Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wkurza mnie:


linka

Rekomendowane odpowiedzi

5 godzin temu, Purpurowy napisał(a):

Moja pier***nięta była się odezwała. Aż mnie nosi.

Nie możesz jej po prostu zignorować?

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Purpurowy napisał(a):

Niby mogę, 

To nad czym sie zastanawiasz jak masz do niej taki negatywny stosunek. W życiu jeśli możemy to raczej unikamy osoby które na nas negatywnie wpływają. 

W życiu jest naprawde wystarczająco dużo problemów, żeby dodatkowo pchać sie w te ktorych można uniknąć.

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, bei napisał(a):

To nad czym sie zastanawiasz jak masz do niej taki negatywny stosunek. W życiu jeśli możemy to raczej unikamy osoby które na nas negatywnie wpływają. 

W życiu jest naprawde wystarczająco dużo problemów, żeby dodatkowo pchać sie w te ktorych można uniknąć.

Samo to że się do mnie odezwała to już dla mnie wystarczający problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Purpurowy napisał(a):

Samo to że się do mnie odezwała to już dla mnie wystarczający problem.

Ok, ale ty nie musisz się odzywac do niej. Mamy wplyw na to come robimy, a na to co robią inni niekoniecznie.

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, morskikamień napisał(a):

Co jest w niej okropnego?

To była katastrofa nie związek. Wszystko musiało być tak jak ona chciała. Ja miałem do niej przyjeżdżać, ona do mnie wcale. Robiliśmy tylko to co ona lubiła, reszta się nie liczyła. I przez osiem lat, żadnego "zbliżenia". A rzuciła mnie, bo sprzedałem BMW. Dlaczego w tym tyle tkwiłem? Bo ta namiastka związku to więcej niż kiedykolwiek mogłem liczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapomnialam wczoraj napisać, a byłam nieźle wkurzona. Kupilam w lidlu zgrzewke wody mineralnej .12×0,5l, żeby mi bylo wygodnie nieść. Juz przy skanowaniu na kasie samooobslugowej wypadła mi z niej jedna butelka, potem zanim wyszlam ze sklepu druga. Jak wyciągałam wodę z samochodu urwał sie pasek do niesienia. Nie ogarniam jak zrobili taki szajs. 

Nie wiem czy nie zbojkotuje tej wody przez to i w przyszłości będę kupować inną.

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tyle jedzenia się marnuje 😑 Wróciłem z biedry 🐞, zajrzałem do śmietnika 😁 w kontenerze pełno skrzynek z pomidorami, papryką. Jeden owoc lekko zepsuty i wyrzucają całą skrzynkę 5 kg. Wziąłem karton z pomidorami, też nie mam co z tym robić, wszystkiego nie zjemy, a kury średnio lubią pomidory.

Kiedyś było tak, że małych sklepach osiedlowych wystawiano takie rzeczy jako przecenione i szło tańsze zakupy zrobić, teraz nastały markety i się wyrzuca, mimo, że 95% z tych owoców i warzyw nadaje się do jedzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 25.08.2025 o 13:04, Liber8 napisał(a):

Tyle jedzenia się marnuje 😑 Wróciłem z biedry 🐞, zajrzałem do śmietnika 😁 w kontenerze pełno skrzynek z pomidorami, papryką. Jeden owoc lekko zepsuty i wyrzucają całą skrzynkę 5 kg. Wziąłem karton z pomidorami, też nie mam co z tym robić, wszystkiego nie zjemy, a kury średnio lubią pomidory.

Ja można powiedzieć wychowałam na jedzeniu z biedronkowego kontenera. Wujek nam przywoził różne owoce i warzywa. Tak mogłam spróbować niektóre rzeczy, ktorych nigdy nie kupowalismy.

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wkurza mnie niestabilność, nieprzewidywalność oraz niesprawiedliwość otaczającego mnie świata. Ten system jest demotywatorem sam w sobie.

"Być człowiekiem to być nieustannie poza sobą, poza światem, w wiecznym rozdarciu między tym, co jest, a tym, co mózg podpowiada, że mogłoby być." - E.Cioran

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też chciałabym skorzystać z tego programu "moje zdrowie". Tylkomnie wiem, czy to jest dobry moment, bo za niedługo będę miała okres próbny w nowej pracy i raczej nie chce wtedy się zwalniać do żadnych lekarzy (chce nawet psychiatrze powiedzieć, jak do niego pójdę, że kolejną wizytę chciałaby mieć w nowym roku). Nie wiem, czy da się to wszystko ogarnąć, nie zwalniając się z pracy. Laboratorium jest otwarte też w soboty, to badania tego typu mogłabym zrobić, lekarz rodzinny przyjmuje też chyba popołudniami. Ile ma się czasu na zrobienie tych zleconych badań? Rozumiem, że jak się otrzyma propozycję jakiegoś szczepienia to można z niej nie skorzystać, tak?

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, Catriona napisał(a):


@bei 30 dni na zrobienie badań krwi od dnia wystawienia skierowania przez lekarza. A jeśli mówisz o programie Moje Zdrowie to szczepień on nie dotyczy. To jest program profilaktyczny, możesz w ogóle z niego nie korzystać jak nie chcesz, ale jak zaczniesz to przychodnia będzie Cię ścigać żebyś zrealizowała chociaż wizytę po badaniach krwi bo jeśli tego nie zrobisz to przychodnia zapłaci za Twoje badania, bo NFZ za zrealizowany w połowie program (np. same badania krwi bez wizyty) nie zapłaci.

Chce skorzystać. Tylko tak jak pisałam w tym roku nie będę się chciała raczej umawiać na wizytę w godzinach pracy, jeśli wizytę mogłabym mieć po pracy, a badania zrobić w sobotę to ok, ale jeśli tak sie nie uda to raczej przeniosę to na przyszły rok. Może spróbuję w przychodni popytać jak to u nich wygląda, kiedy umawiają te wizyty i ile się czeka na realizację od wypełnienia ankiety. Wiadomo do kiedy ten program bedzie realizowany?

O tych szczepieniach wspomniałam bo na stronie przeczytalam "w ramach programu pacient otrzyma propozycje rekomendowanych szczepień, w zależności od jego histori szczepień....".

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie lubię sie na sobą uzalac, ale czuje, ze muszę się wygadać..

 

Wkurza mnie to, że coraz częściej łapię się na tym, iż nie potrafię powiedzieć "nie", nawet gdy robię coś wbrew sobie.

 

Na przykład dziś miałam pracować standardowo 8 godzin. Czułam się fatalnie (ścisk szczęki, silne zawroty głowy przy każdym ruchu, bardzo szybkie bicie serca, bol glowy, duszności, ciężkość i drętwienie ciała jakies ataki, no cyrk na kolkach). Dodatkowo jeden z ataków sprawił, że myślami byłam już "po drugiej stronie" typowo, ze to nie nerwica jestem chora mam xyz i umieram. Miałam naprawde ogromną ochotę zwolnić się do domu, ale gdy wyszło na to, że ktoś musi zostać po godzinach, bo pojawił się nieplanowany zabieg, to oczywiście… kto się zgodził? Ja, spiewajaco, bez problemow, noi zostalam na 13 godzin choc naprawdę mialam ochote wrocic po 4 ( zreszta nie 1 nie ostatni raz)

Myślałam, ze zwariuje, ale nie moglam wypowiedzieć tego magicznego "nie, nie dam rady być dłużej ".

Czuję się wszystkim psychicznie wykończona, naprawdę kompletnie zdechła, a zamiast tego lata., jak ktos chce bo za bardzo mi zależy, żeby wszystko było dobrze dla innych, a nie dla mnie samej..(zeby nie bylo, nie nawiązuje tu juz do pracy, a całego mojego zycia)

Boże, naprawdę marzę o tym, by w końcu ktoś choć przez chwilę pomyślał o mnie, dał wsparcie albo chociaż miłe słowo

Naprawfe wkurza mnie, że zawsze zaniedbuję swój komfort i zdrowie, a interesuję się tylko innymi. Dosłownie czuję, jakby moim życiowym celem było zadowalanie wszystkich dookoła, a gdy widzi że się to nie udaje, to czuję sie sobą lekko zawiedziona.

Irytuje mnie, że to właśnie jedna z przyczyn, dla których trudno byłoby mi stworzyć bliską przyjaźń czy relację.. Bo za bardzo się staram, jestem zbyt opiekuńcza, za dużo pytam, za duzo sie interesuje drugim człowiekiem ( i tak nikt tego nie docenia) a siebie mam na ostatnim miejscu. I w efekcie końcowym zawsze jest tak samo - ktoś zapomina o tym, co zrobiłam, jak sie staralam, potknę się raz, a ta jedna rzecz sprawi ze cala reszta idzie na marne i dana osoba ma mnie gdzies. No bo co z tego ze zawsze dla kogos bylam skoro raz cos wypadlo/nie dalam rady ? 

Najgorsze jest to, że po chwilowym smutku i użalaniu się nad sobą i tak nie mam pretensji do danej osoby, życzę jej dobrze

Naprawdę trudno mi zle oceniac ludzi, zwykle w ciezkiej sytuacji chwile sie wkurzam, czasem w myslach kogos zwyzywam, poplacze, a potem jestem w stanie doslownie pomodlic sie za to aby im sie ulozylo choc czuje sie zraniona.

Dobija mnie, że NIGDY nie stawiam siebie na pierwszym miejscu.

Może zabrzmi to źle, ale naprawdę chciałabym czasem być choć trochę egoistyczna. Nie myślami przy innych, tylko przy sobie.. i wreszcie przestać niszczyć własne zdrowie dla cudzych spraw

Ale ja naprawde nie umiem w ludzi, czasem sie wrecz boje nawiązywać jakichkolwiek znajomości, aby siebie bardziej nie ranic ( no i w ogole z lekka boje sie ludzi XD)

Widcznie samotność jest mi pisana no i oczywiście robienie za darmowe "wsparcie" bo do niczego innego innym jak widze nie jestem potrzebna..

a moze i do tego sie nie nadaje i tylko sobie wmawiam, ze moge zrobic cokolwiek dobrego.. 

Chciałabym po prostu zacząć dbać o swoje zdrowie i mieć kontakt z osobami, ktore jakikolwiek by mnie szanowały, ale mam wrazenie, że do tego nigdy nie dojdzie i co raz bardziej mnie to denerwuje

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Shyra napisał(a):

Nie lubię sie na sobą uzalac, ale czuje, ze muszę się wygadać..

 

Wkurza mnie to, że coraz częściej łapię się na tym, iż nie potrafię powiedzieć "nie", nawet gdy robię coś wbrew sobie.

 

Na przykład dziś miałam pracować standardowo 8 godzin. Czułam się fatalnie (ścisk szczęki, silne zawroty głowy przy każdym ruchu, bardzo szybkie bicie serca, bol glowy, duszności, ciężkość i drętwienie ciała jakies ataki, no cyrk na kolkach). Dodatkowo jeden z ataków sprawił, że myślami byłam już "po drugiej stronie" typowo, ze to nie nerwica jestem chora mam xyz i umieram. Miałam naprawde ogromną ochotę zwolnić się do domu, ale gdy wyszło na to, że ktoś musi zostać po godzinach, bo pojawił się nieplanowany zabieg, to oczywiście… kto się zgodził? Ja, spiewajaco, bez problemow, noi zostalam na 13 godzin choc naprawdę mialam ochote wrocic po 4 ( zreszta nie 1 nie ostatni raz)

Myślałam, ze zwariuje, ale nie moglam wypowiedzieć tego magicznego "nie, nie dam rady być dłużej ".

Czuję się wszystkim psychicznie wykończona, naprawdę kompletnie zdechła, a zamiast tego lata., jak ktos chce bo za bardzo mi zależy, żeby wszystko było dobrze dla innych, a nie dla mnie samej..(zeby nie bylo, nie nawiązuje tu juz do pracy, a całego mojego zycia)

Boże, naprawdę marzę o tym, by w końcu ktoś choć przez chwilę pomyślał o mnie, dał wsparcie albo chociaż miłe słowo

Naprawfe wkurza mnie, że zawsze zaniedbuję swój komfort i zdrowie, a interesuję się tylko innymi. Dosłownie czuję, jakby moim życiowym celem było zadowalanie wszystkich dookoła, a gdy widzi że się to nie udaje, to czuję sie sobą lekko zawiedziona.

Irytuje mnie, że to właśnie jedna z przyczyn, dla których trudno byłoby mi stworzyć bliską przyjaźń czy relację.. Bo za bardzo się staram, jestem zbyt opiekuńcza, za dużo pytam, za duzo sie interesuje drugim człowiekiem ( i tak nikt tego nie docenia) a siebie mam na ostatnim miejscu. I w efekcie końcowym zawsze jest tak samo - ktoś zapomina o tym, co zrobiłam, jak sie staralam, potknę się raz, a ta jedna rzecz sprawi ze cala reszta idzie na marne i dana osoba ma mnie gdzies. No bo co z tego ze zawsze dla kogos bylam skoro raz cos wypadlo/nie dalam rady ? 

Najgorsze jest to, że po chwilowym smutku i użalaniu się nad sobą i tak nie mam pretensji do danej osoby, życzę jej dobrze

Naprawdę trudno mi zle oceniac ludzi, zwykle w ciezkiej sytuacji chwile sie wkurzam, czasem w myslach kogos zwyzywam, poplacze, a potem jestem w stanie doslownie pomodlic sie za to aby im sie ulozylo choc czuje sie zraniona.

Dobija mnie, że NIGDY nie stawiam siebie na pierwszym miejscu.

Może zabrzmi to źle, ale naprawdę chciałabym czasem być choć trochę egoistyczna. Nie myślami przy innych, tylko przy sobie.. i wreszcie przestać niszczyć własne zdrowie dla cudzych spraw

Ale ja naprawde nie umiem w ludzi, czasem sie wrecz boje nawiązywać jakichkolwiek znajomości, aby siebie bardziej nie ranic ( no i w ogole z lekka boje sie ludzi XD)

Widcznie samotność jest mi pisana no i oczywiście robienie za darmowe "wsparcie" bo do niczego innego innym jak widze nie jestem potrzebna..

a moze i do tego sie nie nadaje i tylko sobie wmawiam, ze moge zrobic cokolwiek dobrego.. 

Chciałabym po prostu zacząć dbać o swoje zdrowie i mieć kontakt z osobami, ktore jakikolwiek by mnie szanowały, ale mam wrazenie, że do tego nigdy nie dojdzie i co raz bardziej mnie to denerwuje

Dziękuję bardzo, potrzebowałem to przeczytać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

Chyba ktoś wychodzi za mąż i co 5 minut jakieś gówno orkiestry gra za oknem. Mam ochotę krzyknąć, żeby się zamknęli. Serio. Gdybym nie mieszkała z rodziną, to bym się wydarła. Ale nie chcę im robić wstydu u sąsiadów, że mają nerwową córkę. No szlag mnie zaraz trafi. Jakie to wszystko mdłe i papierowe. I tak się rozwiedziecie niedługo, haha xDDDD

 

Ja z daleka lubię słuchać o ile ładnie grają, nie lubię bezpośrednio jako gość czy nawet muzyk uczestniczyć ; ) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

No bo to się nie pyta tylko od razu pokazuje.

 

Zawsze możesz powiedzieć np. „ojej, źle wygląda, byłeś z tym u lekarza?”… albo niewinnie skwitować, że „moja pusia jest troszkę chora, ale to chyba nie jest problemem?” (i wysyłasz zdjęcie najobrzydliwszej, najbardziej zagrzybiałej waginy, jaką znajdziesz w internecie). Albo po prostu odesłać innego penisa i powiedzieć „a to mój”.

Lub po prostu odpisać że jakiś krzywy czy cos 

10 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

No bo to się nie pyta tylko od razu pokazuje.

 

Zawsze możesz powiedzieć np. „ojej, źle wygląda, byłeś z tym u lekarza?”… albo niewinnie skwitować, że „moja pusia jest troszkę chora, ale to chyba nie jest problemem?” (i wysyłasz zdjęcie najobrzydliwszej, najbardziej zagrzybiałej waginy, jaką znajdziesz w internecie). Albo po prostu odesłać innego penisa i powiedzieć „a to mój”.

Lub po prostu odpisać że jakiś krzywy czy cos 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×