Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
juz

Osobowość bierno-agresywna

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Osobowość bierno-agresywna – rozpoznanie aktualnie nie należące do ICD-10, jednak zgodne z Badawczymi kryteriami diagnostycznymi ICD-10, zawartymi w aneksie 1.

 

Kryteria diagnostyczne

 

Wstępne kryteria, zaproponowane przez autorów Badawczych kryteriów diagnostycznych ICD-10 wyglądają następująco:

 

- Spełnione ogólne kryteria zaburzeń osobowości (F60.-)

- Osoba przejawia co najmniej pięć z następujących zachowań:

 

- odwleka i opóźnia wypełnianie istotnych zadań, oczekiwanych przez innych

- zarzuca, że inni stawiają wymagania pozbawione rozsądku

- złości się, jest rozdrażniona lub kłótliwa, kiedy jest proszona o zrobienie czegoś, czego robić jej się nie chce

- bezzasadnie krytykuje albo lekceważy osoby będące z jej zawodowego lub społecznego punktu widzenia autorytetami

- rozmyślnie powoli lub niedobrze wykonuje zadania, których się jej robić nie chce

- blokuje współdziałanie podjęte przez innych

- zaniedbywanie wykonania zobowiązań tłumaczy zapomnieniem

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Juz zmieniłem. ALe chodzi mi o to, że całe moje zycie przebiega pod znakiem takich nieswiadomych oporów, których nie potrafiłem zrozumieć. Teraz składa sie to nagle w jedną całość. Długo by o tym opowiadać. ALe u mnie takie działanie to norma. Do tego w tym linku jest mniej niż nic. Jedno adanie które mozna rownie dobrze przypiąć wszystkim innym ludziom na swiecie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja wyszłam ze szpitala z diagnozą zaburzenie osobowości o typie bierno-agresywnym, ale nikt nie raczył mi wytłumaczyć o co w tym chodzi :lol: Jest to zaburzenie osobowości, które leczy się poprzez psychoterapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja ci wytłumacze tyle ile rozumiem. Spadła ta onfo na mnie jak piorun i wszystko sie rozjaśniło. Wiąze sie to z niewyrażaniem agresji wobec bliskich. Na moim przykładzie, bo te gówniane pospolite bełkoty internetowe troche mnie irytują. Jestem nastolatkiem. Ogólnie matka chce mnie złamać. Mam byc pusty pod wzgledem emocji, checi itd... mam podlegać jej kontroli. Kazdy przejaw jakiejkolwiek agresji buntu jest miarzdzony. Szybko sie ucze, że nie mogę nic jej mopwić bo bedzie szydzić, wbijac szpile. Szybko sie ucze że musze zniknąć i nie buntowac sie, bo ona tylko na to czeka i wtedy zaczyna byc jeszcze gorzej(w sensie wpierdol). Wymyśla mi że mam złe towarzystwo w klasie i same uwagi więc zmiana szkoły. Przez rok wierce rodzicom dziure w brzuchu i w koncu wracam do starej klasy. Ona to uznaje za porazke i przykręca śrube. Wyrzuca ojcu że jest za miękki. Przykrecanie sruby polega na łamaniu. Udowadnianiu że jestes głupi, że wszystko jest zle. Zle że grasz w kosza a nie interesujesz sie zeglarstwem. Ze chodzisz w dresach nie w dzinsach(LOL takie czasy), ża masz takich kumpli w klasie nie innych itd... itp...Ciągle pieprzenie o sprzątaniu, nauce(ale chodzi tylko o sprowokowanie mojej reakcji i wpieprz). Chodzi o to, że musze robic top co ona karze tak jak karze. To jest sedno. Miałem system z historii. Nie uczytłem sie na klasówke, bo mozna w ciągu tyg ocene poprawić odpowiadając. Na koniec miałem same 5. Musiałem to ukrywać, bo by mnie zabiła. Poniosł bym smierc. Miałem byc doskonale skrojony na miare i takie machinacje tylko budziły jej wsciekłosc. Jak mowie że dostałem z czegoś 5 to jest zła. Chodzi o to, że4 ja jej chciałem udowodnić że ucze sie całkiem dobrze=wystarczająco. Ona chciała odwrotnie. Była zła jak dostawałem 5-tki. Była zła o to, że jestem zdolniejszy niz by chciała. To oznaczało jakies swoje indywidualne podejscie i tego ma nie byc. Do tego ogólnie matka jest skrajnnie emocjonalnie niestabilna.

Potem przychodzi czas liceum i jestem juz urobiony! Już mnie nie ma, nie istnieje. Wiem że musze wszystko przed nią ukrywać i sie chować. Najlepiej sie nie odzywać. Wybieram profil klasy. Jej nie pasuje. Prubuje mnie przekonac i ja wiem co mi grozi jak sie nie zgodze. Przez 4 lata bedzie udowadniać że jestem debilem, że spieprzyłem sobie zycie. Kazde niepowodzenie bedzie swietowane, kazdy sukces pomniejszany.

 

Tutaj dochodzimy do sedna. Ta osobowośc tak działa. Ja sie zgadzam i nie walcze, choc wewnetrznie jestem zbuntowany. Na wierzchu mowie tak i wszystko jest ok, ale tylko z tego powodu, że tak musze. Nie ma to dla mnie wiekszego znaczenia, bo i tak sie wypowiem. Wypowiem sie poprzez wewnetrzny opor i sprzeciw. Ide tam gdzie chcesz ze wzgledu na sytuacje zewn, ale i tak jakbym tam nie poszedł duchem. Oczywiscie te emocje bedą chciały wyjśc i to może byc przyczyna powazniejszych problemow. W zasadzie zamiera komunikacja. Na zewnątrz wszystko jest ok. Jednak wewnątrz wszystko jest odwrotnie. Nie zdajesz sobie z tego sprawy. Przez 4 lata nie uczyłem sie wcale. Zupelnie. Były okresy że miałem po kilkanascie 1 z przedmiotu. Sprawiało mi to przyjeność, czułem sie z tym swietnie. Matka coraz bardzie szaleje, jak tym bardziej wszystko sabotuje.

Koncze liceum z 7 miernymi na swiadectwie maturalnym. Zdaje na studia i sie dostaje na kierunek na który nie dostawali sie inni z mojej klasy co mieli swiadectwo z paskiem.

Były egzaminy i zdawałem je z przedmiotów z których miałem 2 a inni 5. Oczywiscie nadal mnie nie ma. Oczywiscie jest to kierunek wybrany przez moją matke. Oczywiscie jestem tez przez nia ubierany, ona mebluje pokoj, ona od czasu do czasu do niego wchodzi o oswiadcza że coś bedzie od dzis przesuniete. Mnie nie ma i sie tylko smieje. Zupelnie mnie to nie dotyka bo mnie nie ma na zewnatrz. Studia to zupelny cyrk. Chca mnie wywalac bo nie chodze. To jest tragedia. Nie robisz zadnego kroku. Twoje zycie jest w martwym pkcie. Nie robisz tego co byc chciał bo uznajesz że ci nie wolno. Zupelnie sabotujesz takze dzialania jakie niby podejmujesz. Choc bardziej podejmuje je ktos tobą, dla własnego debilnego spokoju. Ty sobie z tego sprawy nie zdajesz i może to byc przyczynka duzo powazniejszych zaburzen. Kilkanascie razy gubie legitymacje, to jak podchodze do egzaminow to jest temat na prace z psychologii. Byłem 2 razy na 4 roku. Teraz jestem 3 raz na roku 3 cim. Skreslałem sie z listy 2 razy, tylko po to zeby wznowić. Raz stałem do dziekanatu z karta egzaminacyjną. Jest tydz po terminie. Nagle jakos tak mnie naszło i do niej zaglądam. Patrze i widze 1 puste miejsce. Nie bardzo wiem o co chodzi i nagle mnie olsniło. Zapomniałem zdac egzamin LOL. Zupelnie zapomniałem o egzaminie.Dostawałem wpisy, przegladałem karte i nic. Dopiero teraz POZWOLILEM sobie przypomniec o egzaminie. Do tej pory mialem jeden niezdany i moglem wziąśc warunek. Jednak jesli sie doda ten o którym zapomniałem to jest dwa i kibel. Tak to dziala i zupelnie nie masz nad tym kontroli. Dzialasz z dna samego siebie i nie masz z soba kontaktu. Matka juz nie jest agresywna, jest zrozpaczona i podłamana(jednak podejscia nie zmiania). Ja sie tak nad nią pastwie i czuje że moge zupelnie zjebac sobie zycie, tylko zeby popatrzec jaki ona czuej z tego powodu wstyd, zawod i rozpaccz. Podejde potem i zaptam " I co teraz pierdolona korwo?!?! Nadal jestes tak zajebista, jak nie jestem zalezny zyciowo? Nadal uważasz że lepiej bedzie jak bede spelniał twoje pierdolone pomysły?!Sprubuj mi teraz wpierdolić" . Ja zrobie sobie z niej swojego psa. Bede dla niej bardzo dobry, lepszy niz ona dla mnie, ale nie odmowie sobie kilku kopów. Wyobrazam sobie że wbijam jej głowe w podłoge i zostaje tylko kapeć. To byłaby dzika ekstatyczna przyjemność. Nie jestem standardowo bierno-agresywny. Inni raczej nie chca bliskiej osoby zranić. Je chce siebie ratować. Ja nie chce miec przesrane i nie chce byc gnojony za to że jestem .Bo jestem jeszcze jak ten nastolatek co sie wycofał.

To może dzialac niestety wszedzie. Praca związki, koledzy itd... Najgorsze że tylko czujesz taki opor i tracisz energie. Chcesz cos robić ale tracisz tą energie i sie wycofujesz, bo cos ci nie podpasowało a ty tego nie wyrazasz otwarcie(bo nie masz z uczuciami kontaktu) tylko przez sabotaż. Generalnie to " Nie ma problemu, którego nie mozna by olać" bo mi to wisi. Teraz czekam na sesje i mi to wisi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

juz, Ciężko mi to wszystko ogarnąć, ja chyba tak nie czuję i tak się nie zachowuje. Dla mnie ta diagnoza postawiona w szpitalu jest totalnie niezrozumiała. Mój psycholog ten typ osobowości rozumie tak, że w człowieku coś się zbiera i zbiera, jak powietrze w balonie a potem musi coś zrobić i wybucha... (?)

 

Tutaj fajnie jest opisany ten typ osobowości, wprawdzie jest ona opisana w kontekście alkoholizmu i terapii, ale jest tutaj trochę konkretów http://www.terapia.rubikon.net.pl/html/2001/Zaburzenia%20v3.htm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam również to rozpoznanie. nie do końca się z nim zgadzam, ale to podobno też typowe dla tego typu osobowości. :D

Moim zdaniem mam mieszane zaburzenia osobowści (F61). Ale na razie mniejsza z tym.

Generalnie gdy czytam o tym zaburzeniu, to mam wrażenie, że o takich cechach charakteru można mówić w przypadku większości normalnych osób. Jak zatem odróżnić osobę faktycznie zaburzoną od "normalnej"? Gdzie jest ta płynna granica? Np. bierno-agresywna osoba bez realnych przyczyn krytykuje wyżej od siebie postawione osoby, hehehe. Przecież to absurd! Jeśli skrytykuję dupka szefa albo debilną dyrektorkę, to będzie oznaczało, że jestem zaburzony? W takim razie osoby niezaburzone to bezwolna masa, która ślepo wykona najgłupsze polecenie pierwszego lepszego idioty o nieco tylko wyższym statusie społecznym. Idealny wyborca, krótko mówiąc, który wszystko łyknie i po prymitywnym zmanipulowaniu odda głos na partię X. Inny przykład: do tych, którym lepiej się powodzi, czują niechęć i zawiść. Zgadza się. Jeśli ktoś ma lepiej, bo kradnie, donosi albo włazi komuś w du... bez wazeliny to tak! czuję do takich ludzi niechęć! Co w tym złego? Czy to też znaczy, że jestem bierno-agresywny? Dalej: bezzasadnie protestuje, że ktoś wymaga od niego czegoś bezsensownego. Jeśli więc ktoś wymaga od ciebie kretyńskiego czynu, to go wykonaj. To będzie oznaczało, że jesteś NORMALNY, zdrowy psychicznie. Bez komentarza.

Wreszcie, czy cały ten post w tonie buntowniczym, jest najlepszym dowodem na to że mam to właśnie zaburzenie osobowości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to i ja sie dolączam, plus pare nerwic na koncie, ostatnie pol roku to pasmo chorób odzywiania, agorafobia, ale wychodze juz na zewnątrz. "Dziekuje" ci terapeutko, ze doprowadzilas mnie do gorszego stanu niz przyszlam

 

-- 15 sie 2012, 09:51 --

 

choc wg mnie osobowosc zalezna by wchodzila w gre. ale kto tam wie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie na karcie wypisu ze szpitala napisali, że mam właśnie takie zaburzenie osobowość bierno-agresywna. Zupełnie nie wiem skąd to wzięli ani nikt mi tego przed dniem wypisu nie pokazywał ani nie tłumaczył nic (w ogóle to przeczytałem o tym w domu na karcie wypisu) Z testów jakie tam robiłem nic takiego nie wyszło a jedynie potwierdziło się to (z tego co mówiła mi psycholożka) co wyszło mi już kiedyś na pierwszych testach jakie miałem robione gdzie indziej i wyszło że mam osobowość anankastyczną - połowicznie się z tym zgadzam - oraz podwyższoną triadę neurotyczną (hipochondria, depresja, histeria) - hipochondrii nie mam ponieważ nie wymyślam sobie chorób fizycznych których nie mam. Te wszystkie punkty które trzeba spełnić aby można mówić o osobowości bierno-agresywnej też do mnie zupełnie nie pasują.

 

Także nie wiem kto mi takie rozpoznanie dał i na jakiej podstawie - kontakt z lekarzami ograniczał się do opisania tego jak się czujemy w czasie wizyt.

 

A wam na jakiej podstawie dali takie zaburzenie osobowości?

 

Na wikipedii pisało też coś żę o zaburzeniach osobowości można mówić jeśli pacjent nie ma psychozy ani nerwicy - że trzeba wykluczyć te zaburzenia psychiczne aby móc diagnozować zaburzenia osobowości. Ja np. mam nerwice także nie wiem jak to jest z tymi zaburzeniami osobowości - jak oni to ustalają :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mało popularne to zaburzenie, az się poczułem wyjątkowy :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak mam ,ale nie przejmuje się ,jestem introwertyk,wolę sama załatwiać swoje sprawy a nie jak ktoś mi mówi co mam robić wtedy się wkurzam,jestem rozdrażniona.Oczywiście np odwlekam z różnymi sprawami,nie wykonuje do końca zadań ale nieraz zdarzalo ze coś robiłam dobrze.;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Osobowość bierno-agresywna – rozpoznanie aktualnie nie należące do ICD-10, jednak zgodne z Badawczymi kryteriami diagnostycznymi ICD-10, zawartymi w aneksie 1.

 

Kryteria diagnostyczne

 

Wstępne kryteria, zaproponowane przez autorów Badawczych kryteriów diagnostycznych ICD-10 wyglądają następująco:

 

- Spełnione ogólne kryteria zaburzeń osobowości (F60.-)

- Osoba przejawia co najmniej pięć z następujących zachowań:

 

- odwleka i opóźnia wypełnianie istotnych zadań, oczekiwanych przez innych

- zarzuca, że inni stawiają wymagania pozbawione rozsądku

- złości się, jest rozdrażniona lub kłótliwa, kiedy jest proszona o zrobienie czegoś, czego robić jej się nie chce

- bezzasadnie krytykuje albo lekceważy osoby będące z jej zawodowego lub społecznego punktu widzenia autorytetami

- rozmyślnie powoli lub niedobrze wykonuje zadania, których się jej robić nie chce

- blokuje współdziałanie podjęte przez innych

- zaniedbywanie wykonania zobowiązań tłumaczy zapomnieniem

 

 

To dokładnie o mnie jest. Nie pomyślałam,że te cechy gdzieś się klasyfikują,odwlekanie,lekceważenie i zaniedbywanie obowiązków oaz całą resztę brałam po prostu za lenistwo i ogólne nieogarnięcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W pierwszym poście pkt 3 od końca konkretnie ten

rozmyślnie powoli lub niedobrze wykonuje zadania, których się jej robić nie chce
:lol:

Rozbawiło mnie to

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Annie_Wilkes, ale to chyba nie bardzo kłopotliwe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

khaleesi,

 

kłopotliwe, ponieważ stale narażam się ludziom na studiach otwarcie buntując się przeciwko każdemu wymaganiu i kłócąc z wykładowcami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Annie_Wilkes, ale to chyba nie bardzo kłopotliwe?

 

Mnie rozbawiło że uważasz to za niekłopotliwe. W szkole taka osoba nie napisze wypracownia, nie przeczyta książki, nie przyjdzie na sprawdzian, na studiach nie napisze pracy licencjackiej/magisterskiej. W pracy nie zrobi projektu, albo zrobi po terminie, wyłączy telefon, nie przyjdzie na umówione spotkanie, albo się na nie spóźni. No po prostu same banały w ogóle nie pieprzące życia takiej osoby.

 

Ja nie mam takiej diagnozy, ale mam to jako jeden z mechanizmów obronnych, właśnie od tygodnia piszę klientowi że robie mu projekt którego nawet nie zacząłem. Codziennie myślę żeby go zrobić i codziennie go nie robię. Czasami robię te projekty w środku nocy, bo wtedy jakoś jestem w stanie zacząć. Ale ostatnio po prostu mam wywalone...

 

Nie panuje już nad sobą i nie mam siły do tego. Padam na pysk i dałbym wszystko żeby nie czuć tej pieprzonej blokady w stosunku do pracy zawodowej. Mam wrażenie że każde wymaganie wobec mnie, które ktoś stawia, lub stawiam je sobie sam, budzi we mnie ogromny bunt. Nie mam już do tego siły..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lochfyne,

 

dokładnie jest tak, jak opisujesz. Ja mam tak, że na słowo praca to wpadam w taki szał, że niekiedy pogotowie przyjeżdża i dostaję zastrzyk i tak od 25 lat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Annie_Wilkes, ale to chyba nie bardzo kłopotliwe?

Padam na pysk i dałbym wszystko żeby nie czuć tej pieprzonej blokady w stosunku do pracy zawodowej. Mam wrażenie że każde wymaganie wobec mnie, które ktoś stawia, lub stawiam je sobie sam, budzi we mnie ogromny bunt. Nie mam już do tego siły..

Pod tym się podpisuję.

Kurczę, nie słyszałam jeszcze o osobowości bierno - agresywnej, a niektóre cechy do mnie pasują. Może tu jest źródło mojej patologicznej nienawiści do pracy :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja od 3 miesięcy nic nie zrobiłem. Dzięki pomocy ojca skończyłem to o którym pisałem w poprzednim poście, polegało to na tym że usiadł ze mną i poprosił żebym mu mówił co robie, siedziałem więc przed laptopem i mówiłem co robię, w między czasie oczywiście miałem ogromne skoki złości, wkurzenia i frustracji gdy mi coś nie wychodziło (ot takie narcystyczne wkurzenie na nieidealny świat, nieidealnych ludzi, nieidealnie działające komputery i wreszcie na bardzo nieidealnego siebie). Ale po tym zleceniu już totalnie nic nie robiłem. Kolejnego zlecenia nawet nie zacząłem, nie odbierałem telefonu przez 3 tygodnie od człowieka któremu obiecałem je zrobić. I od tego czasu nie wchodziłem nawet na maila spradzać czy może nie mam innych klientów. Do tego zero refleksji, zero chęci do zmiany, mam wszystko w tylnej cześci ciała i pieprze wszystko i wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam to rozpoznanie.

Obowiązki, których nie lubię wykonywać, odwlekam w czasie, zupełnie się do nich nie przykładam, wymyślam 5867789078 wymówek albo najzwyczajniej wszczynam awanturę, która ma na celu zupełne odsunięcie mojej osoby od wykonywania akurat "tych" zadań. Jeśli kłótni nie wygram, wyrzucam sobie słaby charakter i mam ogromny żal do siebie. A wbrew pozorom zupełnie nie jestem osobą kłótliwą! Mam tendencję mówienia ludziom prosto w twarz, co myślę o ich zachowaniach, czasem wręcz do przesady, bo zupełnie nie owijam w bawełnę - niejednokrotnie zarzucano mi kompletny brak empatii, podczas gdy jest zupełnie na odwrót.

Straszliwie się buntuje, kiedy ktoś prosi mnie o coś, w czym nie widzę logiki.

Nadużywam słowa "zapomniałam". Swój wolny czas cenię do przesady. Jeśli podczas wolnego ktoś do mnie dzwoni z prośbą, czy mogłabym się ewentualnie zamienić, wpadam w szał. W furię.

Działam często autodestrukcyjnie, mam wiele tików nerwowych. Majtanie nogą, "syndrom perkusisty", gryzę wargi do żywego mięsa, ostatnio zaczęłam skubać paznokcie.

Najgorsze jest jednak to, że zupełnie nie czuję się zaburzona. Ale w ogóle! Milion tysięcy ludzi ma tak samo, jak ja i nikt nie wystawia im takiej diagnozy.

Szczęśliwie, rzadko kiedy zdarza mi się, bym buntowała się w pracy, bo spełniam się zawodowo i uwielbiam to, co robię. Ale wystarczy jedna, drobna scysja z szefem, żebym instynktownie zaczęła mu robić pod górkę. Myślałam, że jestem złośliwa, a nie zaburzona. o_O

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×