Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Creasy

Utracony sens dalszego życia...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, mam na imię Przemek, 31lat już albo aż, piszę tutaj ponieważ czuje się nikomu nie potrzebny, moje życie nie ma żadnego określonego celu, kiedy człowiek czuje się samotny i opuszczony myśli dużo o śmierci, tak jest ze mną. Piszę tutaj ponieważ chciałbym coś zrozumieć, a może szukam pomocy. Jednak prosiłbym abyście nie odsyłali mnie do poradni psychologicznej, uważam że jeśli ktoś chce coś dla kogoś zrobić powinien dokonać tego osobiście, sam wyznaję taką zasadę i jeśli to tylko możliwe to wdrażam, starając się pomóc innej osobie, (nie w problemach natury psychologicznej). Nie będę się za bardzo rozpisywał tutaj zanudzając wszystkich moją historią, w każdym razie chodzi o Kobietę która kiedyś była w moim otoczeniu, to było bardzo dawno, i obecnie już nie mogę zabiegać o jej względy, nie potrafię jednak zrozumieć dlaczego nie mogę znaleźć kogoś kto wypełni pustkę w moim życiu, pokaże jak bardzo kocha i pozwoli również kochać siebie, każdy z nas ma jakiś gust podobają mu się takie Kobiety a nie inne, jednak problem stanowi to ze uważam iż w moim przypadku żadna która mi się spodoba, będzie pociągać nie zainteresuje się takim facetem jak ja. Dlaczego wciąż myślę o tamtej która kiedyś była, każdego dnia o każdej godzinie. Boję się że ten strach doprowadzi do tego że zrobię sobie krzywdę, płacze niemal co dziennie, obwiniam się za wszystko co się stało, choć tak naprawdę to niewiele się stało, uważam że to wszystko moja wina, że nic nie zrobiłem kiedy mogłem... Uważam że lekiem w moim przypadku jest miłość drugiej osoby, ale może tylko tak mi się wydaje?

 

Przepraszam za chaos w tekście, mam jednak nadzieję że w miarę jasno opisałem problem z którym sobie sam nie potrafię poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To wygląda jak reakcja żałoby po stracie kobiety, zależy jeszcze jak długo to trwa u ciebie - kiedy się rozstaliście

i czy przed zwiazkiem bylo ok czy moze ta kobieta dala ci ulge w chorobie, czy moze rozpad zwiazku spowodowal zalamanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zaqzax, miało to miejsce 12 lat temu, przez dwa lata o niej nie myślałem, nie myślałem chyba o niczym. Potem to wróciło i przez kolejne 10 lat tylko smutek.. Przed poznaniem jej nie miałem z tym problemów.

 

@Dean, mam złe doświadczenia z psychologami, może źle trafiałem... W życiu doświadczyłem bardzo wiele, niestety wszystkiego co smutne miałem do czynienia z wieloma ludźmi poznając czym jest kłamstwo, wykorzystywanie innych, być może i to się odbiło na tym, sądzę że inna Kobieta jest w stanie to odmienić, tylko problem w tym że jak już do jakieś zagadam to traktuje mnie jakbym był nikim, co jeszcze bardziej umacnia mnie w przekonaniu że jestem skazany na samotność...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Creasy,

 

Jezeli to juz tyle trwa to najwyzszy czas na wizyte NIE u psychologa tylko u psychiatry, konieczniego dobrego.

 

On oceni stan, powie ci cos wiecej, zarodynuje droge leczenia.

 

Chodziles do psychologow czy psychoterapeutow ? Psychologa to duzo nie pomoze jak nie jest psychoterapeuta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
@zaqzax, miało to miejsce 12 lat temu, przez dwa lata o niej nie myślałem, nie myślałem chyba o niczym. Potem to wróciło i przez kolejne 10 lat tylko smutek.. Przed poznaniem jej nie miałem z tym problemów.

 

@Dean, mam złe doświadczenia z psychologami, może źle trafiałem... W życiu doświadczyłem bardzo wiele, niestety wszystkiego co smutne miałem do czynienia z wieloma ludźmi poznając czym jest kłamstwo, wykorzystywanie innych, być może i to się odbiło na tym, sądzę że inna Kobieta jest w stanie to odmienić, tylko problem w tym że jak już do jakieś zagadam to traktuje mnie jakbym był nikim, co jeszcze bardziej umacnia mnie w przekonaniu że jestem skazany na samotność...

 

Przyczyną depresji( a no to wygląda u Ciebie) czesto jest tzw ,,strata" może to być strata dziewczyny, pozycji społecznej, dóbr materialnych....ale po 12 latach....trochę długo.

Myslę że depresja a na to stawiam pojawiła się nie przez ta dziewczynę tylko ona przyszła z innych powodów.

Jak dla mnie leki antydepresyjne - ponieważ smutek przez 10 lat - to nie jest normalna sytuacja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przyczyną depresji( a no to wygląda u Ciebie) czesto jest tzw ,,strata" może to być strata dziewczyny, pozycji społecznej, dóbr materialnych....ale po 12 latach....trochę długo.

Myslę że depresja a na to stawiam pojawiła się nie przez ta dziewczynę tylko ona przyszła z innych powodów.

Jak dla mnie leki antydepresyjne - ponieważ smutek przez 10 lat - to nie jest normalna sytuacja

 

Tylko czemu myślę tylko o niej, dlaczego nie jesteśmy razem... Fakt były sytuacje które równie były dla mnie przykre, ale nie sądzę aby to miało aż taki wpływ na całą tą sytuację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przyczyną depresji( a no to wygląda u Ciebie) czesto jest tzw ,,strata" może to być strata dziewczyny, pozycji społecznej, dóbr materialnych....ale po 12 latach....trochę długo.

Myslę że depresja a na to stawiam pojawiła się nie przez ta dziewczynę tylko ona przyszła z innych powodów.

Jak dla mnie leki antydepresyjne - ponieważ smutek przez 10 lat - to nie jest normalna sytuacja

 

Tylko czemu myślę tylko o niej, dlaczego nie jesteśmy razem... Fakt były sytuacje które równie były dla mnie przykre, ale nie sądzę aby to miało aż taki wpływ na całą tą sytuację.

 

Masz 31 lat....a takzapytam ile bab miałeś od tamtej pory?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
poza nią, jedną.

 

To jesteś niezły.

Myśle że jak znajdziesz odpowiednią babę która Cię weźmie w obroty ,,z każdej strony" to zapominisz nie tylko o swojej pierwszej ale i o całym świecie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sprawa nie jest taka prosta jakby się to wydawało, ktoś w jakimś wątku w okolicy napisał że sam szuka kobiety na podobieństwo swej ukochanej którą stracił... i nigdy nie wybaczę sobie że tak niewiele mogłem zrobić, zaczął się rozwalać mój mały świat w którym żyje, a może lepiej zabrzmi stworzyłem dla próby zapomnienia, konsekwencje tego zapewne będą dramatyczne, może zdecyduje się na wizytę u psychologa czy psychiatry chciałbym chociaż zrozumieć część tego co nie daje mi spokoju zanim ... Nie pisałem wcześniej że przez cały ten czas układam sobie w głowie jak odejść, pomimo że tak bardzo mnie to przeraża, wiem że nie jest to rozsądne rozwiązanie, ale z drugiej strony wiem że potem nie będzie już smutku jaki mnie otacza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sprawa nie jest taka prosta jakby się to wydawało, ktoś w jakimś wątku w okolicy napisał że sam szuka kobiety na podobieństwo swej ukochanej którą stracił... i nigdy nie wybaczę sobie że tak niewiele mogłem zrobić, zaczął się rozwalać mój mały świat w którym żyje, a może lepiej zabrzmi stworzyłem dla próby zapomnienia, konsekwencje tego zapewne będą dramatyczne, może zdecyduje się na wizytę u psychologa czy psychiatry chciałbym chociaż zrozumieć część tego co nie daje mi spokoju zanim ... Nie pisałem wcześniej że przez cały ten czas układam sobie w głowie jak odejść, pomimo że tak bardzo mnie to przeraża, wiem że nie jest to rozsądne rozwiązanie, ale z drugiej strony wiem że potem nie będzie już smutku jaki mnie otacza...

 

Zgłoś się do psychiatry; w każdym zawodzie można spotkać idiotów, ale można też spotkać fachowców. Trzeba po prostu próbować.

 

Największym problemem w depresji jest to, że wówczas (wbrew pozorom) nie potrafimy myśleć "zdroworozsądkowo". Dlatego nie potrafimy wybaczać sobie za popełnione błędy i nie doceniamy siebie, ponieważ tak bardzo zaburzone jest postrzeganie samego siebie w tej chorobie. Ale trzeba zrozumieć, że nie ma niczyjej winy w tym, że zachorował; nikt nie wybiera depresji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 lat to mnóstwo czasu. Obawiam się jak większość z przedmówców, że to nie jest zwykły smutek. Pytanie tylko dlaczego? A może w tej relacji coś ważnego nie zostało zakończone, może zostało jekieś poważne niedopowiedzenie.

A tak z innej strony, to podobno najdłużej rozstają się Ci, którzy nigdy się nie spotkali. Mogłabym tu snuć osobiste wątki ale nie będę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×