Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Shadowmere

Pomocy!

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Mój problem zaczął się odkąd odstawiłam leki i przeprowadziłam się ..Złapala mnie jakas cholera-i nie chce puścić.

Otóż:

Po kilku bezsennych nocach zaczęłąm elegancko sama zasypiac.Nastrój odrobinę się wyrównal i zaczelam powolutku wracac do siebie.Niestety dopadl mnie zupelnie nowy objaw i nie mam pojęcia jak sobie pomóc :cry: .

Zasypiam we względnie nienajgorszym humorze i choc nie śpię dlugo to za to bez przerw-spójnie i bez wybudzanek jak to bylo po lekach-na siku,na żarcie,na papierosa.

Natomiast rano-koszmar.Budzę się i pierwszym uczuciem jest paraliżujący lęk.Przepaskudny-serce łomocze,w glowie aż szczypie i jestem zdrętwiala z przerażenia.Nie mam przy tym klasycznych dla lęku panicznego myśli,że umieram,ale jest to naprawdę ohydny,zatrważający lęk.

Psychiatra twierdzi,że to minie i tak ma być,zacisnąć zęby i przeczekać.

Z psychologicznego punktu widzenia-mam trochę stresów,nic nadzwyczajnego,bardziej proza codziennego życia-nowe miejsce,nowe obowiązki,babcia w szpitalu,dziad ciągle w pobliżu (jeszcze nie do konca usunięty),święta idą..życie :smile: Nic dodac,nic ująć.

 

Czy ktos z Was mial kiedys problemy z porannymi lękami,ktore atakują Was jeszce w łóżku,wlasciwie w momencie przebudzenia?

 

Od razu chcialabym podkreslic,że nie chodzi mi o ten dosc subtelny acz upierdliwy lęk przewlekly,taką telepkę o umiarkowanym nasileniu..tylko o naprawdę bardzo konkretny i silny strach,jakby mialo się wydarzyc cos bardzo zlego..

 

To slabnie z czasem,najgorsze jest pierwsze 15 minut odkad otworzę oczy, w przeciągu godziny,dwóch względnie się wyczerpuje..

Ale boję się.I nie umiem kompletnie sobie radzic z tym-na poczatku budzilam z rykiem Adama,potem bieglam sobie rzygnąć do łazienki,teraz udaje mi się to przeczekiwac w ciszy-co nie zmienia faktu,że cierpię.

Pomocy!

Mial ktos cos takiego?:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Haniu, ja mam tak w weekendy. Wieczorami i po przebudzeniu. Nagle ogarnia mnie przerażający lęk przez niewiadomo czym, mam wrażenie że zaraz wszystkie wnętrzności wyjdą ze mnie, zaczynam się telepać, wpadam w jakiś trans i płaczę z bezsilności...

Z tym, że ja nie mam do kogo biec, więc muszę radzić sobie z tym sama... A radzę sobie w ten sposób, że tak leżę i ryczę i czekam aż przejdzie. Z tym, że ten lęk towarzyszy mi jakoś do południa i potem stopniowo ze mnie "schodzi".

Wcześniej tak nie miałam - od jakiegoś miesiąca tak to wygląda, a ostatnie 2 tygodnie to istny horror.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam 47 lat,,,3 dzieci,,,męża....

Od maja cierpię...

Cierpi też moja rodzina... nie daję już dzieciom takiego poczucia bezpieczeństwa jak wcześniej, one to czują.

Żyłam całymi latami ,,,odkąd pamiętam w lęku, mniejszym , większym ale zawsze w lęku.

Od 18 roku z przerwami nieraz kilkuletnimi jestem w poradni psychiatrycznej. W młodosci brałam psychotropy, które lęk "wyciszyły" ale nie zlikwidowały.

Teraz , już nie wytrzymuję...nie wytrzymuję natężenia lęku...

Częsty brak snu, najorsze są noce tzw. przespane po których powinnam była być super,,,ale otwieram oczy,,,jeszcze w fazie snu-wybudzania i już czuję szybkie tętno, omdlenie, poty, narastajacą panikę, czasem wzywam pogotowie, ale to nic nie daje...

Potem cały dzień mam do kitu,,,

Już wole częste budzenie i bycie niewyspaną niż to co od rana powoduje fatalne samopoczucie.

Zagladam na to forum kiedy ze mna źle i czerpię siły z pozytywnych wypowiedzi,,nie na długo to starcza ale czasem lepiej kiedy wiem iż nie jestem odosobniona w dolegliwościach.

Do lęków dochodzą problemy z oddychaniem, efekt ostatniego oddechu, czasem płytki szybki oddech, czasem jest tak jakby ktoś strzykawą wpompowywał mi powietrze do płuc, takie telepanie od srodka,,,

Panikę staram się "zapracować" robiąc cokolwiek fizycznie,,,mycie, prasowanie i tp.

Złoszczę się na samą siebie za brak nie umiejetności zapanowania nad lękiem.

NIe pomaga świadomość ,że ktoś cierpi podobnie, bo kiedy jestem w "dole" ważna jestem tylko ja moje lęki ,moje "świrkowania",,,,Pozatym świadomość iż jestem w takim wieku w jakim jestem zupełnie mnie dołuje...boję się bycia samej w domu zwłaszcza kiedy mam zostać sama z dziećmi, napawa mnie przerażeniem, Od tygodni jeżdżę z mężem rano do mojej mamy, on do pracy, dzieci do szkół a ja u mamusi, która ma mnie już dość...

Lecz stan w jakim jestem nie pozwala mi na normalne funkcjonowanie.

Boję się sytuacji kiedy pożegnam sie z rodzicami na zawsze...

Boję się ,,,tego,że się boję i że to narasta...

Czekam na terapię ,,,,może mi pomoże...

pozdrawiam czytajacych,,,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Shadowmere, też tak mam, może od miesiąca co któryś dzień budzę się nagle z jakimś nagłym silnym lękiem. To okropne, ale przynajmniej widzisz, że nie jesteś sama. :D Myślę, że to w końcu minie (ale pewnie przerodzi się w coś innego...).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tak mam prawie codziennie przed pracą. lęk, który powoduje, że czasem przez godzinę nie jestem w stanie wyjść z łóżka.

potem jest mi słabo, niedobrze, serce telepie, poty mnie oblewają.... w takich okolicznościach szykuję się do pracy....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
ja tak mam prawie codziennie przed pracą. lęk, który powoduje, że czasem przez godzinę nie jestem w stanie wyjść z łóżka.

potem jest mi słabo, niedobrze, serce telepie, poty mnie oblewają.... w takich okolicznościach szykuję się do pracy....

jakbym siebie widział... masakra to jest jakaś :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To przechodzi granice mojego pojmowania.

I wcale nie chce minąć.

 

 

Serce tak mi lomocze,że zdaje się momentami,że przebije żebra i wyskoczy mi na pościel :mrgreen:

Do tego codziennie ran rzyganie i biegunka.chuj by to wszystko strzelil.

 

Ja tak nie mialam,to nie ja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Shadowmere, Ja tak miałem bardzo długo, na początku NL, później mi się uspokoiło po lekach.

 

Jak pierwszy raz odstawiłem to wróciło i trwało trochę, może tydzień może półtora i się uspokoiło, jestem z Tobą trzymaj się.

 

Niedługo będzie lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×