Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

zaczynam czuć się dziwnie nieswojo, gdy ktoś np. życzliwie klepnie mnie w pracy w ramię albo złapie za rękę. Mój organizm tak bardzo odwykł od czułości i bliskości drugiego człowieka, że wpada w stan dezorientacji, gdy jest życzliwie dotykany.

Ja też, jest to dla mnie bardzo dziwaczne, gdy ktoś mnie dotknie, tak jakby było to coś czego się nie robi, ale jednocześnie jest miłe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niecały, napisałam, że to dziwne, ale nie że mi to jakoś przeszkadza.

 

Swoją drogą dlaczego miałabym być dostępna? Ludzie lubią nadużywać zaufania innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michellea,

 

Rozumiem, że Ci to nie przeszkadza, ale napisałaś też, że to miłe, ten dyskomfort minąłby z czasem i zostałoby tylko "miłe" :)

 

Nie twierdzę, że miałabyś być dostępna, nie twierdzę wcale że coś byś miała, nie taki był wydźwięk mojej wypowiedzi.

Chodziło mi też o dostępność selektywną, jedynie dla osób, które by uszanowały Waszą wrażliwość i którzy swoim traktowaniem Was pokazaliby, że są warci zaufania i przy których stopniowo coraz bardziej byście się otwierały i czuły coraz bezpieczniejsze. Do tego trzeba jednak się trochę wychylić czy chociaż nie stawiać muru każdemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam odwrotnie. Zawsze byłam "niedotykalska", ale w przeciągu ostatnich kliku lat się to zmieniło. Czuję się samotna i lgnę do kontaktu z innymi ludźmi. Lubię ich przytulać, lubię być głaskana po ramieniu, itp. Jest trochę znajomych, którzy też są samotni, więc z takimi osobami często się przytulam i wtedy przez moment jest jakoś lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michellea,

 

Bo jesteście po prostu niedostępne. Nie zmienicie tego będąc takimi :bezradny:

 

niecały, doceniam Twoje sugestie, choć moim zdaniem niedostępność jest wynikiem wielu czynników - lęku, przykrych doświadczeń, zmarnowanych szans, odrzuceń, przeczołgania przez los i nie da się jej tak „od ręki” naprawić. Zamykamy się w sobie w wyniku konkretnych czynników i z jednej strony tęsknimy za dotykiem, z drugiej panicznie boimy się, że ktoś znów nas zrani lub odrzuci albo że już po prostu nie potrafimy żyć inaczej. Zaburzenia są zwykle odbiciem tego, co nas spotkało w życiu, jak byliśmy traktowani i nie da się człowieka zaburzonego w prosty sposób naprawić, mówiąc mu "bądź bardziej dostępny, bardziej ufaj ludziom,", to niestety bardzo złożony proces.

 

Michellea,

 

Chodziło mi też o dostępność selektywną, jedynie dla osób, które by uszanowały Waszą wrażliwość i którzy swoim traktowaniem Was pokazaliby, że są warci zaufania i przy których stopniowo coraz bardziej byście się otwierały i czuły coraz bezpieczniejsze. Do tego trzeba jednak się trochę wychylić czy chociaż nie stawiać muru każdemu.

 

Chyba takich właśnie osób szuka większość ludzi na świecie, ale trudno ich zdiagnozować. Ktoś na początku może sprawiać wrażenie godnego zaufania i po czasie to zaufanie zawieść. W relacjach z ludźmi generalnie nie ma żadnej gwarancji, że ktoś już na zawsze będzie szanował Twoją wrażliwość, dobrze Ciebie traktował, nie zdradzał, dawał bezpieczeństwo. Nie ma takiej gwarancji ani w świecie zdrowych, ani chorych.

 

Co do stawiania muru nie uważam, abym stawiała go każdemu. Mam wiele doświadczeń w swoim życiu, gdy starałam się być otwarta, komunikatywna, kiedy ktoś bardzo mi się podobał, ktoś o przeciętnej urodzie, nie z górnej półki, a i tak to nie wychodziło. Albo pojawiała się konkurencyjna, bardziej atrakcyjna dziewczyna, albo facet w ogóle nie był mną zainteresowany albo miały miejsce inne czynniki, które spowodowały, że odchodziłam ze smutną miną i podkulonym ogonem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

R2D2,

 

Rozumiem, w takim razie przepraszam za to, że tak pochopnie oceniłem Waszą sytuację :oops:

 

Bez przesady, niecały, nic się nie stało ;) Starasz się tylko pomóc, co jest bardzo miłe i pokrzepiające ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat o samotności to temat rzeka. Dla każdego myślę, że samotność to inne odczucia. Jednej osobie brak po prostu kontaktu z innymi ludźmi, dla kogoś innego to brak "miłości", konkretnej osoby. Myślę, że to drugie dotyczy tylko części z osób, ciężko odczuwać coś takiego jeśli np nie kochało się kogoś w taki sposób, że po kilku latach bez kontaktu z tą osobą i tak ciągle myślimy o właśnie tym kimś.

Dziś mam zły dzień. Przepraszam jeśli kogoś uraziłem pisząc to, ale myślę, że samotność to serio pojęcie względne i dla każdego to indywidualne odczucia.

Ja sam często samotność utożsamiam z tęsknotą za konkretną osobą, najgorsze jest to, ze nic nie działa i nie da się zapomnieć przez co ciągle czuje się jakbym był tutaj sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Wszystkim, zdecydowałam, że usuwam swoje konto. Mimo, że jest tu bardzo miło, czuję, że łatwiej jest mi mierzyć się z rzeczywistością bez wsparcia innych zaburzonych, bo koniec końców to ten rzeczywisty, brutalny, trudny świat offline jest moim domem.

 

Dziękuję Wam za wspólnie spędzony czas, choć bardzo krótki, wiele się nauczyłam. Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia, miłości, cierpliwości i wytrwałości w walce z chorobą :papa::papa::papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Wszystkim, zdecydowałam, że usuwam swoje konto.

---to Ty ten internet tak na poważnie bierzesz / brałaś ? Nie ma granicy pomiędzy siedzeniem na kompie a rzeczywistością .

Jedno do drugiego jest płynne . Nawet jak odejdziesz to gdzie ? Jak wpiszesz od czasu do czasu parę postów , co Ci na wątrobie leży to taka wirtualna zbrodnia ,,,żeby zaraz się karać ucieczką .

Powodzenia . ;)

Trzymaj się , zapewne jesteś fajną dziewczyną .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Wszystkim, zdecydowałam, że usuwam swoje konto.

---to Ty ten internet tak na poważnie bierzesz / brałaś ? Nie ma granicy pomiędzy siedzeniem na kompie a rzeczywistością .

Jedno do drugiego jest płynne . Nawet jak odejdziesz to gdzie ? Jak wpiszesz od czasu do czasu parę postów , co Ci na wątrobie leży to taka wirtualna zbrodnia ,,,żeby zaraz się karać ucieczką .

Powodzenia . ;)

Trzymaj się , zapewne jesteś fajną dziewczyną .

 

Nie chodzi o to, czy na poważnie, czy nie. I nie jest to żadna forma karania czy ucieczki. Moja obecność na tym forum była jakąś formą psychoterapii czy raczej terapii grupowej, chciałam spróbować, jak będę się czuła, dzieląc się swoimi problemami z innymi. Ta terapia grupowa trwała 3 miesiące, bardzo doceniam ten ciekawy czas i cieszę się, że tu byłam, ale chciałabym usunąć konto. Nie traktuję tego w kategoriach jakiejś traumy, kary czy niewiadomo czego :)

 

Wszystkiego dobrego, Kaleb :) :angel:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i większość tak, ale ktoś może potrzebuje się wyżalić i na moje oko jak już wykończy temat choroby to zacznie pisać o innych sprawach. Raczej nikt nie rozmawia tylko o chorobach, a wysłuchać kogoś przez chwilę to nie jest problem tak mi się zdaję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×