Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
brynjolf

Jak.. polubić ludzi?

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wam,

 

W kwestii ogólnego wyjaśnienia zarysu mojej sytuacji - mam 21 lat, zmagam się (nawet nie wiem od kiedy, pewnie jakoś od gimnazjum) z fobią społeczną. Sam jestem swoim terapeutą - próbowałem z psycholog, ale ona kompletnie nie podołała - jestem jedyną osobą, która to wszystko ogarnie. Od jakiegoś czasu, mniej więcej 3, może 4 miesięcy zabrałem się ostro za siebie. To wszystko było za bardzo spontaniczne i intuicyjne, by opisywać. Po prostu pewnego dnia strzeliłem sobie mentalnie w mordę, powiedziałem "dość!" i zabrałem się za zmianę życia. To nie jest jednak wątek o mojej "prywatnej krucjacie" :twisted: , ale chciałem trochę wprowadzić was w temat, byście nie pomyśleli sobie, że się urwałem z taką sprawą z kosmosu.

 

A więc, tak jak w temacie. Nadszedł czas na kolejny etap. Zmiana kolejnej części mojego dotychczasowego życia. Jak wiadomo, kiedy ma się fobię, to jest się strasznie społecznie wycofanym i wyobcowanym. Wkręcasz sobie, że cię nikt tak naprawdę nie lubi, że się śmieją i mają ogólnie cię za jakiegoś dziwaka, zakompleksionego gbura i nudziarza. Traktujesz ludzi jak zagrożenie i wmawiasz sobie, że oni są wrogo nastawieni. Spirala się nakręca. Sam jesteś wrogo nastawiony, odcinasz się od interakcji społecznych i wynajdujesz w ludziach przeróżne negatywne cechy..

 

..a ten co się tak patrzy, cwaniaczek..

 

..a ten, co się tak śmieje, pewnie jakiś klasowy pajac..

 

..a ta tutaj, pewnie pusta idiotka..

 

i tak dalej, sytuacja podejrzewam znana z autopsji przynajmniej części z forumowiczów ;p

 

Kiedy żyjesz w takim przeświadczeniu, że ludzie są źli i chcą cię skrzywdzić przez kilka(naście?) lat, to nawet dobre, logiczne argumenty nie mają wystarczającej siły przebicia. To jest dziwne, bo teoretycznie zdaję sobie sprawę z tego, że nie mogę szufladkować ludzi na pierwszy rzut oka. Wiem też, że większość z nas jest naprawdę w porządku, wiadomo, zdarzają się wyjątki, ale teraz już wiem (teoretycznie), że ludzie na ogół są ok, a niektórzy jeszcze fajniejsi. Wiem też, że każdy człowiek to wyjątkowa, niepowtarzalna jednostka mająca nie tylko wady, ale i wiele świetnych zalet, zdolności, pasji i zainteresowań. Ogólnie wiem, że warto nawiązywać relacje z innymi. Mam już zresztą dość tego życia w cieniu, bez grona prawdziwych znajomych, bez dziewczyny itp.

Problem polega na tym, że kiedy usiłuję całą tę teoretyczną wiedzę przełożyć na realne życie i zacząć się integrować z ludźmi, stare nawyki dają o sobie znać. Jeśli się nie pilnuję, a ciężko pilnować się przez cały czas, pilnując przy tym 5 innych spraw :P (jak już wspominałem, dość ostro zabrałem się za zmiany), to wtedy automatycznie znowu odbieram ludzi jako zagrożenie. Znowu mijając się z jakimś gościem na ulicy patrzę mu twardo w oczy, bez cienia uśmiechu, tak jakby był moim wrogiem, a widzę go pierwszy raz w życiu!!

Mało to, nawet kiedy już się pilnuję i wiem, że nie mogę automatycznie negatywnie reagować na ludzi, to i tak nie potrafię zwyczajnie spojrzeć komuś obcemu w oczy uśmiechając się przy tym, czy coś. Mam minę jak jakiś zasrany terminator i wkręcam sobie, że jak się uśmiechnę, albo nie daj Boże zagadam do kogoś obcego :P to wyjdę na kretyna, a druga osoba uzna mnie za wariata.

 

Ok, teraz podsumowując. Mam problem z ludźmi. Z jednej strony -świadomej lubię ich, szanuję, chcę poznawać, z drugiej - automatycznej, podświadomej - nie lubię, traktuję jako zagrożenie, nie chcę mieć nic do czynienia.

 

Dżizys, wiem, że to skomplikowane, ale może ktoś miał podobnie i jakoś krok po kroku rozwijał w sobie taką miłość do bliźnich? Ja na serio chciałbym stać się bardziej otwarty i towarzyski i pomału, w swoich skromnych kręgach nawet taki się staję, ale to jest za wolno, za wolno!! Potrzebuję impulsu, proszę, podzielcie się pomysłami. Ja sam teraz będę nad tym tematem sporo myślał i zapewne przygotuję sobie jakiś program treningowy, ale jeśli ktoś ma dobry pomysł - jak stać się bardziej otwartym, jak okiełznać automatyczne myśli i jak przestać się krępować :oops: , zacząć swobodnie czuć przy ludziach, to proszę was bardzo o wszelkie rady.

 

Rzekłem.

 

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nie, nie, nie , nie.

 

Nie chcę służyć ludziom, chcę tylko zmienić swoje nastawienie do nich i szukam jakichś skutecznych metod treningowych ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale poprzez służbę Twoje nastawienie może się zmienić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Racja, ale taka forma integracji nie jest w moim stylu, choć doceniam tych, którzy się poświęcają dla innych. Nawet gdybym chciał, to czas nie za bardzo pozwala.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

brynjolf,

Ja na serio chciałbym stać się bardziej otwarty i towarzyski i pomału, w swoich skromnych kręgach nawet taki się staję, ale to jest za wolno, za wolno!!

Musisz pić zdecydowanie więcej alkoholu. :D

 

jak stać się bardziej otwartym, jak okiełznać automatyczne myśli i jak przestać się krępować :oops: , zacząć swobodnie czuć przy ludziach

I jeszcze więcej. Pamiętaj, duże dawki i regularność to podstawa, aby utrzymać pożądane efekty. :D

 

 

Tak naprawdę to nie wiem co Ci poradzić, stąd te moje żarty. Cholernie ciężko zmienić swoje podejście do ludzi i świata. Ja też mam z tym problem, ale akurat tego zmieniać nie będę. Po prostu zacząłem szukać innych ludzi od tych, z którymi utrzymywałem dotychczasowe kontakty. Łatwiej mi się zintegrować, z kimś kto jest do mnie podobny w kwestii poglądów, charakteru albo nawet problemów życiowych. Tego się na razie trzymam. Po za tym Ty musisz być bardziej cierpliwy, tak szybko tego nie zmienisz, choć wiem, że bardzo byś chciał. Ja też się muszę uzbroić w cierpliwość, a wcale mi się to nie podoba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Są tacy ludzie, którzy nie dają się lubić.Coś w sobie mają.

 

Albo czegoś im brak, ale w sumie na jedno wychodzi, bo są nielubiani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Są tacy ludzie, którzy nie dają się lubić.Coś w sobie mają.

Mój ex szef

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Są tacy ludzie, którzy nie dają się lubić.

Np. mnie nie da się lubić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Są tacy ludzie, którzy nie dają się lubić.Coś w sobie mają.

 

Albo czegoś im brak, ale w sumie na jedno wychodzi, bo są nielubiani.

Coś w tym jest.Moja mama na przykład nie lubi Anity Sokołowskiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×