Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Depresyjny :(

Punkt zerowy - punktem wyjścia

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Czy to są pierdoły czy naprawdę taka ideologia ma sens?

Cytuje:

 

 

Teilhard de Chardin jest przekonany, że również w porażce możemy znaleźć Boga i że może się ona stać początkiem nowej drogi. "Ta nieprzyjazna siła, która pokonuje i niszczy człowieka, może, gdy człowiek zaakceptuje ją w wierze, nie przestając się z nią zmagać, stać się konstruktywną zasadą odnowy". To nie jest idealizowanie porażki, lecz droga jej akceptacji, której doświadczamy, choć czasem tego nie chcemy. Poprzez akceptację możemy przemienić porażkę w drogę naszej duchowej odnowy.

 

Fuchs i Werbick mówią o "łasce zerowego punktu". Osoba przeżywająca kryzys nie ma już nic więcej do stracenia. Nie może już zrobić fałszywego kroku. Ten, kto zaakceptował swoją porażkę, może się czegoś nauczyć w "punkcie zerowym". Czuje się wolny od przekonań i oczekiwań innych. Może zacząć od nowa. Odrzucił "fałszywe przekonania, uleganie kolegom i układom interesów" i jest otwarty na Bożą laskę, która go otacza i pomaga kształtować życie według woli Boga. Człowiek ten należy już tylko do Boga, a nie do innych ludzi i ich oczekiwań. I słucha on już tylko Boga, a nie głosów wielu ludzi, którzy chcieliby nawrócić go na "drogę cnoty". Karl Rahner ustawicznie podkreśla, że Bóg powołuje nas do siebie właśnie poprzez porażkę, poprzez klęskę życiową. Można by mówić o "sakramencie porażki". Bóg może zesłać na człowieka doświadczenie porażki. W tym doświadczeniu mogę spotkać jednoczesną leczącą i wyzwalającą bliskość Boga. Gdy już nie mam nic, otwieram się na doświadczenie Boga, który z niczego tworzy coś nowego, który budzi umarłych i w klęsce daje zaczątek zwycięstwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wierzę że wiara ma coś z tym wspólnego,czy cokolwiek pomoże.

Ale poza tym tak,będąc już na dnie,tracąc wszystko co było nam drogie,można podnieść się raz jeszcze i osiągnąć jeszcze więcej

"Najniebezpieczniejszy człowiek to ten który niema nic do stracenia"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Skoro już szukasz pocieszenia w filozofii i religii:

 

Eckhart Tolle - "Potęga Teraźniejszości"

 

(...)

W obliczu katastrofy

 

Większość ludzi wciąż jeszcze tkwi w nieświadomości, a twardą skorupę ich ego strzaskać może

jedynie krytyczna, graniczna sytuacja, zmuszając ich do poddania, a tym samym wyrywając ze snu.

Sytuacje takie powstają, gdy wskutek jakiegoś kataklizmu, drastycznego przewrotu, głęboko

przeżywanej straty czy innego rodzaju cierpienia cały twój świat nagle się wali i przestaje być

zrozumiały. Jest to spotkanie ze śmiercią - fizyczną lub psychiczną. Umysł egotyczny, stwórca

tutejszego świata, obraca się w ruinę. Z popiołów starego może się wtedy wyłonić świat nowy.

Nie ma oczywiście żadnej gwarancji, że nawet i sytuacja graniczna spełni to zadanie, zawsze jednak

istnieje szansa. U niektórych ludzi sytuacje graniczne jedynie wzmagają opór przed tym, co j e s t, a

wtedy zaczyna się droga przez piekło. Inni poddają się tylko częściowo, lecz to już wystarcza, żeby

zyskali nieznaną im wcześniej głębię i pogodę ducha. Gdy odpadnie choćby część skorupy ego,

przez powstałą w ten sposób szczelinę może błysnąć odrobina promiennego spokoju, ukrytego za

barierą umysłu.

Dzięki sytuacjom granicznym zdarza się wiele cudów. Niektórzy mordercy osadzeni w celach

śmierci zaledwie na kilka godzin przed egzekucją uwalniają się od ego, odkrywając głęboką radość i

spokój, jakie zawsze towarzyszą temu wyzwoleniu. Wewnętrzny opór wobec sytuacji, w której się

znaleźli, staje się w pewnej chwili tak silny, że zadaje im nieznośne katusze, a tu nie majak zrobić

uniku, nie ma dokąd uciec: zamknięta jest nawet droga w przyszłość, wyświetloną z umysłu.

Skazaniec musi więc w pełni zaakceptować to, co wydaje się nie do zaakceptowania. W obliczu

przemożnej siły zmuszony jest się poddać. Osiąga dzięki temu stan łaski, z którym idzie w parze od-

kupienie: całkowite uwolnienie od przeszłości. Oczywiście cud łaski i odkupienia tak naprawdę

dokonuje się wcale nie za sprawą sytuacji granicznej, lecz poddania.

Ilekroć więc stajesz wobec katastrofy albo coś mocno się „psuje" (katastrofą może być choroba,

kalectwo bądź inna niemoc, utrata domu, majątku albo tożsamości społecznej, rozpad związku z

kimś bliskim, śmierć lub cierpienie kochanej osoby czy wreszcie zapowiedź własnej rychłej śmierci),

wiedz, że jest to tylko jedna strona medalu, a ciebie zaledwie jeden krok dzieli od czegoś

niewiarygodnie ważnego: całkowitej przemiany metali nieszlachetnych, jakimi są ból i cierpienie, w

złoto. Ten brakujący krok nazywa się „poddanie".

(...)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×