zebys zakceptowala to z nie jestes doskonala i masz wady (jak kazdy). Zawsze mozna nad nimi popracowac zamiast sie nimi katowac. Wady zazwyczaj rownowaza zalety tylko trzeba dostrzec te drugie a nie skupiac sie na niedoskonalosciaach. Wtedy polubisz siebie i z wadami i zaletami bo taka jestes.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj, też mam tęsknotę za "nie wiem czym". Tego się chyba nie da zapełnić. Jest jak bicz, który pcha człowieka żeby ciągle szukał, nie dając mu spokoju. Ciągle niezadowolony. Spędzić tak całe życie to smutna historia. Chyba, że się kiedyś to odnajdzie, to by jakoś usprawiedliwiło te wszystkie trudy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest jak bicz, który pcha człowieka żeby ciągle szukał, nie dając mu spokoju. Ciągle niezadowolony.

moze to jakies powielanie schematu? nigdy nie bylam dosc dobra dla matki wiec ciagle szukalam czegos co ja zadowoli. Oczywiscie podswiadomie bo juz z nia nie mieszkalam ale wciaz czulam gdzes w srodku ten deficyt z dziecinstwa nie zdajac sobie z tego do konca sprawy. Zrozumialam to kiedy przestalo mi juz na tym zalezec i dopiero wtedy polubilam siebie i swoje zycie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
pinda, w jakiej dzielnicy mieszkasz teraz, może Ci pomóc w poszukiwaniach?

Pani Ania jest niezastąpiona :P dobrze, że mamy takie osoby na forum :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pinda, niczego się nie nauczyłas.

marzenia nie umieraja- to my zapominamy. i znowu szukasz poza sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×