Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
marcin1

Mąż mojej mamy uzależnił ją od siebie.

Rekomendowane odpowiedzi

Moja mama ma męża rozeszła się z moim ojce jakoś przed 8 latami i zgrało się to w czasie z jej nowym związkiem.

W momencie kiedy sie rozeszła z ojcem to była za granicą, bo tam pracowała,

Tata sie wyprowadził a ja mieszkałem z dziadkami.

Po jakimś czasie ja pojechałem do mamy, jakies święta (mama przyjeżdżała co jakieś 3 miesiące).

 

Przyszedł moment, że przyjechała z nim do polski, a był to obcokrajowiec (arab) i był na czarno i potrzebował obywatelstwa

(nie znam szczegółów, nie wnikałem) mało mnie to interesowało, muszę powiedzieć ze od początku go nie trawiłem

nic dziwnego, byłem dzieckiem i w moich oczach przez niego mama rozeszła się z ojcem, choć słabo się dogadywali odkąd pamiętam(nie było przemocy, agresji, strachu), ale średnio się kochali. (ale weź wytłumacz 10 latkowi).

Od początku też odczuwałem, że mnie trochę ignorował, może nie miał do mnie szacunku, uważał że jestem mały, z czasem zacząłem zauważać że często kłóci się z mamą, kiedyś doszło do kłótni z moją babcią, a mieszkali u niej w domu, zaczął się rządzić i czuć bezkarnie nie u siebie i to nie mając obywatelstwa, choć jak się o nie starał to były kontrole policji, czy on mieszka tam, czy jest "grzeczny"

 

Babcia nie chciała mamie psuć "jej marzeń, wielkiej miłości itd..."

Ja? mnie nikt nie pytał o opinie, nic dziwnego, w końcu niby mało mi było do tego.

 

Zauważałem ze mama w zwykłej kłótni jest poniżana, odpowiada do pewnego momentu, kiedy on na przykład powie "zaraz ci wypoleruje twarz"

i tak było kilka ładnych lat, ja na to patrzyłem, potem razem wyjechali za granie, ja skończyłem gimnazjum w Polsce.

Mama chciała żebym przyjechał do nich, wiadomo pewno że jej brakowało syna, wkońcu chyba mnie kocha.

Ja nigdy nie chciałem, wiedząc że za granicą mam większe szansę, łatwiej o prace, jest ona też lepiej płatna

Miałem wrażenie że co druga kłótnia sie kończy jakimś uderzeniem, szturchnięciem z jego strony, mama zawsze zaprzeczała.

Mówiła że przy nim czuje się bezpiecznie, typek był oszczędny, wiadomo jak nie łatwo jest zarobić dużej kasy to można oszczędzać i tego nauczył moją mamę, chyba tym jej zaimponował, zobaczyła w nim, rozsądnego, przezornego człowieka.

 

Ja widziałem tylko to że opętał moją mame i ją krzywdził, rozmawiałem z nią o tym, mówiłem wszystko co widziałem,

ona mówiła że go nie zostawi, on sie prubuje zmienić, srata tata, on jest chory, sam to zauważa, a to już dużo, mówiła że go kocha. itd...

 

Wkońcu skończyłem gim. i przeprowadziłem się do nich, miliony razy obmyślałem plan wywiezienia go do lasu, jakiegoś hangaru, pobicia go, poprostu miałem do niego obrzydzenie i darzyłem go wyjątkową nienawiścią.

No i jakoś niedawno była niby zwykła kłótnia, ale ja już nie wytrzymałem, nie mogłem mówić, "a następnym razem, zareaguje, mama mówiła że nic takiego się nie dzieje" Jeszcze do tego usłyszałem jakieś puknięcie, stuknięcie, (na koniec się okazało że trzasnął laptopem, ale nie wazne) postanowiłem że wejde tam i zrobie porządek, że tym razem nie odłożę tego na później, powiem stop. Wszedłem powiedział nie pamiętam dokładnie co, coś w stylu że już nie bedzie wiecej krzyczał na moja mame, i to ostatni raz i uderzyłem go bez skrupułów,

Mama panicznie zaczęła krzyczeć nieee, nie rób tego!!! jak bym conajmniej siedział ktoś z karabinem maszynowym a ja bym się na niego rzucił z gołymi rękoma a mama siedziała obok niego i sie tak jak by położył, bała się że on wstanie i nie wiem odda mi, czy coś, widać można było tylko to jak bardzo ona się go boi. On prubował się na mnie zamachnąć, to dosłownie odsunąłem jego rękę i jeszcze mu poprawiłem kilka razy, mama mnie prosiła żebym juz poszedł do pokoju, żebym mu nic nie robił, poszedłem, on zadzwonił na policje (wielce pokrzywdzony) przykładał sobie lód, mama mu tam pomagała w pewnym momencie usłyszałem jak spadły sztućce i pomyślałem że możliwe że wziął nóż a mama krzyczała do mnie ze wziął nóż i mam zamknąć pokój, i tez tak uczyniłem, bo głupota było by się porywać na psychicznie chorego człowieka z nożem w ręku.

 

Krzyczał że jak mam jaja to mam teraz drzwi otworzyć (przyzna ktoś mu racje? Jak ktoś ma jaja to nie tknie kobiety, albo pójdzie walczyć na gołe ręce i nogi, a nie przeciw komuś kto ma broń)

 

Zauważyłem że jest on słaby psychicznie że jak nie ma jakiejś przewagi to czuje się bezradny, boi się.

Choć podejrzewam że jak bym otworzył te drzwi to by nawet nie tknął mnie tym nożem, bo nie stać by go było na to, ale wolałem nie ryzykować.

 

Policja przyjechała, on wniósł skargę na mnie i jutro idę na policje składać zeznania oficjalne.

 

Najgorsze jest to że moja mama nie uważa do końca ze zrobiłem to dla niej, tylko dla siebie bo to ja nie mogłem tego słuchać, i tak na prawdę "ulżyłem" sobie...

uprawiam sztuki walki i trener mi powiedział jakoś dzień po tym incydencie (bo czułem potrzebę porozmawiania z nim o tym) powiedział że mam musi zrozumieć że zrobiłem to po to żeby ja chronić i zrobiłem to dla niej.

Jej mąż teraz mówi że się musi wyprowadzić bo nie będzie ze mną mieszkał, ja mamie powiedziałem ze pojade do polski i sobie z nim mieszkaj, mam to gdzies, powiedziała, że jestem dla niej ważniejszy, ale z nim i tak kontakty będzie utrzymywała.

 

Ja czuje się źle i mam wrażenie że jestem sam mama niby rozumie, ale nie popiera trzyma bardziej jego stronę niż moją

Wogóle zanim policja wtedy przyjechała to mama do mnie przyszła zapłakana i powiedziała że mnie kocha a ja do niej że nie dam jej nikomu skrzywdzić, czułem że się rozumiemy i że ona się uwolniła, teraz się tez przejmuje tym czy da sobie rade zapłacić, za mieszkanie i utrzymać wszystko, ja jej powiedziałem że będę pomagał tyle ile mogę, bo chodzę na praktyki i dostaje pieniądze, ale ona twierdzi że nie po to wyjechała za granice żeby musieć liczyć każdy grosz.

Nie wiem co mam robić, myśleć, czuć , czuje że pięknym rozwiązaniem była by śmierć, nie musiał bym się o nic martwić, bym mógł już do końca mieć spokój, mama może by otworzyła wtedy oczy, albo ucieczka w narkotyki, nie musiał bym się zadręczać tymi problemami. chodź wiem ze to przejsciowe ale w domu czuje sie jak na kazaniu, siedze w pokoju, zeby tylko sie nie widzieć z jej mężem najwiecej staram sie też wychodzić z kolegami, znajomymi, ale zawsze powrót do domu jest niemiły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marcin1, Tak na szybko. Nie lubisz faceta i kazdy jego gest odbierasz negatywnie. Ty masz swoja wersje...mamama swoja. Probowales ja kiedys posluchac? Czy Twoja racja jest Twojsza?Ty zalozyles , ze ja uderzyl- mama mowi, ze trzasnal lapkiem... To ze ludzie sie kloca to normalne... jedni potrafia sie klocic konstruktywnie..inni nie ale to ich klotnia. Chcialbys , zeby mama podczas klotni np, z Twoja dziewczyna wpadala do was i tlukla ja po twarzy czy wolalbys sam to z nia zalatwic?

Mama jest dorosla.. wybiera takich a nie innych facetow...nie prosila o interwencje. Mysle ze nie musisz jej nianczyc. Rozumiem , ze dla Ciebie ich klotnie to dyskomfort bo jestes ich swiadkiem ale moze zamieszkasz sam ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku też tak pomyślałam, ale w wypowiedzi jest fragment, że mama autora martwi się o finanse, nie chce liczyć kazdego eurocenta/pensa/innej waluty.

Arabowie podobają się kobietom z Europy, a tym z Eur. Środkowo-Wschodniej z niewiadomych dla mnie przyczyn imponują, świadczą o tym całe blogi i fora poświęcone habisiom z Egiptu, Tunezji itp. Kobeity zachwycone są im sposobem bycia i czarującym zachowaniem, kiedy chcą coś osiągnąć.

 

Dlatego jestem słonna uwierzyć, że facet ją omotał wokół siebie i po prostu uzależnił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pindziu, ale to, ze nie chce liczyc kazdego grosza to jest jej wybor a nie jego smycz. Gdyby bylo jej tak bardzo zle to by sie rozstala..z ojcem autora jej sie udalo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14

Dla ciebie wszystko jest takie jasne i oczywiste, jak bys nie miala nigdy zadnych problemow, albo jak bys siedziala w jakims wielkiem bagnie, tekst wyszedl dluugi ale i tak zabraklo kilka uwag, komentarzy czy dopowiedzen, nie czytalas uwaznie. Otoz ja wierze w to ze on trzasnal tym lapkiem ale kiedys jeszcze w polsce uderzyl moja mame, nie bylem tego swiadkiem ale babcia mi cos napomknela o tym no i jak policja przyjechala wtedy to mama sie przyznala ze ja kiedys uderzyl.

Wlasnie duze znaczenie ma tu jego kraj pochodzenia, dla tego na moje on nie jest chory tylko jest soba, a mama zachowuje sie jak "prostytutka" bo daje sie ponizac tylko dla tego zeby zyc dostatnio.

 

I nie zapominaj ze mama ma dziecko jeszcze takze te wybory co ona podejmuje nie dotycza tak do konca tylko jej samej, ale czy ona przez 5 minut pomyslala o mnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I nie zapominaj ze mama ma dziecko

a dziecko ma zamiar dlugo jeszcze z mamusia byc?

a mama zachowuje sie jak "prostytutka" bo daje sie ponizac tylko dla tego zeby zyc dostatnio.

jej wybor jej sprawa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziecko jest jeszcze niepelnoletnie, i jestem jej rodzina, jedynym synem i jak mam ja zostawic samej sobie?

Tutaj na forum pomagaja sobie obce osoby a ja mam mi najblizsza osobe zostawic?

Co ty gadasz. :yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziecko jest jeszcze niepelnoletnie,

aaa myslalam zes stary kon bo nie o szkole a o pracy pisales :D Wiem , ze z Twojej perspektywy to wyglada zupelnie inaczej ale na[isales na forum i z mojej moze wygladac jeszcze inaczej. Ja uwazam ze rodzice sa dorosli i jak podejmuja jakies wybory to samo powinni ponosic ich konsekwencje. Od dzieci moga dostac jedynie wsparcie ale nie zalatwianie spraw za nich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marcin1, rozwiązania siłowe nie są dobre, chociaż wydaja się najprostsze. Ty goscia obijesz, a jak Cie nie bedzie w poblizu to on sie zemsci na mamie.... jeśli chcesz pomóc, to pomagaj wspierając mamę, niech wie, że może liczyc na Ciebie jak się z nim rozejdzie np bedziesz dorzucał sie do kosztów utrzymania. Ale jeśli nie będzie chciała odejść od męża to nic nie zdziałasz, nie wiesz, czemu tak naprawdę ona chce być z nim. Może jest zakochana, może przez finanse, może dla seksu, albo z wszystkich tych przyczyn. Ale na pewno nie zmusisz jej, żeby go zostawiła, musi sama chcieć. A jak nie będzie chciała to powinieneś uszanować jej wybór, nawet jeśli sie z nim nie zgadzasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziecko jest jeszcze niepelnoletnie,

aaa myslalam zes stary kon bo nie o szkole a o pracy pisales :D Wiem , ze z Twojej perspektywy to wyglada zupelnie inaczej ale na[isales na forum i z mojej moze wygladac jeszcze inaczej. Ja uwazam ze rodzice sa dorosli i jak podejmuja jakies wybory to samo powinni ponosic ich konsekwencje. Od dzieci moga dostac jedynie wsparcie ale nie zalatwianie spraw za nich

 

 

I wlasnie dla tego rodzicow wybory dotycza dzieci, ponosza podwojna odpowiedzialnosc, jesli urodzisz dziecko to czujesz sie za nie odpowiedzialna a jesli nie umiesz spelnic tego obowiazku rodzicielskiego to albo oddaj dziecko gdziez do adopcji, albo nie wiem, ja uwazam ze pokazalem jej ze umiem sie o nia zatroszczyc i nie dam jej zrobic krzywdy, kazdy dorosly czlowiek POWINIEN starac sie stworzyc dla dziecka bezpieczny dom, w ktorym bedzie chcialo mieszkac i spokojnie sie uczyc jak najdluzej.

Bo kazdy z moich rowiesnikow mowi ze bedzie mieszkal z rodzicami najdluzej jak sie da a ja mam ochote uciec, bo z tego co wy mowicie nie moge i nie powinienem nic robic. Poza tym jest to forum psychologiczne i nie pomysleliscie ze mojej mamie nie starczylo sily zeby odejsc? Bala sie a ja jej w tym pomoglem, za jakis czas mi za to podziekuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo kazdy z moich rowiesnikow mowi ze bedzie mieszkal z rodzicami najdluzej jak sie da

ale czemu? Mlozi ludzie powinni wyfruwac z gniazda i rozpoczynac samodzielne zycie.

Ile masz lat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja uwazam ze pokazalem jej ze umiem sie o nia zatroszczyc i nie dam jej zrobic krzywdy, kazdy dorosly czlowiek POWINIEN starac sie stworzyc dla dziecka bezpieczny dom, w ktorym bedzie chcialo mieszkac i spokojnie sie uczyc jak najdluzej.
Mam wrażenie, że w Twojej głowie nastąpiła zamiana ról - uważasz, że to Ty masz sie troszczyc o mamę i sie nią opiekować, tak jakby ona stała się Twoim dzieckiem - a jest dokładnie odwrotnie ... mama jest dorosła i powinna sie sama sobą zająć, Ty nie ponosisz odpowiedzialności za jej życie i wybory.
Bo kazdy z moich rowiesnikow mowi ze bedzie mieszkal z rodzicami najdluzej jak sie da
Jeśli tak mówią, to świadczy o ich niedojrzałości ... nie kierowałabym sie ich zdaniem.
a ja mam ochote uciec, bo z tego co wy mowicie nie moge i nie powinienem nic robic.
Możesz wspierac mame emocjonalnie i materialnie, jeśli tylko mozesz.. ale nie zmusisz jej ani jej meza do niczego, tym bardziej przy uzyciu siły... jeśli w domu jest awantura z uzyciem przemocy, nie bierz w tym udziału tylko wezwij policję.
Poza tym jest to forum psychologiczne i nie pomysleliscie ze mojej mamie nie starczylo sily zeby odejsc? Bala sie a ja jej w tym pomoglem, za jakis czas mi za to podziekuje.
No to jest z mężem czy odeszła od niego ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marcin1, zadalam Ci pytanie ktore zignorowales ...czy podczas klotni ze swoja dziewczyna chcialbys zeby mama wpadala obila ja po twarzy i zalatwiala to zan Ciebie czy wolalbys jednak zeby sie nie wtracala bo to sa wasze sprawy i dasz sobie rade?

Jakbys sie czul gdyby mama decydowala za Ciebie twierdzac ze potem jej za to podziekujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poza tym jest to forum psychologiczne i nie pomysleliscie ze mojej mamie nie starczylo sily zeby odejsc? Bala sie a ja jej w tym pomoglem, za jakis czas mi za to podziekuje.

Nie jestes w stanie decydować za mamę. Nie masz takiej mocy sprawczej zwyczajnie. Możesz być przy niej, wspierać ją rozmową przekonywać ale nic więcej. Powiem tak: jesteś jeszcze niepełnoletni. Gdyby moje już pełnoletnie dziecko chciało za mnie decydować i mówiło mi co jest dla mnie dobre a co złe to bym się wkurzyła. Owszem może mi zasugerować, podać przyczynę swoich obaw czy wątpliwości ale ja sobie nie życzę żeby za mnie decydowało. Ty się martwisz więc jej powiedz o swoich obawach. Napewno jesteś dla niej ważny, ale mama ma tez inne potrzeby i ma prawo układać sobie życie jak chce.

Napisałes że nie pomysleliśmy że Twojej mamie nie starczyło sił żeby odejść - ale dlaczego my i Ty mamy myśleć za Twoją mamę? Skąd wiesz że jej pomagasz takim postępowaniem? Może pomagasz sobie ale niekoniecznie jej. Pozwól mamie być mamą ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wezwe policje a mama niczego nie potwierdzi, gadacie jak banda gimbusow

Bez najmniejszego doswiadczenia, jakiej kolwiek wyobrazni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nadal nie odpowiedziales na moje pytanie

czy podczas klotni ze swoja dziewczyna chcialbys zeby mama wpadala obila ja po twarzy i zalatwiala to za Ciebie czy wolalbys jednak zeby sie nie wtracala bo to sa wasze sprawy i dasz sobie rade?

Jakbys sie czul gdyby mama decydowala za Ciebie twierdzac ze potem jej za to podziekujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ile mozna siedziec w pokoju z poduszka na glowie i sluchac jak ktos sie nad mama zneca psychicznie, krzyczy na nia.

 

-- 08 sty 2013, 22:04 --

 

Nadal nie odpowiedziales na moje pytanie

czy podczas klotni ze swoja dziewczyna chcialbys zeby mama wpadala obila ja po twarzy i zalatwiala to za Ciebie czy wolalbys jednak zeby sie nie wtracala bo to sa wasze sprawy i dasz sobie rade?

Jakbys sie czul gdyby mama decydowala za Ciebie twierdzac ze potem jej za to podziekujesz?

 

Uznalem to za pytanie retoryczne, a odpowiedz brzmi nie, ale ona sie go boi, czaisz?

Klotnia jest do momentu az on nie powie ze zaraz jej buzie wypoleruje albo cos w tym stylu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marcin 1

Ja Cię doskonale rozumie. Też by mnie szlak trafiał gdybym widziała jak fagas traktuje matke. I pewnie też bym mu przywaliła żeby sobie nie myślał że mu wszystko wolno. Jeżeli się tu tak wszyscy upierają że to jej życie i ona wybiera to ok. Faktycznie jej życie i ona wybiera ale z całą pewnością na takie traktowanie bym też nie pozwoliła bynajmniej w mojej obecności. Chyba nie chcecie mi powiedzieć że kobieta lubi być bita czy poniewierana. To są ofiary które nie potrafią się wykopać z takiego związku. Czasami wierzą że będzie lepiej, ślepi miłośćią i stachem nie zawsze sobie umieją poradzić. Ja bym próbowała porozmawiać z mamą co tak naprawde stoi na przeszkodzie odejść od tego człowieka. Zapytałabym wprost czy lubi być tak traktowana itp.Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×