Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
socjopatia

Depresja przy braku obowiązków

Rekomendowane odpowiedzi

Moją dziwną (a może nie) przypadłością jest to,że gdy nie mam obowiązków typu uczelnia to momentalnie dopada mnie mega dół,uważam,że życie nie ma sensu,popadam w chandrę/depresję.

Nawet jeśli mam coś do zrobienia,ale nie jest to jakoś nadzorowane czy obowiązkowe (np.oglądanie filmu,czytanie czy inne zajęcia) to czuje się wtedy nieszczęśliwa,najchętniej wtedy nic nie robię i śpię.

Chodzę na terapię,więc dopytam o to,ale czy ktoś ma podobnie i zna jakąś radę na to?

Zastanawiam się dlaczego tak jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

socjopatia, Oglądanie filmu nazywasz obowiązkiem?

 

A może Ty nie podejmujesz żadnych prób jakiejkolwiek działalności?

Przecież same obowiązki wynikające z zamieszkiwaniem ... aż się ciśnie na usta ...sprzątanie, zakupy.

Fakt jest taki, że odłogiem nie należy leżeć.

Gdybym ja leżała całymi dniami i nie zmuszała się do czegokolwiek, pewnie też popadłabym w negatywne dla mnie stany.

Przeczytaj sobie na ten temat : post1217616.html?hilit=prokrastynacja#p1217616

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mam to samo i z chęcią poczytam opinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie,nie nazywam tego obowiązkami. chodziło mi o to,że nawet jak mam czymś zajęty czas (np. te filmy,sprzątanie),to ten zły stan mnie nachodzi. mimo,że wykonuję aktywność.

a mija gdy mam jakieś obowiązki dot. uczelni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam depresję zarówno gdy nie mam obowiązków czuje się wtedy nikim, nikomu niepotrzebnym ciężarem, który musi się ukrywać przed innymi . Ale jak mam obowiązki( chodzi mi o pracę , czy inne poważne rzeczy) to czuje się równie źle bo ciągle myślę że im nie podołam, że jestem najgorszy z najgorszych, żyje w mega stresie i myślę jak fajnie znów by było nie mieć obowiązków to jakieś błędne koło z którego nie ma wyjścia. Jedynie wyjście -utylizacja mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

socjopatia, Dianne Tice mogła rozwiązać Twoje dylematy. Zakupy i inne zajęcia, które nie wymagają zbytniej aktywności intelektualnej, dają przestrzeń do myślenia. Ruminujemy, a jak już ruminujemy, jesteśmy smutni. To kwestia zmiany nawykow myślowych. Sprawdź, czy przypadkiem nie myślisz w kółko o przykrych sprawach. A jeśli myślisz, znajdź coś, co Cię interesuje i co możesz podmieniać w sytuacji, w której "nakryjesz" siebie na takich myśleniu:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam odwrotnie, gorzej się czuję, gdy mam jakieś obowiązki (gdy nie mam, to trochę lepiej), a szczególnie dołują mnie obowiązki związane z uczelnią (gdyby nie rodzice, to bym chyba rzucił studia, bo i tak nic z nich w sumie nie wynoszę).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123 a na którym jesteś roku? I na jakich studiach?

Może warto by pomyśleć o zmianie kierunku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123 a na którym jesteś roku? I na jakich studiach?

Może warto by pomyśleć o zmianie kierunku?

Jestem na 3 roku na studiach dziennych.

Nie jestem na 100 procent pewien, czy studia dołują mnie tylko dlatego, że kierunek mnie nie interesuje, czy obecnie dołuje mnie ogólnie uczenie się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie,nie nazywam tego obowiązkami. chodziło mi o to,że nawet jak mam czymś zajęty czas (np. te filmy,sprzątanie),to ten zły stan mnie nachodzi. mimo,że wykonuję aktywność.

a mija gdy mam jakieś obowiązki dot. uczelni.

Brzmi jak wstęp do pracoholizmu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

Dość ciekawy temat. Ja również nie czuje się najlepiej gdy nic nie robię, w moim odczuciu to marnowanie czasu, a życie nie daje go na tyle, żeby robić to z nim zbyt często jeśli chce się faktycznie ŻYĆ.

Pracocholizm jest moim zdaniem wtedy, gdy priorytet pracy kładziemy nad priorytetem rodziny, przyjaciół. I zamiast spędzać czas z nimi(oczywiście nie cały czas), wolimy pracować - wówczas, mowa już także o egoiźmie, choć zależne jest to oczywiście od tego jaki typ pracy wykonujemy.

 

Mimo wszystko, przez wiele lat obserwacji zauważyłem(przynajmniej u siebie), że odpoczynek dobrze wpływa głównie na kreatywność. "Podładowanie baterii"? - także, ale trzeba bardzo uważać by nieprzerodziło się w rozleniwienie bo potem ciężko wziąć się do pracy spowrotem.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja również nie czuje się najlepiej gdy nic nie robię, w moim odczuciu to marnowanie czasu, a życie nie daje go na tyle, żeby robić to z nim zbyt często jeśli chce się faktycznie ŻYĆ.

Pracocholizm jest moim zdaniem wtedy, gdy priorytet pracy kładziemy nad priorytetem rodziny, przyjaciół. I zamiast spędzać czas z nimi(oczywiście nie cały czas), wolimy pracować - wówczas, mowa już także o egoiźmie, choć zależne jest to oczywiście od tego jaki typ pracy wykonujemy.

No dokładnie. "Tracenia czasu" tez nie lubię, i często zamiast bezsensownie tracić minuty na oczekiwanie na autobus powrotny z pracy wolę przejść się piechotą - wychodzi ciut dłużej, ale przynajmniej czuję że nie stoję tak ten głąb na przystanku, tracąc czas (który można by przeznaczy na coś innego).

 

Natomiast kompletnie obce jest mi złe samopoczucie z faktu że w domu nie robię nic związanego z pracą, bez wyrzutów sumienia czas po pracy jest moim czasem. Ja właśnie raczej źle się czuję kiedy czasem z takich czy siakich względów muszę w domu coś do pracy przygotować.

 

Taa... Autorce powiedziałem: "pracoholizm", sobie chyba muszę powiedzieć "lenistwo" :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko,że mnie też ogarnia lenistwo,kiedy nie mam nikogo nad sobą,także nie nazwałabym tego pracoholizmem ;)

 

mark123 a na którym jesteś roku? I na jakich studiach?

Może warto by pomyśleć o zmianie kierunku?

Jestem na 3 roku na studiach dziennych.

Nie jestem na 100 procent pewien, czy studia dołują mnie tylko dlatego, że kierunek mnie nie interesuje, czy obecnie dołuje mnie ogólnie uczenie się.

 

Zmiana kierunku w moim przypadku nie wchodzi w grę,bo to już mój 4y,który zaczynam. Na szczęście jestem po pierwszym ustnym i zdałam :D

Także wygląda na to,że uda mi się to skończyć i mimo,że mnie to nie fascynuje ani trochę,to zrobię to chociażby dla samego faktu,że boje się zrezygnować po raz kolejny.

Pod postem mark123mogę się podpisać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wysłowiona dobrze powiedziała. Jak się zajmujesz ważnym obowiązkiem to bardziej to cię zajmuję. Poza tym nie robisz tego tak do końca sama z siebie, tylko częściowo dla kogoś (na zlecenie profesora, itd.). Zwalnia to częściowo z odpowiedzialności.

 

Moja depresja zaczęła się wraz z wejściem w dorosłe życie, gdy musiałem myśleć za siebie. Wcześniej robili to inni za mnie i żyło mi się dobrze. Może tak samo masz z obowiązkami, myśli za ciebie profesor, szef itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×