Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
shizia

Perfekcjonizm, slomiany zapal, brak motywacji?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie, dolaczylam do forum po przeczytaniu watkow na temat perfekcjonizmu. Wlasciwie dzieki tym watkom zdalam sobie sprawe, ze perfekcjonizm to moj problem.

 

Mam 20 lat i niestety moge smialo stwierdzic, ze jestem czlowiekiem bez pasji. Nie ma takiego zajecia czy hobby, ktore moglabym uznac za swoja pasje, ktoremu moglabym sie poswiecac. Doszlo to do mnie jakis czas temu, ale nie dopuszczalam do siebie, ze to moze byc prawda. Staralam sie dalej 'rozwijac' zainteresowania, ale bezowocnie.

 

W dziecinstwie czesto slyszalam, ze mam slomiany zapal, ale chyba dopiero teraz sama to widze po swoim zachowaniu. Po skonczeniu liceum toczylam naprawde trudna walke ze sama soba, rodzicami i innymi ludzmi, co do tego co powinnam robic. Niezliczone kierunki studiow byly brane przeze mnie pod uwage, az w koncu wyladowalam bez zadnego (glownie ze wzgledow finansowych, nie mieszkam w Polsce, wiec nie mam darmowej nauki).

 

Interesuje sie szyciem, procesem tworzenia ciuchow, ogolnie sztuka, czymkolwiek, co zmusza do kreatywnego myslenia. Uznalam, ze zajme sie szyciem - naucze sie podstaw chocby sama, zrobilam nawet kurs projektowania mody, (z ktorego dyplom i tak nic mi nie pomoze). Pamietam w jaki szal zakupow wpadlam, zaczelam zbierac nici, tasiemki, materialy, doslownie wszystko co potrzebne. Od chlopaka dostalam maszyne do szycia na urodziny. Moznaby pomyslec, ze wreszcie znalazlam 'to cos', ale jednak...

 

Teraz kiedy mam cos uszyc, doslownie krew mnie zalewa. Z niechecia do tego podchodze. Mama podsuwa mi jakies rzeczy do przerobki, ale gdy to robi, od razu psuje mi sie humor. Czasami mam ochote uszyc cos sama od podstaw, ide kupic odpowiedni material, przychodze do domu i nie wychodzi mi totalnie nic, mimo ze stosuje sie do wszystkich instrukcji. Taki dzien zazwyczaj konczy sie niepowodzeniem, zloscia na sama siebie. Gdyby nie to, ze maszyna jest prezentem od chlopaka, chetnie bym sie jej pozbyla, nie robie tego, zeby nie sprawic mu przykrosci.

 

Czuje, ze jesli przestane probowac, ludzie sie na mnie zawioda. Mam wrazenie, ze inni oczekuja ode mnie, ze siade przy tej cholernej maszynie i bede szyc jakies cuda. Jesli cos nie wychodzi mi w 100% poprawnie, potrafie rzucic to zajecie na kolejne kilka miesiecy, dopoki nie znajde czegos nowego, w czym chcialabym sie sprobowac. Meczy mnie cos takiego, nie potrafie tego zmienic. Do szalu doprowadza mnie to, ze nie moge spelnic sie w jednej konkretnej dziedzinie, zawsze mam wrazenie, ze i tak beda lepsi ode mnie ludzie, wiec po co sie meczyc?

 

Szycie jest tylko jednym przykladem, a bylo ich wiecej. Jak moge zmienic swoje podejscie? Gdy czytam te wszystkie instrukcje, wydaja sie takie latwe, a kiedy mam stworzyc cos sama... katastrofa.

 

Z gory przepraszam za dlugi post, ciezko mi przekazac slowami, co czuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam problem ze słomianym zapałem, jak nie widzę szybko efektów, przestaję się czymś zajmować albo odkładam na później i tak ciągle odkładam, boję się za to zabrać, bo okaże się że znowu od razu mi nie wyjdzie... Też chciałabym aby mi wszystko wychodziło perfekcyjnie, jak już za coś się zabiorę to albo zrobię to idealnie w moim odczuciu albo wcale (przeważnie wcale = nie dokończę). Często dopada mnie brak motywacji do zrobienia czegoś, bo od razu wyobrażam sobie że mi nie wyjdzie albo wyjdzie za słabo albo nie będzie szybkich efektów, że nie warto itp bo zawsze będą lepsi. To wszystko jest powodowane zbyt wysokimi wymaganiami jakie kiedyś stawiali wobec mnie rodzice i tym że kochali mnie za coś (za oceny, za osiągi, itp), a nie za samo to że jestem (czyli dawali miłość warunkową a nie bezwarunkową jak powinni dziecku).

 

Pytasz po co się męczyć skoro będą lepsi... Najlepiej robić coś dla przyjemności, robić coś aby sprawić sobie przyjemność, czerpać tą przyjemność z samego robienia czegoś a nie z patrzenia na rezultat. Jeśli dążenie do rezultatu ma być katorgą, to z takim przekonaniem nigdy nie dojdziesz do żądanego rezultatu. I po co masz prześcigać innych? Nie wystarczy ci przyjemność z robienia czegoś? Niech sobie są lepsi, jakby nie było lepszych, to z kim byś się porównywała - z gorszymi? Tylko słabi ludzie czerpią satysfakcję z porównywania się z gorszymi. Ci którzy chcą się rozwijać porównują się z lepszymi, więc ciesz się że zawsze będą lepsi - zawsze będziesz mogła się rozwijać i sama stawać lepsza. Spróbuj zmienić podejście poprzez zrozumienie tego, co napisałam. ;)

 

-- 21 sty 2013, 18:59 --

 

Co do mnie - dopiero niedawno uświadomiłam sobie podłoże swoich problemów i teraz jestem w trakcie pracy nad tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ci którzy chcą się rozwijać porównują się z lepszymi, więc ciesz się że zawsze będą lepsi - zawsze będziesz mogła się rozwijać i sama stawać lepsza. Spróbuj zmienić podejście poprzez zrozumienie tego, co napisałam. ;)

 

I za te slowa bardzo Ci dziekuje :) Wydaje mi sie tez, ze potrzebuje mentora, nauczyciela - kogos w tym rodzaju, kto naprowadzi mnie na dobra droge. Wczoraj odbylam podobna rozmowe z chlopakiem, ktory sam stwierdzil, ze lepiej jest robic cos dla przyjemnosci, niz dla korzysci. Przez ten caly czas patrze na swoje 'hobby' jak na obowiazek, ktory musze wykonac, zeby nie zawiesc innych. Postaram sie zmienic swoj poglad na ten temat i robic rzeczy, ktore sprawiaja mi przyjemnosc o wiele wolniej, na spokojnie, bez zbednego stresu. Jestem pewna, ze ciezko bedzie pozbyc sie tego perfekcjonizmu, ale trzeba sprobowac, bo niedlugo zwariuje, jesli to sie nie zmieni. Jeszcze raz dziekuje za Twojego posta!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wszystko da się robić dla przyjemności. Np. ja się zmuszam żeby iść do pracy choć cały czas myślę, żeby sobie odpuścić, bo teoretycznie pracować nie muszę.

 

Moja rada ćwicz siłę woli. Powiedz sobie, że musisz to zrobić i tyle. Jeśli będziesz odpuszczać to z wiekiem będzie z tym coraz gorzej, coraz bardziej się rozleniwisz. Coś jak mięsień, który nie ćwiczony zanika.

 

I nawet do pracy/hobby, która daje ci satysfakcję trzeba się czasami zmuszać bo zdarzają się złe dni, gdzie nic się nie chce robić, ale trzeba. Dyscyplina i regularność to klucz do sukcesu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niebieskie.niebo, niczego nie trzeba, tym bardziej jak teoretycznie pracować nie musisz. ;) Jak sobie wpajamy że coś musimy, to ciężej przychodzi zrobienie tego. Jak myślimy, że chcemy coś zrobić, to przychodzi to o wiele łatwiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
niebieskie.niebo, niczego nie trzeba, tym bardziej jak teoretycznie pracować nie musisz. ;) Jak sobie wpajamy że coś musimy, to ciężej przychodzi zrobienie tego. Jak myślimy, że chcemy coś zrobić, to przychodzi to o wiele łatwiej.

A jeśli nic mi się nie chce robić i najchętniej zamknąłbym się w pokoju? Czy to dobre rozwiązanie? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To powiedz do siebie, że chcesz wyjść z pokoju i wziąć się za rzeczy, które przecież chcesz robić. A wtedy to zrób. :mrgreen:

Afirmacje na mnie nie działają, a nawet jeśli to efekt jest krótkotrwały. Z resztą takie coś może być źródłem kolejnych nerwic :?

 

Więc pozostaje siła woli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Afirmacje ogólnie działają, jeśli się wierzy w ich działanie. Im się mocniej wierzy, tym lepiej działają.

 

 

Ja też mam często problem z wzięciem się za cokolwiek, np teraz muszę zarezerwować sobie jakiś nocleg w innym mieście na przyszły tydzień, a taaaaaaaaaaaak mi się nie chce. Chce mi się jechać, ale załatwiać formalności to już nie. Kiedyś moim motywatorem był stres i z obaw robiłam wszystko przed czasem, a teraz chce mi się tylko to, na co rzeczywiście mam ochotę. Zastanawiam się dlaczego...? Przecież 4-5 miesięcy temu robiłam masę rzeczy na raz jak maszynka, a teraz czuję się jakbym miała na wszystko nalane. Może to leki? Ale biorę je dopiero 3 tyg, więc co? Skąd ta obojętność? Nie mam teraz dołka, a nic mi się nie chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam podobny problem musze zrobic wszystko perfeckt a z drugiej strony mam okropna depreche i slomiany zapal zanim sie za cos wezne to juz mi sie nie chce ;/ wole posiedziec na kompie albo sie pouzalac ciezko mi to napisac ale stalem sie przez to hejterem zazdroszcze sukcesow wszystkim jakichkolwiek z drugiej strony mam nerwice zaburzenie osobowsci slowmiany zapal i depreche fobie spoleczna i powiem jedno jest ciezko i to bardzo + srodowisko bez wiekszych ambicji ;/ i caly czas mysle mam dopiero albo az 21 lat za kilka miesiecy 22 i czuje jak mi sie zycie marnuje na ciaglym czekaniu az sie polepszy hheeh przez ostatnie 2 lata w sumie tak mysle zaczynam rzucac fajki a po 1 dniu klapa bo po co i wogule brak motywacji jakiejkolwiek z cwiczeniami i nauka jezyka mam podobnie caly czas mysle mysle ze dzisiaj sie za to zabiore ambicje to ja mam tak do 25 chcialbym sie nauczyc z 4 jezykow dobrze przypakowac i cwiczyc jakas sztuke walki ogolnie mowiac cos osignac sprobowac zeby za kilka lat nie pluc sobie w ryj ze zjebalem sobie zycie z drugiej strony jestem prawie jak kaleka tylko ze umyslowy nie potrafie przez to wszystko juz logicznie myslec moje zycie jest nasycone strachem przed wszystkim ze cos mi nie wyjdzie ze cos niepozadanego sie stanie i ciagle pytanie siebie po co a

mi juz naprawde odbija od tego nic nie robienia ciagle zmeczenie poziom 10-10 spie zazwyczaj od 8-12 h i co zmeczony jakbym dzien wczesniej pracowal 5 zmian pod rzad czasami ledwo sie poruszam mam tylko nadzieje ze ktotregos dnia mi odbije i nie bedzie mi zalezalo na niczym czegos chyba za bardzo teraz pragne mam jakies glupie wymysly ze cos ogiagne nic nie robiac ze bede najlepszym fighterem na swiecie ze genialnym czlowiekiem ale to chyba od zaburzenia osobowosci moj mozg to jedno wielkie bagno nie raz juz mysle zapomnij o wszystkim zacznij cos robic walic to wiadomo bedzie ciezko i to bardzo i czasami sie zastanawiam jak maja " normalni ludzi" bo mi sama psycholog powiedziala ze mam za duze wymagania od zycia ;/ bo to w sumie fakt ale jako tako zycia to mozna powiedziec nigdy nie zasmakowalem.

 

z drugiej strony lekarstwem na kilka przypadlosci moze okazac sie wlasnie jakis ciezki trening albo jakies ciekawe zainteresowanie

bo nie wiem jak to jest ciezko cos osiagnac i mam poprostu glupie wymysly ze wszytko takie proste ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy masz zwyczaj kończenia rzeczy?

Ile spraw zaczynasz i nie doprowadzasz do końca?

Jeśli masz ich trochę na swoim koncie to zastanów się przez chwilę czemu tak jest.

Być może nie kończysz zaczętych zadań bo stawiasz sobie zbyt wysokie wymagania?

Być może presja uzyskania rezultatów, wyników "już", "zaraz" nie pozwala Ci na cieszenie się całym procesem.

Być może nie doceniasz chwili obecnej, która jest nieodłącznym etapem całego procesu?

Jaki jest Twój powód?

Niezależnie od przyczyny niepowodzeń warto jest pamiętać o trzech rzeczach....

 

http://inspiritacje.blogspot.com/2015/07/lekarstwo-na-somiany-zapa.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy masz zwyczaj kończenia rzeczy?

Ile spraw zaczynasz i nie doprowadzasz do końca?

Jeśli masz ich trochę na swoim koncie to zastanów się przez chwilę czemu tak jest.

Być może nie kończysz zaczętych zadań bo stawiasz sobie zbyt wysokie wymagania?

Być może presja uzyskania rezultatów, wyników "już", "zaraz" nie pozwala Ci na cieszenie się całym procesem.

Być może nie doceniasz chwili obecnej, która jest nieodłącznym etapem całego procesu?

Jaki jest Twój powód?

Niezależnie od przyczyny niepowodzeń warto jest pamiętać o trzech rzeczach....

 

http://inspiritacje.blogspot.com/2015/07/lekarstwo-na-somiany-zapa.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mam niestety podobnie, wiele rzeczy chciałabym umieć/robić, ale oczekuję efektów natychmiast. Nawet jak się za coś zabieram to pojawia mi się myśl, że jakbym zaczęła kilka lat temu to teraz już bym umiała np. jeździć na nartach, mówić po francusku przez co w ogóle nie zaczynam niczego nowego, bo brak mi konsekwencji i szybko się zniechęcam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

shizia, myślę, że mogę się podłączyć pod dyskusję. Niedawno założyłam temat o tym jak moje hobby

(szycie właśnie) mnie wykańcza. Szyje już od kilku dobrych lat i stało się to moja obsesją. Niestety nic mi nie wychodzi, moje projekty nikogo nie interesują, nikomu się nie podobają, a juz na pewno nikt nie chce ich kupować. Czasami mam ochotę się pokaleczyć, ukarać siebie, za to, że do niczego się nie nadaję. Całe dnie i wszystkie moje myśli są poświęcane tylko temu jednemu zajęciu- projektowaniu i szyciu. Zachowuję się jak ślepota jakaś- nigdy nic mi nie przyniosło dobrego moje hobby, nigdy nie czułam się przez nie lepiej, nikt tego nigdy nie docenił, a ja dalej oszukuję się, że jeszcze kiedyś odniosę sukces ( a mam ponad 30lat)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

podstopamigrunt - a może spróbuj jakiejś innej techniki, innych pomysłów szycia ?

 

Ja mam problem ze słomianym zapałem w pracy, najpierw bardzo chce się starać i ciężko pracować ale mam uraz mózgu od urodzenia a mianowicie mogę dojść do perfekcji we wszystkim co robić tylko potrzebuje na to czasu więcej niż inni. No więc jak zaczynam pracę przez 3 godziny zdążę już zgarnąć opiernicz od wrednego szefa i mam ochotę wyjść i tam nie wracać. I tak właśnie robię ehh.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i trafiłem... Mnie to już przeraża, ale mam wrażenie, że stoję w miejscu już wiele lat. Nie potrafię zrobić nic konstruktywnego. Wszystko odkładam. Jeśli już coś mi się "uda" zrobić to cieszę się tym chyba za bardzo, być może blokuje mi to kolejne kroki. Mam marzenia, ale trudno mi powiedzieć o celach. Przekładanie na "następny raz" mam chyba wrodzone. Chciałbym być samodzielny i nie być zależny. Brzmi trochę jak bełkot, ale chciałbym być zrozumiany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×