Witam - i proszę o pomoc.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam - i proszę o pomoc.

przez Nymphetamine89 08 sty 2010, 21:38
Jestem nowa na tym forum, witam wszystkich serdecznie :)

Mam dość poważny problem, z którym borykam się już od dłuższego czasu.

Mam 20 lat, mieszkam razem z matką, moją siostrą, jej mężem i synkiem. Z ojcem nie mieszkamy już od 10 lat, nie mam z nim żadnego kontaktu od ponad pięciu. Jest alkoholikiem (a ja DDA) i gdy awantury w domu stały się nie do zniesienia, matka zabrała mnie i siostrę i wyprowadziłyśmy się na drugi koniec miasta. Do dziś jednak nie jestem pewna, czy to był dobry wybór.
Przez pierwsze lata wszystko układało się dobrze. Jednak jakieś pięć lat temu matka nagle straciła pracę i od tej pory zmieniła się nie do poznania - straciła całą pewność siebie i wszelki optymizm. Teraz ma już stałą pracę, nie zarabia dużo, ale i tak jej zawsze jest mało - wszystko według niej kręci się wokół pieniędzy, których jej zdaniem zawsze na wszystko brakuje. Cały czas narzeka, co wywołuje we mnie poczucie winy. Do tego gdy tylko ma sposobność bierze kredyt na spłatę poprzedniego, a przez wysokie raty niemal nic nie pozostaje na życie - jesteśmy praktycznie na utrzymaniu mojego szwagra (siostra jest w domu i zajmuje się małym synkiem). Ja studiuję, ale też właściwie tylko za namową matki - kierunek, na którym jestem wcale mnie nie interesuje, jestem na nim, bo "dobrze by było, żebym miała wyższe wykształcenie, jako jedyna z całej rodziny". Odkąd skończyłam liceum (potem przez rok pracowałam) chciałam się usamodzielnić, wyprowadzić z domu, zacząć robić to, co naprawdę lubię (a to z kolei wywołuje we mnie znowu poczucie winy i oskarżenia o egoizm - i tak błędne koło się zamyka). Mieszkamy w małym mieszkanku (2 pokoje - nieco ponad 30m na 5 osób), w którym bardzo brakuje mi prywatności, a matkę nigdy nie interesuje, że np. w nauce może mi przeszkadzać głośno włączony telewizor - a mi brakuje odwagi, żeby zwrócić jej uwagę. Mogłaby wyprowadzić się do swojego ojca, który mieszka jedną przecznicę od nas i ma wolny pokój - ale gdy kiedyś jej to zasugerowałam, obraziła się na mnie i przez długo trwającą napiętą sytuację w domu (która zawsze wyprowadza mnie z równowagi) uległam i już więcej nie mówiłam na ten temat. A najgorsze jest to, że powtarzała kilka razy żebym ja i rodzina siostry znalazły sobie mieszkanie, a ona wtedy wyprowadzi się do dziadka. Dlaczego i tak tego nie zrobi? (na siostrę nie mogę już liczyć, zrozumiałam to po wielu rozmowach). Cały czas odnoszę wrażenie, że matka nie liczy się z moimi potrzebami - nie dba o moją prywatność, nowe ubrania (nie lubię się stroić, ale nie lubię chodzić przez kilka lat w kilku rzeczach na krzyż) odkąd straciła pracę kupiłam sobie dopiero gdy sama poszłam do pracy. Rozumiem, że chce dla mnie dobrze, ale mam już dość tej walki - wiem, że to się nie zmieni. M.in. przez nią też miałam problemy z autoagresją (poradziłam sobie z tym na szczęście). Pamiętam, gdy przez przypadek odkryła moje blizny i powiedziała, że nigdy nie przypuszczała, że będzie mieć ze mną takie problemy - nie zainteresowała się, dlaczego to robiłam. Zabolało mnie to, bo znowu obróciła wszystko tak, jakbym to jej chciała zrobić na złość.
I najważniejsze - jestem szczęśliwie zakochana (choć zachowuję do tego uczucia skrajną ostrożność - panicznie boję się odrzucenia i upokorzenia, ale mój mężczyzna jest bardzo wyrozumiały - sam sporo przeszedł) i wreszcie czuję, że mam o kogo zadbać i jest ktoś, kto zadba o mnie, kto rozumie moje potrzeby i nie bagatelizuje niczego, co czuję. To uczucie jest dla mnie bardzo ważne, bo nikt nigdy nie troszczył się o mnie. Dlatego też chciałabym się usamodzielnić - myślę o założeniu rodziny (nie teraz jeszcze, nie robię żadnych konkretnych planów, ale kiedyś, w przyszłości - jak najbardziej, jeśli wszystko się uda, to z mężczyzną, z którym jestem teraz). Chcę po prostu zacząć żyć własnym życiem, wiem, że nie będzie lekko - aż nazbyt dobrze znam wszelkie trudne codzienne sytuacje. Ale wiem, że gdybym stała się samowystarczalna, zaspokoiłabym wreszcie moje potrzeby - prywatności i spokoju, którego teraz nie mogę zaznać nawet w domu, w którym czuję się jak w klatce.

Co powinnam zrobić? Odciąć się od teraźniejszego życia - zrezygnować ze studiów, iść do pracy i zacząć normalne życie wbrew temu, co powie matka czy dalej ciągnąć to wszystko?

Bardzo proszę o rady - bo sama nie potrafię spojrzeć na to obiektywnie... :/
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 sty 2010, 21:08

Re: Witam - i proszę o pomoc.

Avatar użytkownika
przez Alienated 08 sty 2010, 22:46
Witaj!
Moja sugestia jest jak najbardziej oczywista. Jeśli do tej pory pomimo niesprzyjających, twoim zdaniem, okoliczności potrafiłaś podołać wymaganiom, jakie stawia przed tobą kontynuowanie własnej edukacji, powinnaś pomęczyć się jeszcze troszkę i doprowadzić sprawę do końca. Wszelkie uzasadnienia przychodzące mi w tej chwili na myśl są tak logiczne, że wyszczególnianie każdego z nich z osobna byłoby zahaczaniem o banał:) Co się natomiast tyczy zakładania rodziny i w ogóle chęci usamodzielnienia się, nie ma sensu robić tego wszystkiego od zaraz. Później można żałować zbyt pochopnie podjętych decyzji. Komuś w twoim wieku nie powinno się donikąd śpieszyć:) Całe życie przed tobą a wraz z nim pewnie jeszcze niejedno rozczarowanie, ale wierz mi wiele osób chciałoby być w takim położeniu, w jakim ty znajdujesz się obecnie i piszę to doskonale rozumiejąc przez co przechodzisz.
Pozdrawiam!
Ps. COF???
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: Witam - i proszę o pomoc.

przez Nymphetamine89 08 sty 2010, 22:54
Dzięki za odpowiedź... Staram się już nie podejmować żadnych decyzji pod wpływem emocji bo wiem, że mogę na tym źle wyjść. Staram się, ale czasem po prostu tracę siły, żeby ciągnąć to dalej. Za każdym razem mówię sobie, żeby jeszcze poczekać, zobaczyć co będzie dalej.
Niestety jak dotąd za każdym razem wracałam do punktu wyjścia :/
Mimo to nadal czekam. Zawsze jest jakaś szansa, że jeszcze wszystko się ułoży.

/Jak widzę fanów CoF nie brakuje w necie ;)
Pozdrawiam :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 sty 2010, 21:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Witam - i proszę o pomoc.

Avatar użytkownika
przez iryss 08 sty 2010, 23:07
Witaj

Masz naprawde bardzo trudna sytuacje ale myśle że nie ma na co czekać...Czasem czekając i nic nie robiąc tylko pogarszamy sprawe bo bardziej wpadamy w tą pułapke własnego zycia...Czasem dobrze jest coś brytalnie zakończyć i zacząc od nowa. Przekreślić wszystko i zacząć pisać swoją historię na nowej stronie...Piszesz ze studiujesz coś czego nie lubisz...SAzczeze Ci powiem ze zuciłabym te studiai zaczeła coś co mnie pasjonuje coś co kocham...Rozumiem ze potrzebujesz wyksztaucenia wiec skończ studia i zawsze możesz za pare lat jak wszystko się ułoży zrobić coś dla siebie coś co sprawi ci przyjemność. Bardzo fajnie że masz oparcie w swoim chłopaku to bardzo pomaga gdy ktoś jest przy tobie. Napisałąś że mama była zła jak chciałąś wyprowadzić się do taty i mysle ze mogło jej byc przykro z tego powodu że to jego chcessz wybrać człowieka który zniszczył jej życie a nie kochaną mamę która stawała na głowie aby było ciut lepiej...Ona jest twoją mamą wiec powiec jej otwarcie co cię boli..Ja tez mam beznadziejny kontakt z moją mamą i wiele razy usłyszałam od niej niemiłe słowa ktore mnie bardzo zabolały i postanowiłam napisać do niej list jeszcze nie wiem jak to zrobie ale zmusze się na tą odrobinę odwagi zeby jej to dać i moze coś się zmieni tobie też polecam. Ona cię kocha tylko jej równiez jest cięzko moja mama tez wychowuje sama mnnie i mojego braciszka i siostre od 12lat. To bardzo trudne i trzeba być wyrozumiałym...Powiec jej lub napisz ze potrzebujesz odrobiny prywatności spokoju i ciszy. Zrozumie...
Pozdrawiam
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Witam - i proszę o pomoc.

Avatar użytkownika
przez Alienated 08 sty 2010, 23:10
Nymphetamine89 napisał(a): Zawsze jest jakaś szansa, że jeszcze wszystko się ułoży.

Jest! I szkoda byłoby ją przedwcześnie zaprzepaścić. A pakowanie się z własnej woli w układy, gdzie ludzie poniżej twojego poziomu ustalają ci harmonogram zajęć naprawdę do najlepszych pomysłów nie należy. Dasz radę! Grunt to wytrzymać jeszcze tylko troszkę:)
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: Witam - i proszę o pomoc.

przez Nymphetamine89 08 sty 2010, 23:27
Wiem, wiem... powinnam cierpliwie czekać.
Wiem, że mogę w przyszłości żałować, jeśli teraz zrezygnuję ze studiów.

Chociaż zawsze jeszcze jest szansa, że obleję ten pierwszy semestr... Zwłaszcza, że kompletnie nie potrafię się na niczym skupić, na nauce tym bardziej... :|
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 sty 2010, 21:08

Re: Witam - i proszę o pomoc.

Avatar użytkownika
przez iryss 08 sty 2010, 23:33
Skoro jesteś na pierwszym roku to może zastanów się czy to jest to co chcesz w życiu robić..Zastanów sie teraz poki jeszcze nie mineło dużo czasu tak stracisz rok a jeśli studiujesz coś co kompletnie cię nie interesuje to wądpie że nagle cię olśni i pokochasz to może wrato pomyśleć o sobie i p swoich pasjach i marzeniach....? Trudno jest nauczyć sie czegoś co nas dołuje i nie interesuje a już nie wspomnę jak trudno wykonywać ten zaud przes kilkadziesiąt lat..
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Witam - i proszę o pomoc.

przez Nymphetamine89 09 sty 2010, 11:18
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

Co do kierunku - nie interesuje mnie on jako pasja, ale wiem, że zapewniłby mi spokojną pracę w przyszłości (bycie bibliotekarką chyba nie jest aż takie złe?). Jest kilka innych rzeczy, których uczyłabym się z wielką przyjemnością - ale te z kolei mogą nie być zbyt "chwytliwe" na rynku pracy za kilka lat. Cały czas i to mam na uwadze.

Na pewno spróbuję zdać te egzaminy. Jeśli zdam chociaż ze dwa - to przynajmniej w przyszłości, jeśli wybrałabym inny kierunek, nie musiałabym zdawać ich znowu.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 sty 2010, 21:08

Re: Witam - i proszę o pomoc.

Avatar użytkownika
przez Donkey 12 sty 2010, 10:17
Ja przez chorobę zawaliłam rok i w sumie to żałuję , że się poddałam i nie przystąpiłm do sesji..
Choć z drugiej strony byłam w tak fatalnym stanie ,że takie rozwiązanie chyba było konieczne..
Miałam rok na dojście do siebie, zaleczenie nerwicy.

Sama musisz podjąc decyzje co do tego jak postapic. Co jest dla Ciebie wazniejsze?
Wszystko zalezy od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do