Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień


daablenart

Rekomendowane odpowiedzi

carmen1988, ojej. Moja kicia z kolei strasznie kłaczy. Próbujemy ją oduczyć wskakiwania na stoły etc. czy nauczyć celować do swojej kuwety a nie poza nią, ale nie idzie, już od 3 miesięcy :? to już chyba upartość ;)

robi poza kuwetą, mimo że wcześniej robiła DO niej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika92 wiem wiem, my z psami chodziliśmy na spacery, biegaliśmy po lesie i takie tam, bardziej chodziło mi o nocne psie "muszę siku w tej sekundzie, wypuść mnie" :) psy potrzebują też bliskości z właścicielem, a nasze to już były tak rozpieszczane jak mało, które ;)

chociaż psy zawsze były u rodziców i miałam ten komfort, że to nie ja w pełni byłam za nie odpowiedzialna i mentalnie i finansowo. Jak coś się działo to rodzice się nimi zajmowali, a tak to trochę się boję, bo nie umiałam nawet chomika samodzielnie utrzymać przy życiu w maximum czasu jaki powinien żyć :( aż przerażam się co będzie jak mój narzeczony po ślubie zapragnie mieć dziecko? :/ chociaż ja pewnie też w pewnym momencie go zapragnę. uhhh to będzie ciężkie. więc może stopniowo.. najpierw rybki, potem zaryzykuję znowu z chomikiem, potem kot, potem pies, potem dziecko.. :P chociaż w takim tempie to prędzej będę miała już menopauzę niż dziecko ^^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pisanka, wszystko w swoim czasie :) mój psiak też jest rozwydrzony, ale my z chłopakiem kochamy zwierzęta, on niby nie chciał psa jeszcze teraz a teraz ma świra na jego punkcie :mrgreen:

najważniejsze to być gotowym, czy to dziecko czy pies, bo to jednak duża odpowiedzialność - w końcu to istota żyjąca i czująca i niesie to ze sobą pewne obowiązki, lepiej się wstrzymać niż potem psa oddawać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wczoraj wieczorem pojechałam do sis, siedziałam tam na wpół zywa, słuchałam ludzi, którzy tam byli i przy nich to naprawdę jestem marna, nigdy nie będę mieć nic ciekawego do powiedzenia, mhm. ale zrobiliśmy pizzę i dziś na śniadanie drugą. oczywiście zjadłam dziś o milion za dużo, ale co mam robić, jak nie ma co robić. przesiedziałam u niej pół dnia jeszcze, napisałam do kolegi, ale brak odzewu, więc pojechałam sobie do kina i tak dziwnie się po filmie czułam. chyba ta samotność mnie uderzyła. i siedzę sama w domu, bo rodzice wybyli. cóż. jakoś tak bez szału, chyba jestem trochę... rozczarowana. expectations vs reality...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam z góry za narzekanie, ale dzisiejszy dzień fatalnie. W dodatku czuję się jakbym się cofnął o kilka tygodni i znowu dostałem ataku paniki. A było już tak dobrze, spokojnie, niewielki niepokój i trach. Niewielka sytuacja stresowa i koniec. Żyć się odechciewa. I właściwie nikomu tego nie można powiedzieć, bo i tak nikt nie zrozumie. Ew. psychologowi ale do wizyty jeszcze 5 dni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominiko92, oboje z Mężem nie jesteśmy ludźmi zdrowymi....myślę, co będzie jeśli oboje poczujemy się źle... :?::?: Kto zajmie się pieskiem...moi Synowie mają już swoje zwierzaczki...mam wiele innych przemyśleń, obaw. Mimo to, chciałabym uratować choć jedno stworzonko ze schroniska....ta sprawa powraca mniej więcej co miesiąc.

 

Atalia, deszcz za oknem - senność, spokój

deszczowy spacer - oczyszczenie, refleksje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Atalia, deszcz za oknem - senność, spokój

deszczowy spacer - oczyszczenie, refleksje

Mnie deszcz za oknem niepokoi...

Spacer - owszem, prawdziwe oczyszczenie, dosłownie i w przenośni ;)

Tak baj de łej, jeszcze nigdy nie zostałam ochlapana wodą z kałuży przez przejeżdżający samochód tak, jak dziś. Perfidne chlup! w dziób, miałam niesamowitą radochę :mrgreen:

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellatrix, rzeczywiście, wiem, że zmieniłaś kierunek, ale sądziłam, że mimo wszystko nadal dojeżdżasz... Trzymajsa i, w razie powtarzających się bólów głowy przynajmniej pomyśl o zmianie lekarza, co? Może babki nie są tak złe, jak Ci je przedstawiano, a asekuracyjnie i realnie warto mieć lekarza rodzinnego w razie czego... :* !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

byłam dzisiaj załatwić parę spraw w miejscu gdzie moja mama pracowała, widziałam jej pokój, komputer, fotel, pogadałam z jej koleżankami... totalnie mnie to rozwaliło...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

coma, :(

 

Dziwny ten dzień. Na wstępie pokłóciłam się z ojcem, a potem było coraz gorzej. Praktycznie wszyscy strzelili zbiorowego focha, bo ogłosiłam, że nie będę już się dawać wykorzystywać. Nie pamiętam ile słów zamieniłam dzisiejszego dnia, ale z pewnością mało. Zostałam wystraszona 'zajściem od tyłu', którego nienawidzę i ta osoba wie, że się lękam, ale jednak. W drodze powrotnej... Spotkałam kogoś łudząco podobnego do N. Nie chciałam jej spotkać, nigdy więcej. Już się telepałam ze stresu, już miałam ochotę zapaść się pod ziemię, gdy zauważyłam, że to nie ona. Mam omamy wzrokowe :roll: Jednak i tak jakoś jestem dziwnie... Neutralna jak na dzisiejszy dzień. Może dlatego, że cieszę się, iż w ostatniej chwili zrezygnowałam z cięcia. Taki mały sukces dnia dzisiejszego...

Albo może dlatego, że póki co siedzę sama w domu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×