Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ghost21

nerwica+depresja..juz nie daję rady

Rekomendowane odpowiedzi

witam.

jestem nowy na forum. chciałem powiedzieć ze mam zaburzenia lękowe od prawie 2 lat. Są to zaburzenia bardzo silne, nie pozwalające normalnie funkcjonować. Musiałem zrezygnować ze studiów, codzienności, przyjaciół, planów na przyszłość. Mój dzień wygląda tak że nie mam żadnego zajęcia (nie jestem w stanie praktycznie nic robić), nie mam przyjaciół do pogadania. Towarzysz mi nieustannie lęk wolno-płynący, natrętne myśli, derealizację i depersonalizację, poczucie winy, brak chęci do życia. Ostatnimi czasy doszła do tego ciężka depresja. Nie wiem już co mam robić, każdy dzień mnie przeraża i nie wiem czy dam radę tak dłużej..proszę pomóżcie mi!! :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kto cię utrzymuje, twoja sytuacja mieszaniowo-żywieniowo-materialna jest w miarę stabilna? Jak to się zaczęło i rozwijało - twoje dolegliwości? Co było przyczyną? Leczysz się u psychiatry, lub psychologa? Dużo siedzisz przy kompie, TV?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaczęło się ponad 1,5 roku temu. Studiowałem, jakoś sobie radziłem z życiem, miałem tę "codzienność". Nie mówię, że było kolorowo bo tak nigdy nie było , ale jakoś "żyłem". To był moment, atak, później szpital. Myślałem, że umieram. No i tak się wszystko posypało. Już na drugi dzień byłem wrakiem człowieka. Przeleżałem w łóżku jakieś 2 miesiące. Nie miałem sił, kręciło mi się w głowie, nie wiedziałem co mi jest. Potem zaczęły się różne badania (kardiolog, neurolog, okulista, laryngolog, na końcu psycholog). Chodzę do psychologa od roku, na początku to coś dawało, a teraz chyba już nic. Moje objawy zaburzeń lękowych to: natrętne myśli, lęk wolno-płynący, derealizacje i depersonalizację, konflikty wewnętrzne (np. trudności z podejmowaniem decyzji), różne wyobrażenia (np. że stracę zaraz nad sobą kontrolę), wmawianie sobie chorób, brak chęci do wszystkiego, nie mogę się zrelaksować ani się oderwać od tego wszystkiego. Byłem u psychiatry ale nie jestem przekonany do leków, boję się skutków ubocznych i uzależnienia. Tak jest już ponad 1,5 roku..ostatnimi czasy mam epizody depresyjne. Między innymi myślenie o przyszłości sprawia największy lęk, nic mnie nie cieszy, w ogóle nie odczuwam przyjemności. Każda rzecz jaką chce zrobić jest poprzedzona pytaniem w głowie "po co?, przecież to bez sensu". Mino wszystko próbuję coś tam zawsze zrobić lub pomóc, żeby nie być bezużytecznym darmozjadem..co mi radzicie? nie wiem już co mam robić :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ghost21,

 

Moze nie przeczytalem doklanie , ale nigdzie NIE widzialem, zebys napisal cos o leczeniu.

 

Czlowieku takie stany leczy sie farmakologicznie...sam psycholog NIC tu nie pomoze BEZ lekow.

 

Leki cie ogarna jako-tako, a moze nawet bdb przy odrobinie farta i wtedy terapia ci pomoze calkowicie rozwiazac problemy.

 

Musisz jak najszybciej isc do psychiatry, dobrego psychiatry i podjac leczenie.

 

Nie boj sie tych lekow, one naprawde nie gryza i najczesciej pomagaja, czasami nawet bardzo pomagaja.

 

Warto sprobowac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

żadnych leków jeszcze nie brałem. Wszystko przez tą nie pewność co do skutków ubocznych itp. :? w wiem, że własne nastawienie do nich jest też bardzo ważne przy leczeniu. Podejrzewam, że jakbym wziął jakieś leki to bym tylko myślał czy przypadkiem coś złego się nie dzieje i nieustannie się kontrolował :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ghost21,

 

Nie ma sie czego bac. Te uboki naprawde sa marginesem.

 

Zreszta tak czy inaczej musisz sobie zdawac sprawe, ze NIE masz innego wyjsca - albo leki i zdrowie , albo dezintegracja osobowosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej!!!

 

Nie ma sensu czekać tylko zasuwaj do psychiatry po receptę. Ja brałam rożne leki i jedyne skutki uboczne jakie odczułam to senność i trudności z koncentracją. Mogę śmiało powiedzieć że na moje wyleczenie (Tak to możliwe :) ) wpłyneło wiele czynników ale na pewno jeżeli nie sięgnęłabym po Efectin 75mg mogłoby mnie tutaj nie byc z Wami. U mnie leczenie depresji było tym trudniejsze ze dodatkowo miałam wręcz kosmiczne zaburzenia lękowe (podobnie jak Ty derealizację, lęk przed utratą zmysłów, lęk, że np wyjdę z domu i zapomnę kim jestem gdzie mieszkam, stracę nad sobą kontrolę). W Twoim przypadku podobnie jak w moim na początek najlepiej będzie brać cos co pomoze Ci wyjsć z doła a zarazem Cię wyciszy (u mnie to był Tranxene, Fluanxol). Dopóki nie zachorowałam sadziłam, że mylnie osoby zażywające antydepresanty na pewno są "dziwne" itd ale teraz juz wiem że to straszna bzdura. Nie ma sensu bać się leków - dla mnie to było światełko w tuelu, pomocna dłoń która w dużej mierze wyprowadziła mnie na prostą :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i jak teraz się czujesz Lili27? nadal bierzesz leki? ustąpiły derealizację i podobne paskudztwa?

Wiem, że nastawienie do leków ma istotne znaczenie. Moje jest jak na razie takie sobie. Głównie ze względu na sporą niewiedze i lęk przed skutkami ubocznymi, no i czy w ogóle mi pomogą :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
żadnych leków jeszcze nie brałem. Wszystko przez tą nie pewność co do skutków ubocznych itp. :? w wiem, że własne nastawienie do nich jest też bardzo ważne przy leczeniu. Podejrzewam, że jakbym wziął jakieś leki to bym tylko myślał czy przypadkiem coś złego się nie dzieje i nieustannie się kontrolował :?

 

O ile leki przeciwlękowe mogą prowadzić do uzależnienia, to leki antydepresyjne nie są uzależniające ani nie mają ciężkich skutków ubocznych. Porozmawiaj z psychiatrą o twoich wątpliwościach, dobry lekarz nie będzie zbywał cię formułkami a wyjaśni działanie leków i możliwe skutki uboczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuje się momentami jakbym nigdy nie chorowała (nie sądziłam, że to kiedyś powiem). :D

 

W zażywaniu leków najważniejsza jest dyscyplina i jak wspomniałeś nawet wbrew sobie wiara, ze pomogą. Ja na początku tego koszmaru tak się nastawiałam, ze coś wezmę i będzie ok, że szybko złapałam jeszcze większy dół bo nie było tak kolorowo. Z czasem chyba gdy odpuściłam zaczeło powolutku byc lepiej i starałam sie doceniać takie momenty. Derealizacja i depersonalizacja "lubią" gdy mamy gorszy dzień, jesteśmy sami z własnymi myślami. W ramach własnego treningu starałam się uciekać do ludzi gdy tylko się zaczeły pojawiać i z czasem takie podejście i leki dały efekty. Co ważne nie ma sensu gdy już Cię to dopadnie toczyc z sobą walk, ja im bardziej z tym walczyłam tym gorzej ze mną było i chyba jakaś zmiana nastąpiła gdy odpuściłam. A gdy miałam zły dzień przypominały mi się zawsze słowa mojego pschiatry. Według niego człowiek którego dopada lęk, derealizacja jest jak rozbitek na łodzi. Im bardziej się miota tym większa szansa, że wypadnie za burtę. I gdy coś takiego mnie dopadało kazał mi olać to i myśleć ze walka z sobą mi tylko zaszkodzi, nie mam się czego obawiać bo on (mój psychiatra) pływa obok mnie na łodzi i zawsze będe miała kogoś kto mi poda pomocna dłon :D Ot taka ładna metafora która zawsze pomagała mi w tych fatalnych chwilach. Ważne to myśleć, że nie jesteśmy z tym wszystkim sami, ja mogę śmiało powiedzieć że mój lekarz uratował mi życie i jest naprawdę fantastycznym człowiekiem :)

 

PS. A na lęk polecam Fluanxol, uspokaja i aktywizuje zarazem (naprawdę to możliwe) :D Ja nie jestem uzależniona, mam w domu opakowanie na wszelki wypadek ale nigdy po nie nie sięgam, ot tak by czuc się spokojna :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Exactly Dean,

 

Jeżeli kolega obawia sie, ze zacznie cos sobie wkrecac najlepiej w ogóle nie zaglądac do ulotki tylko poprosic by w aptece zapisali dawkowanie na opakowaniu leku. Ja dawniej wszystkiego co znalazłam w ulotce doszukiwałam sie u siebie i niepotrzebnie bo efekty uboczne miałam wyłącznie takie jak podaje Dean (sennosć, brak apetytu) tak ze nawet spoko bo uzyskałam swoją wymarzoną figurę hehe ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dean, Viridian, Lili27

 

chodzę do publicznego psychologa (nie miałbym kasy na innego :P ). On już na pierwszych wizytach mówił o możliwości brania leków. Jednak jak widać moja "blokada" przed nimi na razie jest zbyt silna. Od początku założyłem sobie, że będę walczył bez nich...jednak ta walka to jedynie piekło które codziennie mnie niszczy. Rozmawiałem z paroma osobami które maja zaburzenia lękowe i chwytały się za głowę jak można chociaż miesiąc wytrzymać z tak silnymi zaburzeniami bez jakichkolwiek leków :?

Zastanawia mnie jeszcze czy na derealizacje i depersonalizacje, natrętne myśli, lęk wolno płynący, depresję dostanę jeden lek? Czy będę musiał nosić ze sobą reklamówkę pełną leków? ;) I czy można prowadzić po nich samochód?

Nie ukrywam, że jest mi ciężko teraz sobie nawet wyobrazić poprawę zdrowia. Nie mówię już o całkowitym wyzdrowieniu.. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mogę Cie po części zrozumieć... ja też mam szczególnie ostatnio stany lękowe... :((( Chyba powiem o tym lekarzowi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że w większości przypadków wystarczają 3 rodzaje leków:

- antydepresant (u mnie efectin)

- przeciwlękowy i np hamujący takie "głebsze myslenie" (w moim przypadku fluanxol)

- nasenny (u mnie chlorprothixen)

 

Nie poleca się kierować pojazdami po tych lekach bo znaczącą osłabiają koncentracje. Ja byłam uparta i tając to przed wszystkimi zrobiłam prawko ale wiem, ze było to naprawdę niemądre ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w takim razie gratuluję zdanego prawka :smile:

 

a jak to wygląda z tymi skutkami ubocznymi które wystąpią. One mijają z czasem? po odstawieniu leków? czy jak to wygląda?

Szkoda, że nie można prowadzić samochodu. Mam pozostałości z fobii społecznej i po prostu wole się poruszać autem :? (mimo to, że i tak nie jest to łatwe z tymi wszystkimi zaburzeniami :? )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ghost21, Mijają... przeważnie jest tak że skutki uboczne najbardziej dokuczają na początku brania leku, a potem ustępują ;) Co do prowadzenia samochodu na ulotce nie pisze żeby kategorycznie nie prowadzić tylko żeby zachować ostrożność ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tydzień temu po długich przemyśleniach zdecydowałem się na branie leków. Psychiatra przypisał mi antydepresant. Bardzo się obawiałem skutków ubocznych. Po paru dniach nie widziałem nic niepokojącego. Jednak po tygodniu wróciły lęki z którymi walczyłem od ponad roku:/ nie wiem czy jest to spowodowane braniem leków czy po prostu mam życiowego pecha? Wiem że nie dam rady po raz drugi przechodzić przez to samo :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To lekarz nie uprzedził Cię, że antydepresanty w pierwszych tygodniach mogą nasilać objawy? Zwykle dobrze zaczyna być koło 3 tygodnia. Bądź cierpliwy, a zostaniesz wynagrodzony :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×