Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
shadow_no

Brak motywacji

Rekomendowane odpowiedzi

Hej,

powoli odpadam... Niby ostatnio się trochę lepiej czuje, ogólnie z wyjściami jest lepiej, nie łapie mnie tak jak z dwa miesiące temu, ale... co z tego jak mi się po prostu nie chce za nic zabrać. Robię jakieś głupoty, nawet książki mi się poczytać nie chce. Już rok siedzę w domu i to taka trochę wegetacja jest... Ani wyjechać gdzieś dalej, ani się z kimś spotkać na dłużej (chyba że jestem na bombie), no i z pracą też lipa. Przykładowo mam zlecenie to zamiast się cieszyć, staram się wykręcić i olewam sprawę. Byle tylko było na przeżycie nic ponad to.

 

Dajcie mi jakieś złote rady na to, żeby w końcu zacząć coś robić normalnego. Zapomniałem już jak powinien wyglądać normalny dzień, normalnego człowieka. Co robicie na co dzień oprócz siedzenia przed kompem i oglądania meczów? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomku,ehh nie dam Ci złotej rady niestety,bo sam żyje dosyć marnie...

Moje dni;rano do pracy,w której jak się okazuje znowu nie mam nic do roboty i się nudzę,potem przychodzę z pracy...o 16 albo idę spać albo gapie się w tv...potem komputer i tak do wieczora(no chyba,że są mistrzostwa to wtedy gapie się na mecz także wieczorem).

Nie mam ochoty na naukę,mam w sobotę egzamin,zajebiscie dużo materiału..a ja nic do tej pory nie przeczytałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tomek ja Ci dam najlepszą złotą radę na świecie i myślę że scrat mnie poprze :smile: JAZDA DO WARSZAWY DO NAS!!! :) możemy razem skręcać długopisy bo to niedługo będzie moja praca ze względu na to że z wyjściami z domu jest kiepsko :D Utworzona tu jest mała grupa wsparcia :twisted: myślę że czasami w życiu przyda się taka drastyczna zmiana jak przeprowadzka, wyrwanie się .. gdyby nie to że mam tutaj Piotrka wyjechałabym z Warszawy żeby oderwać się od przeszłości.

mój dzień także nie jest wystrzałowy. głównie śpię i się zamartwiam do bardzo wielu rzeczy muszę się zmuszać. ale że czekają mnie właśnie zmiany w życiu to chce mi się wyczekiwać na następne dni. a że wiem że myślałeś o tym to ja Cię będę namawiać , już my tu ze scratem.. :twisted::pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dominiko, wiesz że przyjadę niedługo :) Ale to będzie max kilka dni, żeby spotkać się z Wami i paroma innymi osobami. Później wrócę najprawdopodobniej znów do Częstochowy. Chyba, że nagle uda mi się zrobić transakcje życia (co jest w sumie możliwe) i zostanę w Wawce na dłużej. Bardzo bym tego chciał. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomasz, to sobie możemy łapke podać.

Wróciła, i wydaje mi sie że ze zdwojoną siła wróciła. Wszytko wali mi sie na głowe, cała psychika mi się sypie. Nie wyrabiam kur.wa . Papier toaletowy ma więcej chęci do życia.

Wracam na leczenie, nie pozwole żeby zniszczyła mi ostatnie szczescie (M.)

Może Ty tez powinieneś pojśc do lekarza ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomaszku, przede wszytskim musisz ogarnąć swój dzień....nie wstawać w południe, snuć się do popołudnia, zjeść coś, mecz, i praca całą noc :nono:

Ja wiem, ze troszkę mendzę....ale zrób sobie listę rzeczy które masz zamiar robić, plan dnia albo coś. Zajmij się czymś co np. kiedyś dawało ci jakiekolwiek pozytywne odczucia. Może mas jakieś zaniedbane hobby.

 

Kup sobie w końcu tego ukochanego Rottweilera i zajmij się nim, tresura itd - zaufaj mi nie będziesz się nudził, a szczeniak cię zmusi do opieki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tez szczerze nie wyrabiam,dodam do ostatniego posta,że od kilku tygodni funkcjonuje od 7-15 w robocie,i tak mi się dni jakoś układają...mija 15....potem szybko następny dzień i znowu 7...potem 15,szybko czas mija i znowu 7....

Gubię się w tym wszystkim bardzo i czuję się okropnie...wiem wiem marudzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

shadow_no, myślę, że choćby chwilowa zmiana środowiska i oderwanie się od Twojego miejsca zamieszkania będzie dobrym poczatkiem do zmiany tej stagnacji. Mam tutaj na myśli Twój wyjazd do Wawy ;) Rozumiem, że brak Ci motywacji, ale pomyśl, czy miales kiedyś bądź nadal masz jakąś niezrealizowaną pasję w życiu, niespełnione marzenie :?: Może warto byłoby wytyczyć sobie konkretny cel i stopniowo do niego dążyć :?: Bo jak nie teraz, to kiedy :?: Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

e noo skąd ja to znam :roll: mija rok odkąd zawisłam w czasoprzestrzeni i nie mogę się zmusić żeby ruszyć w którąkolwiek ze stron. macie rację - hobby, rozwijanie zainteresowań, wszystko fajnie.. ale to za mało. ten kop musi być mocniejszy. chciałabym się obudzić z nowym, świeżym spojrzeniem na siebie i to co mnie otacza. może totalna zmiana, skok w nieznane - spakować walizy i wio? kogo na to stać? mnie chyba jeszcze nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomaszku, przede wszytskim musisz ogarnąć swój dzień....nie wstawać w południe, snuć się do popołudnia

To działa. Wstałem pare razy po 12 i czuje się wtedy lepiej, niż jak wstaję po 14-15. Dłuższy dzień jednak jest lepszy. To staram się poprawić.

shadow_no, myślę, że choćby chwilowa zmiana środowiska i oderwanie się od Twojego miejsca zamieszkania będzie dobrym poczatkiem do zmiany tej stagnacji. Mam tutaj na myśli Twój wyjazd do Wawy

Mam nadzieję, że niedługo będę w stanie to zrobić. Chcę zmienić leki i może akurat się trochę wstrzelę w nie. A jeżeli to nie pomoże to odbierzecie mnie podchmielonego, ale chcącego żyć shada z dworca. :D Coraz częściej myślę nad stałym wyjazdem do Warszawy. W sumie teraz blokuje mnie 'tylko' kasa i nerwica. Z czego powoli zostaje 'tylko' nerwica.

ten kop musi być mocniejszy

Tylko co to by musiało być?? Dawniej myślałem, że związek z kobietą życia mnie uratuje. Po kilku latach się rozpadł i jest bagno gorsze/takie samo jak było. Zupełnie nie wiem co by mogło wyzwolić we mnie takiego kopa. Czasem myślę nad tym aż za długo i na prawdę przychodzą mi do głowy mało odpowiedzialne kroki jakie mógłbym podjąć. Chyba wolę sam się jednak męczyć niż zrobić coś głupiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Darek, do dupy :(:(:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

właśnie wszyscy do wawy a nie się dusicie na śląsku :))'

 

PM chyba do grobu wciągniesz prędzej hehe :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika92, kaj sie dusimy ? My tu na ślunsku to już genetycznie przystosowani do trudnych warunków xD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

motywacja..... można to gdzieś kupić.....??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korba, jak znajdziesz motywację do kupna to weź mi ze dwa wiadra. :mrgreen:

 

no i jak tam tomku z brakiem motywacji i wstawaniem i ogolnie z samopoczuciem

Dzięki, lepiej niż jak pisałem temat. Potwierdziło się, ze muszę być ciągle przyparty do muru, żebym zaczął działać. Inaczej się lenię. Pod presją pracuje mi się lepiej i mimo wszystko wydajniej. Z samopoczuciem jest różnie, ale mimo wszystko na plus w porównaniu z tym co pisałem.

 

właśnie wszyscy do wawy a nie się dusicie na śląsku :))'

Akurat tak się składa Domi, że znów mi się kontakt z M odnowił i całkiem możliwe, że zawitam niedługo do Wawki. Wtedy koniecznie na piwko i spaghetti idziemy. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

shadow_no, obiecujesz i obiecujesz... :P:D może się doczekam :D

 

ALEKS*OLO, ta przyzwyczajeni a potem Ci odpierdziela jak wczoraj xDD :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

jak się z tego wyrwać ;( tak bardzo chcę coś porobić a mimo to nie umiem się zabrać.. pomóżcie..nie mam już pomysłu jak z tego wyjść ;( stan wegetacji..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

shadow_no, przykro mi. wszędzie pytałam, nigdzie nie sprzedają motywacji na wiadra, tylko na krople i to strasznie drogo :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może jakaś wirtualna grupa wsparcia? Wpieram Cię i każdego kto z tym "problemem" się zmaga. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

w sumie też to mam ostatnio,wszystko odkładam na Nowy Rok;/ nie chce mi sie ...nie chce mi się...nie chce mi się nic :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U mnie z motywacja ostatnio tez ciezko. Nie mam zadnego, malego nawet celu na najblizsza przyszlosc- na miesiac czy dwa. Bo albo je juz osiagnolem albo pomysl upadl na ryj... z przewaga tego drugiego niestety. :/ Spadlo mi samopoczucie przez ostatnie 2 tygodnie strasznie... Wczoraj z Darkiem i teta troche pojeczelismy na kanale przy czym odkorkowalem nalewke i sie troche znieczulilem. Ogolnie podejzewam ze ten zjazd to kwestia zbyt dużej ilości wolnego czasu ostatnio, braku czegos co stymulowaloby mnie w jakikolwiek sposob. Nie mam ochoty na film, ksiazke, nawet do ćwiczeń nie moge sie ostatnio przymusic a na jakakolwiek pasje albo nie ma ochoty albo warunkow. W grafiku na styczeń wrzucilem sobie jakieś 240h pracy... Pewnie bede narzekal ale moze skupie sie na czyms. Tak jak Ty shad potrzebuje bata nad glowa bo inaczej zaczyna sie zle dziac... dlatego miedzy innymi chce wrócić do armii.

Mam nadzieje ze to nie nawrot depresji tylko maly, chwilowy dolek.... :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×