Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
koszatniczka

Lęk przed lękiem

Rekomendowane odpowiedzi

Mam wrazenie, ze mój lek przed lękiem jest większy niż sama sytuacja lekowa, której się obawiam. CZy macie podobne odczucia?? Ja obserwuje to u siebie w taki sposób, że boję się daleko wyjeżdżać, podjęcie decyzji o wyjeździe jest najtrudniejszym elementem podróży ;/ Często przed wyjazdem nie mogę spać, trzęsę się w nocy ze strachu itp. a sam wyjazd nie jest aż taki straszny... obserwujecie coś takiego u siebie?? jak sobie z tym radzicie??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg moich doświadczeń, lęk przed lękiem to właśnie sama istota sprawy i jedna z najczęstszych sytuacji w nerwicy lękowej. Obawa np. przed wyjściem z domu, bo coś się stanie, bo lęk (lub atak paniki) nas sparaliżuje w szkole/w pracy, obawa o reakcje innych, itp. Gdy nad tym się logicznie zastanowić w spokoju, nie ma większego sensu strach przed czymś, co najprawdopodobniej się nie zdarzy, a co - przede wszystkim - karmimy i nakręcamy sami. Mi to przypomina zaplątywanie się we własną sieć myśli, "więzienie umysłu" - bo z zewnątrz faktycznie nic nam nie zagraża.

U mnie jest... a w zasadzie było podobnie z wyjazdami, choć teraz już zdecydowanie na mniejszą skale, bo staram się nie poddawać się, nie być więźniem własnego umysłu i poszerzać moje "granice". Tak się składa, że mieszkam za granicą i chcąc nie chcąc muszę latać samolotem - chociażby do rodziny w Polsce. Za każdym razem jest to pewna próba, bo już na kilka dni przed wylotem jestem dość niespokojna (choć przyznaję, że z upływem czasu i ćwiczeń nad sobą ten niepokój/nerwowość/napięcie słabnie). Ale nie poddaję się, staram się być silna i odsuwać od siebie strach - nie boję się samego latania, czy katastrofy lotniczej, obawiam się (coraz mniej już) lęku, czy ataku paniki na pokładzie. Jak sobie z tym radzę? Na kilka dni przed staram się zawsze mieć pełne ręce roboty, zajmować umysł różnymi zadaniami, nie myśleć o wyjeździe. To samo w samolocie - znaleźć coś do czytania, słuchania, pisania - cokolwiek, by zębatki w mózgu obracały się produktywnie, a nie wkręcały żadnych faz. No i nie zapominam o ziołowych tabletkach uspokajających (podczas podróży mam je z sobą i coś mocniejszego też - ta wiedza, że zawsze ma się "magiczną pigułkę" pod ręką i gotową do użycia, zawsze mnie uspokaja), czasem też wezmę jakiegoś procha, ale tylko doraźnie, gdy czuję, że naprawdę muszę. Nie chcę się uzależniać.

W momentach podwyższonego stresu i oczekiwania na podróż (kilka dni przed) staram się też dużo ruszać, jeździć na rowerze czy biegać/ćwiczyć - więcej niż zwykle, to też mi naprawdę pomaga. I efekty sama widzę - dawniej na myśl o wsiadaniu do samochodu (lub autobusu czy pociągu) i przejechaniu 100km ogarniała mnie panika. Dzisiaj lubię jazdę samochodem, autobusami swobodnie poruszam się po mieście lub nieco dalej, a co do pociągu - niedawno miałam 7-godzinną podróż i się udało :) Nie przeczę, że było łatwiutko i wesoło - ale BYŁO, UDAŁO SIĘ. Każda taka "próba" czyni mnie w pewien sposób silniejszą, wiem że mogę to zrobić. Najważniejsze, to zaakceptować, że lęk pochodzi od wewnątrz, że świat zewnętrzny nie stanowi zagrożenia - wszystko tkwi w naszym mózgu i nastawieniu do sytuacji. Jak to ktoś tu mądrze już na forum napisał - trzeba zaakceptować lęk i starać się funkcjonować mimo to, bo w gruncie rzeczy można dojść do wniosku, że boimy się samych siebie. A siebie da się zaakceptować i "oswoić". Jeśli wiemy, gdzie tkwi problem, to już dobry krok na drodze do uwolnienia się od lęku. Nie jest to proste - przede mną wciąż jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, ale codziennie uczę się o sobie czegoś nowego i staram się iść naprzód. Czasem są to dwa kroki w przód, a jeden w tył - ale nie poddaję się, bo życie nie jest warte tego, by przepłynęło obok nas, gdy siedzimy zamknięci w czterech ścianach.

Najbardziej mnie motywuje myśl, że jestem warta szczęścia i dobrego życia - i o to właśnie walczę każdego dnia.

 

Mam nadzieję, że to co napisałam, choć troszkę Ci pomoże :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jak z wystapieniem publicznym - przed jestes caly w nerwach, a w trakcie widzisz ze jest calkiem ok i sie uspokajasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eldruto: masz zupelną rację, początek jest najważniejszy , potem już jakos leci, najgorzej zacząć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to chyba może być błędne koło? lęk powoduje lęk a ten lęk powoduje większy itd?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak to jest błędne koło i świadczy to o tym, że dalej istnieje nasza oporna część(czyt.nerwica)

Bo to nie jest nic innego jak my !

I sami też tego nie pokonamy, to się dzieje na terapii.

Spróbujcie tego nie wypierać, jak to większość lubi robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale czy to o czym piszecie to jest fobofobia? Przecież fobia nie jest równoważna lękowi. Fobia to bardzo specyficzny neurotyczny lęk. Jeśli w jakiejś sytuacji spotyka nas coś przykrego, coś czego sie boimy, to automatycznie będziemy sie bać tej sytuacji i reakcji jaka może wywołać...ale czy to jest lęk fobiczny? Moim skromnym zdaniem nie jest to żadna fobofobia. Lęk przed lękiem, lęk antycypacyjny...ale fobofobia? Fobia z natury jest lekiem nieracjonalnym, wyolbrzymionym...ale już sam lek przed taka reakcją jest w zasadzie logiczny i normalny... No jeśli bede szedł przez ulice A i dostane w ryj i to sie powtórzy 10 razy...i kiedys znowu będę musiał tamtedy przejśc to oznacza że mam wryjofobie? albo ulicoAfobie? Czuje lęk, ale nie fobiczny. Jeśli ktoś sie fobicznie boi myszy i musi iśc do piwnicy, gdzie wie że sa myszy to to jest fobofobia? To jest lek przed lekiem fobicznym, ale lęk fobiczny nie równa sie lęk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem fobofobia ma miejsce wtedy, gdy jakaś osoba odczuwa lęk na myśl o tym, że może mieć jakąś fobie, podczas gdy tej fobii ta osoba nie ma.

A lęk przed lękiem jest moim zdaniem trochę bardziej skomplikowany niż fobofobia i ma miejsce wtedy, gdy jakaś osoba odczuwa lęk na myśl o tym, że może zacząć odczuwać lęk przed jakąś rzeczą/sytuacją, ale przy rzeczywistym spotkaniu z tą rzeczą/sytuacją lęku nie odczuwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moim zdaniem fobofobia ma miejsce wtedy, gdy jakaś osoba odczuwa lęk na myśl o tym, że może mieć jakąś fobie, podczas gdy tej fobii ta osoba nie ma.

A lęk przed lękiem jest moim zdaniem trochę bardziej skomplikowany niż fobofobia i ma miejsce wtedy, gdy jakaś osoba odczuwa lęk na myśl o tym, że może zacząć odczuwać lęk przed jakąś rzeczą/sytuacją, ale przy rzeczywistym spotkaniu z tą rzeczą/sytuacją lęku nie odczuwa.

 

Dokładnie o to mi chodzi. Fobofobia jeśli już to jest czymś rzadkim i skonkretyzowanym...a nie lękiem przed lekiem w ogólnym znaczeniu... Z resztą. Sam zmagam sie z lekiem przed lękiem o charakterze fobicznym i okreslenie fobofobia uznaje za wręcz zabawne. Nie mam żadnej fobofobii:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie mam żadnej fobofobii:)
Przyznaj się, masz fobofobofobię. Lęk przed tym, że doświadcza się lęku przed lękiem. ;p Jesteś po prostu krypto fofofobikiem.

 

Btw. Myślenie o lęku i jego analizowanie to niezbyt dobry pomysł, lęk trzeba przeżywać (wtedy kiedy się ujawnia), wtedy ma szanse się wypalić, myślenie o swojej fobii to dodawanie oliwy do ognia. Trust me ;)

 

@VasqueS

[*]

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To lęk sie wypala? U mnie raczej sie rozpalał. Jak kula sniegowa. coraz więcej, częściej i silniej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Odpisałem na Twój komentarz, ale net mi nie działa i nie wysłało. Nie mam teraz siły żeby to jeszcze raz napisać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla tego zawsze najpierw przed wysłaniem trzeba zaznaczyć z skopiować:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No przecież wiem... Skopiowałem do schowka, ale potem wydawało mi się, że wysłało i w schowku znalazło się coś innego (kiedyś w Windowsie było coś takiego jak multischowek, teraz tego nie widzę, Linux wygrywa 1:0)

 

Żałuj, bo to był bardzo dobry komentarz, starałem się, drugi raz już mi się nie uda ;)

 

Myślę, że po jego przeczytaniu nastąpiłoby coś w rodzaju "life changing experience" i Twoje życie zmieniłoby się już na zawsze!. Hmmm... cóż, trudno. :P

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Żałuj, bo to był bardzo dobry komentarz, starałem się, drugi raz już mi się nie uda ;)

 

O kurcze. To w takim razie sry, ale nie masz wyjścia. Będziesz musiał sie jeszcze raz spiać...sam rozumiesz, że ważą sie losy czowieka...a kto wie czy ten właśnie komentarz nie przechyli szali :smile: zachęcam do drugiego podejścia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Może wieczorem coś napiszę, albo jutro, teraz opuściło mnie całe natchnienie :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×