Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
fish-ka

Nerwica natręctw a związki

Rekomendowane odpowiedzi

Czy uważacie, że nn może bardzo negatywnie wpływać na związki? Czy będąc z kimś trzeba się odrazu do neij przyznawać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jak się myśli,że jest się gejem,a nim się nie jest, to na pewno negatywnie wpływa:D Ja tam mówię...a ch**j z tym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fish-ka, funkcje intelektualne chorych na nerwicę natręctw charakteryzują się tendencją do przewagi myślenia abstrakcyjnego, symbolicznego i magicznego, do nadmiernego uogólniania - może ono być sztywne i jakby pozbawione napięcia emocjonalnego i napędu. Przewaga tego typu myślenia ma być tłem, na którym łatwiej występuje zjawisko „przeżuwania”, rozważania, a także przymusy kontrolowania, porządkowania i zabezpieczania się przed niepowodzeniem lub poczuciem winy. Cechy te są zazwyczaj zaznaczone u pacjentów o osobowości anankastycznej, u których stwierdza się także dokładność, pedantyczność, sumienność, zasadniczość, upór, agresywność, dążenie do dominacji, nieokazywanie emocji, wysoki poziom aspiracji, sztywne wartości moralne i normy społeczne.

 

Pytasz, czy NN znacząco negatywnie wpływa na związki. Nie ma co się czarować. Trudności natury psychologicznej zawsze stanowią potencjalne obciążenie i grożą kryzysami w związku. Związek dwojga stabilnych emocjonalnie ludzi jest wyzwaniem i ryzykiem, a co mówić relacja osób, którym czasem trudno wytrzymać samemu ze sobą. Czy trzeba się od razu przyznawać do NN? Jeżeli chcemy, by związek opierał się na szacunku i zaufaniu, to raczej wypadałoby powiedzieć o swoich chorobach. Przemilczanie trudności to niezbyt dobra strategia, jeśli chodzi o dbanie o rozwój związku. Oczywiście, nie ma co od razu roztaczać czarnego scenariusza. Przecież osoby z depresją, nerwicą czy CHAD też mają prawo do szczęścia i miłości. Choroba nie może stać na drodze do szczęścia. Czasem to właśnie dzięki związkowi i miłości udaje się przezwyciężyć chorobę i przetrwać najgorsze momenty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na pewno nie ma co sie przyznawac na poczatku. potem mozna zaryzykowac. gdy juz osoba o ktora sie staramy oswoila sie z nami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jesli to rzeczywiscie nerwica to niezrozumiałe dla drugiej strony "dziwaczne" zachowania szybko doprowadzą do kryzysu - lepiej więc moim zdaniem uczciwie powiedziec o swoim problemie, pod warunkiem, że sie go leczy, jest w terapii i pracuje nad tym, w przeciwnym razie rujnuje życie wszystkich wkoło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Owszem, wpływa...i to bardzo negatywnie. Mówię to na własnym przykładzie. Myśli czasem są silniejsze od uczuć, po jakimś czasie potrafią je bez problemu przygasić, albo... możesz myśleć, że ci zależy, a tak naprawdę to kolejne wkręcanie sobie czegoś, czego nie ma. Dla mnie np. bardzo ciężko jest to rozróżnić.

ps: w ogóle może ta cała miłośc to jedno wielkie natręctwo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że większość rad opiera się na zasadzie: "Nie mów o chorobie na początku. Przyznaj się dopiero po czasie" albo "W ogóle nie wchodź w związek, bo jeśli chorujesz na NN, to murowany kryzys". :D Wcale tak nie musi być! Po pierwsze, odraczanie decyzji o zakomunikowaniu partnerowi wiadomości, że jest się chorym na nerwicę może spowodować, że druga strona najzwyczajniej w świecie poczuje się oszukana. Zdąży się już zaangażować, a tu ktoś mu serwuje informację w stylu: "Bo wiesz, choruję na nerwicę natręctw". Myślę, że szczerość to podstawa w każdym związku i trzeba być fair wobec partnera od samego początku. Jeśli zaś chodzi o kryzysy. Wiadomo, każda choroba niesie ze sobą jakieś obciążenia i trudności w relacjach damsko-męskich. Nie można jednak od razu nastawiać się na anty wobec związków, tylko dlatego, że jest się chorym. Osoby niepełnosprawne, bez rąk czy nóg, z rakiem czy HIV też zakładają rodziny i są szczęśliwe. Analogicznie jest w odniesieniu do nerwicy natręctw. Częściej to sami chorzy odbierają sobie prawo do szczęścia, które czai się tuż za rogiem... Wystarczy tylko spróbować...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sebastian86, też nie wyobrażam sobie, żeby w pierwszych słowach na pierwszym spotkaniu z partnerem zakomunikować mu: "Cześć, podobasz mi się. Mam nerwicę natręctw". Trzeba wyczucia, odpowiedniej aury do takiej rozmowy i odpowiedniego przygotowania. Ktoś może nawet nie wiedzieć, jak objawia się NN i co to w ogóle za choroba i być zaskoczonym, kiedy na pierwszej randce zasypiemy go takimi "rewelacjami". Najzwyczajniej w świecie może się przestraszyć, czuć się oszołomiony, być pełen obaw. Nie można jednak oszukiwać partnera i udawać, jakby problemu nie było. Problem jest i nie wiadomo kiedy może się pojawić. Lepiej, by partner był przygotowany na taką sytuację. Może rozmowa o chorobie w pierwszych tygodniach znajomości nie jest dobrym pomysłem, ale można stopniowo oswajać partnera z myślą, że jednak mamy jakieś kłopoty natury psychologicznej, że czasem trudno nam zapanować nad własnymi myślami czy zachowaniem. W ten sposób przygotowujemy grunt do poważnej rozmowy na temat naszej choroby, którą można przeprowadzić w późniejszym czasie. Nie można jednak nie mówić nic, nawet o niczym nie wspominać, a później zaskoczyć partnera komunikatem w stylu "Mam nerwicę natręctw". To nie jest fair.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kiedy mówić? nie wiem bo ja dostałąm nn w trakcie trwania małżeństwa, ale wiem za to że wpływa bardzo negatywnie. Była jednym z czynnikow kryzysu małżeńskiego, takiego na prawde poważnego, o włos od rozstania. Partner musi wiedzieć czym jest nn i na czym polega, żeby chociaż trochę to zrozumieć lub chociaż tolerować. Nasz kryzys przetrwaliśmy i jest lepiej niz przed. W smie to też w trakcie trwania kryzysu podjęłam dezycję o leczeniu i pierwszy raz udałam się do psychiatry. Do tej pory czasami rozmawiam z mężem na temat nn, a że on dokładnie wie "z czym to sie jje" to obojgu nam jest łatwiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym porozmawiać o tym jak żyć z osobą z NN, założyłam taki watek, ale moderator przeniósł go do grupy Dyskusje ( w sumie nie wiem czemu bo chciałam porozmawiac dokładnie o nerwicy natręctw) i jakoś nikt tam nie odpowiada.

Jak przekonać bliska osobę do leczenia - leków i psychoterapii?

Ja już straciłam wiarę że będziemy normalnie żyć , nasze życie to koszmar, jestem bliska decyzji o rozstaniu, naprawdę zniosłam wiele i wiele moge zrobić ale mąz od trzech lat twierdzi ze sobie sam poradzi a jest tylko coraz gorzej, co mam robić to juz naprawdę nie wiem.

Chetnie porozmawiam osobą bliską chorej lub właśnie z osobą chorą, czego oczekujecie od partnera, jak Wam pomóc. Moj maż wymusza nasz udział w swoich natręctwach. Wiem od psychiatry , że to błąd ale nie uleganie powoduje ciąg bezustannych awantur, nie da sie funkcjonować. Czy ktos mi odpowie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem nie wpływa znacząco, trzeba tylko umieć sobie radzić z natręctwami , wiedzieć , że to natręctwo i ono trochę dokucza, ale nie ma wpływu na podejmowanie decyzji i miłość, jak już dopadnie natręctwo o po prostu zrobić coś kilka razy i zaraz powiedzieć sobie,ze od tego ,że nie wykonam jakiejś czynności świat się nie kończy i będzie dobrze, gorzej jak ktoś nie umie przełamać tego przymusu natręctw wtedy może mieć problem,ale jak sie to umie a mozna sie tego nauczyć to nie ma problemu, choc czasem myśli moga sie skupić na czymś innym zamiast na partnerze,ale to się może wszystkim zdarzyć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tahela to zależy jaki typ natręctw masz...Ja na przykład wmawiam sobie,że jestem gejem,a czegoś bardziej zabójczego dla związku chyba nie ma.Pada wszystko-emocje, uczucia do partnera,a seks staje się wyzwaniem...prawdziwe piekło!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja powiem tak. Jestem na poczatku związku, trwa on jakieś 4 miesiące i mój partner na samym początku powiedział mi, że ma nerwcie lekową, że w trakcie ataku bierze sobie xanax, że leczy się bezskutecznie już którys tam rok. Byłam przy nim kilkakrotnie w czasie ataku. Więc równiez powiedziałam, że mam nerwicę depresyjną i natręctw, że się leczę. I nikomu od tych wyznań korona z głowy nie spadła. Generalnie ja się go czasami pytam jak tam jego nerwica, czy mocno daje się we znaki. On o moją nie pyta, czasami tylko z przymróżeniem oka i usmiechem powie, że gadam głupoty rodem z piekła :P . Oboje znamy swoje przypadłości i jest ok. Faktem jest jednak, że teraz przy odstawieniu jednego leku a rozpoczęciu drugiego zaczynam być nerwowa i nie ukrywam, że nie raz i nie dwa pewnie mu się "za nic" oberwie. Ale kiedy On ma atak też nie jest w najlepszym humorze... Póki co tolerujemy to u siebie nawzajem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zuz_a, nie da się pomóc osobie, która sama nie chce sobie pomóc. Wiem, że brzmi to jak wyświechtany frazes, ale niestety tak jest. Nikt nie pójdzie za alkoholika się leczyć, jeśli on sam nie zrozumie, że potrzebuje terapii. Nikt za osobę z chorobą nowotworową nie pójdzie na badania, jeśli ona nie będzie chciała pójść z obawy, że usłyszy straszną dla siebie diagnozę. Tak samo jest w odniesieniu do nerwicy natręctw. Nie przekonasz męża, żeby się leczył, jeżeli on wychodzi z założenia, że tego leczenia nie potrzebuje. Wiem, że ta bezradność jest najgorsza, ale choćbyś na rzęsach stawała, nie poprzestawiasz "szufladek" w głowie partnera. Możesz prosić, rozmawiać, tłumaczyć, grozić, szantażować i uzbroić się w cierpliwość, ale czasem to i tak za mało. Jeżeli mąż nie chce porozmawiać z nikim face to face o swoich problemach, to może zachęć go do odwiedzenia tego forum. Chętnie bym z nim porozmawiała. Jeśli by się zdecydował na kontakt, niech pisze na PW. Wówczas będzie miał gwarancję anonimowości i dyskrecji, bo nikt nie przeczyta treści jego listu na forum. Pozdrawiam i życzę powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wielkie dzieki, w rozumie to ja wiem ze nie moge nikogo zmusic do leczenia, ale własnie bezradność jest najgorsza,

no i sa jeszcze emocje, uczucia ... ech :?

na dokładkę teraz obawiam sie ze oprócz nerwicy doszły jakiegos innego rodzaju zaburzenia osobowości - nie poznaję człowieka z którym przeżyłam ponad 20 lat, to małżeństwo wisi na włosku, w zasadzie juz go nie ma , ale jest jeszcze ojcem i synem ( chora matka)

a jednak nie leczy sie, nie chce o tym nawet rozmawiać :(

 

dlatego napisałam, że powinno sie uczciwie mówić o swojej chorobie, jeśli ktoś jest naprawdę blisko to zrozumie i pomoże, oraz łatwiej będzie mu zroumieć "dziwaczne" zachowania, ale warunkiem jest decyzja osoby chorej że się leczy, tak uważam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×