Skocz do zawartości
Nerwica.com

Phronemofobia


carlos

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

 

Chyba po 2,5 roku chorowania znalazłem nazwę dla swojego lęku. Tak jak w temacie, phronemofobia oznacza lęk przed myśleniem.

Faktycznie, dlatego zawsze siedząc w domu i myśląc, boję się. Kiedy natomiast jestem w pracy to nie myślę o tym i jest ok, żyję, robię, egzystuję. Kiedy jednak znów powracam do myśli, zaczynam czuć się dziwnie... Wszystko staje się dziwne, dziwny jest fakt, że jestem, żyję i jestem człowiekiem. Dziwne jest dosłownie wszystko i boję się siebie, świata, swojego mechanizmu myślenia i wszystkiego dookoła. W tym momencie ciężko jest się czymś zając i uciec, bo co chwila to wraca i przypomina mi, że przed tym uciekam. Natręctwo staje się na tyle silne, że nie wyrabiam.

Kiedyś jeszcze, z początku gdy chorowałem miałem jeszcze zaparcie, by walczyć i sobie tłumaczyć racjonalnie, że przejdzie, że jest ok. Teraz w sumie mam wrażenie, jakby mi ręce opadły i już żaden argument nie działał, a tylko pogarszał jeszcze sprawę i nasilał lęk. W silnych momentach potrafię dostać dreszczy, trzęsę się jak na minusowej temperaturze, dolna szczęka lata ze strachu obijając mi o zęby. Ostatnio nawet już myślałem, że zwymiotuje. Zupełnie nie mam pojęcia co robić. nie chodzę aktualnie na terapię, chociaż wiem, że to najlepsze rozwiązanie, ale na samą myśl o jakimś przeciwdziałaniu czuję niechęć, brak wiary, że to zadziała i strach przed tym. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego i jak... Jak to możliwe, że mój lęk ewoluował tak daleko, to nie mam pojęcia,. Żyję tak ponad 2 lata, raz lepiej było, raz bywało źle, ale były momenty w których zapominałem, a wystarczyły chwile by sobie o tym przypomnieć i bęc... Wcześniej wiązałem to z derealizacją, którą dalej chyba podczas tych myśli faktycznie przeżywam, bo tak analizuje swoje spojrzenie, że zamykam oczy by nie czuć strachu i mam wrażenie, że rzuca na boki. To jest męczące, blokuje mnie to bardzo, bez tego lęku byłbym szczęśliwy. Najgorsze jest to, że niby rozumiem sam ten fakt, ale jak zaczyna mi to chodzić po głowie to nie umiem sobie z tym poradzić. Nie wiem czym jest życie, myślenie i boję się tego, strach przed nie wiadomo czym nakręcany każdą myślą, nawet normalną, to istny obłęd i nikomu nie polecam. Ktoś miał podobnie ?

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O, dzięki Tobie uświadomiłam sobie, co jest moim wieczornym problemem! Też, zazwyczaj w mniejszym nasileniu, mam problem ze strachem przed myśleniem. Konkretnie chodzi mi o pozostanie samemu z własnymi myślami... Hm... no cóż, nie ma innego wyjścia: powinieneś iść do terapeuty. Jeśli chcesz to zmienić, to jedyne wyjście, sam sobie nie poradzisz. Boisz się pójść do psychoterapeuty, ale to typowe, trzeba przełamać ten strach i zacząć pracę nad sobą. Masz do wyboru albo nic nie zmieniać i pogarszać swoje lęki, zamieniając swoje życie w niewygodny obowiązek, albo żyć normalnie. Chyba sam wiesz, że warto się odważyć, nie pozwolić swojemu strachowi wszystkiego zawalać i udać się po pomoc. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×