Skocz do zawartości
Nerwica.com

sztuczna wesołość


Patrycja

Rekomendowane odpowiedzi

Byłam dziś u psychiatry. po wizycie uswiadomiłam sobie parę rzeczy. :cry: Czuję się...oczyszczona,a z drugiej strony wstyd,bo się rozgadałam i poruszyłam najodleglejsze zakamarki duszy. czuje się dziwnie z jednej strony 5tak jakbym goła latała po ulicy i miała teraz moralniaka. Z drugiej czuję,że zapaliło się jakieś zielone światełko i odkryłam jakąś ścieżkę do czegoś ważnego. Boję się tam podążyć. B9oję się,że jest tam coś strasznego choroba psychiczna. boję się,że jestem zła.

nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patrycja, a jak wyobrazisz sobie, ze to ktos inny mowil... jak myslisz moze miec prawo do wyrzutow moralnych? jest zly? zle robi podazajac ta droga?

...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,

zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patrycja, a jak wyobrazisz sobie, ze to ktos inny mowil... jak myslisz moze miec prawo do wyrzutow moralnych? jest zly? zle robi podazajac ta droga?

...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,

zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a u mnie jest to już tak zaawansowane,że czasem sama nie wiem kim jestem i co naprawdę czuję. to jakbym przez 24na 24 grała jakąś rolę,której nie mogę porzucić. tzn. teraz coraj częściej upominam się (przynajmniej starm się) by nie udawać. by zamiast oczekiwać od 200 procent skuteczności i to jeszcze w wyjątkowym stylu,powiedzieć poprostu :ja się boję,mam nerwicę. .

 

Patrycjo

 

Rozumiem cię...

 

ja taką maskę przybieram często... wymaga tego ode mnie praca (wyobrażacie sobie pania korepetytorkę która ma zły chumor i jest smutna a ma 12 letniemu dziecku tłumaczyć ułamki...:) i studia ( jako starościna nie mogę mieć ciągle humorów i okazywać strachu .... stracę autorytet tkóry sprawia że pisatuję taką pozycję i ludzie mnie słuchają..)

 

ale - jest coraz więcej osób i sytuacji w których pokazuję swoją prawdziwą tważ. np. dziś przyszła do mnie przyjaciółka i przy niej mogłam czuć się sobą.. nic nie udawać ach jak dobrze... a zaraz potem przyszła uczennica i znów włożyłam maskę uśmiechniętej nauczycielki.. life is sometimes brutal :)

 

ale pocieszę cię... ja też się męczyłam tak jak teraz... ale z czasem.. z czasem jest u mnie coraz lepiej...

 

A ja też tylko mnie kosztuje to tyle nerwów i panicznego strachu,że wykańczam się powoli i psychicznie i fizycznie. po zrobieniu zwykłej rzeczy,czuję się tak wyczerpana,że mam ochotę paśc na łóżko i nie wstawać przez miesiąc. a najlepiej zaszyć się w jakąś dziurę i wyjść za dwa lata

 

to się zmieni zobacvzysz.. nauczysz się sobie z tym radzić.. powoli powoli... ja walczę z tym każdego dnia.. i co dzień jest lepiej:)

 

dużo optymizmu... szczerego optymizmu życzę:)

Imperrare Sibi Maximum Imperium Est!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a u mnie jest to już tak zaawansowane,że czasem sama nie wiem kim jestem i co naprawdę czuję. to jakbym przez 24na 24 grała jakąś rolę,której nie mogę porzucić. tzn. teraz coraj częściej upominam się (przynajmniej starm się) by nie udawać. by zamiast oczekiwać od 200 procent skuteczności i to jeszcze w wyjątkowym stylu,powiedzieć poprostu :ja się boję,mam nerwicę. .

 

Patrycjo

 

Rozumiem cię...

 

ja taką maskę przybieram często... wymaga tego ode mnie praca (wyobrażacie sobie pania korepetytorkę która ma zły chumor i jest smutna a ma 12 letniemu dziecku tłumaczyć ułamki...:) i studia ( jako starościna nie mogę mieć ciągle humorów i okazywać strachu .... stracę autorytet tkóry sprawia że pisatuję taką pozycję i ludzie mnie słuchają..)

 

ale - jest coraz więcej osób i sytuacji w których pokazuję swoją prawdziwą tważ. np. dziś przyszła do mnie przyjaciółka i przy niej mogłam czuć się sobą.. nic nie udawać ach jak dobrze... a zaraz potem przyszła uczennica i znów włożyłam maskę uśmiechniętej nauczycielki.. life is sometimes brutal :)

 

ale pocieszę cię... ja też się męczyłam tak jak teraz... ale z czasem.. z czasem jest u mnie coraz lepiej...

 

A ja też tylko mnie kosztuje to tyle nerwów i panicznego strachu,że wykańczam się powoli i psychicznie i fizycznie. po zrobieniu zwykłej rzeczy,czuję się tak wyczerpana,że mam ochotę paśc na łóżko i nie wstawać przez miesiąc. a najlepiej zaszyć się w jakąś dziurę i wyjść za dwa lata

 

to się zmieni zobacvzysz.. nauczysz się sobie z tym radzić.. powoli powoli... ja walczę z tym każdego dnia.. i co dzień jest lepiej:)

 

dużo optymizmu... szczerego optymizmu życzę:)

Imperrare Sibi Maximum Imperium Est!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×