Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
aletalk

Potrzebuję waszej rady!!!i bardzo Was o nią proszę!

Rekomendowane odpowiedzi

Szczerze mówiac nie wiem od czego zaczac,jestem tutaj nowa bo zaledwie wczoraj natrafilam na to forum,ja juz nie wiem gdzie mam szukac pomocy????!!!!

Mam 29 lat i samej doskwiera mi nerwica traumatyczna.Jednak jakos sobie radze,lepiej gorzej ale do przodu...chyba???

Ale ja nie o tym chcialabym rozmawiac,a mianowicie wyczytalam ,ze moj partner ktorego znam od podstawowki,ale zaledwie rok jestesmy para cierpi na Dystymie.

Opowiadal mi ,ze leczyl sie na depresje,ale nic nie pomagalo ,wiec on w ogole sie nie leczy.Wiele przeczytalam w ciagu dwoch dni na temat tej dolegliwosci,ale nie moge niczego znalezc,jak pomoc takiej osobie???Sama juz nie wiem jak z nim rozmawiac,on mnie unika,gdyz unika "konfrontacji",nic go nie cieszy...mam ostatnio wrazenie ,ze on wysysa ze mnie cala energie zyciowa,ze zaraża mnie ta wiara w bezsens bytu.

Jestem juz wdowa,nie mam rodzicow,ale nie robie z siebie sieroty po prostu potrzebuje czasem silnego ramienia i wsparcia w moim partnerze.A tego nie mam wcale???

Boje sie ze nie wytrzymam i go zostawie,ale nie chce.jak tego uniknac,co robic?

Jezeli rozmawiam z nim (jak zwykle prowadze monologii) on jest jakby nieobecny i jezeli moj ton glosu mu nie podpasuje po prostu wychodzi.Mieszkamy w nowym miejscu ,specjalnie sie dla niego rzeprowadzilam zostawiajac dobra prace i przyjaciol.Tutaj jestemy tylko we dwoje.Czuje sie totalnie samotna,bo jego nie ma ,rozplynal sie pozostawiajac swoje cialo.Ale wnetrze jest jakby umarle,mam wrazenie ze on nie potrafi w ogole czuc.

Jest w ogole szansa zeby jakos mu pomoc,samej nie ladujac w psychiatryku???

Tak po krotce chcialam opisac te sytuacje,bo wydaje mi sie ona bez wyjscia.czekam na wasze rady.

Podaje rozniez mojego maila

aletalk@o2.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

myślę, że sama znalazłaś już rozwiązanie ale boisz się podjąć decyzje, szukasz potwierdzenia, a to nie my cierpimy...

Z pewnością Twój partner potrzebuje leczenia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaciagnij go do lekarza i Ty tez się wybierz,moze nauczysz sie go zrozumiec a jak nie bedzie poprawy to lepiej zakoncz ten zwiazek.Druga polowka powinna sprawiac ze bedziemy czuc sie lepiej a nie byc naszym glownym zmartwieniem,zwlaszcza ze i tak duzo dla niego poswiecilas z tego co piszesz i jesli dobrze zroumialam to on nie stara sie by cos zmienic na lepsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I kolejny temat w ktorym nie widze zadnej proby zrozumienia,wyjasnienia,porozmawiania i ewentualnej pomocy unikajacej slowa Lekarz.Wydawalo mi sie ze jest to forum w takim temacie lecz lepszym stopniu komunikatywności z osabą majaca problem badz szukajaca porady.Moze sie myle po dopiero kilka tematow przeanalizowalem ale odnosze wrazenie zze jakbym napisal tu o swoim problemie z mysla ze inni doradza wypowiedza sie zapytaja,zainteresuja.wymiana zdan dochadzaca do szczegolow problemu to bym byl zawiedziony brakiem konfrotacji i szybkim stwierdzeniem.Jestes chory poczebujesz lekarza zgos sie do psychiatry.Nie w taki sposob!!! chyba ze to forum oplacane przez spychiatrow do ktorych wlasnie wysylacie.

sa rozni ludzie i rozne problemy inny tok myslenia kazdego z nas doprowadza do roznej interpretacji slowa w zdaniu.

Postarajmy sie dowiedziec dlaczego tak a nie inaczej on sie tak zachowuje.Chyba dlatego tu piszemy!

 

Jestem uzależniony od nikotyny szukam pomocy,osoby ktora z tego wyszla. Odp.idz na terapie ona podobno pomaga.Gdzie tu psychologia i jaka terapia Ci pomoze jak sam nie bedziesz tego chcial.

 

Przepraszam za urwanie tematu podalem pewny przyklad w jaki sposob widze tutaj pomoc.

Nikogo nie krytykuje,to tylko moja opinia

Pozdrawiam

Psychoanalityk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej ludziska:)

ja równiez jak i kolega psychoanalityk myslalam,ze dyskusje i rady wygladaja inaczej na tym forum.Jedyna osoba ktora zainteresowala sie moim problemem byl "KOri"i bardzo dziekuje mu za naprawde fantastyczne dyskusje mailowe.

Zastanawiam sie ,dlaczego nie znajac sytuacji od razu proponujecie rozstanie z moim partnerem.Nie bierzecie pod uwage,ze mi na nim bardzo zalezy ,gdyz w przeiwnym wypadku nie zadawalabym sobie trudu,aby szukac takie fora jak to.Liczylam na wasze rade jak na medycyne niekonwencjonalna,ale wy jak lekarze od razu siegacie po antybiotyki.

Sorry za krytyke,ale po prostu wieccej spodziewalam sie po tym forum.Myslalam ze jestemy tutaj po to,azeby sobie nawzajem pomoc???ale moze jest to forum prowadzone przez lekarzy,ktorzy poszukuja prywatnych pacjentow??

Pozdrawiam Was

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Jestem uzależniony od nikotyny szukam pomocy,osoby ktora z tego wyszla. Odp.idz na terapie ona podobno pomaga.Gdzie tu psychologia i jaka terapia Ci pomoze jak sam nie bedziesz tego chcial.

 

Na rzucanie palenia nie ma zlotego środka! Nie palę 1,5 roku. Dla mnie batem było podejrzenie raka. Wczesniej próbowałam nie raz, nie wychodziło. Rzuciłam, bo w obawie o swoje zdrowie, po raz pierwszy naprawdę chciałam rzucić. Trzeba chcieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jezeli zwiazek jest wystarczajaco silny i partnerom na sobie zalezy dadza rade pokonac kazda przeszkode,mimo ze moj partner ma dystymie.Nie jestesmy w prawdzie w zwiazku malzenskim ale zalozylismy juz mala rodzine.To jest takie nie fair,ze jak przychodzi jakas zla faza,to zapomina sie o dobrych chwilach,ktorych jest o wiele wiecej:) Dlaczego nasza psychika wymazuje dobre moemnty kiedy jestesmy wsciekli i czujemy sie niezrozumiani.Tak szczerze mowiac,oczekiwalam ze znajde tutaj moje odpowiedzi....nie znalazlam ich tutaj,ale znalazlam je w sobie.

Zaden zwiazek nie jest perfekcyjny,nawet kiedy ktorys z partnerow nie cierpi na dystymie.Moj partner ma swoje lepsze i gorsze fazy,ale czy nie mamy ich wszyscy?opiekuje sie nasza rodzinka,robi dla nas wszystko....Najwazniejsze jest to,ze nasza milosc prztrwa wszystko,juz tyle razem przeszlismy to i z Dystymia sobie poradzimy.

Nie wazne jak bedzie mu ciezko,ja bede przy nim,tak jak i on we wszytskich sytuacjach jest ze mna.Nie,nie jestemy perfekcyjni,ale wiemy ze nasza milosc i zaufanie do siebie a takze wiara i praca ktora wkladamy w nasz zwiazek nie zostana znszczone poprzez chorobe mojego partnera.

Najwazniejszze jest to zeby dawac sobie nawzajem sile,dobra energie i duzo milosci:):):)

Pozdrawiam was cieplutko i mam nadzieje,ze wy wszyscy macie kogos kto was wspiera w trudnych chwilach i leczy dobra energia i wielka miloscia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×