Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Martina100

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  1. Daj znać jak będzie po odstawieniu fluo, sama tez planuję ale jeszcze nie mam pewności czy to Seronil faktycznie zrobił ze mnie takie zombie emocjonalne czy po prostu z wiekiem tak mi się zmieniło. Jedyne co mnie trzyma przy fluoksetynie to brak możliwości odczuwania smutku, i to by było na tyle. Radości na tym tez nie odczuwam, jedynie potrafię się na tym wkurzyć, ale tez bez takiej mocy jak kiedyś - ale to akurat dobrze
  2. Tez bym tak chciała bo bliżej mi do 3 ale za to aktywnych godzin na dobę ja od Seronilu nie tyję ale jak widać w dyskusji chyba każdy reaguje na ten lek inaczej
  3. Próbowałam zmiksować z Amantixem ale nic to nie dało Przyjmuję za to regularnie od 7 lat Seronil 20mg ale to raczej nie powinno mieć wpływu na działanie
  4. Ja jestem na Seronilu od 7 lat, po 2 latach dorobilam się chronicznego zmęczenia a po 4 latach hipersomnii. Ostatnie 3 lata przespałam praktycznie. Musiałam zmienić pracę na zdalną - w domu, generalnie spałam po 14-17 godzin na dobę. Na początku była jedna drzemka 2 godzinna w ciągu dnia, od ostatniego roku już 2 i zaczęły się epizody narkolepsji ehh. Teraz leczę narkolepsję ale nie zrezygnowałam z Seronilu bo tylko on jest w stanie uwolnić mnie od lęków i natrętnych myśli ale niestety kosztem anhedonii i ciągłego spania. Aktualnie leczę już to spanie dodatkowym lekiem i zaczęło powoli wszystko się poprawiać, wrócił nastrój i energia, więc chyba branie Seronilu solo nie jest dobrym rizwiązaniem.
  5. A więc pojawiam się po kolejnych nieudanych próbach z MPH, próbowałam większych dawek w różnych kombinacjach, 10, 15, 20 i 25 zarówno cr jak i ir i efekt jest ten sam. Właśnie na większych dawkach Medikinetu nadal dopada mnie zamulenie z tym, że dochodzi wtedy większe-ale niezbyt duże pobudzenie. Więc dziwi mnie, że tak opisują na innych forach Modafinil, bo ja na nim funkcjonuje rewelacyjnie, natomiast właśnie przy wyższych dawkach MPH odczuwam pustą stymulację z jednoczesnym zamuleniem. Na codzień zmagam się z brain fogiem a po Medikinecie mam wrażenie, że się nasila W trakcie testowania jedynie pomagał na napady senności, może i nie spałam fizycznie, ale psychicznie już tak. Nie wiem, chyba ten lek nie jest dla mnie ale szczerze mówiąc jestem mocno zaskoczona, ponieważ każdy jego działanie opisuje tu odwrotnie.
  6. Rozpoczęłam dzisiaj leczenie Metylofenidatem - dokładnie Medikinet CR 5, jak nie pomoże po tygodniu mam zacząć brać 10 mg . Wiem, że to dopiero pierwszy dzień ale mam mocno mieszane uczucia, więc może znawcy się wypowiedzą w moim temacie. Biorę go z powodu hipersomnii/narkolepsji. Jak do tej pory wspierałam się Modafinilem, który o wiele lepiej na mnie działał już od pierwszej tabletki 100mg niż metylo. Dzisiaj wzięłam 5mg rano, nie poczułam żadnej różnicy, więc koło południa dorzuciłam kolejne 5mg i wtedy poczułam, że coś tam działa ale nie tego się spodziewałam i nie takie działanie wynikało z rozmowy z lekarzem. Ta dawka strasznie mnie wyciszyła, aż za bardzo i czuję się z tym nienaturalnie. Koncentracja może jakaś tam jest ale totalny brak motywacji, najchetniej siedziałabym i patrzyła prosto w ścianę, totalne lenistwo bez żadnych uczuć wyższych, nawet ulubiona muzyka stała się obojętna. Na Modafinilu - dokładnie Modalercie 100mg czyli pół tabletki była zupełnie inna bajka. Senności prawie w ogóle nie było, motywacja do pracy, działania czy wyjścia z domu o 100% w górę, dodatkowo wzrost kreatywności i całkiem dobry nastrój. Mam wrażenie, że metylo zamiast pomagać wysysa ze mnie resztki energii i emocji pozostawiając mnie jedynie w stanie czuwania, choć i tak chce mi się spać. No i nie wiem co robić, zwiększyć sobie dawkę metylo lub zmienić na ten szybkouwalniący? Czy on działa od razu czy musi się "wkręcić" przez kilka dn ? Zastanawiam się czy dac mu jeszcze szansę czy po prostu nie wrócić do Modafinilu skoro jest na nim całkiem dobrze? Jedyne co mnie zmusza do zastanowienia nad wyborem to cena Modafinilu. Każdy mówił, że metylo jest mocniejszy, więc zastanawia mnie dlaczego działa on na mnie tak słabo?
  7. I jeszcze nie powinien z góry wyrabiać sobie zdania o pacjencie... Mój terapeuta na grupowej wiedząc, że jestem zaborcza założył, że prawie wszystko sobie uroiłam, nawet uzależnienie od gier komputerowych mojego męża. Zaczął przy wszystkich wmawiać mi, że granie na kompie to nic złego i każdy ma prawo do takiego relaksu.Czasami gra się dłużej lub krócej itp. Oprócz tego zadał mi jeszcze pytanie w oburzonym tonie "Czyli wg Pani mąż już nigdy nie może sobie nawet trochę pograć?". Poczułam się jakby robił ze mnie totalna wariatkę. Szkoda, że nie wcześniej ale dopiero wtedy powiedziałam, że mąż uzależnienie miał zdiagnozowane już przez 2 psychologów. Widziałam po nim, że było mu głupio, ale mógł sam wyciągnąć wnioski skoro opowiadałam jak przebiega granie mojego męża. Nikomu z grupy nie przeszło przez myśl, że przesadzam a terapeucie tak, żenada. Rzecz jasna ostatecznie straciłam do niego zaufanie tym bardziej, że od zawsze mam z tym problem. Rozmawiałam jedynie z drugim terapeutą, który prowadził grupę.
  8. Również nie liczyłabym na zatrudnienie po odbyciu stażu. Generalnie stażystę po ukończeniu zastępuje się kolejnym, jest najzwyczajniej tania siła robocza. Owszem, zdarzają się wyjątki zatrudnienia ale jeszcze z takim przypadkiem się nie zetknęłam osobiście .Niestety wiele firm ma już taką politykę. Na pewne stanowiska wygodniej im szukać stażystę lub praktykanta, niż zatrudniać.
  9. Też kiedyś odreagowywałam w podobny sposób, głównie alkohol i mieszanie różnych leków dopóki nie dostałam zapaści na jednej z takich libacji. Później już zachowywałam się jakbym miała wściekliznę, ciągle się na kimś wyżywałam. Po terapii owszem, spokorniałam ale całą wściekłość zaczęłam kierować na siebie, ciągle się obwiniając i ubliżając sobie.
  10. Martina100

    Moda na "wredność" ?

    Moja znajoma, która skończyła pedagogikę wczesnoszkolną, po roku pracy w podstawówce zmieniła pracę na biurową i już nie ma zamiaru wracać do nauczania. Mówiła, że to co się teraz dzieje z dzieciakami jest nie do wytrzymania, zero szacunku, posłuszeństwa, tylko krzyki, wrzaski i totalne lekceważenie. Wspominała, że dzieci wg niej czują się bezkarne przez rodziców. Za każdą uwagę w dzienniczku przychodzą z wielką awanturą i pretensjami do nauczyciela, a dziecku nie zwracają uwagi.
  11. Mówi się, że osoby z borderline w wyrachowany sposób grożą samobójstwem dla osiągnięcia swoich celów. Ja zauważyłam, że po prostu w pewnym momencie nic innego nie przychodzi mi do głowy, nie ma żadnego rozwiązania sytuacji a jedynie pozostaje skończyć ze sobą. To, że zdarzyło mi się o tym mówić nie wynikało z szantażu tylko była to ukryta prośba o pomoc,co nie znaczy,że tego nie rozważałam. W ogóle po 3 miesięcznej terapii na oddziale dziennym coś się we mnie zmieniło z czym nie do końca umiem sobie poradzić. Wcześniej miałam bojowe nastawienie, nie potrafiłam płakać przy kimś, a lęki zakrywałam ciągłą "walką z wiatrakami" jak ja to nazywam. Teraz jestem już mniej bojowa, rzadziej miewam ataki wściekłości ale za to nie potrafię sobie radzić z lękami i ogólną beznadzieją. Kiedyś na lęk przed odrzuceniem reagowałam swoimi mechanizmami obronnymi , a teraz się w nim zatracam. Już nie wspomnę o tym, że codziennie jestem wściekła na siebie jak słabym mięczakiem się stałam.
  12. U mnie akurat z doświadczenia. Kiedy komukolwiek zaufałam zawsze ta osoba udowadniała mi, że popełniłam błąd. Teraz już nie umiem przełamać schematu myślowego, że jak tylko zaufam wtedy na pewno będę tego żałować, bo dana osoba dopiero wtedy pokarze swoje prawdziwe oblicze. Swojego czasu nawet wmawiałam sobie "nie ufaj nikomu" i już tak zostało. Aktualnie mam ogromną potrzebę aby komuś zaufać jednak nie potrafię się przełamać. Chorobliwa zazdrość przynajmniej u mnie wynika chyba z niskiej samooceny i ciągłego poczucia zagrożenia, a także zamiłowania do kontroli absolutnej.
  13. Właśnie mąż powiedział mi to samo, że dzięki nagrywaniu mogę mieć drugą opinie ale mimo wszystko potrzebowałam potwierdzenia z zewnątrz. Dzięki.
  14. Korzystaj! Słuchaj specjalistów bo oni wiedzą najlepiej co dobrać pod Ciebie i Twoje problemy. W przyszłości - jak najbardziej ale teraz liczy się dla Ciebie pewnie widoczna, w miarę szybka poprawa, a na to z analitykiem nie licz. Dlatego myślałam o analityku bo teraz tak jakby mam czas na "chorowanie", a w przyszłosci nie wiem jak z tym będzie. Poza tym terapeutka powiedziała mi, że z racji tego, że przygotowuje się do egzaminu na certyfikat polskiego towarzystwa psychiatrycznego chciałaby nagrywać nasze sesje na dyktafon, żeby móc także konsultować się w moim przypadku z superwizorem. Szczerze, zdziwiło mnie to i również nie wiem jak się do tego ustosunkować. Nigdy nie słyszałam o nagrywaniu sesji terapeutycznych...
  15. Witam wszystkich, właściwie pierwszy raz postanowiłam skorzystać z forum w sprawie swojego problemu. Niedawno odbyłam 3 miesięczną terapię na oddziale dziennym, po której otrzymałam diagnozę "chwiejność emocjonalna". Nie sprecyzowano typu jednak sama widzę, że objawy borderline pasują do mnie jak ulał. Oprócz tego stwierdzono u mnie także lęki związane z utratą kontroli oraz współuzależnienie od męża-mianowicie nieracjonalny lęk przed odrzuceniem oraz współuzależnienie od jego gier komputerowych. Zalecono mi kontynuację leczenia w formie terapii długoterminowej w ośrodku współuzależnień. Jestem już po wizytach wstępnych, od przyszłego tygodnia ma się zacząć dla mnie terapia właściwa jednak nie wiem czy dobrze trafiłam ze swoimi problemami, dlatego też chciałam poprosić Was o jakieś sugestie. Terapeutka zaproponowała przeprowadzenie ze mną terapii ukierunkowanej na moje relacje z mężem pod kontem współuzależnienie. Forma miałaby być psychoedukacyjna połączona w późniejszych etapach z fragmentami terapii behawioralno-poznawczej. Nie jestem przekonana czy to jest dobry pomysł ponieważ jestem świadoma, że moje współuzależnienie wynika nie tyle z naszej relacji co z moich problemów osobowościowych, z którymi borykam się od dawna. Jeszcze zanim poznałam swojego męża miałam ze sobą spore problemy, w tym hospitalizację więc zdaję sobie sprawę, że uzdrowienie mojej relacji z mężem nie poprawi wszelkich wahań nastrojów, wrogości do świata i samej siebie, napadów złości, płaczu i totalnego poczucia pustki i beznadziei. Aktualnie nie jestem także w stanie podjąć pracy ze względu na ataki lękowe, które pojawiają tuż przed próbami jej rozpoczęcia. Każda nieudana próba podjęcia pracy kończy się wzrostem poziomu nienawiści do samej siebie i stanami depresyjnymi. Bardzo proszę o ocenę proponowanej terapii pod kątem moich problemów. Wydaję mi się, że ta propozycja, ktorą otrzymałam niekoniecznie pozwoli wyzwolić mi się z tego całego dziadostwa, a chcę uniknąć zmieniania terapii/terapeuty w trakcie trwania. Zastanawiam się nad terapia psychoanalityczną. Czy to dobry pomysł? Może ktoś coś doradzi?
×