Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
atrucha

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)

Rekomendowane odpowiedzi

Forma miałaby być psychoedukacyjna połączona w późniejszych etapach z fragmentami terapii behawioralno-poznawczej

Korzystaj! Słuchaj specjalistów bo oni wiedzą najlepiej co dobrać pod Ciebie i Twoje problemy.

Zastanawiam się nad terapia psychoanalityczną.

W przyszłości - jak najbardziej ale teraz liczy się dla Ciebie pewnie widoczna, w miarę szybka poprawa, a na to z analitykiem nie licz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
macieywwa, A co Ci najbardziej przeszkadzało w niej? Co było nie do zniesienia?

 

Może opisze jedna z wielu sytuacji jakie przezywałem z borderem...a wiec..

Wyobraź sobie piękny słoneczny sierpniowy piątek, po południu..

wróciłem z pracy i zacząłem planować weekend a tu nagle dzwoni tel,patrze na wyświetlacz ona

zadowolony pomyślałem dzwoni aby potwierdzić ze jednak załatwiła sobie wolna sobotę i wyskoczymy gdzieś w polske na dwa dni..ale nie dzwoni w innej sprawie..tu przytoczę rozmowę...

 

ona- czesc kochanie

ja - czesc

ona - wiesz mam taka sprawę,nie wiem jak zapytać i czy nie wk....isz.sie.. już wiedziałem ze coś jest nie tak,jak być powinno

ja - normalnie zapytaj,przecież nie zjem cie przez telefon

ona - no bo brat koleżanki nie ma z kim iść na wesele, Beata idzie i zapytała sie mnie czy nie poszłabym z jej bratem bo on się wstydzi, mogę z nim iść.

ja - kiedy to wesele...znam Beate i jej pizdowatego brata

ona - jutro..już sie podkurwiłem

ja - nie podoba mi się ten pomysł,zrobisz jak uważasz,ja niczego nie mogę ci zabronić,nie jesteś moja własnością.. pamiętaj o naszych zasadach które uzgodniliśmy na początku związku.

 

oczywiście rozmowę przytoczyłem w wielkim skrócie z najważniejszymi faktami,nadmienię ze cala sytuacja wydarzyła się po ok 1.5 roku związku..

 

I moje pytanie do borderow.. poszła na wesele czy nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Forma miałaby być psychoedukacyjna połączona w późniejszych etapach z fragmentami terapii behawioralno-poznawczej

Korzystaj! Słuchaj specjalistów bo oni wiedzą najlepiej co dobrać pod Ciebie i Twoje problemy.

Zastanawiam się nad terapia psychoanalityczną.

W przyszłości - jak najbardziej ale teraz liczy się dla Ciebie pewnie widoczna, w miarę szybka poprawa, a na to z analitykiem nie licz.

 

Dlatego myślałam o analityku bo teraz tak jakby mam czas na "chorowanie", a w przyszłosci nie wiem jak z tym będzie.

Poza tym terapeutka powiedziała mi, że z racji tego, że przygotowuje się do egzaminu na certyfikat polskiego towarzystwa psychiatrycznego chciałaby nagrywać nasze sesje na dyktafon, żeby móc także konsultować się w moim przypadku z superwizorem. Szczerze, zdziwiło mnie to i również nie wiem jak się do tego ustosunkować. Nigdy nie słyszałam o nagrywaniu sesji terapeutycznych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Martina100,

Wydaje mi sie, ze mozesz sie nie zgodzic na nagrywanie. Chociaz z drugiej strony mozesz zyskac druga opinie - superwizor moze skorygowac bledy terapeutki, pomoc jej w leczeniu Ciebie.

 

Macieywwa,

To ma byc hardcore bordera? Taka sytuacja to super-lajcik! Jesli sobie z nia nie poradziles, to sam masz problem.

Prawdziwy hard core wygladalby tak:

Ty mowisz, ze musisz pracowac przez weekend. Ona na to ze jestes nieudacznikiem bo nie masz normalnej pracy i wolnych weekendow. Mowi ze Ci na niej nie zalezy, bo nic z tym nie zrobisz, ze nie macie szans na normalna rodzine i wspolne spedzanie wolnego czasu, ze twoja kariera jest dla ciebie najwazniejsza. Natomiast przy pierwszej lepszej okazji zostawi Cie samego i tak - pojdzie na jakies durne wesele!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość abstrakcyjna

macieywwa, To naprawdę nie jest taka tragedia. Może zachowała się nie fair, ale to mało borderowskie. A zapytałam, bo spodziewałam się czegoś strasznego. Ja robiłam chore akcje, ale już się tak nie zachowuję. Wynikało u mnie to głównie z nieodpowiedniego partnera. Miałam sporo czasu, by przemyśleć to wszystko i teraz jestem mądrzejsza o parę życiowych lekcji. Niestety wciąż nie radzę sobie z innymi rzeczami i to sobie robię najwięcej krzywdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Martina100,

Wydaje mi sie, ze mozesz sie nie zgodzic na nagrywanie. Chociaz z drugiej strony mozesz zyskac druga opinie - superwizor moze skorygowac bledy terapeutki, pomoc jej w leczeniu Ciebie.

 

 

Właśnie mąż powiedział mi to samo, że dzięki nagrywaniu mogę mieć drugą opinie ale mimo wszystko potrzebowałam potwierdzenia z zewnątrz. Dzięki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Martina100,

Ty mowisz, ze musisz pracowac przez weekend. Ona na to ze jestes nieudacznikiem bo nie masz normalnej pracy i wolnych weekendow. Mowi ze Ci na niej nie zalezy, bo nic z tym nie zrobisz, ze nie macie szans na normalna rodzine i wspolne spedzanie wolnego czasu, ze twoja kariera jest dla ciebie najwazniejsza. Natomiast przy pierwszej lepszej okazji zostawi Cie samego i tak - pojdzie na jakies durne wesele!

 

bardzo dobrze napisane ,sam lepiej bym tego nie opisał..skąd ja to znam to znam :D

 

Ten weekend planowaliśmy 2 tygodnie...

opisałem jedna z bardzo delikatnych sytuacji i nigdzie nie napisałem ze to wersja hard o zachowaniach bardzo psujących krew wole zapomnieć a nawet wstyd mi o nich pisać.

ten związek był bardzo burzliwy ja chadowiec ona border to nie miało prawa przetwarza

standardowe zachowanie..

-sprawdzanie mojego telefonu,poczty,historii przeglądarki

-chorobliwa zazdrość...notoryczne upijanie sie na każdej imprezie do nieprzytomności

-niezdecydowanie,sama nie wiedziała czego chce jednego dnia mówi ze chciałaby miec ze mna dziecko a następnego ze ona nie potrzebuje faceta i chce być sama a jak będzie potrzebowała sexu to pójdzie do klubu i coś wyrwie na jedna noc

-kłamstwa

 

 

-brak empati i egoizm..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość abstrakcyjna

macieywwa, No to w takim razie już rozumiem. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macieywwa,

I o to chodzi! Teraz wyobraz sobie, ze my, bordery zyjemy sami ze soba na codzien! A Ty zyles z taka tylko przez jakis czas i teraz masz juz wolne ;-)

A ja mam siebie do konca zycia. I chociaz czesto nie moge ze soba wytrzymac, to jednak musze. Tak dziala to zasrane zycie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ten związek był bardzo burzliwy ja chadowiec ona border to nie miało prawa przetwarza

standardowe zachowanie..

-sprawdzanie mojego telefonu,poczty,historii przeglądarki

-chorobliwa zazdrość...notoryczne upijanie sie na każdej imprezie do nieprzytomności

-niezdecydowanie,sama nie wiedziała czego chce jednego dnia mówi ze chciałaby miec ze mna dziecko a następnego ze ona nie potrzebuje faceta i chce być sama a jak będzie potrzebowała sexu to pójdzie do klubu i coś wyrwie na jedna noc

-kłamstwa

-brak empati i egoizm..

 

 

uou... to ja? :D

 

 

Ja dziś poczułam się bardzo, bardzo, bardzo kur*a źle! i ten cień tak się ciągnie za mną, już mnie mdli.

Wszystko się pieprzy. Praca, kasa, życie towarzyskie. Nie wiem co tu robię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość abstrakcyjna

Skąd się bierze u Was ten brak zaufania i chorobliwa zazdrość? Bo się boicie, że zostaniecie odrzucone czy dlaczego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skąd się bierze u Was ten brak zaufania i chorobliwa zazdrość? Bo się boicie, że zostaniecie odrzucone czy dlaczego?

Ja sobie wybierałam takich chłopaków że brak zaufania i zazdrość miały rację bytu. A po co mi to wszystko? Nie mam pojęcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skąd się bierze u Was ten brak zaufania i chorobliwa zazdrość? Bo się boicie, że zostaniecie odrzucone czy dlaczego?

 

U mnie akurat z doświadczenia. Kiedy komukolwiek zaufałam zawsze ta osoba udowadniała mi, że popełniłam błąd. Teraz już nie umiem przełamać schematu myślowego, że jak tylko zaufam wtedy na pewno będę tego żałować, bo dana osoba dopiero wtedy pokarze swoje prawdziwe oblicze.

Swojego czasu nawet wmawiałam sobie "nie ufaj nikomu" i już tak zostało. Aktualnie mam ogromną potrzebę aby komuś zaufać jednak nie potrafię się przełamać.

 

Chorobliwa zazdrość przynajmniej u mnie wynika chyba z niskiej samooceny i ciągłego poczucia zagrożenia, a także zamiłowania do kontroli absolutnej.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie akceptuję słowa "nie" i wpadam w szał, histerie i agresję. Nie lubię jak ktoś odchodzi ode mnie - chyba tak to widzę. Takie miałam życie, że nie ufam teraz, ciągle wydaje się, że wszyscy kłamią dookoła. Moje dzieciństwo było przepełnione opuszczeniem, potem sama sobie sprawiłam taki los, że wszystko było kłamstwem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tez nie akceptuje odrzucenia. W koncu probowalam sie zabic gdy On odchodzil....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja tez nie akceptuje odrzucenia. W koncu probowalam sie zabic gdy On odchodzil....

 

Mówi się, że osoby z borderline w wyrachowany sposób grożą samobójstwem dla osiągnięcia swoich celów. Ja zauważyłam, że po prostu w pewnym momencie nic innego nie przychodzi mi do głowy, nie ma żadnego rozwiązania sytuacji a jedynie pozostaje skończyć ze sobą. To, że zdarzyło mi się o tym mówić nie wynikało z szantażu tylko była to ukryta prośba o pomoc,co nie znaczy,że tego nie rozważałam.

W ogóle po 3 miesięcznej terapii na oddziale dziennym coś się we mnie zmieniło z czym nie do końca umiem sobie poradzić. Wcześniej miałam bojowe nastawienie, nie potrafiłam płakać przy kimś, a lęki zakrywałam ciągłą "walką z wiatrakami" jak ja to nazywam. Teraz jestem już mniej bojowa, rzadziej miewam ataki wściekłości ale za to nie potrafię sobie radzić z lękami i ogólną beznadzieją. Kiedyś na lęk przed odrzuceniem reagowałam swoimi mechanizmami obronnymi , a teraz się w nim zatracam. Już nie wspomnę o tym, że codziennie jestem wściekła na siebie jak słabym mięczakiem się stałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Martina100, wiesz, że też tak miałam po terapii... spokorniałam. Jeszcze po wyjściu ze szpitala chodziłam prywatnie oswajać się z codziennością i miałam potężne lęki, ale po pół roku uznałam, że nie mam czasu już na spotkania i nie są potrzebne bo lęki minęły i sobie świetnie radzę. I tak było. Do czasu, aż znowu nie wyprowadziłam się z równowagi i moje ataki i niszczenie siebie i innych nasiliły się wraz z lękami. Ale radzę sobie na razie sama jakoś.

No.. może nie tak jak powinnam, bo lubię sobie popić, wczoraj wciągałam nasenne nosem i zatracam się we wszystkim co niewłaściwe ale nie atakuje bliskich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też kiedyś odreagowywałam w podobny sposób, głównie alkohol i mieszanie różnych leków dopóki nie dostałam zapaści na jednej z takich libacji. Później już zachowywałam się jakbym miała wściekliznę, ciągle się na kimś wyżywałam. Po terapii owszem, spokorniałam ale całą wściekłość zaczęłam kierować na siebie, ciągle się obwiniając i ubliżając sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość abstrakcyjna

Synsa, No właśnie. U mnie było podobnie. Kompletnie nieodpowiednia osoba. Niemożliwe by być spokojnym i ufnym, gdy się jest z kimś bardzo kiepskim. A tu już raczej nie powinnyśmy się zastanawiać dlaczego nie ufamy, ale dlaczego takie osoby wybieramy. Czy znasz przyczynę skąd taki wybór? Albo jeszcze lepiej- dlaczego tak długo się mocno trzymamy tej osoby? Straciłam mnóstwo czasu i dziś wiem, że rozstanie było najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała. Napisałabym więcej, ale nie jestem tu do końca anonimowa.

 

maybeBaby, Jak on reagował, gdy próbowałaś się zabić? Czy tylko ja sądzę, że najgorsze co można zrobić borderowi to go olać? Dla mnie nie ma gorszej reakcji.

 

No generalnie dzięki za odpowiedzi. Tak podsumowując sądzę, że potrzeba cierpliwych i dobrych osób na naszej drodze, byśmy były w stanie choć trochę zaufać i nie być takie zazdrosne. Sądzę, że to połowa sukcesu. Druga to praca nad sobą.

 

A czy ktoś z was ma także osobowość anakastyczną (obsesyjno-kompulsywną)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przypomnialem sobie standardowa odpowiedz mojego ex bordera jaka miała po każdym wyskoku.

...zle zrobilam,nie wiem dlaczego tak sie zachowalam... :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maybeBaby, Jak on reagował, gdy próbowałaś się zabić? Czy tylko ja sądzę, że najgorsze co można zrobić borderowi to go olać? Dla mnie nie ma gorszej reakcji.

 

No generalnie dzięki za odpowiedzi. Tak podsumowując sądzę, że potrzeba cierpliwych i dobrych osób na naszej drodze, byśmy były w stanie choć trochę zaufać i nie być takie zazdrosne. Sądzę, że to połowa sukcesu. Druga to praca nad sobą.

 

A czy ktoś z was ma także osobowość anakastyczną (obsesyjno-kompulsywną)?

 

On zadzwonił po pogotowie. Potem przyjechał do szpitala. Stresował się, nie mógł spać. Powiedział, że jestem bez serca (bo to był jakby szntaż) i że teraz to już w ogóle nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Po powrocie do domu kazałam mu natychmiast zabrać resztę rzeczy i tyle się widzieliśmy. On uznał, że teraz sama muszę sobie dawać radę. Wyjechał i nic go już nie obchodzę. Nie pozwalam mu na powierzchowne zainteresowanie dla uciszenia jego własnego sumienia.

To zabrzmi strasznie głupio, ale wydaje mi się że to zrobiłam bo:

on przyjechał na chwilę i tylko po to aby poinformować mnie że to koniec,

bo naczytałam się za dużo o reakcjach borderów

bo nie musiałam nazajutrz iść do pracy.

 

Mimo kolejnego życiowego zawodu ja chyba dalej ufam ludziom, czasem zupełnie bezpodstawnie. Ale jeśli się na kimś przejadę, to marny jego los. I marny los najbliższych oraz przypadkowych ludzi po drodze...

 

Osobowości obsesyjno-kompulsywnej nie mam zdiagnozowanej, ale dostrzegam u siebie i takie cechy. Ostatnio się trochę nasiliły, radykalizują mi się poglądy, które koniecznie chcę narzucić innym, czasem wprost nie mogę się powstrzymać od mówienia tego co myślę, mówienia prawdy itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy tylko ja sądzę, że najgorsze co można zrobić borderowi to go olać? Dla mnie nie ma gorszej reakcji.

 

To prawda. Och jak to na mnie działa niesamowicie. Nawet to, że koleżanka mnie olewa daje mi to złe poczucie odwrócenia się ode mnie, nie mówiąc już co się dzieje gdy robi to partner.

 

Powiedział, że jestem bez serca (bo to był jakby szntaż) i że teraz to już w ogóle nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Po powrocie do domu kazałam mu natychmiast zabrać resztę rzeczy i tyle się widzieliśmy. On uznał, że teraz sama muszę sobie dawać radę. Wyjechał i nic go już nie obchodzę.

 

 

Straszne to.. nie cierpię takich sytuacji. Mój nawet nie rozmawiał ze mną, pokłóciliśmy się i byliśmy oboje mocno zdenerwowani. Milczy dzielnie już ponad miesiąc, wie, że skrzywdził mnie i wie, że jak tylko się odezwie to pewnie oberwie. Nawet nie wie co się ze mną dzieje. Gdzie jestem, co robię. Wrócił do swoich obowiązków i ma mnie w dupie. On zawsze miał do czego wracać i swojego NIC nie burzył tylko moje życie zawsze musiał spierdolić i uciekał jak ja okazywałam się słaba. Ostatnim razem bardzo mocno obrywał ode mnie manipulacjami, szantażem zniszczenia jego i jego rodziny oraz każdej kobiety do której się zbliży. Usłyszał ode mnie wszystko co najgorsze. Nie panowałam nad sobą. Uznał, że muszę radzić sobie sama, polecił jeszcze na do widzenia, że powinnam się leczyć, a na święta dostałam życzenia, żeby bóg mi wybaczył i żebym sobie wybaczyła...

 

 

Mimo kolejnego życiowego zawodu ja chyba dalej ufam ludziom, czasem zupełnie bezpodstawnie. Ale jeśli się na kimś przejadę, to marny jego los. I marny los najbliższych oraz przypadkowych ludzi po drodze...

 

Ja też miałam podobnie... tyle, że teraz jakoś we wszystkim i wszystkich dopatruję się podstępu. Ciągle czuję, że ludzie chcą mi coś zrobić. Nie ufam już nikomu prócz paru bliskim mi osobom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wtrącę się poza tematem - T podliczyła ten nieszczęsny MMPI. Tym razem wyszedł. Wynik w pełni spodziewany - problemy osobowościowe, chwiejność emocjonalna, reakcje depresyjne. Psychiatra dała nowy lek, na serotoninę cholera co mnie nie cieszy bo z kombinowaniem z dopaminą było mi całkiem nieźle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Długo czekałaś na wynik. Może z nowym lekiem będzie też okej i sie ustabilizuje? Ja czuję, że leki i mi by się przydały a już nie biorę nic od ponad roku i sama nie wiem co lepsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś T mnie wręcz namawiała na leki, że niby im szybciej tym lepiej, nie ma na co czekać. Kiedyś byłam antylekowa, teraz mam wszystko w nosie, albo będzie lepiej albo nie, trzeba chwytać się wszystkich sposobów. I tak 'przegrywam' życie, wegetacja od dłuższego czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×