Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
adhab

nie moge wyjsc na impreze, bo od razu sie upijam:(

Rekomendowane odpowiedzi

mam idiotyczny problem - nie moge wyjsc na impreze i bawic sie jak normalny czlowiek, tylko musze sie upic i dopiero wtedy potrafie sie 'bawic'

 

czy wie ktos jak zapanowac nad niepokojem, zebym mogl normalnie wyjsc, a nie wypijac 5 piw zeby sie wyluzowac;/

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piszesz o niepokoju , a więc zakladam , że cierpisz na nerwicę lękową.Czy leczysz ją?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

adhab, stres zabiera ci mnustwo energii, z tąd szybko się upijasz.

 

[Dodane po edycji:]

 

czy wie ktos jak zapanowac nad niepokojem, zebym mogl normalnie wyjsc, a nie wypijac 5 piw zeby sie wyluzowac

 

nie ma na to złotego środka, staraj się o tym nie myśleć, po jakimś czasie niepokuj zniknie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

adhab, trzeba brać leki i chodzić na terapię wtedy poziom lęku powoli opada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No może i "trzeba" brac leki, ale akurat taki "problem" z alkoholem maja wszyscy. Przecież lęk to nie tylko patologia. Lek może być zdrowym objawem.Nie wiem w jakim towarzystwie sie bawisz, ale jesli wszyscy pija to trudno jest trzezwemu czuc sie swobodnie wsród samych małpich głów. Do tego dochodzi presja itd... Nie kojaże nikogo kto by chodził na imprezy i nie pił. Oczywiście jesli musisz sobie walnąc, to może to swiadczyc o jakims problemie, ale chyba ciezko okreslić jakim. Jesli pijesz na imprezach to ciężko jest potem sie cofnąć i bawic sie podobnie bez alkoholu. Dobrze bedzie jesli nie bedzie robił zbyt drastycznych kroków do przodu. Rozmawiałem raz z kumplem o tej kwestii. Kiedyś szumiało po 3 piwach. Potem piwem to już sie upic cięzko. Potem walisz 0,5 na głowe w 2 godzinki i zalewasz 5 piwami w klubie. Jeden znajomy musi sobie walnąc w nos, bo inaczej sie nie bawi. To juz jest tragedia.

Jesli jesteś w liceum to pewnie podobny problem ma połowa, jesli nie wiekszośc twoich rówiesnikow. Nie wiem też co znaczy bawić sie jak normalny człowiek i co z toba te 5 piw robi. Jesli wymagasz od siebie bycia dusza towarzystwa+królem parkietu na trzezwo to chyba ciezko. W Polsce 90% facetów do 30 nie tanczy na trzezwo, bo sie wstydzą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja lubię sie najebać znaleźć się na wyżynie wiesz o czym mowa słowo za słowem płynie 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lekarz przepisal mi seroxat, zobaczymy czy mi to cos pomoze w zyciu;o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

juz, nie, nie wszyscy mają taki problem :roll: , ja znam wiele osób które świetnie się bawią nie pijąc.....którzy w dupie mają presje...co to w ogóle za presja? Że trzeba się najebać? Bez obrazy, ale to nie jest najlepsze towarzystwo do zabawy....

Pomijam fakt, że mówienie, ze prawie wszyscy w szkole średniej tak mają jest zupełnie nieprawdziwe.....znam kilka osób które zawsze się betonią na imprezach, większość pije, tak żeby się dobrze bawić ale nie koniecznie najebać a jeszcze inni nie piją w ogóle i też się bawią. Jak nie umiesz wyjść na imprezę i się nie zachlać w trupa to jest ewidentny problem z alkoholem.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
nie moge wyjsc na impreze, bo od razu sie upijam:(

 

też miałem taki problem, a do tego jeszcze po pijaku zamiast się bawić, wyżalałem się znajomym, a na drugi dzień było mi starsznie głupio. Sytuacja się powtarzała.

Ja przestałem imprezować, pić, upijać się. Da się żyć bez tego. Co prawda kontakty mi się trochę ograniczyły, ale nie lubię siebie "po pijaku"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Presją jest już samo picie przez innych. Nikt nie każe, nikt sie nie obraża jesli nie wypijesz. Jednak jesli towarzystwo pije, to jest jakas tam presja. Jesli nikt nie pije oprócz ciebie, to rzeczywiscie problem. Jednak na litość boską. Koles musi wypić zeby sie wyluzować, to teraz bedzie brał seroxat zeby sie wyluzowac? Nie bede już sie wypowiadał na temat samego leku, który został okreslony w pewnym artykule jako "psychologiczny kaftan bezpieczenstwa".To jest wygaszacz i niczego nie rozwiązuje. Linka. Jesli wiesz jaki jest jego problem to dobrze, bo ja nie mam pojęcia. Nie wiem jak sie to leczy, jakie to grozne, jakie to głebokie, jak bardzo problematyczne. Jestem jeszcze studentem i na studiach miałem jednego alkoholika. Takiego prawdziwego AA . Tylko jeden ... Reszta chlała tygodniami i żyje. Kumpel pił chcąc być wyluzowany przy nowo poznanej lasce(to samo podejcie). Tak sie wyluzował że nazygał pod stół na imprezie. Spią po lasach, kiblach. Piją najgorsze gówno i sie przechwalają jak małe dzieci.Tutaj jest post o 5 piwach i tremie. Normalne rzeczy.

To jest powód na branie seroxatu? Nie chodz na imprezy. No chyba że jestes spiety 24h/na dobe+jakieś inne sprawy. Jednak w poscie o tym mowy nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużo moich znajomych ma taki problem. Idą na imprezę tylko się "najebać" albo "ze zgonować". Nie rozumiem tego. Wydaje mi się, że w ten sposób wyładowuje swoje negatywne emocje, które w sobie duszą choć na 100% nie mam pewności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no wlasnie ale jak te negatywne emocje, nerwy nagromadzone wyeliminowac, zeby tak nie robic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

porostu nie pij. niektórzy piją, zeby sie "odstresować" tylko wstają rano osłabieni i na kacu, a problemy staje się 3x większy.

 

alkohol daje Ci chwilową wolność, skoro upijasz się, znaczy od czegoś uciekasz lub jestes alkoholikiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja przestałam chodzić na imprezy, ponieważ miałam ten sam problem. Potrzebowałam się napić,żeby się dobrze bawić. Teraz już wiem,że miało to związek z ukrytą nerwicą lękową i miałam niską samoocenę. Teraz się leczę i mam nadzieję,że jeszcze kiedyś będe mogła bawić się wśród ludzi bez potrzeby wypicia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A może lepiej odstawić "imprezy" i wyjść sobie np. na spacer? I problem z głowy będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze kolega podpowiada, zmień narkoty z "zabawa" na "spacer".

 

i wykreśl alkohol ze swojego menu, nie próbuj na siłe być fajny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu chodzi,że chcemy być tacy jak reszta naszych równieśników.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba nauczyć się bycia sobą, poznać siebie, a reagowanie na dane sytuacje samo przyjdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Właśnie. Już wcześniej zostało napisane, że bzdurą jest picie "bo inni tak robią", no to teraz warto pójść krok dalej - "inni chodzą na imprezy", ale jak nam się to nie podoba to mamy gdzieś "innych" i idziemy w inną stronę. I tym sposobem stajemy się szczęśliwsi, bo robimy to na co my mamy ochotę, a nie to na co "społeczeństwo" ma ochotę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja swego czasu przymuszałam się do tych imprez, chciałam być cool, akceptowana, a Ci co unikają takich rzeczy są od razu inaczej oceniani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba największym problemem jest to, że uważamy że nasze szczęscie uzaleznione jest od innych-przyjaciół, rodziny. Ja naduzwałem alko, paliłem trawe, chciałem być fajny itp. wszystko wypaliłem dzięki medytacji, nie mam nałogów, nie potrzebuje ludzi, a na pewno nie potrzebuje relacji z nimi, która jest najzwyklejszą grą, grą w która nie mam ochoty grać. Co nie oznacza, że nimi nie rozmawiam, rozmawiam ale nie potrzebuje ich aprobaty i akcpetacji, jestem wolny, nie musze oszukiwać, cos mi sie nie podoba, to nie podoba mówie wprost.

 

Od ludzi wole: nature, ćwiczenia karate na które uczęszczam, pływanie.

 

Chęc przypodobania się człowiekowi jest chorobą, w taki sposób ja na to patrze, jeżeli ktoś jest na to chory, powinień się leczyć, w jaki sposób?

 

Tutaj część odpowiedzi:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mi też bardzo podskoczyła tolerancja na alkohol ostatnimi czasy. Też kiedyś miałem dosyć po kilku piwkach. Teraz w klubie po 10 sowitych drinków potrafię wypijać - a wcześniej oprócz tego przed wyjściem np. po 3-4 piwka w domu ze znajomymi.

Niestety, ale to co się teraz ze mną dzieje na kacu (totalne odrealnienie, lęki) nie pozwalają mi przekraczać bariery, powiedzmy - 4 piwek.

 

Teraz pytanie czy to jakieś stadium alkoholizmu czy też skutek nerwicy/depresji, że takie fatalne kace się porobiły. Alkohol był "lekiem" na nerwicę, której jeszcze nie byłem świadomy, więc możliwe, że alkohol pozostawił po sobie jakąś pamiątkę. Kiedyś kac, to tylko ból głowy, zmęczenie i oczy czerwone jak sygnalizacja na skrzyżowaniu :)

 

Teraz doszły spore "utrudnienia" psychiczne, które uniemożliwiają mi picie - strach przed dniem następnym wygrywa. Właściwie przed kolejnymi trzema dniami, kiedy wracam "zza światów" (odrealnienie, lęki). Pytanie czy to wróci do normy jak dawniej?

 

Imprezy i picie odłożyłem na bok (sporadycznie, ale mimo wszystko jak za dużo wypiję, to jest klapa), wziąłem się ostro za sport. Całkiem inaczej organizm zaczął funkcjonować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wróci już tamto. Twój organizm porostu przestał tolerować tego typu zachowania, pewnie przestawiłeś sie troche do wewnątrz. Każda próba powrotu do "tatego zycia" będzie klapą, bo tatego już nie ma twój organizm sie buntuje.

 

fajnie, że uprawiasz sport, musisz jednak CAŁKOWICIE zrezygnować z alkoholu, zrezygnuj z poszukiwania "tamtego życia", ono już nie wróci, zaakcpetuj to i zyj dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Miałem na myśli sytuację powrotu "normalnej" tolerancji na alkohol a nie powrót do imprezowania, bo już nie ten wiek, poza tym najzwyczajniej w świecie mi się to znudziło.

Czy mózg nie otrzymując alkoholu jakiś czas samoistnie obniży poziom tolerancji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałem powiedzieć tak-to ciało zmniejszy pozimo tolerancji, będzie dawał sygnały ze starycz, tylko twój umysł będzie to ingorował, będzie chciał więcej i więcej, więc gówno Ci da niska tolerancja ciała, no chyba że zmieniła się twoja wola, że jak wypijesz te 3 piwa i poczujesz przypływ wolności i wewnętrznego entuzjazmu nie będziesz chciał więcej, to twój stary nawyk.

To samo jest z tytoniem, gdy organizm cały jest zatruty, nie potrafi dawać sygnałów że to mu szkodzi. Przestać palić 6 miesięcy i po tym czasie spale paczke fajek zobaczy rekacje orgaznimu, wtedy organizm bedzie sie bronił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×