Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Schwarzi

Hipokryzja dużej części społeczeństwa.

Rekomendowane odpowiedzi

Przemyślenia Schwarzi ciąg dalszy XDD

 

Dzisiaj chcę poruszyć temat szerzącej się hipokryzji wśród społeczeństwa.

A mianowicie.

Z nudów postanowiłam poprzeglądać internet w celu sprawdzenia cech charakteru piszących tam Polaków.

Jak się okazało wśród polskiej młodzieży dominują mniemane cechy,których JA jakoś NIGDY nie widziałam na oczy u nikogo.

Wkurza mnie niemiłosiernie,że większość ludzi uważa siebie za osoby :

 

1.mające w dupie innych i ich zdanie

2.wielce wredni dla każdego ale za to potulni jak myszki bo przyjaciół

3.a w dupie mający zdanie innychna temat ubioru

4.umiejący otwarcie wyrażać swoje zdanie

5.wielce odważni i wrażliwi

6.umiejący być sobą

7. szczery aż do bólu

8. podły

Takiego wała ! Jak żyję to spotkałam chyba tylko z 2,3 osoby posiadające wyżej wymienione cechy z czego każda z nich cierpi lub cierpiała na stygmatyzację społeczną i wszelkiej maści zaburzenia psychiczne.

A nasi ankietowani z tego,co piszą najwidoczniej są lubiani,mają przyjaciół,a wrogowie się ich "boją".

Dobra,ale po kolei. Postaram się przeanalizować podane cechy,bo aż mnie cholera bierze.

 

1. Taka osoba miałaby przesrane na starcie w szkole. Byłaby najprawdopodobniej samotnikiem,a swoją drogą większość ludzi płacze po stracie bliskiej osoby,trudno im się jest pozbierać. Więc po cholerę zgrywają twardzieli skoro zapewne ta cecha jest typowo zmyślona,egzystuje tylko w ich umyśle,a tak naprawdę NIGDY nie musieli zmagać się ze stratą bliskiej osoby ? Każdy chyba wie jak to boli.. Sorry, nie każdy. Przecież przeciętny gimbus otaczający się wianuszkiem "przyjaciół" tego nie wie i tylko może sobie tak wmawiać w międzyczasie pisząc do kolegów czy wyjdą z nim na piwo i z pokorą przyjmować ich homofobiczne żarty,chociaż sam jest za legalizacją. Tak to w większości przypadków wygląda.

2. A skąd ci przyjaciele ja się pytam ? Kto podejdzie do takiej osoby i zobaczy jej jakże wrażliwe wnętrze skrywane pod maską wredoty ? Chyba tylko jakiś masochista... Nikt opróćz psychologów nie ma czasu na wgębianie się w ludzką psychikę,pozwalanie na manipulacje sobą, znieważanie siebie tylko dlatego,żeby udowodnić,że dana osoba jest naprawdę wartościowym człowiekiem i jak zostanę jej przyjacielem to na pewno okaże mi trochę serca. No głupota ! Inna sprawa,że ludzie otwarcie wredni często są odtrącani. Po pierwsze nikt nie chce przebywać z taką osobą,a po drugie znane powiedzenie "na każdego cwaniaka znajdzie się większy cwaniak" mówi samo za siebie. Chyba większość ludzi ma odruch obronny przed bardzo wrednymi ludźmi. Ni wiem jak wy ale ja np. nie mam oporu przed wpier*oleniem komuś,kto się za bardzo panoszy i pokazaniem mu,gdzie jego miejsce. Takie coś razi,prowokuje i na pewno nie da się pozysykać pzyjaciół poprzez wredne zachowanie. No,chyba,że grono "psiapsiółek" z takim samym,wrednym charakterem oraz masę wrogów proponujących takiej osobie "ustawki",notorycznie obgadujących albo wypisujących na murach obelgi.

3. HAHAHHAHAHAHA no sorry,ja też miałabym w dupie zdanie innych na temat ubioru,gdybym ubierała takie same bluzki w kwiatki co połowa mojej szkoły. NIGDY nie spotkałam osoby w wieku młodzieńczym,która ubierałaby się inaczej (tak typowo inaczej,jakaś subkultura lub ogólnie wymyślne stroje) i miałaby "szacun". Ludzie są okrutni i często,bardzo często odrzucają innych ze względu na wygląd.

4. No to już wgl. przesada. Dziwne,że jak dotąd nie spotkałam żadnej osoby,która potrafiłaby się odnaleźć w rozmowie polegającej na wymianie własnych poglądów. Inna sprawa,że 98 %"ateistów" chodzi na lekcje religii bo mamusia każe (i tutaj właśnie widać tę "umiejętność wyrażania własnego zdania").

5. Taaa to dlaczego wszędzie widzę szerzącą się znieczulicę? Niech ktoś mi wytłumaczy,dlaczego NIKT nie reagował w szkole jak mnie albo innych przezywano, jak ktoś na korytarzu wdawał się w bójkę ? Rzeczywiście,nie ma co.. odwaga i wrażliwość pełną parą.

6. Jasne kurwa jasne. NIGDY nie będziesz lubiany w grupie rówieśniczej jeśli będziesz w pełni sobą. Smutne ale prawdziwe. No,chyba,że masz bardzo nudną, konormistyczną osobowość,wtedy może się udać.

7. HAHAHA takie osoby traktowane są jak te z punktu 2. I tak to kłamstwo,bo ludzie kłamią. Kłamią i posiadają maski,zwłaszcza ludzie młodzi,a czemu ? A temu,żeby się DOSTOSOWAC ,innych powodów nie widzę,bo zapewne ich nie ma.

8. Taa.. najlepiej od razu zło,szatan,mrok i wszystko co najgorsze ;d A w relau ocenka z zachowania w szkole wzorowa,grzeczniutka osoba, mająca masę przyjaciół, prawie zero wrogów,kochająca zwierzątka,nigdy nie przejawiająca w stosunku do nikogo ostrej agresji.

 

Kurde,niech mi ktoś wytłumaczy co ludzie chcą przez to osiągnąć ? Dowartościować się ? Kiedy ludzie zrozumieją,że jednorazowe powiedzenie koleżance,że wygląda brzydko w sukience nie równa się ze szczerością do bólu,a psykowanie rodzicóm z podłością ?

I skąd wgl. ten zwyczaj podawania wad lub cech pozytywnych,które mimo wszystko dla społeczeństwa i grupy są wadami (nikt nie lubi odmieńców) jako swoje i takie dzięki,którym osiągnęło się sukces społeczny ?

Albo ja żyję w jakimś innym świecie,albo jestem ślepa ale miałam okazję w życiu znaleźć się w dwóch,skrajnych miejscach i zaobserować reakcje ludzi. Pierwsze takie miejsce to było gimnazjum,gdzie wskaźnik tolerancji dla wszelkiej inności równał się 0. I tam WSZYSCY ludzie wyglądali normalnie,ubierali się normalni,pili alkohol,palili papierosy tylko dlatego,że reszta paliła,nikt nie miał swojego zdania,bo to wstyd,nikt się nie uczył,bo modne było nieuctwo. Druga skrajność to liceum. W liceum panuje już totalny liberalizm,można ubierać się jak się chce,nosić kolczyki w każdym miesjcu,farbować włosy itp. I o dziwno nikt cię za to nie gnoi. Faktycznie,w moim liceum 90% ludzi to osoby "oryginalne",hipsterzy,metale,punki,goci itp. A ciekawe jacy byli przed pójściem w to cudowne miejsce jak się okazuje,ludzie z mojego gim,którzy poszli do tego samego liceum też nagle dziwnym cudem,ze zwykłych szaraków, przeciętniaków stali się metalami,hipsterami,faceci noszący wcześniej szerokie spdonie nagle przerzucili się na rureczki,vansiki,a dziewczyny w końcu odważyły się ubierać glany. A i poglądy nagle zaczęli jakieś mieć ! Aż dziwne.. No w takich warunkach to ja też mogę być w pełni sobą,co za problem?

Wkurza mnie to niezmiernie. Robienie z siebie wielkich kozaczków,cwaniaków przez dużą częśc młodzieży. Ale jeszcze śmieszniejsze jest podawanie skrajnych cech : "jestem okrutna,arogancka,cyniczna,taka oh ah,wredna dla innych,a jednocześnie wrażliwa". Pokażcie mi chociaż jedną osobę okrutną,arogancką,cyniczną, wredną,która byłaby wrażliwa, plakała na filmach romantycznych, dbała o innych, była wyczulona na piękno świata. -________-

Najlepsze jest to,że gdziekolwiek się poszuka,kogokolwiek się spyta to duża częśc poda takie właśnie swoje cechy.

Szkoda,bo w rzeczywistości to smutni,szarzy ludzie,udający kogoś kim nie są, nie zaznający nigdy problemów,które mogłyby im przynieść te cechy,gdyby faktycznie je posiadali,konformiści,podążający za stadem baranów.

 

Nasz świat.... taki "piękny".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zbyt emocjonalnie do tego wszystkiego podchodzisz:). W ludziach jest wiele sprzecznosci..wiele osob tak naprawde ma problemy z wlasna tozsamoscia..taka natura ludzka. Stad te wszystkie twierdzenia , ze jestem wredna,arogancka a jednak wrazliwa(chociaz tutaj akurat te 2 sprawy nie wykluczaja sie). Im osoba starsza,im wiecej w zyciu doswiadczy tym bardziej wyklaruje sobie obraz wlasnej osoby. Chyba dobrze, ze tak jest bo wyobrazasz sobie jak by swiat wygladal gdyby ludzi chodzili jak mumie i w kolko mowili to samo hehe? Hipokryzja to cecha ludzi ale zgodze sie z tym ze niektorzy naduzywaja tej cechy;).

 

 

1,3,4,7. Te cechy to ja z pewnoscia mam i o to ze mam jakis dysonans nie musisz martwic sie:D. Po prostu swoje przezylem i pierwsze co to polegam na swoim zdaniu a potem na zdaniu innych i tylko na takim ktore jest konstruktywne dla mojej osoby....a ze czesto nie jest wiec mam to w "dupie"..:)

 

 

3 maj sie;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz zapanowała moda na indywidualizm, nie zmieniaj nic, zobaczysz, że będziesz się wyróżniała najbardziej. A poza tym to już starożytni narzekali na młodzież.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Schwarzi, a Ty w jakiej kategorii sie miescisz? Dodalabym jeszcze punkt 9. bufoni ktorym wydaje sie ze sa lepsi od innych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też myślę, że odrobinkę wyolbrzymiasz problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gimbaza to okres największego upośledzenia umysłowego w okresie rozwoju. Dopiero w liceum dzieci zaczynają się zachowywać w cywilizowany sposób. No i też zwiększają się zdolności intelektualne, poszerzają się horyzonty.

 

Wrażliwość i arogancja, złośliwość się nie wykluczają. O ile się nie mylę to chociażby osoby z borderline są bardzo wrażliwe a jednocześnie bardzo uciążliwe dla otoczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Schwarzi, ja takie rozkminy najbardziej robiłem w liceum. Wtedy obserwowałem ludzi i wyciągałem różne wnioski. Dodać do tego jakieś rozczarowanie życiem i pesymistyczny obraz środowiska gotowy. Żeby spojrzeć na ludzi z góry przede wszystkim trzeba się oddalić, no i stać na samej górze. Dlatego nic dziwnego, że ktoś może pomyśleć, że masz o sobie zbyt wysokie mniemanie. Psychologia już taka jest, że robi z ludzi szczury biegające po korytarzach w poszukiwaniu sera. Powodzenia w tworzeniu dalszych teorii, grunt to samodzielne myślenie. Zanim się zainteresujesz jakąś "wyższą" socjologią czy psychologią takie własne przemyślenia są wskazane.

 

Dużo tego napisałaś, podziwiam że ci się chciało. Ja bym nie napisał tyle, bo wątpiłbym nawet, że ktoś to przeczyta ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i wyolbrzymiam.

Ale dla osoby,która przez wyżej wymienione cechy miała prze*ebane pół dzieciństwa to może być trochę profanacja.

Dodam,że nie posiadam wszystkich tych cech ale wiem,że one raczej skazują człowika na samotność i tak naprawdę niewielu ludzi jest np. szczerych do bólu. Fajnie,łatwo mówić,że gorzka prawda lepsza niż słodkie kłamstwo ale nie ma to do końca pokrycia z rzeczywistością,bo większość ludzi jednak unika krytyki i przykrych emocji,a już na pewno młodzież,która od razu napiętnowałaby osobę szczerą do bólu.

To jest debilizm jak dla mnie. To tak jak z tą modą na JP. Nienawidzę policji chociaż mi nic nie zrobili O.o Tak samo tutaj: jestem kozaczkiem i indywidualistą bo mam takie możliwości.

Inna sprawa,że wszędzie spotyka się takich samych ludzi,wyglądających tak samo,mówiących tak samo,nie reagujących na cudzą krzywdę. To nie jest moje pesymistyczne myślenie tylko rzeczywistość. Ile osób naprawdę potrafi być sobą ? A powiedzmy,że taki ktoś np. lub dłubać w nosie,to jest jego nawyk,część jego osobowości. Ile osób odważy się w towarzystwie dłubać w nosie,żeby być sobą ? Ich "bycie sobą" pewnie ogranicza się do słuchania rocka,podczas,gdy inni wolą techno.

I może faktycznie odbieram to zbyt emocjonalnie ale wkurza mnie niezmiernie,że ludzie w towarzystwie nie chcą odbiegać od tłumu ale sami się postrzegają jako wielkie indywidua.

 

A co do borderline. To ogólnie w sumie racja,tutaj może przesadziłam z tą arogancją ale niektórzy pisali o sobie (z dumą na dodatek !) jak o chodzących potworach bez uczuć podkreślając to wszystko końcowym "jestem wrażliwy/a". -______-

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przemyślenia Schwarzi ciąg dalszy XDD

 

Dzisiaj chcę poruszyć temat szerzącej się hipokryzji wśród społeczeństwa.

 

Może lepiej nie wrzucać wszystkich do jednego worka ? ;)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i tak naprawdę niewielu ludzi jest np. szczerych do bólu.

Pomiedzy szczeroscia do bolu a zwyklym chamstwem jest cienka granica ktora ludzie bardzo czesto przekraczaja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monk.2000

 

Akurat to było mi ciężko napisać,bo już czułam,że ktoś zacznie uważać mnie za zbyt pewną siebie osobę.

Przez to głupio jest mi trochę tłumaczyć dlaczego takie zachowanie mnie wkurza.

Ale nie wywyższam się nad te osoby,broń boże. Po prosotu uważam,że to obraza dla ludzi posiadających naprawdę takie cechy (mam tu na myśli o zaletach typu ta szczerość,czy nie przejmowanie się opinią innych,bo podłością i chamstwem nie ma się akurat co chwalić). Wyobraź sobie,że ktoś jest odważny. Jest powiedzmy strażakiem,czy policjantem i nie raz ryzykował życie dla innych. A tu nagle odezwie się taki cwaniaczek,którego jedynym wyczynem jest napisanie do byłej po pijaku i stwierdzi,że też jest "odważny". Chyba widać rożnicę między odwagą pierwszej osoby,a drugiej.

Inna sprawa,że to jest po prosotu żenujące.

Miałam w gim jednego chłopaka,który był moim prześladowcą,obrażał mnie na każdym kroku,bo ubierałam się inaczej. On wyglądał normalnie,jak reszta. Nie był ani dresem,ani skate,po prosotu-zwykły chłopak w jeansach i koszuli. Najlpesze jest to,że jak poszedł sobie do liceum,gdzie jak już napisałam jest zezwolenie na pewien ubiór to zaczął ubierać się podobnie do mnie (tylko w wersji meskiej) i jeszcze bezczel mial prawo uwazac siebie za osobe,ktora ma wlasny styl,ubiera sie jak chce i nie boi sie krytyki ! No dziekuje bardzo za takie cos..

 

-- 08 lip 2013, 19:48 --

 

0Rh+

 

Hahhaa xDD

 

-- 08 lip 2013, 19:50 --

 

Candy14

 

Masz rację. Ja uważam,że za szczerość można uznać sytuacje typu : gruba dziewczyna pyta sie mnie czy jest gruba. No to mówię jej że tak. Natomiast chamstwo by było wtedy,gdybym sama zaczęła tę dziewczynę wyzywać od grubasów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z nudów postanowiłam poprzeglądać internet w celu sprawdzenia cech charakteru piszących tam Polaków.
Przeglądanie internetu, forów, portali i czytanie tych wpisów nie końca odzwierciedla przeciętnego Polaka, ludzie zwłaszcza Ci dużo piszący to specyficzne grupy, często frustraci, albo nastolatki które chcą zaistnieć w necie, ludzie którzy mają kupę wolnego czasu i nie wiedząc co z nim robić piszą głupoty( ja sam to tu czasem robię). W necie pełno jest prymitywizmu, wulgarności, nienawiści wobec innych zwłaszcza żydów, PO, PiS itd, internet spełnia dziś rolę którą kiedyś spełniały szalety miejskie gdzie pełno było prymitywnych wpisów. Czasami czytam wyniki ankiet wypełniane przez internautów i widzę że zwykle sporo różnią się od tych rzetelnych socjologicznych na całej grupie, bo internet prawdy do końca nie pokazuje. Ludzie w necie lubią siebie kreować zwłaszcza faceci podają że zarabiają kokosy, wyrywają codziennie panienki ipotkiedyś czytałem jakąś dyskusje o długości członków i średnia podawanych wychodziła 25 cm( a w rzeczywistości jest 15) to samo wzrost 190 cm( a naprawdę 175).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja tutaj wyczuwam duże pokłady frustracji Schwarzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gruba dziewczyna pyta sie mnie czy jest gruba. No to mówię jej że tak.

Ja bym pewnie nie powiedziala ze gruba ale ze przydaloby sie poruszac ;) Nie znosze natomiast kiedy ludzie czuja w obowiazku mowic przykre rzeczy szczycac sie tym, ze sa szczerzy do bolu np. mam kiepski dzien i kiepsko wygladam a tu ktos wyskakuje "koszmarnie wygladasz dzisiaj". Kurde wiem o tym i ta informacja nie jest dla mnie nowina i nie sprawi ze bede wygladac lepiej. Mam prawo do gorszego dnia i gorszej kondycji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Miałam w gim jednego chłopaka,który był moim prześladowcą,obrażał mnie na każdym kroku,bo ubierałam się inaczej. On wyglądał normalnie,jak reszta. Nie był ani dresem,ani skate,po prosotu-zwykły chłopak w jeansach i koszuli. Najlpesze jest to,że jak poszedł sobie do liceum,gdzie jak już napisałam jest zezwolenie na pewien ubiór to zaczął ubierać się podobnie do mnie (tylko w wersji meskiej) i jeszcze bezczel mial prawo uwazac siebie za osobe,ktora ma wlasny styl,ubiera sie jak chce i nie boi sie krytyki ! No dziekuje bardzo za takie cos..

Errr... Słyszałaś kiedyś o czymś takim jak dorastanie i rozwój charakteru?

 

-- Pn lip 08, 2013 9:50 pm --

 

Ludzie w necie lubią siebie kreować zwłaszcza faceci podają że zarabiają kokosy, wyrywają codziennie panienki ipotkiedyś czytałem jakąś dyskusje o długości członków i średnia podawanych wychodziła 25 cm( a w rzeczywistości jest 15) to samo wzrost 190 cm( a naprawdę 175).

Nie rozumiem dlaczego ludzie tak się zachowują. To dość obrzydliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie rozumiem dlaczego ludzie tak się zachowują. To dość obrzydliwe.

 

To wynika z instynktu walki o pozycję społeczną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie rozumiem dlaczego ludzie tak się zachowują. To dość obrzydliwe.

 

To wynika z instynktu walki o pozycję społeczną.

Co za obrzydliwe podludzkie robactwo :/ .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm... dziwny temat.

 

Po pierwsze ja trochę jestem taka jak opisana w pierwszym poście.

Zdaniem przyjaciół i osób, które szanuję, się przejmuję, ale innych to niekoniecznie. Nie wiem, czy jestem "szczera do bólu" - nie mam problemów z kłamaniem jak uznam, że potrzeba, ale staram się być raczej szczera i uczę się nie być przy tym obcesowa (aczkolwiek dyplomacja nie jest moją mocną stroną). Używam sarkazmu i ironii, mam swoje zdanie i potrafię go bronić. Jestem raczej odważna, aczkolwiek mam swoje lęki i strachy, bywam arogancka co do swoich umiejętności i intelektu, jednocześnie mam spory dystans do siebie jako człowieka, a szczególnie do własnej powierzchowności. Mam ambiwalentny stosunek do ciuchów - ma być mi ciepło i wygodnie, ubieram się raczej bezstylowo, no może poza miłością do kapeluszy fedora i sygnetów.

 

Strasznie zdziwiło mnie, że przez wrażliwość rozumiesz wzruszanie się na komediach romantycznych... Nie trawię komedii romantycznych, nienawidzę czytać romansów i wcale mnie nie ruszają zdjęcia kotków i psiaczków w necie, że nie wspomnę o wyznaniach miłości po grób głoszonych na fejsie. Raczej mnie to zniechęca. Jednocześnie mam jakąś tam swoją wrażliwość, interesuję się sztuką, jestem osobą raczej empatyczną. Ale potrafię się też zdrowo wściekać, być agresywna, jestem z natury choleryczką, więc chyba można to sprowadzić do tego, że "bywam podła".

 

Byłam dość mocno wyobcowana w szkole, bo słuchałam Dead Can Dance, Clostera i Dżemu, kiedy moje koleżanki z klasy kochały się w chłopcach z Backstreet Boys, co gorsza nie miałam komputera i czytałam dużo dziwnych książek, którymi nikt w moim wieku się nie interesował. Nie mogę powiedzieć, żeby to było super ekstra miłe, ale znalazłam sobie grupę ciut starszych znajomych i zwyczajnie trzymałam się z nimi - im się podobało, że słucham DCD i wiem, kto to Baudelaire. Nie chodziłam do gimnazjum w ogóle a liceum skończyłam dość dawno temu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, :*

 

biala-roza_1167.jpg

 

 

 

Ach, miałam w ogóle napisać "po drugie" ^^'

 

Po drugie wydawało mi się, że to normalne, że ludzie są z jednej strony wrażliwi, ale z drugiej potrafią być egoistyczni, aroganccy, czy okrutni, że człowiek generalnie szczery przyparty do muru może kłamać jak z nut, a ktoś lojalny wobec przyjaciół może być w jakichś innych sytuacjach podły. Że zdaniem jednych ludzi się przejmujemy, a inni spływają po nas jak po kaczce. Albo że coś nas wzrusza, ale niekoniecznie wszystko z automatu obliczone na wzruszenia. Mnie np. wzrusza "Adagio for strings" Samuela Barbera, a dla mojej bardzo bliskiej przyjaciółki to - cytuję - ciąganie flaków. ^^'

 

-- 08 lip 2013, 22:33 --

 

Ach, jeszcze jedno zapomniałam dodać - nie raz i nie dwa mi się obrywało, szczególnie w szkole, bo mam jakieś debilne podświadome ciśnienie na obronę uciśnionych, teraz już trochę mniej, ale właśnie w podstawówce bywało, że stawałam dość często po przegranej stronie barykady i wracałam do domu w siniakach po ciężkiej walce. Teraz już trochę z tego wyrosłam, bo przez te 15-25 lat zdążyłam się nauczyć, że z reguły za to nikt nie dziękuje, tamte pokłócone strony się godzą, a ja zostawałam na lodzie jako ta najgorsza :P no ale nadal nie lubię opcji "jeden za wszystkich, wszyscy na jednego". Mam dość wysokie poczucie sprawiedliwości społecznej.

 

Przykro mi, że nie znasz nikogo takiego, gdybyś chciała poznać mnie żeby już nie musieć tak mówić, to ja jestem otwarta. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno

 

Masz rację. W necie każdy jest kim chce ale rzadko znajduje to pokrycie w rzeczywistości.

 

Łapa

 

No,bo się frustruję,nie będę tego ukrywać. Zresztą,ja stale jestem sfrustrowana,bez przerwy.

 

Candy14

 

No właśnie o to mi chodziło,że chamstwo jest wtedy kiedy samemu się z czymś takim wyjeżdża.

 

Sorrow

 

Charakteru ? To taka osoba potrafi mieć swój charakter poza tym,który narzuciło jej społeczeństwo ? Sorry,ale jak dla mnie osoba,która gnoi innych,bo reszta tak robi,po czym nagle dziwnym cudem po zmianie otoczenia zaczyna ubierać się i zachowywać jak była ofiara tylko dlatego,że w nowej szkole większosć osób to ekstrawaganccy ludzie to coś tu jest nie halo. To nie zmiana charakteru tylko otoczenia.

 

Vian

 

Zdaniem przyjaciół i osób, które szanuję, się przejmuję, ale innych to niekoniecznie.

 

Mi chodzi o ludzi,którzy twierdzą,że zdanie każdego ich j*bie,a potem po stracie psiapsiółki wrzucają smutne opisy na gadu.

 

Nie wiem, czy jestem "szczera do bólu" - nie mam problemów z kłamaniem jak uznam, że potrzeba, ale staram się być raczej szczera i uczę się nie być przy tym obcesowa (aczkolwiek dyplomacja nie jest moją mocną stroną).

 

Ja szczera też nie jestem. Tzn. też jestem do pewnego stopnia np. obrażając kogoś ale już niekoniecznie potrafię np. przyznać się do błędu czy mówić prawdę za wszelką cenę. Ale to wynika raczej z moich słabych zdolności interpersonalnych,braku empatii,wyczucia i ciągłego wkurzania wkurzania się (czyt. z porywczości) przy czym czuję się niesamowicie bezkarna,bo tak-po tym wszystkim co przeszłam,co zrobili mi ludzie uważam,że na pewne rzeczy mogę sobie pozwolić (nawet jeśli są one strasznie potępiane przez społeczeństwo) i mam już dosyć zgrywania wiecznej ofiary losu,która musi być grzeczna i mieć niską samoocenę.

 

Jestem raczej odważna, aczkolwiek mam swoje lęki i strachy

 

Każdy się czegoś boi,to norma. Strach to instynkt samozachowawczy.

 

Strasznie zdziwiło mnie, że przez wrażliwość rozumiesz wzruszanie się na komediach romantycznych...

 

To akurat był ogólnik. Po prosotu dla mnie wrażliwość to trochę coś więcej niż wrażliwość na własnym punkcie,bo zdaje mi się,że większość osób nadużywa tego słowa w tym właśnie znaczeniu. Pamiętam,miałam w liceum koleżankę,która dobrze się uczyła,miała jedną z lepszych średnich w klasie i zawsze jak musieliśmy opowiadać o sobie (np. na przedsiębiorczości) to ta dziewczyna jako główną swoją cechcę podawała "wrażliwość". Szczerze ? Jedyne w czym przejawiała się jej rzekoma wrażliwość to notoryczne robienie scen na matmie jak dostała złą ocenę,albo raz,jak kolega z klasy ją skrytykował to prawie mu oczy wydrapała. Już nie wspomnę o tym,że powracała do tego tematu przez następne pół roku. A jak powiedziałam jej,że sąsiadka samobójstwo popełniła to się tylko głupio śmiała,a o pożyczenie zeszytu w celu odpisania lekcji to trzeba było ją błagać na kolanach. Rzeczywiście,"wrażliwa". Chyba przewrażliwiona i to na swoim punkcie.

 

Ale potrafię się też zdrowo wściekać, być agresywna, jestem z natury choleryczką, więc chyba można to sprowadzić do tego, że "bywam podła".

 

Tak jak rozmawiałam z Candy na temat chamstwa i szczerości,tak powiem ci,czym jest dla mnie podłość.

Podłość to nie agresja wynikająca z emocji (ktoś cię wkurzy,a ty reagujesz),podłość to nie obrona przed cudzym atakiem. Podłość dla mnie to okrucieństwo bezpodstawne. Podłość jest wtedy,gdy lejesz po mordzie niewinna osobę z uśmiechem na ustach,albo długotrwale się nad kimś znęcasz. Podłością można też nazwać oszukiwanie,okradanie innych ludzi jeśli pojawia się to często i nie ma większego celu (np. nie nazwałabym osobą podłą człowieka,który kradnie z głodu,a tego,który śpi na pieniądzach i mimo to okrada innych),podłość to wykorzystywanie innych,itp. Robienie tego wszystkiego bez racjonalnych motywów i zysków. Np. osoba,która zabija kogoś w afekcie nie będzie według mnie podła,nawet jeśli będzie okaleczała ciało po śmierci z gniewu,natomiast człowiek,który znęca się nad kimś dla pieniędzy i z wyraźnią satysfakcją jest już dla mnie podłym człowiekiem.

 

a ktoś lojalny wobec przyjaciół może być w jakichś innych sytuacjach podły.

 

Po drugie wydawało mi się, że to normalne, że ludzie są z jednej strony wrażliwi, ale z drugiej potrafią być egoistyczni, aroganccy, czy okrutni

 

Masz rację,potrafią ale różnica polega na tym,że taka osoba zazwyczaj w wyjątkowej sytuacji przejawia dane cechy i to jest zrozumiałe. Ja rozumiem,że ktoś komu zabito rodzine, podpalono dom może nie czuć litości i być okrutny dla oprawców nawet jeżeli ogólnie jest wrażliwy.

Ale co innego cechy sytuacyjne,a co innego osobowość. Są pewne skrajności. Nie można być jednocześnie egoistą i altruistą, to się wyklucza.

Z tą arogancją to fatycznie przesadziłam,przyznaję ale z okrucieństwem już nie. Osoba,która rzekomo jest wrażliwa i okrutna i są to jej stałe cechy osobowości,w którymś momencie udaje. Albo udaje wrażliwca,albo bezdusznego chama.

 

Albo że coś nas wzrusza, ale niekoniecznie wszystko z automatu obliczone na wzruszenia. Mnie np. wzrusza "Adagio for strings" Samuela Barbera, a dla mojej bardzo bliskiej przyjaciółki to - cytuję - ciąganie flaków. ^^'

 

Tu akurat racja,nie wszystko wzrusza. Mnie np. może wzruszyć jedynie coś,co znam i co kiedyś mnie dotyczyło. Np. nie ruszają mni wcale filmy o nieszczęśliwej miłości typu "Titanic" czy coś takiego,nie wzruszają mnie biedne dzeci w Afryce,a na przykład słabo hamowałam emocje na filmie "Nasza klasa",bo akurat podobną sytuację przeżyłam i doskonale rozumiałam bohaterów.

 

bo mam jakieś debilne podświadome ciśnienie na obronę uciśnionych

 

Ja też mam. Ale u mnie to wynika raczej z tego,że bardziej wkurzają mnie takie zaczepne kozaki cwane w grupie. Wgl. irytują mnie ludzie,którzy się rządzą,dominują,są wredni,panoszą się i innych traktują z góry. Mam naturalny odruch walki z taką osobą i "przejęcia przywództwa" albo chociażby pokazania takiej osobie,że jak chce to niech sobie rządzi ale nie mną. Nie wiem co to za dziwny instynkt ale na pewno miałabym przez niego spore kłopoty,gdybym była mężczyzną.

 

Teraz już trochę z tego wyrosłam, bo przez te 15-25 lat zdążyłam się nauczyć, że z reguły za to nikt nie dziękuje, tamte pokłócone strony się godzą, a ja zostawałam na lodzie jako ta najgorsza

 

Wiesz.. jest różnica co do tego kogo bronisz. Bo faktycznie,jeśli są to pokłócone przyjaciółeczki to nie ma sensu,bo one tak naprawdę zaraz się pogodzą,a ty jesteś dla nich tylko takim wspomagaczem. Miałam taką koleżankę w gimnazjum,też ją broniłam i też kupa z tego wyszła.

Ale są też inni,którzy nie mają nikogo,żadnych znajomych i są odrzuceni przez społeczeństwo. Taka osoba zawsze będzie wdzięczna za pomoc,nawet jeśli tego nie okaże (bo np. wstydzi sie tego,że ktoś musi jej pomagać). Nie masz pojęcia ile bym dała,żeby ktoś w gimnazjum wyciągnął do mnie pomocną dłoń...

 

Mam dość wysokie poczucie sprawiedliwości społecznej.

 

Też.

 

Przykro mi, że nie znasz nikogo takiego, gdybyś chciała poznać mnie żeby już nie musieć tak mówić, to ja jestem otwarta. :)

 

Widzę,widzę ;>> Coraz częściej udzielasz się pod moimi tematami :D

 

-- 09 lip 2013, 01:05 --

 

carlosbueno

 

Masz rację. W necie każdy jest kim chce ale rzadko znajduje to pokrycie w rzeczywistości.

 

Łapa

 

No,bo się frustruję,nie będę tego ukrywać. Zresztą,ja stale jestem sfrustrowana,bez przerwy.

 

Candy14

 

No właśnie o to mi chodziło,że chamstwo jest wtedy kiedy samemu się z czymś takim wyjeżdża.

 

Sorrow

 

Charakteru ? To taka osoba potrafi mieć swój charakter poza tym,który narzuciło jej społeczeństwo ? Sorry,ale jak dla mnie osoba,która gnoi innych,bo reszta tak robi,po czym nagle dziwnym cudem po zmianie otoczenia zaczyna ubierać się i zachowywać jak była ofiara tylko dlatego,że w nowej szkole większosć osób to ekstrawaganccy ludzie to coś tu jest nie halo. To nie zmiana charakteru tylko otoczenia.

 

Vian

 

Zdaniem przyjaciół i osób, które szanuję, się przejmuję, ale innych to niekoniecznie.

 

Mi chodzi o ludzi,którzy twierdzą,że zdanie każdego ich j*bie,a potem po stracie psiapsiółki wrzucają smutne opisy na gadu.

 

Nie wiem, czy jestem "szczera do bólu" - nie mam problemów z kłamaniem jak uznam, że potrzeba, ale staram się być raczej szczera i uczę się nie być przy tym obcesowa (aczkolwiek dyplomacja nie jest moją mocną stroną).

 

Ja szczera też nie jestem. Tzn. też jestem do pewnego stopnia np. obrażając kogoś ale już niekoniecznie potrafię np. przyznać się do błędu czy mówić prawdę za wszelką cenę. Ale to wynika raczej z moich słabych zdolności interpersonalnych,braku empatii,wyczucia i ciągłego wkurzania wkurzania się (czyt. z porywczości) przy czym czuję się niesamowicie bezkarna,bo tak-po tym wszystkim co przeszłam,co zrobili mi ludzie uważam,że na pewne rzeczy mogę sobie pozwolić (nawet jeśli są one strasznie potępiane przez społeczeństwo) i mam już dosyć zgrywania wiecznej ofiary losu,która musi być grzeczna i mieć niską samoocenę.

 

Jestem raczej odważna, aczkolwiek mam swoje lęki i strachy

 

Każdy się czegoś boi,to norma. Strach to instynkt samozachowawczy.

 

Strasznie zdziwiło mnie, że przez wrażliwość rozumiesz wzruszanie się na komediach romantycznych...

 

To akurat był ogólnik. Po prosotu dla mnie wrażliwość to trochę coś więcej niż wrażliwość na własnym punkcie,bo zdaje mi się,że większość osób nadużywa tego słowa w tym właśnie znaczeniu. Pamiętam,miałam w liceum koleżankę,która dobrze się uczyła,miała jedną z lepszych średnich w klasie i zawsze jak musieliśmy opowiadać o sobie (np. na przedsiębiorczości) to ta dziewczyna jako główną swoją cechcę podawała "wrażliwość". Szczerze ? Jedyne w czym przejawiała się jej rzekoma wrażliwość to notoryczne robienie scen na matmie jak dostała złą ocenę,albo raz,jak kolega z klasy ją skrytykował to prawie mu oczy wydrapała. Już nie wspomnę o tym,że powracała do tego tematu przez następne pół roku. A jak powiedziałam jej,że sąsiadka samobójstwo popełniła to się tylko głupio śmiała,a o pożyczenie zeszytu w celu odpisania lekcji to trzeba było ją błagać na kolanach. Rzeczywiście,"wrażliwa". Chyba przewrażliwiona i to na swoim punkcie.

 

Ale potrafię się też zdrowo wściekać, być agresywna, jestem z natury choleryczką, więc chyba można to sprowadzić do tego, że "bywam podła".

 

Tak jak rozmawiałam z Candy na temat chamstwa i szczerości,tak powiem ci,czym jest dla mnie podłość.

Podłość to nie agresja wynikająca z emocji (ktoś cię wkurzy,a ty reagujesz),podłość to nie obrona przed cudzym atakiem. Podłość dla mnie to okrucieństwo bezpodstawne. Podłość jest wtedy,gdy lejesz po mordzie niewinna osobę z uśmiechem na ustach,albo długotrwale się nad kimś znęcasz. Podłością można też nazwać oszukiwanie,okradanie innych ludzi jeśli pojawia się to często i nie ma większego celu (np. nie nazwałabym osobą podłą człowieka,który kradnie z głodu,a tego,który śpi na pieniądzach i mimo to okrada innych),podłość to wykorzystywanie innych,itp. Robienie tego wszystkiego bez racjonalnych motywów i zysków. Np. osoba,która zabija kogoś w afekcie nie będzie według mnie podła,nawet jeśli będzie okaleczała ciało po śmierci z gniewu,natomiast człowiek,który znęca się nad kimś dla pieniędzy i z wyraźnią satysfakcją jest już dla mnie podłym człowiekiem.

 

a ktoś lojalny wobec przyjaciół może być w jakichś innych sytuacjach podły.

 

Po drugie wydawało mi się, że to normalne, że ludzie są z jednej strony wrażliwi, ale z drugiej potrafią być egoistyczni, aroganccy, czy okrutni

 

Masz rację,potrafią ale różnica polega na tym,że taka osoba zazwyczaj w wyjątkowej sytuacji przejawia dane cechy i to jest zrozumiałe. Ja rozumiem,że ktoś komu zabito rodzine, podpalono dom może nie czuć litości i być okrutny dla oprawców nawet jeżeli ogólnie jest wrażliwy.

Ale co innego cechy sytuacyjne,a co innego osobowość. Są pewne skrajności. Nie można być jednocześnie egoistą i altruistą, to się wyklucza.

Z tą arogancją to fatycznie przesadziłam,przyznaję ale z okrucieństwem już nie. Osoba,która rzekomo jest wrażliwa i okrutna i są to jej stałe cechy osobowości,w którymś momencie udaje. Albo udaje wrażliwca,albo bezdusznego chama.

 

Albo że coś nas wzrusza, ale niekoniecznie wszystko z automatu obliczone na wzruszenia. Mnie np. wzrusza "Adagio for strings" Samuela Barbera, a dla mojej bardzo bliskiej przyjaciółki to - cytuję - ciąganie flaków. ^^'

 

Tu akurat racja,nie wszystko wzrusza. Mnie np. może wzruszyć jedynie coś,co znam i co kiedyś mnie dotyczyło. Np. nie ruszają mni wcale filmy o nieszczęśliwej miłości typu "Titanic" czy coś takiego,nie wzruszają mnie biedne dzeci w Afryce,a na przykład słabo hamowałam emocje na filmie "Nasza klasa",bo akurat podobną sytuację przeżyłam i doskonale rozumiałam bohaterów.

 

bo mam jakieś debilne podświadome ciśnienie na obronę uciśnionych

 

Ja też mam. Ale u mnie to wynika raczej z tego,że bardziej wkurzają mnie takie zaczepne kozaki cwane w grupie. Wgl. irytują mnie ludzie,którzy się rządzą,dominują,są wredni,panoszą się i innych traktują z góry. Mam naturalny odruch walki z taką osobą i "przejęcia przywództwa" albo chociażby pokazania takiej osobie,że jak chce to niech sobie rządzi ale nie mną. Nie wiem co to za dziwny instynkt ale na pewno miałabym przez niego spore kłopoty,gdybym była mężczyzną.

 

Teraz już trochę z tego wyrosłam, bo przez te 15-25 lat zdążyłam się nauczyć, że z reguły za to nikt nie dziękuje, tamte pokłócone strony się godzą, a ja zostawałam na lodzie jako ta najgorsza

 

Wiesz.. jest różnica co do tego kogo bronisz. Bo faktycznie,jeśli są to pokłócone przyjaciółeczki to nie ma sensu,bo one tak naprawdę zaraz się pogodzą,a ty jesteś dla nich tylko takim wspomagaczem. Miałam taką koleżankę w gimnazjum,też ją broniłam i też kupa z tego wyszła.

Ale są też inni,którzy nie mają nikogo,żadnych znajomych i są odrzuceni przez społeczeństwo. Taka osoba zawsze będzie wdzięczna za pomoc,nawet jeśli tego nie okaże (bo np. wstydzi sie tego,że ktoś musi jej pomagać). Nie masz pojęcia ile bym dała,żeby ktoś w gimnazjum wyciągnął do mnie pomocną dłoń...

 

Mam dość wysokie poczucie sprawiedliwości społecznej.

 

Też.

 

Przykro mi, że nie znasz nikogo takiego, gdybyś chciała poznać mnie żeby już nie musieć tak mówić, to ja jestem otwarta. :)

 

Widzę,widzę ;>> Coraz częściej udzielasz się pod moimi tematami :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Schwarzi, A mnie się widzi, że Ty też się w necie kreujesz.

Mało tego, to co robisz, zakładając taki wątek to dowód na to, że robisz wszystko, byle nie zająć się sobą.

O ile pamiętam, założyłaś wątek o "zboczonych facetach", którzy to właśnie wprost, bez ogródek,

odważnie i niekoniecznie chamsko, proponują Ci sex. Tu piszesz o takich ludziach, że to cenne wyjątki.

Tam , że zboczeńcy. Nie czytałem wszystkich twoich wątków, ale podejrzewam, że są krytykanckie,

dowodzące niższości innych ludzi tego jak bardzo są godni z powodu swojego zachowania pogardy.

Tymczasem po przyjściu na forum zupełnie inny obraz siebie sprzedawałaś.

Teraz czujesz się bezpieczniej, no to inaczej już piszesz.

 

Najtrudniej zobaczyć siebie takim jakim się jest, najłatwiej wsadzać innym kija w oko, mówiąc że są pojebani. Howgh! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sorrow

 

Charakteru ? To taka osoba potrafi mieć swój charakter poza tym,który narzuciło jej społeczeństwo ? Sorry,ale jak dla mnie osoba,która gnoi innych,bo reszta tak robi,po czym nagle dziwnym cudem po zmianie otoczenia zaczyna ubierać się i zachowywać jak była ofiara tylko dlatego,że w nowej szkole większosć osób to ekstrawaganccy ludzie to coś tu jest nie halo. To nie zmiana charakteru tylko otoczenia.

Jak już mówiłem, gimbaza to okres szczególnego upośledzenia umysłowego. Poza tym sam kontakt z osobami ekstrawaganckimi w większych ilościach i słuchanie ciekawszej muzyki czy też czytanie ciekawych rzeczy może poszerzyć horyzonty umysłowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TAO

 

byle nie zająć się sobą.

 

Pisałam już przecież chyba z milion razy,że aktualnie NIE MOGĘ zająć się sobą. Uwierz mi,to nie jest debilne tłumaczenie,bo na tę terapię poszłabym z wielką chęcią chociażby tylko po to,żeby zająć sobie jakoś czas (oczwywiście nie mówię,że to jest główny powód),bo w tym domu to zaraz korzenie zapuszczę.

 

Tu piszesz o takich ludziach, że to cenne wyjątki.

Tam , że zboczeńcy.

 

A zboczeniec nie może być cennym wyjątkiem ? Wgl. co ma tamten post do tego ? Tam napisałam,że to ja na takich trafiam,a nie,że wszyscy faceci są tacy,czy też,że większość jest taka. Swoją drogą,nie napisałam nigdzie nic o tym,że osoby posiadające wyżej wymienione cechy to ludzie cenni,wartościowi itp. Wręcz przeciwnie. Napisałam,że tacy są wykluczani, że te cechy to albo wady (wredność,podłość) albo zalety,które społeczeństwo obraca w wady. I mnie wkurza to,że ludzie nieświadomi tego,że życie to nie bajka,a wszystko co inne na pewnym etapie (mówię tutaj cały czas o młodzieży jak coś) jest po prosotu tępione. NIE MA możliwości,żeby ktoś,kto jest naprawdę szczery bo bólu, śmiało wyraża własne zdanie, albo jest wredny do wszystkich i cyniczny odnalazł się w rzeczywistości szkolnej. Albo inaczej. Odnaleźć się może ale niech taka osoba nie liczy na to,że będzie miała grono wesołych przyjaciół,uwielbienie w klasie oraz,że będzie budziła wszechobecny szacun i postrach. Inna sprawa,że sory ale jakoś ani ja,ani moi znajomi z innych szkół nie trafiają NIGDY na tak wielki krąg indywidualnych osobowości,które nie boją się wyrażać siebie,robią co chcą,walą opinię innych. Gdzie oni wszyscy się niby podziali ? A no tak,zapomniałam.. ich wgl. nigdy nie było.

Tyle osób się ogłasza,co druga wali tekstami typu "mam swój świat i swoje kredki",które kończą się tylko na fantazjach,bo bolesna rzeczywistość sprowadza większość tych ludzi na ziemię i nadal stają się szarą masą. Po prosotu boli mnie kreowanie się na kogoś,kim się nie jest i tyle. A jeszcze lepsze jest to,że duża część tych "oryginałów i śmiałków" pewnie nie raz obrzucała błotem osoby faktycznie wyróżniające się,albo nie udzieliła im nawet pomocy.

 

Nie czytałem wszystkich twoich wątków, ale podejrzewam, że są krytykanckie,

dowodzące niższości innych ludzi tego jak bardzo są godni z powodu swojego zachowania pogardy.

Tymczasem po przyjściu na forum zupełnie inny obraz siebie sprzedawałaś.

Teraz czujesz się bezpieczniej, no to inaczej już piszesz.

 

A nawet jeśli to co ? Nie mogę swoich przemyśleń wyrażać ? To ja mam kochać ludzi i ich szanować bezkrytycznie ? Akurat tak się składa,że nie ja jedna mam wrodzoną (lub nabytą) niechęć do gatunku ludzkiego,lubię go krytykować i tyle. Mnie też krytykowano ,nie raz i żyję. Im się też krzywda nie stanie jak raz usłyszą słowa krytyki. Sorry ale tutaj się trochę zdenerwowałam. Nie znoszę jak ktoś wymaga czegoś ode mnie,a sam nic nie daje w zamian. Co społeczeństwo mi dało ? Powiedzieć ci co ? A,to,że mam problemy psychiczne,masę kompleksów,nie potrafię nawiązać z nikim więzi i nie mam absolutnie ŻADNEGO znajomego. Ah,takie te ludzie teraz wrażliwe,skrytykować się nawet nie da.

I czy są godni pogardy ? Nie są. Tzn. dla mnie są,dla innych nie i tyle. Może głupio to zabrzmi ale nie byłeś nigdy w mojej skórze. Na pieńku ze społeczeństwem mam od dziecka i to niesłusznie, przez co jestem przewrażliwiona na pewnych punktach i wkurza mnie niektóre zachowanie. Widzisz.. tak się składa,że każdy inaczej sobie radzi z problemami. Jedni uciekają w alkohol, inni w samookaleczanie, jeszcze inni w seks,a ja tam wolę szanować siebie i wylewać swoje frustracje na obiekcie,który był bezpośrednią przyczyną moich krzywd.

 

Ja tu jestem już trochę długo.. Może rok,czy 2 lata ale po prosotu rzadko się udzielałam.

Nie,nie dlatego,że czuję się bezpieczniej. Heh,zabawne ale pisząc mniej hardcorowe posty jakoś miałam inne zajęcia poza tym. Pewnie przejdzie mi niedługo to krytykowanie wszystkiego co się rusza,przejdzie mi jak przestanę się frustrować i znajdę sobie jakiekolwiek zajęcie.

Aha,swoją drogą to w burzeniu swojego dobrego wizerunku stałam się w pewnym sensie mistrzem.

 

-- 09 lip 2013, 03:39 --

 

Sorrow

 

Możesz mieć też rację w sumie,nie wykluczam tego :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×