Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
JJ_Papa

Pół-deprsja?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam!

 

Na wstępie chciałbym się pochwalić moim małym sukcesem w walce z tą okropną cholerą, żerującą na naszej energii witalnej, jaką jest niewątpliwie depresja. Otóż jakiś czas temu (ok 4 lata) stwierdziłem, że zainteresowała się mną ta natrętna choroba i przy akompaniamencie swoich najlepszych psiapsiółek - derealizacji i nerwicy postanowiła doszczętnie zrujnować moją samoocenę i zamienić mnie w beznamietną bestię uważającą, że trochę alkoholu i żyletek to świetny sposób na spędzenie piątkowego wieczoru (bez obaw nigdy się z nią w tej kwestii nie zgodziłem). Tak więc kiedy moja przyjaciółka niszczyła me życie przez 2 lata popychając mnie coraz bliżej w kierunku prostokątnego dołka coś we mnie pękło. Zrozumiałem nagle, że tak naprawdę nie muszę żyć jak cień i postanowiłem zwolaczyć tą chorobę samodzielnie.

 

Walka była długa i niezwykle męcząca, jednak po kilku przegranych bitwach przyszła pora na niezwykle satysfakcjonujące sukcesy. Najpierw pozbyłem się myśli samobójczych w prosty sposób... Mianowicie, co tak naprawdę dałaby mi śmierć? Z perspektywy czasu wiem, że absolutnie nic, ponieważ chyba w każdym człowieku (nawet najbardziej zżytym z depresją) siedzi maleńka cząstka pragnąca szczęścia... I jak miałbym zawalczyć o szczęście znajdując się w drewnianym pudle pod ziemią? No byłoby to dosyć trudne...

 

Po pierwszym niewątpliwym zwycięstiwie byłem zdeterminowany wygnać depresję ze swojego życia raz na dobre. Wiedziałem, że siła tkwi we mnie i że w końcu sobie z tym poradzę. Najpierw koło ratunkowe rzucili mi niespodziewanie moi przyjaciele prostym zaproszeniem na sylwestra... Będąc pod wpływem zrozumiałem, że mam naprawdę wspaniałych ludzi wokół siebie (nie wiedzieli oczywiście o moim stanie psychicznym), którzy akceptują mnie w pełni z moimi wadami. Pomyślałem wtedy, że może moja zanizona do granic możliwości samoocena to jakaś bzdura. Skoro radzę sobie w życiu zawodowym (mam pracę która co prawda nie spełnia moich ambicji ale daje trochę satysfakcji ponieważ wykonuję ją zajebiście dobrze a pochwały raz na jakiś czas naprawdę podnoszą morale) i jako tako funkcjonuję społecznie to nie mam podstaw żeby myśleć o tym, że jestem głupi i nic nie warty. Ba nawet czasem pozwalam sobie pomyśleć w sposób zarozumiały, że nie powinienem się martwić zdaniem innych tylko oni moim zdaniem :).

 

Tak więc mając samoocenę na w miarę zadowoalającym poziomie znalazłem sobie hobby. Nawet nie wyobrażałem sobie jak coś takiego w walce z depresją jest pomocne... Otóż zacząłem się interesowac bardzo mało popularnym w polsce "sportem" jakim jest wrestling i założe się, że nie ma tu większego fana CM Punka ode mnie (piwo dla tych którzy wiedzą o kim mowa :)).

 

Jednak nie wyleczyłem się z tej choroby zupełnie i cały czas moja zaniżona samoocena nie pozwala mi na wejście w jakliś sensowny związek... Ba, tak naprawdę nawet nie wiem jak się za to zabrać... Ciągle mam wątpliwości co do mojej atrakcyjności i co do mojego charakteru. Niby internet i serwisy społecznościowe ułatwiają sprawę ale nadal nie potrafie nawiązać z kimś przez nie jakiejś znajomości... Podziwiam ludzi którzy maja mase znajomych i nie boją się napisać do żadnej dziewczyny. Ja pisząc komentarz od razu myślę, że to co napisałem jest jakieś głupie i nie na miejscu, a co dopiero prywatną wiadomość. Od razu się pojawia uczucie zażenowania i jestem czerwony jak cegła... Nie wiem jak to zwalczyć i byłbym wdzięczny za wszystkie rady...

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj :)

Ja idę podobną ścieżką, próbuję zwalczyć to sama. To wszystko moja PSYCHIKA. Niezależnie co mi pschiatra powie, jakie leki zapisze, to ja odpowiadam za swoje myśli, muszę je przestawić na dobre tory. I powolutku, powolutku z tego wychodzę, albo mi się wydaje :D a walczę z tym g**em 5 miesięcy. Dwa razy miałam myśli samobójcze. Lekarz nie postawił diagnozy. Sama sobie ją postawiłam : nerwica lękowa ze szczyptą depresji + sporo objawów somatycznych :/ eehhh..

 

-- 06 sty 2012, 02:05 --

 

I wiedz, że to co piszesz w żdanym stopniu nie jest głupie! :) wręcz przeciwnie ! :)

 

-- 06 sty 2012, 02:07 --

 

jeśli masz ochotę to pisz do mnie na priv. Też jestem tu nowa :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JJ_Papa, just DO IT! :mrgreen: To tak a propos kobiet. Jak potrafiłeś (przynajmniej częściowo) zwalczyć depresję, to i kobiet nie masz co się bać, są o wiele mniej groźne od depresji ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Potrzeba Ci pół-specjalisty :D

 

Znasz takiego? :)

 

Chciałbym zastosować się do rady "just DO IT" ale nie wiem nawet od czego zacząć... Przez te kilka lat zmagania się z depresją straciłem kontakt z wiekszością koleżanek a te które znam są w związkach z moimi kolegami... Chcę jakoś wrócić z ciemnej otchłani i wyjśc do ludzi tylko nie bardzo wiem jak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JJ_Papa, najłatwiej zacząć od "cześć", albo "hej", proponuję też napisać/powiedzieć ze dwa zdania, żeby było na czym oprzeć rozmowę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×