Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Czy jesteście w stanie wskazać jakies plusy, niewątpliwie negatywnej sytuacji jaka są wszelakie problemy emocjonalne, psychiczne...? Chodzi mi raczej o własne zdanie, nie o powszechno debilny bełkot typu "dowiedziałem sie prawdy o sobie".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

juz, Z przykrością stwierdzam ,że plusów jest bardzo mało.

Dla mnie osobiście ,plusem depresji i izolacji jest ,brak kontaktów towarzyskich w realu ergo minimalizacja możliwości skrzywdzenia mnie.

Niestety na ten plus ,przypada strasznie dużo minusów ,o których nie będę pisał ,bo to nie sedno tematu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ciekawe pytanie. ostatnio psycholożka do której chodzę na terapię zaproponowała żebym spróbowała poszukiwać plusów w sytuacji, która dla mnie, takowych w ogóle zdawała się nie posiadać..

podobnie z Twoim pytaniem.. dla mnie plusem /jedynym jaki przychodzi mi teraz do głowy/ takiej sytuacji, jest to, że jest on swojego rodzaju testem dla przyjaciół - wiem kto będzie ze mną na dobre i na złe. to właśnie przyjaciele zawieźli mnie do szpitala gdy zaszła taka konieczność.. natomiast inny ważny wcześniej dla mnie człowiek, radził mi abym wzięła się w garść i pomyślała, że inni mają gorzej :shock: po prostu wiem na kogo mogę liczyć, a to jest bezcenne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

juz, Ja nie widzę żadnych plusów w sytuacji, kiedy ma się problemy emocjonalne. Dlatego jestem za terapią, która....w powszechnej opinii.............ma od nowa ukształtować naszą osobowośc tak,żeby nie mieć poczucia choroby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szukanie na sile plusow w takich sytuacjach mija sie z celem. Trzeba sie wyleczyc a nie szukac czegos dobrego w bardzo zlym stanie. Bawia mnie takie metody psychologw no ale jakos te 50-60 minut trzeba wyplenic zeby kasiore zarobic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szklanyczlowiek, na mojej terapii babeczka nie zadaj mi takich pytań. Ona wiem,ze moj stan jest dla mnie nie do przyjecia więc szukanie plusów mija sie z celem. Dla mnie to tak jakby miec raka i szukać w tym pozytywów. Sorry za drastyczne porównanie, ale jakiekolwiek zaburzenia są dla mnie udreką. Mnie interesuje to, jakie mam mechanizmy, które wywołują konflikty. A juz najbardziej zainteresowana jestem samą pracą nad sobą, która w rezultacie ma podniesc jakosć i komfort mojego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się spotkałam z takim pytaniem na terapii i powiem Wam ,że w pierwszej chwili wywołało u mnie oburzenie , podobnie jak u Moniki. Ale po głębszym zastanowieniu muszę przyznać ,że nie jest to wcale takie proste. Myślę ,że wszyscy czerpiemy jakieś profity z choroby: chociażby mamy usprawiedliwienie na to ,że nie podejmujemy różnych wyzwań, odwlekamy decyzje, mamy usprawiedliwienie na nierobienie niczego ze swoim życiem. Ile razy się tu czyta: pójdę na studia jak się wyleczę, poszukam pracy jak się lepiej poczuję itd. Oczywiście nie potępiam za to nikogo , bo sama robię dokładnie tak samo, ale zdaję sobie z tego sprawę, że często chowam się za swoją chorobą.

Monika Co do szukania pozytywów w raku , to opowiadała mi pani psycholog o pewnej kobiecie , która miała kilkoro dzieci, gospodarstwo , co za tym idzie harówkę od rana do nocy. Jak zachorowała na raka rodzina zaczęła ją wyręczać i oszczędzać i ponoć podsumowała to w ten sposób: że dzięki rakowi to wreszcie może się dowoli wyspać i odpocząć .

Tak ,że jak się dobrze przyjrzeć to we wszystkim można znaleźć jakieś plusy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Coś w tym jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
juz, Z przykrością stwierdzam ,że plusów jest bardzo mało.

Dla mnie osobiście ,plusem depresji i izolacji jest ,brak kontaktów towarzyskich w realu ergo minimalizacja możliwości skrzywdzenia mnie.

Niestety na ten plus ,przypada strasznie dużo minusów ,o których nie będę pisał ,bo to nie sedno tematu.

 

Podpisuję się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jeśli tak jest, to pisz. Chodziło mi raczej o takie urzędowe stwierdzenie. Czyli jednak nie jesteście w stanie wyłuszczyć ani jednej pozytywnej rzeczy? Nic w was nie zmienia sie na lepsze? Nie ma"stałem sie religijny" lub" stałem sie ateistą" itd...Nie ma" lepiej rozumiem ludzi" czy cokolwiek? Rozumiem że ciężko mówić o pozytywach jeśli sie wszystko zawęży do objawów. Są jednak one tylko częścia całości i może potraficie coś pozytywnego napisać? Coś co idzie jakby równolegle z objawami. Nie macie poczucia że to proces? Lub że to jakis ciężki dynamiczny stan, że to krok w tył rzeby módz zrobić 3 do przodu? Lub że coś straciliście ale dostaliście 10 razy więcej, ale czegoś innego rodzaju?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie macie poczucia że to proces? Lub że to jakis ciężki dynamiczny stan, że to krok w tył rzeby módz zrobić 3 do przodu? Lub że coś straciliście ale dostaliście 10 razy więcej, ale czegoś innego rodzaju?

nie, nie, zdecydowanie nie. tracę i trudno mówić żeby dostawała "coś" w zamian.. przynajmniej tego tak nie odbieram. może nie da się tak "równolegle" wyłapać tych plusów, może na to trzeba czasu i perspektywy.. i trzeba być zdrowym. tak myślę, że jeżeli dotrwam do stanu, kiedy będzie dobrze, będę potrafiła spojrzeć na to, co teraz przechodzę i stwierdzić, że miało to jakieś plusy.. teraz jestem zbyt pochłonięta minusami, żeby takowe dostrzec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

juz, Może to,że zaczęłam brać odpowiedzialność za własne życie. Wcześniej byłam wyręczana. Nie musiałam się o nic martwić. Wszystko pod przysłowiowy pysk, na talerzyku miałam podane. Może przesadzam bo do niektórych rzeczy i sytuacaji doszlam sama np. studia, praca. Chociaż......gdyby nie naciski matki,że muszę się kształcić.....

Skomplikowane jest dla mnie wyciąganie pozytywów w sytuacji, kiedy mam w sobie mnóstwo konfliktów natury emocjonalnej.

Plusem mogłoby byc dla mnie też to, gdybym potrafiła określać swoje potrzeby. Na dzień dzisiajszy ja nawet nie wiem co rozumieć poprzez pojęcie poczucia bezpiczeństwa. Czym ono dla mnie jest?

Albo poczucie szczęścia.....

Za to wiem co to jest poczucie winy. Mogę je źle interpretować, ale właśnie poprzez poczucie winy zaczęłam popadać w chorobę.To moje zdanie. Może ono się zmieni, jeśli w koncu siebie zrozumiem. Narazie jestem rozdrobniona na kawałki i nie umiem się sama poskładać. Ale wierzę,że w koncu to się stanie.

Chciałabym też napisać o tym,że choroba uczyniła ze mnie świadoma osobę.Narazie z tej samoświadomości mam mętlik, który napawa mnie strachem bo nic dla mnie nie jest jasne. Gdy dla mnie coś jest szare, nie jest bielą , albo czernią..........wprowadza mnie to w stan irytacji i lęku.To niepewność. Nie lubię jej.

Jestem tak poćwiartowana,że z każdą emocją, ktora się we mnie pojawia mam niemały problem.

Ale w tym co napisałeś napewno coś jest.

Na siłę nie chcę szukać pozytywów, może jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie pozytywnych aspektów choroby. Ja jej nienawidzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×