Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
iamthenobody

Nie mogę wytrzymać życia na tym świecie.

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie.

Więc sprawa wygląda tak, że nie powodzi mi się w niczym. Znajduję pozytywne aspekty mojego życia, ale wydają mi się one niczym, nie cieszą mnie ani trochę. To, co jest złe, przewyższa wszystko i mnie przytłacza.

Nie mam nawet kontroli nad sobą. Potrafię iść ulicą i nagle łzy napływają mi do oczu. W pokoju wynajętym wybucham płaczem, siedzę na podłodze i nie umiem się ogarnąć. Tnę się. Czuję się w tym bezkarna, bo nie ma ze mną rodziców.

Zakochałam się w kimś, z kim na pewno nigdy nie będę, ale to nie jest główny powód, to jest właściwie żaden powód, ale też ma swój udział. Generalnie nienawidzę miłości, bo nic mi w życiu nie ułatwia, bo tylko jeden jedyny raz kochałam z wzajemnością, a chłopak ten zraził mnie do mężczyzn. Zresztą wiele sytuacji mnie zraziło.

Z nauką też źle. Chcę się uczyć, ale nie potrafię. A jak już to robię, to ciężko cokolwiek wchodzi mi do głowy. Jedynie w domu mam jako taki apetyt, ale od pn do piątku-wpycham żarcie na siłę, bo nie chcę zemdleć.

Mam ruch-ćwiczę, mimo tego, że nie mam energii. Zmuszam się, bo łudzę się, że to pomoże. (nie mam nadwagi, ale chodzi o endorfiny).

Co jeszcze? Ludzie, którym ufałam (ci nowi, ze studiów) zawodzą mnie. Jedna dziewczyna, z którą miałam bardzo dobry kontakt nawet mnie nie powiadomiła, że rezygnuje ze studiów. Druga się nie odzywa, obiecuje różne rzeczy, a potem tego nie robi.

Zasypiam na wykładach. Raz, że mam czasem do późna zajęcia, dwa, że nie umiem spać w nocy. Albo się budzę i leżę, albo nie umiem zasnąć i dopiero z wyczerpania zasypiam około 3, 4.

Mam wyrzuty sumienia, że mieszkam w dość drogim pokoju, a wcześniej miałam tańszy, ale miejsce mi się cholernie nie podobało i rodzice sami zaproponowali, że mnie mogą przenieść i że ich stać, ale ja widzę, że jest trochę inaczej. Pracować nie mogę, bo te studia są tak ciężkie, że przy moim stanie psychicznym bym chyba wykitowała.

Czuję się, jak ciężar, jak kłopot.

Czuję, że powinnam więcej się uczyć. Nie umiem.

Czuję, że nic nie znaczę, że mnie kochać się po prostu nie da. A niby gdzie mam znaleźć kogokolwiek? Na 1 imprezie integracyjnej zawaliłam. Wyszłam wcześniej, bo czułam się tam fatalnie i od razu zapaliłam pierwszego od długiego czasu papierosa. Na drugą nie poszłam, bo się załamałam. Nagle zaczęłam się bać, że po drodze ktoś mnie zabije, że się zgubię, że mnie napadną (był wieczór, a ja musiałabym, dojechać, a potem dojść pieszo), że znów będę siedzieć i czuć się fatalnie. A na imprezy chodzą tacy ludzie, których zdecydowanie nie szukam i nie chcę z nimi być w związku.

Zakochałam się teraz w kimś, z kim, jak mówiłam nie będę, a jest dojrzały, inteligentny i na pewno nie chodzi na imprezy. Jest w dodatku starszy o 18 lat. Jak bardzo chora jestem? Jak bardzo skomplikowane może być jeszcze życie? Mam dość.

 

Aha. Jestem tu uwięziona. Nie mogę się nawet zabić, bo mam tanatofobię. Chyba to już się kwalifikuje. Tak intensywnie rozmyślałam o śmierci i tak bardzo mnie przeraża niewiedza, co jest potem, że moim marzeniem byłoby po prostu cofnąć czas i żeby NIGDY SIĘ NIE URODZIĆ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

iamthenobody, przeczekaj.

ja bedac w Twoim wieku i polozeniu mialam podobnie i jedno czego zalowalam to tego,ze nie trafilam wtedy do psychiatry do ktorego chodze teraz.

bo gdybym z tego wyszla wczesniej to nie narobilabym tylu bzdur i nonsensow...

 

olej imprezy- z tego nic nie ma- tylko powierzchowne znajomosci. cale studia przeimprezowalam i nic z tego nie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jest w dodatku starszy o 18 lat. Jak bardzo chora jestem?

Dopóki ty nie masz lat 5 albo dopóki on nie ma 80, to nic w tym chorego ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz prawo do tego, by odmówić innym.

Masz prawo, by nie słuchać czyichkolwiek rad co do tego jak powinno wyglądać twoje życie.

Masz prawo kochać kogo chcesz, nawet najprzystojniejszego faceta na ziemi. Masz prawo o niego zabiegać.

Masz prawo by żyć według własnego tempa. Nie wyrabiasz ze studiami - to zrób sobie przerwę, lub zastanów się nad studiami za granicą.

Wiele młodych ludzi ma podobne problemy, mimo to, pamiętaj że jesteś wyjątkowa. Każdy kto żył na Ziemi był wyjątkowy, nie znaleziono póki co drugiego Einsteina, Mozarta, Chopina. Rób to, co kochasz najbardziej, a szczęście i pogoda ducha będzie ci towarzyszyć nawet podczas najcięższych burz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedyny sposób to próbować wprowadzić pozytywne zmiany w swoim życiu. Gdyby życie nie było skomplikowane to by tak nie przytłaczało, ale też nie byłoby tylu ciekawych rzeczy wartych przeżycia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję, że się odezwaliście...

 

Jest w dodatku starszy o 18 lat. Jak bardzo chora jestem?

Dopóki ty nie masz lat 5 albo dopóki on nie ma 80, to nic w tym chorego ;)

 

Wiem, jednak jest to, jak myślisz, kto?? Wykładowca! I nie podoba mi się, bo (jak gdzies wyczytałam o takich typowych powodach) "jestem studentką i lubię być zdominowana" -.- Podoba mi się, z tego, co wysnułam, bo w tym mieście nie mam absolutnie nikogo, kogo bym interesowała, a jak już, to są to te powierzchowne kontakty z rówieśnikami. A ja potrzebuję kogoś dojrzałego, zrównoważonego, z doświadczeniem, opiekuńczego.

 

Wiem, że nie jest to aż tak nienormalne... ale pomyśl, on może mieć żonę. Ja nie chcę kolejny raz cierpieć z powodu nieodwzajemnionej miłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

iamthenobody, ale moze mu sie nie ukladac. jesli jednak nie planuje rozwodu na starcie i nie masz na to dowodow to nie wierz w ani jedno jego slowo.

moze tez byc po rozwodzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Masz prawo do tego, by odmówić innym.

Masz prawo, by nie słuchać czyichkolwiek rad co do tego jak powinno wyglądać twoje życie.

Masz prawo kochać kogo chcesz, nawet najprzystojniejszego faceta na ziemi. Masz prawo o niego zabiegać.

Masz prawo by żyć według własnego tempa. Nie wyrabiasz ze studiami - to zrób sobie przerwę, lub zastanów się nad studiami za granicą.

Wiele młodych ludzi ma podobne problemy, mimo to, pamiętaj że jesteś wyjątkowa. Każdy kto żył na Ziemi był wyjątkowy, nie znaleziono póki co drugiego Einsteina, Mozarta, Chopina. Rób to, co kochasz najbardziej, a szczęście i pogoda ducha będzie ci towarzyszyć nawet podczas najcięższych burz.

 

To jest piękne w teorii. Nie naśmiewam się z tego, bo oczywiście-mam prawo. Ale nie bardzo potrafię.

Nie wiem, jak inaczej ma wyglądać moje życie.

Jak mam zabiegać? Świecić cyckami na wykładach, których i tak nie mam? :< malowac się wyzywająco? Chodzić w szpilkach i spódniczkach, których nienawidzę? Jak inaczej mam zwrócić uwagę kogoś takiego?

Nie wiem, jak mam zrobić przerwę. To pierwszy rok. Co mam zrobić? Nie chcę się poddawać. Ja bym za granicą tym bardziej umarła. Brak kogokolwiek znajomego by mnie zabił.

Ja nie jestem chwilowo załamana. To ciągnie się za mną od gimnazjum i jeszcze wcześniej. Już w przedszkolu byłam na uboczu i inna.

 

-- 24 lis 2013, 00:19 --

 

iamthenobody, ale moze mu sie nie ukladac. jesli jednak nie planuje rozwodu na starcie i nie masz na to dowodow to nie wierz w ani jedno jego slowo.

moze tez byc po rozwodzie.

 

Myślisz, że z nim rozmawiam. Błąd. To jest miłość na razie czysto platoniczna, w najbardziej krystalicznej postaci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×