Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Tes

Życie przyszłością.

Rekomendowane odpowiedzi

Mam taki problem.. Nie potrafię się skupić na teraźniejszości. Bardzo ciężko przychodzi mi cieszenie się chwilą, bez przerwy coś planuję. Do tego ciągle wydaje mi się, że jeśli zdobędę coś, będę szczęśliwa. Chociaż, co jest dla mnie nowością, jakoś szczególnie nieszczęśliwa nie jestem. Niektóre cele osiągnęłam, ale radość nie trwała długo. Fakt, zbiera się to na jakiś trwały stopień zadowolenia, ale niepokojący jest fakt, że myślę, że coś mnie szczególnie uszczęśliwi. Np schudłam 20 kg, kupiłam sobie nową garderobę. Zawsze mówiłam, że będę od tego przeszczęśliwa. No i byłam, ale teraz widzę, że nie wiele to zmieniło w tym, co chciałam zmienić.. Chodzi o kontakty z ludźmi i takie tam.. Ciągle jestem zapatrzona w jakiś głupi cel, nie widzę chyba nic, co mam dziś. Teraz np mam fazę na to, żeby się wyprowadzić z facetem. Coś mi mówi, że jest to za szybko i znam się już na tyle by stwierdzić, że to moja kolejna obsesja i może to nie być moje prawdziwe szczęście.. Nieustannie myślę o finansach na to, chodzę do sklepu i oglądam meble, dręczę swojego faceta, chociaż na początku wydawał się tym bardzo przerażony.. Moje myślenie prowadzi do schematu "dopiero jak to dostanę to będzie dobrze", tak więc dla mnie straszna jest chwila zwłoki. Kiedy miło spędzamy wieczór potrafię się rozpłakać, bo moje marzenia o wspólnym mieszkaniu przybierają na sile, a wiem, że położę się spać sama. Nie delektuję się chwilą, myślę tylko o przyszłości. Facet jest moim przeciwieństwem. Nie zbiera pieniędzy na coś, zwyczajnie odkłada je do skarpety, mówi, że pomyśli o wyprowadzce kiedy poczuje, że już czas, nie czeka na wypłatę, nie myśli czym nakarmi dzieci do których mu daleko, nie wmawia sobie, że jak kupi sobie komputer to będzie szczęśliwy. Ja mam kompleksy które sprowadzają się do powierzchowności, lubię myśleć, że ktoś jest gorszy bo ma mniej i wpadam w szał, kiedy ktoś ma więcej. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Facet nie jest z bogatej rodziny, mój świat w tym względzie wydaje mu się chory.. Ja wiem, że powinnam brać z niego przykład, czuję, że przy nim się zmieniam na lepsze, jestem pewniejsza siebie i jednocześnie nie porównuję się tak z innymi.. Ale ciężko mi bez niego wieczorem, samej.. Co mam zrobić, żeby zacząć cieszyć się życiem? A może ta wyprowadzka naprawdę jest mi niezbędna do szczęścia? Eh, ciągle tylko coś liczę, czekam na coś.. A to czekanie jest nieznośne. Czasami mam wrażenie, że moje życie polega na leżeniu i myśleniu, co zrobię za dwa lata jak już odłożę tyle pieniędzy itd (wszystko już wyliczone) i do tego czasu nie będę robić nic, tylko czekać. Moją poprzednią obsesją było schudnięcie, dni mi się dłużyły, myślałam tylko o tym, potrafiłam siedzieć i czekać.. trwało to kilka miesięcy..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tes, Może masz jakiś nieświadomy lęk, który zagłuszasz myśleniem o przyszłości, planowaniem.

Dodatkowo to czekanie jest u Ciebie lękowe.

Sama mówisz, że nie umiesz żyć teraźniejszością, ciągle wybiegasz myślami w przyszłość.

Najlepiej byłoby działać w myśl zasady "tu i teraz", wiadomo cele też trzeba mieć,dążyć do czegoś bo to jest zawsze rozwojowe.

Myślę też, że możesz być sfrustrowana tym ciągłym planowaniem i tym ,że nie masz gwarancji jak się ułoży wszystko.

Powiem Ci, że nikt nie ma tej gwarancji, nikt tak na prawdę nie wie co będzie za parę lat.

Z osiąganiem celów to z pewnością nie masz problemów. Założyłaś sobie, że schudniesz i zrealizowałaś marzenie.

Myślę, że możesz szybko wprawiać się w stan rozczarowania. Może Ty oczekujesz czegoś, co nie jest w Twoim zasięgu?

Nie wiem co to może być.

A może Twój partner nie daje Ci takiej gwarancji, że właśnie z Tobą założy rodzinę i to jest głównym problemem? Nie wiem, taka mi teraz przyszła do głowy myśl.

Może patrzysz na przyszłość przez pryzmat swoich doświadczeń rodzinnych?Tego też nie wiem.

Może brakowało Ci czegoś w domu rodzinnym? Mam na myśli materialne dobra jaki i te duchowe?

Ciężko powiedzieć co jest przyczyną tego, że nie potrafisz cieszyć się drobnostkami i nie satysfakcjonuje Cię teraźniejsza Twoja sytuacja i położenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tes, ja tu nie widzę żadnych zaburzeń. To raczej tych, którzy świadomie, z wyboru nie chcą uczestniczyć w wyścigu szczurów usiłuje się z tej "nienormalności" leczyć. Wszak cała gospodarka oparta jest na konsumpcji i ci, którzy nie chcą mieć wciąż więcej i więcej stanowią dla niej zagrożenie. Ciebie wyróżnia jedynie to, że zaczynasz się nad tym zastanawiać.

 

Nie lubię Coelho w całości, bo to mistrz od banału, od powtarzania znanych od wieków, wytartych prawd i ubierania ich na nowo w słowa. Ponieważ jednak nie rozmawiamy tutaj o literaturze, lecz o życiu pozwolę sobie zacytować:

Co jest najśmieszniejsze w ludziach:

Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A to nie jest czasami z Dalajlamy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tea, doskonale Cię rozumiem, bo mam podobnie... Żyję ciągle przyszłością, ewentualnie czasem przeszłością epizodowo, a jak to mówi moja terapeutka nie potrafię być tu i teraz. Ja wciąż tylko na coś czekam, do czegoś dążę, a gdy osiągam to przestaje mnie to cieszyć, wciąż się zamartwiam, rozmyślam, planuję... :roll:

Nie potrafię być tu i teraz, bo w tym miejscu jest pustka. Ciągle za czymś gonię w poszukiwaniu szczęścia i spełnienia, wciąż myślę, że gdy osiągnę wyznaczony cel to będę szczęśliwa. Ale to nie prawda - gdy go osiągam to już się dla mnie nie liczy i szukam szybko następnego. Wszystko, by zabić tę pustkę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Carpe diem ...jednym to wystarcza ,inni potrzebują jakiegoś celu w życiu ,tak jak tlenu. To nas motywuje do działania .W ogóle to trzeba się nauczyć czerpać radość z małych sukcesów .....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×