Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Bonjour Kontrast, ca va? ;)

 

Ciężki dzień.

Rozpoczęłam od rozpłakania się w pracy ze złości i bezsilności chyba, ale okay, emocje okazane i poszły. Zmęczyłam się jak pies. Zjadłam ponad stan - niestety poleciałam biegać. W sumie nie wiem czy to napięcie które rozbiegałam nie było we mnie już zanim wpiehrdolilam, to możliwe.

Teraz lepiej. Trochę mam przemyśleń egzytsencjonanych ( jestem mistrzem w sztuce :mrgreen: ) bo jutro mam urodziny.

Sytuacja z K działa na mnie jak kłaczek w gardle. Ale i tak dobrze to znoszę.

 

Jak u Was robaczki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chojrakowa, znasz francuski? <3

 

Ja mam problem z emocjami, wszystko najczęściej wypieram i duszę i potem wybuchają... Chociaż w sumie ostatnio jest progress :great: Takie postanowienie noworoczne przedsięwzięlam żeby być bardziej sobą, tzn. że jak mam ochotę krzyczeć to krzyczę, a nie zastanawiam się, że np. ktoś pomyśli sobie, że jestem nienormalna. Ostatnio tak było, kolega z klasy przeczytał kawałek mojego dziennika mi przez ramię i siedział koło mnie więc bez zastanowienia maznęłam mu długopisem po ćwiczeniach i on "panuj nad sobą" czy coś takiego, ale *uj mu, sama nawet mu pwoiedziałam "nie czytaj" >.> Później jeszcze trochę na niego warczałam.

 

Miiii się nudzi niemiłosiernie :why: Znaczy, gorszy jest ból spowodowany zatokami, ciągłe łzawienie, ból od światła itd itd, ale tez ile można siedzieć na 4 literach? :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A, i byłam dzisiaj u lekarza (niby się zbadać, co też przy okazji nie bło złym pomysłem), ale tak naprawdę bo lamo mi się skończyło i miałam resztę w internacie i super lekarka, wypisała receptę i nawet nie skomentowała blizn przy badaniu :3 Iii była ze mną babcia i nie pomyślałam i zobaczyła tą moja bliznę nową, ale tylko się na mnie spojrzała wymownie i tyle... :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o mnie i o babcię...

 

Jak patrzę z zewnątrz wydaje się, że wszystko jest dobrze.

Więc dlaczego czuję że jest źle?

 

Wszystko jest jakby nieprawidłowe, niewłaściwe.

Jakby na nie swoim miejscu.

 

Że nie powinno tak być.

 

 

Mam dzisiaj jakieś ostre schizy refleksyjne.

 

Jak ja nie utrzymuję kontaktu, to nikt się do mnie nie odzywa...

 

Jestem sama, a to, że kogoś mam to złudzenie, bo wszystko się kiedys skończy, a mówienie że nie skończy - jest tylko kłamstwem. Głupotą, która ma mi zamydlić oczy.

Moim wyjściem z całej sytuacji, życiowej, jest po prostu zmiana nastawienia, każdy przychodzi i odchodzi, nie ma co się przywiązywać i wmawiać sobie że jest inaczej. Nikt nie jest bliski, niektórzy po prostu zostają trochę dłużej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo, rozumiem cie doskonale, jakbym czytal o sobie. :) Nawet uzylas sformułowan ktore uzylem u psychologa. :) kurcze.. chyba jednak mam to borderline, tylko sie nie tne na szczescie... Naemo.. nie tnij sie prosze ;p a jak sie juz bedziesz bic to moze poduszka? :P

Oboje nie mielismy kogos kto by o nas zawalczyl. Stracilismy kogos kto od nas odszedl. Nauczylismy sie w ten sposob ze nikt nas nie zechce. No i wlasnie caly szkopul polega na tym ze.. ktos tam nas chce. :P Jednak. :P Może nie caly swiat, ale niektore osoby beda nas chcialy. :) I to jest wlasnie trudne do zrozumienia. :) Osoby zdrowe po prostu mialy osoby ktore je chcialy wiec wryly sobie w banie ze sa chciane. Najczesniej przez rodzicow. Być moze musisz najpierw chciec samą siebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jak poduszką, jak to ma boleć :bezradny: Chciałam w ścianę, ale nie mogłam pozwolić sobie na hałas.

 

Oczywiście, że muszę chcieć najpierw samą siebie :( Największe problemy mam właśnie z tym, uważam że o ile interakcje międzyludzkie są bardzo bolesne i je też spieprzam, no i tak koniec końców - czy dla świadomości czy dla podświadomości - bardziej jest szkodliwa agresja skierowana w swoją stronę... Tak mi się przynajmniej wydaje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spaceruj, biegaj, ćwicz, graj.

Nie mogę tego wszystkiego robić w środku nocy... Dodatkowo, mam chore kolana i nie mogę biegać.

 

Fakt, nie próbowałam wszystkiego, ale to co do tej pory próbowałam nie pomagało.

 

Mam w poniedziałek psychiatrę, nie jestem na to gotowa :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam w poniedziałek psychiatrę, nie jestem na to gotowa :why:

Nie musisz być na to gotowa.

 

Z samookaleczaniem sie nie mialem do czynienia i nie spotkalem takiej osoby wiec nie potrafie pomoc. Mam obawy czy moje nieprofesjonalne porady cokolwiek dadza. Gdzies czytalem ze sport jest dobry na wyladowanie, ale nie typu np. boks, bo tam wyladowuje sie za duzo agresji. Poduszka natomiast byla wyrazem troski o Ciebie. :) Nie chcę aby cie bolało.

 

Naemo jak bola nogi to moze podciaganie? :)

 

Podobno osoby z bordeline bardzo potrzebuja pomocy, ale zaskakujące jest to ze same chętnie jej udzielają. Czy to prawda w twoim przypadku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×