Szczesciara?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Szczesciara?

przez till_the_end 28 sty 2007, 00:29
Witam, nie znam sie na tej calej depesji, ale czuje ze cos idzie nie tak i moze wy moglibyscie cos poradzic :) Mam 21 lat, jestem na 2 roku "dobrych" studiow i wszystko sie uklada. Mam od niedawna kochajacegoo chlopaka, jezdzilam na rozne kursy zeby pozniej latwiej znalezc prace itp, a moj chlopak tez mysli o przyszlosci i juz odnosi drobne sukcesy inwestujac na gieldzie... Sek w tym ze to wszystko stalo mi sie obojetne. Studiuje w obcym miescie, jak cos sie dzieje, to mam tu tylko jego, brakuje mi domu i tej "beztroski", z nauka jest takie urwanie glowy, jezdze do domu najwyzej raz w mc. Stracilam przez to wiekszosc znajomych z liceum, a tu, na kierunku po ktorym znajde te "dobra prace", jakos nie poznalam nikogo interesujacego, wszyscy chca tylko zarabiac pieniadze, scisle umysly, do teatru nie pojdziesz :] Czasem czuje, ze nie mam sie do kogo odezwac i szczerze porozmawiac... Swoja droga, te studia duzo mnie kosztowaly. Na 1 roku trafilismy na jakis maniakow, nie wykladowcow. Ponizanie studenta przy kazdej okazji to byla norma. Do tej pory dreszcze mnie przechodza jak o tym mysle. Naprawde. Chodzilam do liceum, ktore znajduje sie w pierwszej trojce w rankingu polskich liceow, wiec wiem co to dyscyplina, nauka itp. ALE NIKT TAM NIE MIESZAL LUDZI Z BLOTEM. Pelna kultura, a tu?! Moje marzenia o studiach, o tej calej "doroslosci" legly w gruzach... Zawsze uczylam sie bardzo dobrze, ale teraz chodzi mi tylko o to, zeby nikt sie nie doczepil i nie kpil. Przestaly mnie cieszyc jakiekolwiek dobre wyniki, ciagle zyje w strachu i stresie... Chociaz teraz zdaje sie wykladowcy przystopowali jako ze jestesmy juz na tym 2 roku... Co nie zmienia faktu, ze nadal zdarzaja sie jakies karygodne wybryki... Najgorsze jest to, ze do mojej grupy chodzi chlopak, ktory po tym jak sie rozstalismy nie dawal mi dlugi czas spokoju, jezdzil za mna wszedzie, krzyczal i szarpal na ulicy, nikt mi nie chcial pomoc, nie wiedzialam gdzie sie przed nim schowac... Samo patrzenie na niego przypomina mi wszystko... Chcialam sie przeniesc do innej grupy, ale nie chce zyc ze swiadomoscia, ze ja sie ugielam, czy poddalam... Z reszta grupa do ktorej chodze jest jedna... Musialabym zmienic uczelnie, a raczej nie ma dobrej alternatywy... Czy to musi wszystko tak wygladac? Wiem, ze to nie jest "szokujace" czy "straszne", ale ta sytuacja powoli mnie wykancza i odbiera chec do czegokolwiek... Pomozcie :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 sty 2007, 23:56

przez ziemiowit1978 28 sty 2007, 00:55
Cześć!
Twoja sytuacja nie wygląda za wesoło i nie możesz żyć zbyt długo w takim napięciu bo zacznie Cię dopadać nerwica coraz mocniej i pojawią się różne problemy tkie jak tu u wielu. Może warto trochę wyluzować i zadać sobie pytanie czy to co robisz jest dalej tym co chcesz robić bo zdrowie jest rzeczą bezcenną. Bez niego żaden sukces i powodzenie nie smakują tak jak powinny. Wszystko powinno mieć swoje miejsce i czas.

Trzymaj się jakoś i dużo sił Ci życzę!
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
17 sty 2007, 20:23

przez till_the_end 28 sty 2007, 13:26
Dziekuje za slowa otuchy, ale co powinnam zrobic? Rzucic szkole i wrocic do mojego malego miasta? Zmienic w ogole kierunek i przekreslic te lata ciezkiej pracy zaczynajac cos, na czym sie kompletnie nie znam? Isc na terapie (czy moj problem sie w ogole kwalifikuje?), gdzie jakis glupi psycholog bedzie mi kazal przez "nascie" spotkan opowiadac o sobie jakby samo gadanie mialo cokolwiek zalatwic?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 sty 2007, 23:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Yantar 28 sty 2007, 14:39
Witaj till
Jesli dasz rade to kontynuuj studia. Powrot w tej chwili tez nie daje zadnych gwarancji, ze bedzie lepiej. Sproboj wytrzymac jeszcz jakis czas, zobaczysz moze wykladowcy troche jeszcze odpuszcza po sesji. Wtedy przynajmniej jeden problem sie zminimalizuje. Moze dzieki temu i czesc ludzi troche wyluzuje. (Oni moga tez przezywac to samo co ty)
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

przez ziemiowit1978 28 sty 2007, 15:54
till_the_endCześć!

Spróbuj może znaleźć sobie coś co będzie Cię wciągało. Takie hobby po ciężkim dniu nauki które będzie odskocznią dla Ciebie. Rzucanie studiów nie jest mądre skoro zainwestowałaś to już tyle sił. Myślę że właśnie takie forum i pogadanie z kimś może Ci też pomóc. Mnie chyba zaczyna :smile: choć to długi proces. Jak masz problem to pisz a wszyscy Ci tu chętnie pomogą. O problemach trzeba mówić głośno bo inaczej zaczynają nas zjadać od środka - uwierz mi!

Pozdrawiam Cię
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
17 sty 2007, 20:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do