Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
troksliwy

depresja czy coś innego?-potrzebuję pomocy w związku

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Jestem tu nowy.Zakładam ten wątek ze względu na sytuację, ktora zaistniała w naszym związku. Moja ukochana popadła prawdopodobnie w depresje. Nie wiem od czego zacząc więc może zacznę od początku. Jesteśmy ze sobą prawie rok. Wspaniały rok w sumie pełen uniesień i bez kłótni etc. Moja Ukochana po kilku miesiącach z ''mega love'' popadła z dnia na dzień w stan jakby depresji. Ujawniła się w Niej nerwica natręctw dotycząca myśli i głownie dotyczyła mojej osoby. Następnie doradziłem Jej aby udała się do psychologa do którego ja wcześniej chodzilem ws nerwicy lękowej i skutecznie udało mi się ją zwalczyć. Niestety moja psycholog po kilku miesiącach ''terapii'' doprowadziła Ją do stanu ruiny emocjonalnej. Przyszła z problemem NN a wyszła z problemem takim, że mnie niby juz nie kocha. Psycholog przedstawila mnie w wiekszość w złym swietle i wyciągała same moje minusy i wady przy czym nie przedstawiając plusów skupila sie na tylko na wadach. Pod koniec terapii psycholog powiedziala ze ''prawdopodobnie nie bedziemy już razem''. Psycholog nie miala ku temu podstaw bo na prawde bylismy przykładnym związkiem bez kłótni, szanowalismy się itd itp. w łozku tez ekstra. Kazda sfera zycia byla poprawna i byla miedzu nami milosc. teraz moja Ukochana jest w rozsypce i jesteśmy w stanie separacji. Chce bardzo być ze mną bo to co stworzylimsy to wg Niej wymarzony związek i tak zawsze sobie to wyobrazała ale Jej dusza w srodku krwawi bo przestała do mnie coś czuć przez tą psycholog. Dalej chce zebym o Nią walczyl ale ona się dusi i nie wie co czuje.Przy mnie czuje panike, że nie wytrzyma i ucieknie. Ma lęki. Ma ciemnośc przed oczami co dalej. Mózg Jej podpowiada, że coś sobie wymyslila a w srodku ma lęk i brak uczucia. Czy dalsze wizyty u psychologa coś pomogą? oczywiscie u innego. Czy raczej psychiatra lub farmakologia? Jeśli ktos z forumowiczów widział lub czytal lub przechodzil przez taki przypadek!!! proszę piszcie

Dziękuję z góry za kazda rade i wpis.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Psycholog przedstawila mnie w wiekszość w złym swietle i wyciągała same moje minusy i wady przy czym nie przedstawiając plusów skupila sie na tylko na wadach. Pod koniec terapii psycholog powiedziala ze ''prawdopodobnie nie bedziemy już razem''.

jesteś pewny, że to psycholog? bo tak naprawde nie ma takiego prawa.. to nie koleżanka przy kawie wg której ktoś jest taki i taki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

troksliwy, myślę, że wysłanie Twojej partnerki do psychologa, do którego Ty wcześniej chodziłeś nie było najlepszym pomysłem. Oczywiście, wina nie leży po Twojej stronie. Akurat niekompetencją wykazała się tutaj rzeczona Pani psycholog. Jakim prawem na spotkaniach z Twoją partnerką poruszała kwestie dotyczące Ciebie i Twojego leczenia? Przecież ją obowiązuje tajemnica zawodowa. Nie miała prawa mówić niczego, co dotyczyło Ciebie, wiedząc nawet, że prowadzi terapię dziewczyny, która jest w bliskim związku z Tobą. Nie wiem, jaką diagnozę ma Twoja dziewczyna, ale obraz kliniczny wskazuje na depresję, nerwicę albo jakieś zaburzenia mieszane depresyjno-lękowe. Co można zrobić? Jeżeli zależy Ci na Twojej partnerce, nie oddalaj się od niej teraz, nie pozwól się odepchnąć, mimo iż czasem może dawać Ci takie komunikaty. Twoja partnerka, jak nigdy wcześniej, potrzebuje Twojego wsparcia. Myślę, że terapię psychologiczną warto dalej kontynuować, ale oczywiście u innego specjalisty. Skonsultowałabym się też z psychiatrą, bo być może przypadek Twojej partnerki będzie wymagał połączenia farmakoterapii z psychoterapią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w zasadzie to nie mówiła chyba o mojej terapii ale była taka sprawa, o której moja partnerka nie wspomniała a psycholog to wyciągnęła jako moja wada.W ogóle nasuwała Jej myśli typu: ''i co, nie umie pływać? i co sobie Pani pomyślała? łajza z niego tak? łajza? '' Ja znam taki przykład ale ponoć było ich więcej lecz już nie dowiedziałem się co to było. Miała ogromny wpływ na to co teraz odczuwa i w zasadzie moja partnerka uważa, że Ją przemieliła przez maszynkę. ;//// co tu począć?? tak bardzo chcę pomóc aby było jak dawniej :((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

troksliwy, jeżeli jest tak, jak twierdzisz, to jedynym słusznym rozwiązaniem jest zmiana psychologa i poszukanie innego specjalisty. Oczywiście, nie wiem, jak wygląda cała sprawa z perspektywy Twojej Ukochanej. Być może jej subiektywne odczucia byłyby trochę inne. Niemniej jednak, radziłabym porozmawiać z Twoją partnerką na temat całej tej sytuacji z Wami, z Waszym związkiem, z jej problemami i poruszyć ten wątek z Panią psycholog. Jak ona to wszystko odbiera? Co ona o tym sądzi? Czy chce kontynuować terapię u tej pani psycholog, czy bierze pod uwagę zmianę specjalisty? Przed Wami ciężki sprawdzian dla trwałości Waszego uczucia. Życzę powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Troskliwy czyli wg Ciebie jak sie psycholozka zapytala czy nie umiesz plywac to od razu powiedziala ze jestes lajza? Jakos mi to nie pasuje do chociazby czlowieka ktory ma odrobine rozsadku. Moze chodzi o to, ze dziewczyna w trakcie terapii po prostu mowila o Twoich wadach a pozniej sobie dopowiadala rzeczy, moze wg niej nie jestes dla niej tym jednak wymarzonym czlowiekiem, to ze sie nie klociliscie to nie jest dobre dla zwiazku. Niemozliwe jest razem mieszkajac np (a to jest dopiero zwiazek) a nie spotykanie sie, nigdy sie nie poklocic. Poza tym po ok roku zazwyczaj opadaja klapki z oczu i sie postrzega partnera juz bardziej realnie, wg mnie to jest tak i dziewczyna akurat sama teraz nie wie czego chce, dokladajac jej zaburzenia, co dodatkowo utrudnia jej rozeznanie sie w sytuacji. Mozesz zmienic psychologa, ale jezeli znowu wyplynie podobne zachowanie Twojej dziewczyny a mysle ze to bardzo prawdopodobne to sam bedziesz wiedzial jaka jest odp, jak moja wyzej, pozdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg moje partnerki jestem Jej wymarzonym partnerem, i że stworzyliśmy związek o jakim zawsze marzyła i że Jej było mega zajebiście dopóki nie dopadła Jej ta choroba i nie dobiła psycholog. Jesli chodzi o spotykanie się to często u siebie jesteśmy na kilka dni bo mieszkamy kawałek od siebie i przeważnie widujemy się całe dnie, łącznie z jakimiś tam zajęciami codziennymi więc to nie tak ze się widujemy kilka godzin z czego połowa to kino. Mieliśmy palny zaręczyn już nawet pierscionek wybrany i palny zamieszkania wspólnie w najblizszym czasie.

A co do zajęc z psycholog to własnie wyglądało to, że psycholog robiła z igły widły. typu: co pani dziś robiła? no to moja partnerka ze to czy tamto i tam coś o mnie, ze ją wkurzyłem bo np. gadałem duzo do Niej przez telefon a ona musiala wracac po przerwie do pracy. a psycholog już zaczeła drazyc temat i podburzac Ją w pewnym sensie,że niby jest na mnie zła, że sie wkurza na mnie itd. i tak z każdym wspomnianym tekstem o mnie. Nawet tak to nie zawisnęło na Jej mamie gdzie się kłocą lub sprzeczają tylko na mnie. A co do naszych kłótni to nie było takowych wielkich. Wkurzalismy sie na siebie i wypominali swoje błedy ale rozmową a nie krzykiem. Więc niech mi nikt nie gada ze jak nie było krzyków to zwiazek jest do dupy ;// chyba to polega na tym zeby rozwiązac sprawe rozmową i wyjasnieniami a nie krzykiem i kłótnią. Ze niby mielismy powodowac kłótnie bo tak to zwiazku nie ma? bez sensu.

 

P.s. ekspert_abcZdrowie

Rozmawiałem duzo z partnerką na temat naszego związku. Póki co jestesmy w ''separacji'' ograniczamy kontakt wizualny ale nadal się kontaktujemy telefonicznie.

Chemy byc nadal razem ale Jej to sprawia ból bo nie wie co sie z nią stało. ;//

Od dzis zmienia psychologa. Zobaczymy jaka bedzie reakcja na nowa osobe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

troskliwy tak, wiec winny wszystkiemu jest psycholog, bo kazal jej mowic o uczuciach :mrgreen: Jaki zwiazek? ze Kilka dni razem mieszkaliscie? Jak sie zaczely problemy to widac, ze nie jest dobrze i tu juz pierwsze schody, kurczowo sie trzymasz zdania: ze to jej wymarzony zwiazek. Pomysl logicznie, skoro taki wymarzony to dlaczego teraz nie umiecie rozwiazac sytuacji? I rada: najpierw zamieszkajcie razem co najmniej rok a nie POMIESZKUJCIE :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie mieszkalismy tylko pomieszkujemy u siebie nawzajem.Mielismy w planch zamieszac u mnie ale problemem byly dojazdy do pracy.Myslelismy o slubie ale wszystko po kolei miało byc. Nie umiemy rozwiązac sytuacji bo tu jest potrzebna pomoc specjalisty i dlatego to wszystko piszę bo chce wiedziec czy ktos mial taki przypadek. A jesli chodzi o schody to w sumie u nas jest tak ze siadamy i gadamy i rozwiazujemy problem i planujemy dzialania.a sytuacji nie potrafimy rozwiązać bo sama nie wie co Jej jest i co czuje. Chce byc dalej ze mną i nie chce miec innego chłopa tylko mnie ale nie umie znaleźć tego uczucia w sobie co miala przed wizytami u psychologa.Tu jest szkopół ze stracila uczucie podczas niby terapii ktora przybrala inny kierunek niz zamierzony z Nerwicy natrectw przeniosło się na nasz związek. W sensie tematy spotkan. Generalnie psycholog nei maial pomysłu na moją partnerke i zamaist leczyc, ćwiczyc cos jakies porady dawac czy tam testy etc. co ma miejsce w innych terapiach to nic nei robila tylko w sumie słuchała i cos tam oglednie pwoeidziala o NN a reszta skupiala sie na zwiazku. Moja partnerka ją pytala czy wie co jej jest i czy wie jaka terapie przeprowadzic generalnie czy ma na nią sposób to otrzymywała odp. typu: ''...ale Pani fajna...'' a potem zbywanie i nie udzielenie zadnej odpowiedzi. Czesto gęsto zotawiala Ją po zajeciach z niedopowiedzeniami. Moja partnerka dopisywała sobie całą resztę w ciemnych barwach bo ma depresję a na kolejnych zajęciach znów nie robiła z tym nic. Miały byc cwiczenia etc i w sumie nie było nic!!!! nei zastosowała zadnej terapii.Doszlismy do wniosku ze nie miala na nią pomysłu i tylko skupila sie na czyms czego się kurczowo trzymal czyli naszego zwiazku.

dodam ze chodzilem rowneiz do tej psycholog na terapie malzenska z moaj zoną ...i juz jestem po rozwodzie !! To tez moze dac cos do myslenia ale generalnie teraz obecny zwiazek to niebo a ziemia i zupelnie inne relacja. General;nie to czytsa forma zwiazku czyli taki przykladny i ksiazkowy.

Dzis się udala do nowego psychologa i czekam z wielka niecierpliwoscia na diagnoze nowej psycholog.......

trzymajcei ze mną kciuki zeby było dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

troksliwy, trzymam, ale wazne jest takze Twoje zdanie: ze dziewczyna chce by wrocila do tego uczucia co miala przed wizyta. Watpie by to mozliwe, sytuacja sie zmienila , chociazby przez jej zaburzenie i raczej powrot na 100% do tego co bylo jest niemozliwy, sam powinies zdawac sobie z tego sprawe tym bardziej ze jestes po rozwodzie, wiesz ze zycie nie uklada sie na rozowo i sa sytuacje, problemy ktore trzeba wspolnie przepracowac. Jedyne co mozesz w tej sytuacji zrobic to byc przy niej ale i nie naciskac, bo jak dziewczyna SAMA nie dojdzie do tego czego chce to i tak zwiazek sie rozpadnie, po jakims czasie. Zapytaj jej wprost co Ty mozesz zrobic by czula sie szczesliwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

troksliwy, masz rację, jeśli terapia Twojej Ukochanej oscylowała w przeważającej części wokół Ciebie czy Twojej przeszłości. Owszem, w terapii podejmuje się kwestie relacji pacjenta z innymi, ale to nie metoda odwoływać się do jednej osoby i to byłego swojego klienta. Faktycznie mogło zabraknąć pani psycholog trochę kompetencji. I w tej kwestii się z Tobą zgodzę.

 

Z drugiej strony, sporo racji ma agusiaww. Po pierwsze, Twoja partnerka nie będzie prezentowała już takich samych uczuć, jak na początku Waszej znajomości czy tuż przed zachorowaniem. Po prostu każdy związek się zmienia, ewaluuje. Na każdym etapie związku miłość jest trochę inna. Na początku zawsze jest więcej namiętności, potem do głosu musi dojść intymność i zaangażowanie. Ufam, że zmiana psychologa da jakieś rezultaty i Twojej Ukochanej powoli się zacznie rozjaśniać, co czuje i czego tak naprawdę oczekuje od związku i Ciebie. Pamiętaj, że ta cała sytuacja jest dla niej podwójnie ciężka - z jednej strony choroba, która znacznie zdestabilizowała jakość jej codziennego funkcjonowania, a z drugiej strony, problemy w związku, rozstanie, "separacja". Jeżeli problemy w związku to faktycznie skutek choroby Twojej partnerki i niekompetentnej terapii, to wraz ze skuteczną psychoterapią powinny się rozwiązać też Wasze prywatne problemy. Jeśli jednak problemy w relacjach między Wami pojawiły się już trochę wcześniej, tzn. nie są rezultatem nerwicy partnerki, to psychoterapia może nie mieć żadnego pozytywnego oddźwięku, jeśli chodzi o Wasz związek. Na razie trzeba czekać na efekty po terapii, jaką rozpoczęła Twoja partnerka u nowego psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest tak. Wiemy co to są rózowe okulary i one juz dawno spadły. Jest tez taki problem, ze Partnerka byla wczesniej kilka lat w toksycznym zwiazku. Byla trkatowana jak popychadło i nie bylo w tym normalnosci. Teraz w tym zwiazku byla mega szczesliwa i nagle sie pojawila z dnia nadzien nerwica natręctw(w sensie dala o sobie znac bardzo mocno). jesli chodzi o Jej uczucia do mnie to poczatek wygladał tak ze musiala do normalnego zwiazku sie powoli przyzwyczaic bo jak zaczalem troche bardziej okazywac swoje uczucia to Ona zaczynala sie wycofywac ale razem dalismy rade przez to przejsc. Duzo rozmawialismy o tym i ja tez zmienilem podejscie a potem juz Jej nie przeszkadzało to ze jestem zakochany po uszy. Teraz chce nadal byc ze mną bo tak Jej podpowiada mózg i to czego zawsze chciala. Nie widzi przyczyn obecnej sytuacji u mnie.Nie mielismy w sumie zadnych kłopotów wczesniej. Wszystko było super. Wiem tez ze Jej NN skupila się na mnie i w głównej mierze dotyczy mojej osoby. Chodzi o to ze ona boi sie mnie skrzywdzic ze odejde od niej jak mnie np. zdradzi. I do tego sobie w głwoie pisze scenariusze i dlatego pojawia się lęk.Ona wie ze jest czysta ale i tak natretne mysli przychodza. Ja jej powtarzam ze to nic złego i wierze Jej i jej ufam ze to tylko zła wyobraznia. A co do uczuc jescze to wiem i zdaje sobie sprawe ze nigdy nie ma tak jak na poczatku.Szczegolnie po jakichs przejsciach tego typu. Tu chodzi o odnowienie uczucia w niej a nawet w sumie przypomnienie sobie co do mnie czula jecsze do nie dawna. Ona powiedziala ze che walczyc o nas ale brakuje jej sił i ma co raz czarniejsze mysli. Ma mega dpreche, rano nie umie wstac z lozka tylko placze i bije sie z myslami dopiero z czasem w ciagu dnia sie polepsza a najlpeiej jest wieczorem. Ona chce sie spotkac ale moze np. na Mikolaja chce zatesknic i byc moze w ten sposob przezjzec na oczy co na prawde czuje. Acha i pani psycholog tak ukazała Jej moje wady na ktore wczesniej nie zwracała uwagi ze teraz Jej to zaczeło przeszkadzac i nie moze z tym wytzymac. Np. Ona jest spokojna raczej ale z wielkim potencjałem bo kiedys byla energiczna a teraz stała się troche ospała ja natomiast jestem typem ADHD i mam mnostwo energii. Podczas tej depresji po kuracji pani psycholog zaczeło jej to przeszkadzac i przytłaczac.

Była dzis u nowej pani psycholog ale nadal ma w głowie to co miala bo nie chce Jej sie znow wałkowac od poczatku całego tematu ani isc do pracy. Namawiam ją i podnosze na duchu i tłumacze ze musi wydobyc energie by walczyc bo przez najdrobnijesze czycnnosci zacznie normali funkcjonowac i moze sie rozkreci.Idzie jescze dzis do psychiatry wiec tam beidze kolejna diagnoza. Echhhh nie wiem co począć.

 

p.s. nowa pani powiedizal Jej ze za malo zwraca uwage na siebie. Ze ma sobie wiecej czasu poswiecac i tak jakby dopeiscic siebie. Ona sie boi mi odmowic np. spotkania bo mysli ze sie pogneiwam czy zezłoszcze a ak odmowi to ma wyrzuty sumienia. ;( Ja jej powtyarzam ze nic sie nie dzieje ze wystarczy poweidziec ze nie i koniec ze tez jestem człoweikeim i to rozumiem ze chce pobyc sama np. chocby miala lezec i nic nie robic. Musze wszystko tłumaczyc zeby bylo jasne i zeby zniwelowac Jej wyrzuty itd.

Ona ma traume chyba po poprzednim zwiazku gdzie własnie miala zawsze awanture jak cos poszlo nie tak. Nawet o brudny kubek ;///

Jak mam postepowac? Poczekac jakis czas az zateskni? spotkac się z nia robiac jej niespodzianke? ile czasu tak czekac? a jak sie bedize chcioal spotkac to mam sie zachowywac normalnie jakby nigdy nic czy raczej ostroznie podchodzic do tematu i cos tłumaczyc czy rozmaiwac na ten temat. Ona chce sie spotykac ale wieczorami i na krotko na 2 3 godz kiedy jest w dobrym stanie.

Proszę o porade i dziękuję bardzo za kolejne wpisy.

Jestem bardzo wdzieczny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dodam ze chodzilem rowneiz do tej psycholog na terapie malzenska z moaj zoną ...i juz jestem po rozwodzie !! To tez moze dac cos do myslenia ale generalnie teraz obecny zwiazek to niebo a ziemia i zupelnie inne relacja. General;nie to czytsa forma zwiazku czyli taki przykladny i ksiazkowy.

 

dla mnie to jakas chora sytuacja najpierw z zoną chodziles do tej samej psycholog, potem sam a jeszcze potem z inna partnerka.

ta psycholog jest jakas niepoważna ze sie zgadza na takie cos.

 

a co rozumiesz przez to ze twój związek jest przykładny i ksiązkowy? nie ma takich związków!!!

 

i jeszcze jedna rzecz:piszesz ze partnerka była w toksycznych związkach wiec jest prawdpopodobienstwo ze znowu w taki zwiazek weszła...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dodam ze chodzilem rowneiz do tej psycholog na terapie malzenska z moaj zoną ...i juz jestem po rozwodzie !! To tez moze dac cos do myslenia ale generalnie teraz obecny zwiazek to niebo a ziemia i zupelnie inne relacja. General;nie to czytsa forma zwiazku czyli taki przykladny i ksiazkowy.

 

dla mnie to jakas chora sytuacja najpierw z zoną chodziles do tej samej psycholog, potem sam a jeszcze potem z inna partnerka.

ta psycholog jest jakas niepoważna ze sie zgadza na takie cos.

 

a co rozumiesz przez to ze twój związek jest przykładny i ksiązkowy? nie ma takich związków!!!

 

i jeszcze jedna rzecz:piszesz ze partnerka była w toksycznych związkach wiec jest prawdpopodobienstwo ze znowu w taki zwiazek weszła...

 

No nie wiem czy nasz związek mozna nazwac toksycznym ;// mamy do siebie pełne zaufanie, nie traktujemy siebie jak wrogów ale jak przyjaciół. Przychodzimy do siebie z kazda sprawa i problemem i staramy sie je rozwiazac wspolnie. Dajemy sobie luz np. wychodzimy osobno na spotkania i nei ma o to zadna ze stron pretensji, ze ja ide z kumpalmi na piwo a Ona ma ochote isc na lamke wina do kolezanki albo na pizze w wiekszym gronie kolezanek. Na imprezy chodzimy tez wspolnie.

A jesli chodzi o ''przykladny i ksiazkowy zwiazek'' to mam na mysli własnie to ze oprocz tego ze jestesmy partnerami jestesmy tez dla siebie przyjaciolmi i nie ma w nas agresji jaka była w naszych poprzednich zwiazkach. Będe tego niestety bronil bo to prawda.

Podaj mi co tu widzisz ''toksycznego'' w naszym zwiazku??

Generalnie są problemy zycia codziennego jakie ma miliony ludzi na swiecie. To normalne bo zycie bez kłopotow nie istnieje.zawsze znajda sie małe codzienne sprway ktore zaprzataja zycie, ale wtedy sie rozmawia i rozwiazuje problem w miare mozliwosci. Cyzy to jest złe? nie rozumiem tu czegos

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podaj mi co tu widzisz ''toksycznego'' w naszym zwiazku?

 

moze lepiej zapytaj o to partnerkę?

 

ja tylko podaje ci trop którym mozna pójsc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nei bede Jej pytał o takie rzeczy w Jej stanie bo to nei ma sensu. Jakby to byl toksyczny zwiazek to by to widzieli inni i na pewno by juz o tym poweidziali. W sensie rodzice, przyjaciele etc. Wiec uwazam bez sensu i nei ma ku temu zadnych podstaw.

A pytal nie bede bo w tym stanie ktorym jest to mogłby tylko cos zasugwerowac,a po co? Ewentualnie o takie rzeczy powinna sama zadbac pytajac kogos.Wyszloby to juz dawno. A tak nie jest. Jestesmy normalni. ten trop jest mylny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nikt nie siedzi w waszym zwiazku i nie wie co sie dzieje w 4 ścianach. to nie inni mowią nam co mamy czuć.

to my sami się gdzies czujemy dobrze albo zle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

''to my sami się gdzies czujemy dobrze albo zle.''

no to prawda ale nie wiem czy wiesz co znaczy toksyczny związek?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://portal.abczdrowie.pl/toksyczne-zwiazki - żeby rozwiać wątpliwości

 

A co do chęci spotkań z Tobą ze strony Twojej partnerki, troksliwy – ja osobiście nie rezygnowałabym na Twoim miejscu z 2-3-godzinnych spotkań. Przez 3 godziny można naprawdę fajnie spędzić czas – porozmawiać, pośmiać się, pomilczeć, przyrządzić wspólnie kolację, obejrzeć film wtuleni do siebie pod kocykiem, pójść na spacer, pobiegać, wziąć wspólną kąpiel… Możliwości jest tysiąc. Jeżeli Twoja partnerka czuje się lepiej pod wieczór, wykorzystajcie ten czas na wspólne spotkania. Miała być „separacja”, a ona sama wychodzi z propozycją widzenia się, więc może nie jest aż tak źle, może NN i nieudana terapia nie poczyniły jeszcze aż tak wielkich szkód. Podczas spotkań proszę zachowywać się normalnie. Jeśli zacznie się temat choroby czy psychoterapii, proszę go nie unikać, ale chyba nie warto też robić z tego tematu przewodniego Waszych spotkań. Myślę, że Pana partnerka wolałaby chyba zapomnieć o chorobie i leczeniu niż na okrągło o tym rozprawiać. Potraktujcie ten czas jako inwestycję w Wasz związek i próbę ponownego zbliżenia się do siebie.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fajnie miec w życiu kkkogos kto rozumie i wspiera w trudnych sytuacjach, jest przyjacielem bo w związku o to chodzi by sie wspólnie szanowac i wspomagac byc dla kogos wsparciem w cięzkich chwilach a nie dokopać jak cos nie wychodzi w zyciu, wypominac i miec pretensje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wg moje partnerki jestem Jej wymarzonym partnerem, i że stworzyliśmy związek o jakim zawsze marzyła i że Jej było mega zajebiście dopóki nie dopadła Jej ta choroba i nie dobiła psycholog.

Osobiście uważam, że gdyby tak było...Twoja dziewczyna nie posłuchałaby się pani psycholog.

Jeśli ma się wymarzonego partnera to on jest tym wymarzonym dalej, w chorobie też.

Idźcie lepiej na terapię dla par. Oczywiście do innego terapeuty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Troskliwy,

A może Twoja partnerka bardzo chce być kochana przez kogoś tak mocno jak przez Ciebie ale nie ma pewności, czy potrafi odwzajemnić Twoje uczucia??? Nie kłóci się z Tobą, bo ma wyrzuty sumienia, że nie nie kocha Cie tak mocno jak uważa, że powinna???

Wyśle, że powinniście sobie zafundować na jakiś czas separację. Czas rozłąki udzieli najlepszej odpowiedzi. A dla Was obojga szczera odpowiedź bez względu na to jaka i tak będzie najlepsza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monika1974 tu chodzi o to ze Ją zaprowadziłem do specjalisty i Ona słuchała się i poddawała Jej uwagą i skupiala ciągle na jednym.SAma teraz to widzi z perspektywy czasu. Mnie ta psycholog pomogła i mowilem Jej ze moze ta terapia to sposób na Jej nerwice. Sam ją w to wciagnalem. Ona poszła za terapeutka jak dziecko we mgle za reke a tymczasem Jej zachowanei bylo jakies malo profesjonalne. Nie wiem co chciala osiagnac takimi zajęciami. ;// Moja partnerka uwaza ze sama dała się wpuscic w maliny przez tego psychologa i teraz u nowej bedzie bardziej uwazac na to co się dzieje na terapii. A co do wymarzonego to niby nadal taki jestem tylko ma teraz zaburzony obraz tego wszystkiego przez poprzednia pania psycholog. Starma się tu przekazac nasze rozmowy z pratnerka w jak najblizsze prawdzie. Nie mam zamiaru sciemniac bo i po co bym tu byl gdyby tak bylo. Chwilami mam dziwne wrazenie ze sie tłumaczę zamiast przedstawiac sytuacje.

 

Wielkie podziękowania dla ekspert_abcZdrowie :) :uklon:

 

-- 23 lis 2011, 23:23 --

 

vinca co uwazasz pod słowem separacja?

Mieszkamy kilkadziesiat km od siebie wiec i tak są marne szanse na spotkanie na mieście. Mamy się nie widywac , nie dzwonić, nie pisac smsów? no i skąd taka diagnoza? Pytam bo szukam jakiegos dobrego rozwiązania sytuacji i pomocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

troksliwy, to nie chodzi o to ze sciemniasz tylko kazdy postrzega sytuacje subiektywnie, poprzez siebie. Ty nie dopuszczasz nawet mysli, ze tutaj cos wyniknelo w Waszym zwiazku nie tak, bo albo wina psycholog albo wina toksycznego bylego zwiazku itd, a to Ty i dziewczyna tworzycie zwiazek, owszem przeszlosc moze rzutowac na terazniejszosc, ale zamiast "zwalac" na wszystkich wokol wine, to wlasnie skup sie na partnerce, piszesz ze nie ma sensu jej pytac co jest nie tak bo w jej sytuacji to poprzez chorobe powie cos co bedzie negatywne odnosnie Waszego zwiazku? Zamierzasz tak caly czas uciekac od problemow? Nikt za Ciebie tego nie zrobi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×