Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
dogomaniaczka

zbyt duże wymagania wobec siebie.

Rekomendowane odpowiedzi

jednym z moich problemów jest to że za dużo od siebie wymagam. stawiam sobie cele, których nie jestem w stanie osiągnąć. ciągle wydaje mi się że powinnam zrobić więcej, więcej i więcej co w rezultacie nie pozwala mi na robienie niczego, albo na cieszenie się tym co zrobiłam. wymagam od siebie czasem rzeczy, które są ciężkie dla zdrowych ludzi. albo żeby od razu odnieść sukces.

tak jak teraz gdy jestem nad morzem. nie wychodzę z domu już prawie 1,5 roku. przyjechaliśmy tutaj, 500 km. i ja wymagam od siebie żebyśmy rano szli na plażę i najlepiej to wracali wieczorem. a w domu nie jestem w stanie iść sobie kupić bułki. w rezultacie jak pokonam lęki i pójdziemy na plaże ale spędzimy tam od 2-4h i dopiero wieczorem to jestem smutna i zawiedziona i zła na siebie, bo przecież powinnam więcej, bo przecież zmarnowałam połowę dnia. nie potrafię cieszyć się z tego że coś się jednak udaje, tylko skupiam się na tym co nie wychodzi, stawiając wygórowane cele, mając chore ambicje by zrobić więcej...

nie wiem jak sobie z tym poradzić. powinnam teraz cieszyć się że jestem tu z chłopakiem, nawet jeśli siedzimy w pokoju, a wieczorem iść na plażę, zamiast cały dzień być smutna z powodu "porażek" ..

czy ktoś umie sobie z tym radzić ? :( zawsze byłam perfekcjonistką i musiałam wszystko robić idealnie, często nie zabieram się do niektórych rzeczy jeśli nie będę mogła ich wykonać na 100%. jestem dla siebie bardzo, bardzo surowa. większą wagę przywiązuję do tego co nie wyszło, niż do tych rzeczy co się udały. to mnie wykańcza i mam wrażenie że nie pozwala wyzdrowieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika92, stawianie sobie celów jest dobre. Złe jest to, że karcisz samą siebie jeżeli któryś z nich nie zostanie w pełni zrealizowany.

Z mojego doświadczenia z nerwicą lękową wynika, że pokonywanie lęków małymi kroczkami w stylu: dzisiaj wyjdę do sklepu, jutro do sklepu i na pocztę, po jutrze do hipermarketu etc. nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. O ile początkowo sukcesy mogą przychodzić dość łatwo, to w późniejszym etapie pojawi się pewna granica której i tak nie będziemy umieli często przeskoczyć. Dlatego wymaganie od siebie od razu więcej jest wg. mnie dobrym rozwiązaniem. Nie powinnaś tego zmieniać.

Uświadomić sobie powinnaś jedynie to, że każdy sukces, nawet najmniejszy jest Twoim sukcesem, który buduje to kim jesteś. Nie możesz o tym zapominać. Pamiętaj też, że większości z nas, nerwicowców, często potrzeba więcej niż jedną próbę aby coś zostało wykonane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

shadow_no, jest dokładnie tak jak mówisz. w moim przypadku nie sprawdza się metoda małych kroków bo dochodzę do pewnego momentu i stop. coś mnie wybija z rytmu i stoję w miejscu przez następny miesiąc, bo potem znowu małymi krokami dochodzę do miejsca w którym byłam i znowu coś mnie wybija i tak w kółko..

tylko co zrobić jeśli w moim mniemaniu porażka, przeważa nad sukcesem...umniejszam sukcesy a wyolbrzymiam porażki. to jest problem. zamiast nagradzać się za sukces , karcę się za porażkę. zamiast cieszyć się że coś osiągnęłam, smucę się tym co się nie udało. :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika92, jedyna rada jaka przychodzi mi do głowy - mniej analizuj więcej działaj:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Albo kogos zaufanego z boku , neutralnego , który to oceni. często bazujemy na samoocenie a ona niestety przy depresji jest skrzywiona .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dave38, mam kogoś takiego, ale to nie działa do końca...może mi to mówić setki razy ale w głębi duszy i tak będę czuć że zawodzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak rozumiem to - to tak jak w okół ciebie są dziesiątki ludzi rodzina , przyjaciele , znajomi a ty i tak czujesz się samotny/a , jak za szybą odizolowany/a a ich obecność wcale nie zmienia poczucia osamotnienia , stawianie sobie celów i ich realizacja jest bardzo ważna bo nawet częściowy brak rezultatu wpędza nas w poczucie winy , niską samoocenę i powoduje łańcuszek innych negatywnych odczuć jedyne co na pocieszenie to fakt że bardzo wiele osób ma z tym problem - nie jesteś sama , trzeba nad tym pracować mimo uczucia porażki nie poddawać się !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dave38, tylko że u mnie to przechodzi w obsesyjne zamartwianie się, pogrążanie, dołowanie, karanie i wyrzucanie sobie... :(:( czemu nie umiem się cieszyć tym co się udało. czemu zawsze muszę być z siebie niezadowolona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika92, twój post opisał dokładnie moją postawę. Rozumiem, co przeżywasz, bo mam to samo. Właśnie na wakacjach długo wyczekiwanych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

po pierwsze że nie - " zawsze " - to tak tylko Ci się wydaje , mnie jedyne co trzyma na tym świecie to to że " tu i teraz " to nie znaczy że " zawsze i wszędzie "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

halenore, umiesz jakoś sobie z tym poradzić...? przestać się tym zadręczać? ja średnio, cały czas myślę teraz o tym że nie powinnam siedzieć teraz na kompie, tylko jak zdrowa osoba być na plaży, ale cholera nie jestem zdrowa. podejmę dziś próbę...uda się może..to choć trochę się zmniejszą wyrzuty...

 

Dave38, chodzi mi o to że nawet jak coś osiągnę, to nie umiem się tym cieszyć w pełni zawsze znajdzie się jakieś "ale", zawsze będę mieć poczucie że to nic takiego, że mogłam więcej, jeszcze nie było takiej sytuacji żebym była z siebie zadowolona i dumna tak naprawdę, nie wyszukując złych stron.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
halenore, umiesz jakoś sobie z tym poradzić...? przestać się tym zadręczać? ja średnio, cały czas myślę teraz o tym że nie powinnam siedzieć teraz na kompie, tylko jak zdrowa osoba być na plaży, ale cholera nie jestem zdrowa. podejmę dziś próbę...uda się może..to choć trochę się zmniejszą wyrzuty...

 

Nie. Nie potrafię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Halenore i Dominika ! A kto powiedział , że to jest proste , gdyby tak było może leżelibyśmy obok siebie na plaży i cieszyli się szumem fal a nie szukali rozwiązań na portalu . To co mogę też podpowiedzieć to nie zagłębiajcie się aż tak w internet , z jednej strony działa to krzepiąco , że jest nas wiele i stanowimy jakąś społeczność , solidaryzujemy się w bólu ale nie jest to droga do wyzdrowienia do rozwiązania naszych problemów . Nikt nam tu nie powie jak należy żyć żeby było lepiej , mimo że nam tak się wydaje . Niestety Nerwica czy Depresja to walka z samym sobą , z własnymi slabościami , ułomnościami .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dave38, na początek fajny awatarek 8)

Ja nie zagłębiam się w internet w celu "nakręcania się". Zaś jeśli chodzi o wyjazd, od początku miałam świadomość, że nie będzie łatwo. Sądzę, że Dominika mogłaby śmiało napisać to samo. Z tym, że właśnie teraz obie cierpimy i obie prowadzimy walkę i być może dlatego mamy potrzebę pospolitego wyżalenia się. Dzięki temu jest mi chociaż troszkę lżej. Jestem dorosła i mam pełną świadomość faktu, iż forum psychologiczne problemów za mnie nie rozwiąże, także spoko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja też wiedziałam że nie będzie łatwo. ale chyba wmawiałam sobie że łatwiej będzie pogodzić mi się z porażką. ale u mnie cały ten problem nie dotyczy tylko wyjazdu. tak jest z każdą czynnością u mnie jaką wykonuję. wymagam od siebie niemożliwego. i jak się nie uda nie umiem się z tym pogodzić.

od wczoraj walczę ze smutkiem i rozczarowaniem dla chłopaka..ale jak myślę że jest ze mną teraz tak źle że być może do końca wyjazdu nie pójdę nad morze to od razu pojawiają się myśli jakim jestem nieudacznikiem, że wszystkich zawodzę, że ten wyjazd jest do dupy i na co mi to było..nie myślę już o tych paru dniach kiedy mi się udało..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
shadow_no, jest dokładnie tak jak mówisz. w moim przypadku nie sprawdza się metoda małych kroków bo dochodzę do pewnego momentu i stop. coś mnie wybija z rytmu i stoję w miejscu przez następny miesiąc, bo potem znowu małymi krokami dochodzę do miejsca w którym byłam i znowu coś mnie wybija i tak w kółko..

tylko co zrobić jeśli w moim mniemaniu porażka, przeważa nad sukcesem...umniejszam sukcesy a wyolbrzymiam porażki. to jest problem. zamiast nagradzać się za sukces , karcę się za porażkę. zamiast cieszyć się że coś osiągnęłam, smucę się tym co się nie udało. :hide:

 

 

Zastanawiałaś się dlaczego tak się dzieje, z czego to wynika ?

 

-- 14 lip 2011, 14:50 --

 

chodzi mi o to że nawet jak coś osiągnę, to nie umiem się tym cieszyć w pełni zawsze znajdzie się jakieś "ale",

 

Jakie ale ?

 

ale cholera nie jestem zdrowa.

 

To nie jest choroba której nie da się nie opanować. Po prostu nie poddawaj się ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×