Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Siedzę i ryczę. Tylko na co i po co? To i tak niczego nie zmieni.

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

 

Walc, Czesław Miłosz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość cynthia
3 minuty temu, Heledore napisał(a):

Siedzę i ryczę. Tylko na co i po co? To i tak niczego nie zmieni.

Czasami człowiek musi się wypłakać. Tulę mocno. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, cynthia napisał(a):

Czasami człowiek musi się wypłakać. Tulę mocno. 

Dziękuję.

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

 

Walc, Czesław Miłosz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej

Piszę, bo jak tego nie wyrzucę z siebie to mnie chyba rozsadzi od środka.

Dostałam wiadomość, która uruchomiła we mnie wszystko co złe. Wszystko czego człowiek nie chce czuć. I nie chodzi o zwykłe „ktoś był niemiły”... Nie... To ten rodzaj kontaktu, po którym masz wrażenie, że ktoś Ci wbił do głowy brudnymi butami, zostawił ślady i jeszcze miał czelność nasrać na środku.

Od kilku dni czuję się jakbym była w trybie przetrwania.

Niby żyję, niby robię normalne rzeczy, ale w środku jest ciągły alarm... Taki, który nie wyłącza się nawet wtedy, kiedy próbujesz się uspokoić i wyciszyć... napięcie w ciele, ścisk w żołądku, roztrzęsienie i potem nagle pustka. Nic... Jakby mój układ nerwowy raz wchodził w tryb ucieczki, a raz w zamrożenie.

I to jest chyba najbardziej wkurwiające: że człowiek wie, że jest w swoim domu, że ma bliskich obok, że jest bezpieczny… a ciało i tak reaguje tak jakby zagrożenie było tuż obok.

Jakby mój mózg krzyczał - to już minęło, a ciało mówiło -gówno prawda, jesteś w niebezpieczeństwie. 

Nie mam ochoty wdawać się w szczegóły, bo nie chcę się tłumaczyć, nie chcę analizować, nie chcę niczego udowadniać. Po prostu czuję się jak śmieć. Jak coś, co ktoś próbował sprowadzić do roli przedmiotu. I co najgorsze, takie wiadomości są napisane tak, że człowiek zaczyna w to wierzyć. I tak, pojawia się wstyd. Ogromny. Tylko nie dlatego, że ja coś zrobiłam. Tylko dlatego, że ktoś z zewnątrz potrafi wcisnąć w człowieka brudne słowa i zostawić go z tym samemu. Jakby to był mój problem, że ktoś jest chory i przemocowy. Jestem wściekła.... bezdrana. Bo ja nie mam już siły za każdym razem zbierać się z podłogi... Nie mam siły przechodzić przez ten sam schemat- szok, napięcie, obrzydzenie, próba uziemienia i dalej nic...

A potem jeszcze dochodzi myśl, że "przecież to tylko słowa", więc powinnam to zignorować. Tylko że to nie są "tylko słowa". To jest upokorzenie i odebrania człowiekowi poczucia bezpieczeństwa.

Najgorsze jest to, że takie rzeczy zostają w głowie jak pasożyt...

Siedzisz potem i niby masz normalny dzień, ale w środku czujesz się jakbyś była brudna, inna, niepasująca... Jakby coś było nie tak z Tobą... Jakby ktoś Cię dotknął, mimo że fizycznie nic się nie stało.

I nie umiesz tego po prostu „wyłączyć”, bo ciało pamięta.

I jeszcze jedna rzecz, która mnie doprowadza do szału:

to poczucie, że ta osoba istnieje gdzieś obok świata normalnych ludzi. Że może napisać coś obrzydliwego, odpalić w człowieku traumę i pójść dalej robić sobie herbatę. A ja zostaję z trzęsącymi się rękami i ściśniętym żołądkiem...

Więc piszę tutaj, bo potrzebuję to wyrzucić, bez obciążania nikogo. 

Nie po to, żeby ktoś mnie naprawiał.

Tylko po to, żeby nie siedzieć z tym sama, bo to jest taki stan, w którym człowiek ma wrażenie, że zaraz eksploduje albo zniknie.

Na ten moment czuję się jak ktoś, kto próbuje oddychać pod wodą.

I tak, jestem wkurwiona.

I tak, jest mi niedobrze.

I tak, czuję się psychicznie pobita.

I mam dość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@StaticLine Pamiętaj, że ta wiadomość, którą otrzymałaś, wcale nie mówi prawdy o Tobie. Ona mówi prawdę o kimś, kto ją napisał – o jego brudzie, potrzebie kontroli i upokorzenia. Wstyd, który czujesz, też jest „pożyczony” od sprawcy. To on powinien go nieść, nie Ty. Jeśli możesz, zrób teraz jedną rzecz dla siebie: odetnij dopływ tego syfu. Zablokuj, usuń, nie wracaj do treści, nie przewijaj tego w głowie „żeby zrozumieć”. To nie jest materiał do analizy, tylko rana do opatrzenia. A opatrunek na teraz to ciepło i uziemienie: coś do picia, prysznic, koc, muzyka, spacer po domu, kontakt z kimś bliskim – cokolwiek, co powie ciału „jesteś bezpieczna, nic ci nie grozi”.

Nikt nie przyjdzie cię uratować. Nowy partner czy awans nie naprawią twojego wnętrza, bo masz 100% odpowiedzialności za swój własny umysł

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie lubię sprzątać! Ale lubię mieć czysto...

Edytowane przez Heledore

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

 

Walc, Czesław Miłosz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Jurecki napisał(a):

@Melodiaa tylko jak ten spokój zachować?  Masz jakąś  receptę?

Nie. Właśnie nie mam. Gdybym miała to bym nie miała czasem z tym problemu ale miewam. Uczę się spokoju. Polegam ale nie poddaje się. Spokój nas uratuje. 

Kiedyś pozwalam aby wszystko wolno płynęło obok mnie a ja robiłam swoje. Jednak gdy się skumulowało na kilku polach- poległam. 

Wiem jedno zbyt wielkie zaangażowanie daje większy powód by zbłądzić. Tak więc lepiej nie angażować się emocjonalnie zbytnio. To będzie dobre dla mnie. 

Edytowane przez Melodiaa

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy jest jakiś sposób na ogarnięcie życia i stanie się w końcu dorosłym facetem, bo mnie qrwa ilość gówna, które wokół się pojawia, coraz bardziej przeraża mnie. Kiedyś siadałem codziennie do książki, oglądałem filmy, uczyłem się czegoś nowego, robiłem różne rzeczy ciekawe w domu. A dziś ciągle mi się czegoś nie chce, siedzę w tym pojebanym necie i przeglądam te gówna, oglądam te wypindrzone piz... z wywalonymi cycami.

Oszaleje w końcu....

"Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, a dzisiaj to dar losu"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, jetson napisał(a):

Czy jest jakiś sposób na ogarnięcie życia i stanie się w końcu dorosłym facetem, bo mnie qrwa ilość gówna, które wokół się pojawia, coraz bardziej przeraża mnie. Kiedyś siadałem codziennie do książki, oglądałem filmy, uczyłem się czegoś nowego, robiłem różne rzeczy ciekawe w domu. A dziś ciągle mi się czegoś nie chce, siedzę w tym pojebanym necie i przeglądam te gówna, oglądam te wypindrzone piz... z wywalonymi cycami.

Oszaleje w końcu....

 

@Doktor Indor dobrze prawi. Scrollowanie ryje banie i wysysa energie której później nie starcza na bardziej pożyteczne rzeczy. Ale plus jest taki, że chyba każdy do tego sam prędzej czy później dochodzi

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć wszystkim, leczę się już parę lat, brałam jakieś różne leki, a ostatnio dostałam nowe combo na chad. Chciałam się wyżalić, że boję się je brać, boję się skutków ubocznych. Frustruje mnie też, że w gruncie rzeczy moje życie jest od leków uzależnione. Jak sobie z tym radzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Cokolwiek napisał(a):

Cześć wszystkim, leczę się już parę lat, brałam jakieś różne leki, a ostatnio dostałam nowe combo na chad. Chciałam się wyżalić, że boję się je brać, boję się skutków ubocznych. Frustruje mnie też, że w gruncie rzeczy moje życie jest od leków uzależnione. Jak sobie z tym radzicie?

Pamiętaj że po każdej burzy wychodzi słońce. Kiedyś wszystko się unormuje i dasz sobie radę bez pastylek. Ja po za jakimiś ziołowymi pastylkami nie faszeruję się tymi chemicznymi, ale też kiedyś brałem i pamiętam że byłem taki spokojny po nich. Wydaje mi się że najlepiej byś zrobiła jak byś znalazła taką jedną osobę z którą mogłabyś gdzieś sobie wyskoczyć spędzić czas razem i dużo rozmawiać. Ja mam takiego kolegę i raz na jakiś czas się spotkamy pogadamy o różnych ważnych i mniej ważnych sprawach, ale dzięki niemu moja głowa bardzo się naprawiła. 

"Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, a dzisiaj to dar losu"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, jetson napisał(a):

Pamiętaj że po każdej burzy wychodzi słońce. Kiedyś wszystko się unormuje i dasz sobie radę bez pastylek. Ja po za jakimiś ziołowymi pastylkami nie faszeruję się tymi chemicznymi, ale też kiedyś brałem i pamiętam że byłem taki spokojny po nich. Wydaje mi się że najlepiej byś zrobiła jak byś znalazła taką jedną osobę z którą mogłabyś gdzieś sobie wyskoczyć spędzić czas razem i dużo rozmawiać. Ja mam takiego kolegę i raz na jakiś czas się spotkamy pogadamy o różnych ważnych i mniej ważnych sprawach, ale dzięki niemu moja głowa bardzo się naprawiła. 

Mam taką osobę, bardzo dużo mi to daje to prawda. A jakie ziołowe pastylki bierzesz? To na chad?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Cokolwiek napisał(a):

Mam taką osobę, bardzo dużo mi to daje to prawda. A jakie ziołowe pastylki bierzesz? To na chad?

Nie, aszwagadę tylko biorę.

"Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, a dzisiaj to dar losu"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no i niestety spelnilo sie to co mialo sie spelnic, kota lucjanka rozjechal samochod i lezy biedny w rowie, ale sie wscieklem z tego powodu, jezdza pacany natalistyczne kapitalistyczne gowna bog wie za czym, poloze kiedys kolczatke na droge i beda mieli, ja jezdze rowerem i jakos zyje i nie sprawiam zagrozenia dla zwierzat, pokój duszy lucjanka, r.i.p, kolejna rana w sercu... to byl mlody kot mogl jeszcze zyc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Ladyboy napisał(a):

no i niestety spelnilo sie to co mialo sie spelnic, kota lucjanka rozjechal samochod i lezy biedny w rowie, ale sie wscieklem z tego powodu, jezdza pacany natalistyczne kapitalistyczne gowna bog wie za czym, poloze kiedys kolczatke na droge i beda mieli, ja jezdze rowerem i jakos zyje i nie sprawiam zagrozenia dla zwierzat, pokój duszy lucjanka, r.i.p, kolejna rana w sercu... to byl mlody kot mogl jeszcze zyc...

Biedny kot współczuję no niestety zwierzęta giną tragicznie tak samo jak ludzie... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×