Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zwrot ja już pani/panu nie pomogę


179

Rekomendowane odpowiedzi

Zwrot ja już pani/panu nie pomogę

Psycholodzy,lekarze nie powinni szafować tym zwrotem, bo człowiek który przeżył załamanie, (traumę) może przeżyć załamanie, może przestać "coś" robić w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I tak, i nie.

Są ludzie na tym świecie, którym nie da się pomóc. Ten zwrot jest wówczas wyrazem bezsilności terapeuty. Równocześnie może oznaczać, że osoba, która go usłyszała może spróbować u kogoś innego. Ten terapeuta nie jest w stanie pomóc, ale inny...być może.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znachor, możesz wyjaśnić, dlaczego niektórym nie da się pomóc ?
Np dlatego bo problemy niektórych osób, są nierozwiązywalne, najczęściej w żaden sposób, nie tylko w poprzez psychoterapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znachor, możesz wyjaśnić, dlaczego niektórym nie da się pomóc ?
Np dlatego bo problemy niektórych osób, są nierozwiązywalne, najczęściej w żaden sposób, nie tylko w poprzez psychoterapię.

Onegdaj nierozwiązywalnym problemem było przekazanie głosu bez udziału drutu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Np dlatego bo problemy niektórych osób, są nierozwiązywalne, najczęściej w żaden sposób, nie tylko w poprzez psychoterapię.
:hide: teoretycznie masz racje.. ale nikt nie jest wszystkowiedzący, żeby zakładac tak z cała pewnoscią. Bo w tym wypadku samo założenie "nic mi nigdy nie pomoże" jest większym problemem niż same problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet, na pewno założenie "nic mi nigdy nie pomoże" jest wystarczające żeby wykluczyć pomoc poprzez psychoterapię, w którą przecież ponoć "trzeba wierzyć", bo tylko wtedy może być skuteczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwrot ten można usłyszeć na etapie np konsultacji u psychologa, gdy np założeniem psychologa jest skierowanie pacjenta na psychoterapie, lecz podczas konsultacji dochodzi on do wniosku że pacjent się nie nadaje na psychoterapie, i bez względu na to z czym pacjent przyszedł, nie uzyskuje pomocy "w tej sprawie" z którą przyszedł, bo założeniem psychologa z góry była upatrzona dla pacjenta psychoterapia. Choć pacjent o niej np, nigdy nie wspominał. Dla pacjenta było ważne by psycholog pomógł mu w konkretnej sprawie którą zasugerował, jednak psycholog z własnej inicjatywy tego tematu nie pociągał, odkładając go na "dalej nie określony czas", np na 3,4 dzien konsultacji. Gdy na 3 dzien konsultacji pada zwrot:"Ja już panu/pani nie pomogę /z dopiskiem/ - bo tu nie ma psychoterapii, pacjent "rezygnuje"-odpuszcza 4 wizytę. Pacjent podejmuje próbę dokończenia 4 wizyty po kilku /dobrych/ miesiącach, wtedy dopiero psycholog porusza temat z którym pacjent przyszedl na (1,2,3 wizyte). Padają słowa że "psycholog już powiedział w tej sprawie". W pacjencie budzi sie przekonanie, że skoro psycholog nie pomógł mu w tej sprawie z którą przyszedł, to nie pomoże mu i w innej z którą przyjdzie. Pacjent odpuszcza/rezygnuje z pomocy u psychologa. Siedzą w nim słowa: "Ja już panu/pani nie pomogę(...),bo rozumie ten zwrot jako definitywne zakończenie pomocy, (a nie np,"zawieszenie pomocy w tym konkretnym problemie").

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psycholog czy psychiatra to tylko człowiek, nie jest ani lepszy, ani gorszy od innych. Jeśli mówi, że nie potrafi Ci pomóc, to ja bym mu zaufał - tzn. olał go i poszukał szczęścia w innym miejscu. Warto zawalczyć o siebie, jeśli oczywiście ma się siłę i chęci.

 

Zgodzę się jednak z tym, że są przypadki beznadziejne, którym nie da się pomóc i nie ma w tym nic dziwnego, takie życie. Można próbować to zmieniać, ale pod koniec egzystencji może się okazać, że przez te wszystkie lata człowiek nic nie robił tylko się leczył, choć już nawet nie pamięta na co...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psycholog czy psychiatra to tylko człowiek, nie jest ani lepszy, ani gorszy od innych. Jeśli mówi, że nie potrafi Ci pomóc, to ja bym mu zaufał - tzn. olał go i poszukał szczęścia w innym miejscu. Warto zawalczyć o siebie, jeśli oczywiście ma się siłę i chęci.

 

Zgodzę się jednak z tym, że są przypadki beznadziejne, którym nie da się pomóc i nie ma w tym nic dziwnego, takie życie. Można próbować to zmieniać, ale pod koniec egzystencji może się okazać, że przez te wszystkie lata człowiek nic nie robił tylko się leczył, choć już nawet nie pamięta na co...

 

 

A co w sytuacji gdy pacjent zaufał na tyle psychologowi/lekarzowi i się otworzył, powiedział o problemach, i tylko z tym psychologiem wiązał Nadzieje, tylko z nim, a ten psycholog mówi na 3 wizycie..."Ja już panu/pani nie pomogę... Pacjent o wszystkim nie powiedział, o czym chciał,pragnął, a psycholog kończy spotkania, mówiąc "Ja już panu/pani nie pomogę"... bo tu nie ma psychoterapii, (choć pacjent o niej nigdy nie wspominał), (Pacjent przeżywa tą sytuację), bo wcześniej do pacjenta skierował tego typu słowa lekarz prowadzący (rodzinny), o czym psycholog nie wie... Pacjent przeżywa załamanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co w sytuacji gdy pacjent zaufał na tyle psychologowi/lekarzowi i się otworzył, powiedział o problemach, i tylko z tym psychologiem wiązał Nadzieje, tylko z nim, a ten psycholog mówi na 3 wizycie..."Ja już panu/pani nie pomogę... Pacjent o wszystkim nie powiedział, o czym chciał,pragnął, a psycholog kończy spotkania, mówiąc "Ja już panu/pani nie pomogę"... bo tu nie ma psychoterapii, (choć pacjent o niej nigdy nie wspominał), (Pacjent przeżywa tą sytuację), bo wcześniej do pacjenta skierował tego typu słowa lekarz prowadzący (rodzinny), o czym psycholog nie wie... Pacjent przeżywa załamanie...

 

Niestety tu również dają o sobie znać realia życiowe i "Pacjent musi to przeżyć, uporać się z tym samodzielnie". Wiem, że temat jest trudny, ale lepiej chyba nie wierzyć w jakąś wielką etykę zawodową psychologów/terapeutów/lekarzy - wtedy rozczarowania będą mniej bolesne. Pisałeś chyba w wątku warszawskim, więc może uda Ci się znaleźć kogoś innego, komu jeszcze zdołasz zaufać (choć teraz to pewnie masz w sobie tylko gorysz i niechęć, ale jest szansa, że to minie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

179, eee jak Ci tak powiedział to jeszcze spoko ;)

 

Wygląda na to, że ten psycholog / ośrodek NIE PROWADZĄ psychoterapii. Nie każde spotkanie z psychologiem oznacza zaraz psychoterapię, a żeby taki ktoś się rozeznał czego potrzebujesz - to musisz coś powiedzieć, otworzyć się etc.

 

Może być też tak, że ktoś jest psychoterapeutą ale np.: nie pracuje z danymi problemami.

A może być i tak - i to chyba najgorsze (bo odbiera nadzieję) - że to co jest twoim problemem/zaburzeniem jest nie do wyleczenia.

 

A z twojego postu, wynika że ta osoba zachowała się etycznie - wprost Ci powiedziała że nie pomoże.

 

""Ja już panu/pani nie pomogę"... bo tu nie ma psychoterapii"" ---> mogłeś sam zapytać o co chodzi. Czy o to że się nie nadajesz, czy nie płacą im za terapię, czy Pan/i nie ma odpowiednich kompetencji etc.

Na me oko ;) - poczytaj coś więcej o terapii (żebyś wiedział co i jak) i wybierz sobie inne miejsce, gdzie prowadzą terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znachor, możesz wyjaśnić, dlaczego niektórym nie da się pomóc ?

Znam osoby, które latami uczeszczaly na terapie bez efeków, albo słyszały właśnie ten zwrot.To znaczy, ze maja zrezygnować z dalszych prób ?

 

Tak jak napisałem, nie znaczy to, że mają przestać próbować. Wg mnie znaczy to, że ten konkretny terapeuta nie potrafi pomóc.

Jeżeli chodzi o to, że niektórym nie da się pomóc, to miałem tu na myśli wtórne korzyści z chorowania (nie zawsze świadome), brak gotowości do zmiany, zbyt duże tendencje autodestrukcyjne i pewnie kilka innych czynników.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, no i co? w jaki sposób przeczy to temu co napisałam?

Brak wiedzy co do sposobu rozwiązania konkretnego problemu nie determinuje jego nierozwiązywalności.

W taki sposób przeczy.

No i?( czy ja coś przeczącego temu gdzieś pisałam?) piszesz tak jakby wiedza lub jej brak na temat jak rozwiązać problem czyniły go automatycznie rozwiązywalnym/nierozwiązywalnym, tak to może być w matematyce, a guzik, zwłaszcza matematyce tak nie jest(bo przykładowo równanie x=x+10 nie ma rozwiązania niezależnie od poziomu wiedzy..), a co dopiero w życiu...

W szczególności bardzo dużo by przykładowo dało, nieuleczalnie choremu , uświadomienie mu, że przecież jego problem, czyli choroba jest zapewne rozwiązywalny, tylko nie wiadomo jak... :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tego typu słowa można usłyszeć także z ust lekarza medycyny rodzinnej. Czy pacjent słysząc te słowa "ja już pani/panu nie pomogę", powinien zmienić lekarza.? Czy jednak mimo tych słów pójść drugi raz, bo możliwe że w innej sprawie pomoże, i mieć Nadzieję, że lekarz zmieni zdanie.? Bo przecież lekarz rodzinny ma do dyspozycji szeroki wachlarz możliwości...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

179, ja bym zaczęła od zapytania dlaczego pan /ni może mi już pomóc, bo jak już parę osób tu zauważyło, to stwierdzenie może jednak wiele znaczyć.

 

A Tobie jakiś psycholog/psychoterapeuta tak powiedział?

 

Wiem, że temat jest trudny, ale lepiej chyba nie wierzyć w jakąś wielką etykę zawodową psychologów/terapeutów/lekarzy - wtedy rozczarowania będą mniej bolesne
Najlepiej to przestać wierzyć, że psycholog czy terapeuta to jakiś cudotwórca...

A co ma do tego etyka? etyka psychologa/psychoterapuety nie zakłada przecież, że będzie on w stanie poradzić sobie z każdym problemem klienta. :nono:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

edit pierwsze zdanie miało być oczywiście:

179, ja bym zaczęła od zapytania dlaczego pan /ni nie może mi już pomóc, bo jak już parę osób tu zauważyło, to stwierdzenie może jednak wiele znaczyć.

 

A jeszcze odnośnie tej etyki , czy bardziej etycznie zachował by się psycholog czy lekarz, który nie wiedząc jak pomóc pacjentowi, dalej by z niego darł kasę, czy zwodził próżną nadzieją, byle tylko pacjent się nie zasmucił? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ego, ja jestem właśnie za tym, że jeśli psycholog/lekarz stwierdzi, że nie może pomóc, to trzeba uszanować jego wolę (chyba to napisałem nawet :D). A o etyce wspomniałem tak bardziej ogólnie, utarło się, że specjaliści od "głowy" powinni mieć powołanie, jakąś większą wrażliwość itp. a to duby smalone. Zasada ograniczonego zaufania jest pomocna nie tylko na drodze. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem, gdy psychoterapeuta nie pomoże klientowi to zwrot powinien być 100%. Psychoterapeutów by to zmobilizowało do niezwodzenia klientów, a klientów do podejmowania leczenia.( oczywiście klient decyduje o tym czy wyzdrowiał przy końcu kontraktu) ;)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czyli reasumując zwrot ja już pani/panu nie pomogę jest dopuszczalnym zwrotem o ile idzie w parzez ze zwrotem kosztów :mrgreen:

 

czytajcie terapeuci, uczcie się etyki podejścia do klienta, tutaj.

 

nieee no bez przesady 50% imo wystarczy, ale to już sprawa drugorzędna, najpierw trzeba ustalić i przegłosować że ma być zwrot.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×