Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 10 cze 2013, 09:34
Kiedyś wgl. nie utrzymywałam wzroku przy rozmowie,a teraz patrzę się zbyt intensywnie przy ludziach,których znam np. ludzie z klasy mówili,że ich to przeraża,a z drugiej strony unikam tego kontaktu kiedy mam do czynienia z kimś obcym.


heh u mnie szczegolnie to bylo widac na lekach antydepresyjnych. Zawieszalem sie na ludziach. Tez mi mowiono ze mam dziwny wzrok . Unikanie niewlasciwie ale i takie intensywne patrzenie rowniez nie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez mark123 10 cze 2013, 14:13
Ja miałam diagnozowaną samą niedojrzałość,zresztą trudno o szerszą diagnozę w tak młodym wieku.

Ja nie miałem nigdy postawionej żadnej diagnozy, tylko w poradni psychologiczno-pedagogicznej, gdy miałem jakieś 7-8 lat stwierdzili, że jestem bardzo mocno wstydliwy i trochę zamknięty w sobie. A neurolog podejrzewał u mnie uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego.

Jeżeli się leczysz u psychologa czy terapeuty to możesz spytać o niedojrzałość i czy przejawiasz takie cechy.

Na razie się nie leczę.

Ja muszę np. dostawać jasne i zrozumiałe polecenia,a ta cecha często występuje w upośledzeniu.

Też muszę dostawać jasne i zrozumiałe.

A tak niskiego IQ na pewno nie masz skoro dostałeś się na studia.

Na uczelnie, na którą chodzę przyjmują w zasadzie każdego, kto złoży papiery, osoba z takim niskim IQ też by się chyba dostała, jeśli by miała zdaną maturę.

Miałam kiedyś robione testy na inteligencję,jak byłam mała i ponoć wynik miałam dobry,a i tak w tych obrazeczkach pod koniec strzelałam bo nie wiedziałam nawet po co to robię O.o

Ja nie miałem nigdy robionych normalnych testów na inteligencję, tylko taki internetowy sobie jakiś czas temu zrobiłem, ale internetowym to chyba nie należy się sugerować.

Strasznie wrażliwy jesteś widzę o.o To strzelam,że filmów wywołujących silne emocje np, dramaty nie oglądasz za bardzo ?

Od dziecka jestem bardzo wrażliwy, wtedy jeszcze się filmami nie interesowałem, ale przejmowałem się wszystkim, co się działo w odniesieniu do mnie, bardzo łatwo można było mnie urazić, wystraszyć. Bawić w pełni na luzie też się nie potrafiłem z nikim, bo każda przegrana w jakiejś zabawie była dla mnie porażką i czułem się do niczego.
Nie unikam za bardzo jakichś filmów, oglądam to, co mnie interesuje. A akurat przebieg filmowych niebezpiecznych wydarzeń, czy dobrze się skończą, interesuje mnie bardzo.

Hmm..to dziwne. A nie zastanawiałeś się nad przyczyną takiego zachowania ?

Ciekawi mnie Twój przypadek. Bardzo niespotykany "fetysz". Zastanawiające jest źródło jego powstania.

Czasami zastanawiałem się, co jest przyczyną, ale na razie nic nie przychodzi mi do głowy. Dr House pewnie by wiedział 8)

Ja też nie lubię awantur chociaż mam trudny temperament. Jak mam się z kimś kłócić,awanturować,bić czy coś to zawsze staram się,żeby to byli obcy ludzie z mojego otoczenia np. szkoła. Tam to se mogę robić problemy,bo nie jestem na tych ludzi skazana. Natomiast w domu staram się zachowywać stoicki spokój i raczej się podporządkowuję tylko po to,żeby nikogo nie denerwować. Atmosfera kłótni bardzo mi pomaga ale tylko na krótką metę. Pobudza mnie do działania,zresztą jak ja nie zacznę z kimś awantury to to nie będę ja xd

Ja do dziś się boję nawet prostych awantur. Jak 3 lata temu podczas pewnej awantury rodzice się pokłócili i ojciec na chwilę przycisnął matkę do fotela i powiedział jej, żeby nie zapominała, kto tu rządzi, to serce chciało mi "wyskoczyć" i trzęsłem się jak galareta i miałem wyobrażenia, że awantura przekształci się w znacznie gorszą i ojciec rzuci się na mnie i zacznie mnie bić. Nigdy mnie nie bił, ale ja nie ufałem rodzicom tak do końca, a szczególnie ojcu. Awantury nie zaczęły się ponownie, była to tylko jednorazowa akcja, potem dalej normalnie, bez awantur.
Ja nie wdaję się w żadne konflikty, wolę ustąpić nawet temu, kto nie ma racji, niż się pokłócić.

Było mi wszystko wolno i moja matka nie potępiała zazwyczaj mojego zachowania. Dopóki byłam grzeczna w stosunku do dorosłych,mówiłam dzień dobry i wierzyłam w Boga (matka była katoliczką) to mogłam robić co tylko chciałam xd

Ja byłem bardzo posłuszny, dość zdyscyplinowany i cichy, chciałem, żeby ludzie nie zwracali na mnie uwagi, w porównaniu do rówieśników to byłem prawie ideałem spokoju. Bardzo nie lubiłem dzieci, które nie umiały się zachowywać, robiły co chciały.

Aż tak źle u Ciebie z tą miłością ? To przecież widać, jak Cię przytulają,spędzają z Tobą czas,są wyrozumiali,pomagają Ci,to wszystko to są właśnie objawy miłości. Poznajesz to po gestach XD

Ja nie czuję naturalnie, co jest objawem miłości. Najbardziej jawnie objawy miłości okazywała mi moja babcia, bo oprócz większości gestów, to w tych wspomnieniach, które pamiętam, to jako jedyna mówiła mi, że mnie kocha, ale mimo to nigdy nie czułem, że to miłość. Co do rodziców, to matka mówiąc w skrócie to tak połowicznie dawała gesty, a ojciec w małym stopniu. Ja raczej nie kocham swojej rodziny (siebie też nie).

Czemu nie chciałbyś się wybrać na badanie pod kątem tego zaburzenia skoro je u siebie podejrzewasz ?

Z powodu strachu/lęku oraz z powodu lenistwa.

Ja mam zaburzony kontakt wzrokowy. Kiedyś wgl. nie utrzymywałam wzroku przy rozmowie,a teraz patrzę się zbyt intensywnie przy ludziach,których znam np. ludzie z klasy mówili,że ich to przeraża,a z drugiej strony unikam tego kontaktu kiedy mam do czynienia z kimś obcym.

Ja odkąd pamiętam, starałem się całkiem unikać kontaktu wzrokowego w przypadku obecności kogoś, kogo w ogóle nie znam oraz przez chwilę w przypadku wejścia do pomieszczenia, gdzie jest dużo ludzi. Robiłem to z powodu wstydu. Ogólnie tyczyło się to wszystkich grup wiekowych, ale z trochę większym naciskiem na dzieci i nastolatków. No a w przypadku kogoś, kogo w miarę znam, to całkowicie kontaktu wzrokowego nie próbuję unikać.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez Schwarzi 10 cze 2013, 16:57
lubudubu

Ja akurat np. mam gdzieś jak ktoś na mnie patrzy ale bądź co bądź intensywny kontakt wzrokowy czasami jest pożyteczny. Osoba sprawia wrażenie pewnej siebie,to się przydaje zazwyczaj podczas kłótni z kimś.

mark123

Ja nie miałem nigdy postawionej żadnej diagnozy, tylko w poradni psychologiczno-pedagogicznej, gdy miałem jakieś 7-8 lat stwierdzili, że jestem bardzo mocno wstydliwy i trochę zamknięty w sobie. A neurolog podejrzewał u mnie uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego.


Uu..to nie fajnie.. A nie myślałeś,żeby teraz się udać na jakieś leczenie czy coś ? A to uszkodzenie to miało wpływać na Twoją nieśmiałość i wstydliwość czy na coś innego?
Ja też mam w papierach,że jestem "zamknięta w sobie" i "wycofana",od dziecka taka byłam ale u mnie to wynikało raczej z tego,że jestem samotnikiem. Ludzi się nie boję ale po prostu nie lubię z nimi przebywać.

Na uczelnie, na którą chodzę przyjmują w zasadzie każdego, kto złoży papiery, osoba z takim niskim IQ też by się chyba dostała, jeśli by miała zdaną maturę.


Właśnie.. zdaną maturę. Nie każdy jest w stanie ją zdać,a osoby,którym się to udaje na pewno nie mają niskiego ilorazu inteligencji. O to akurat bym się na Twoim miejscu nie martwiła.

Ja nie miałem nigdy robionych normalnych testów na inteligencję, tylko taki internetowy sobie jakiś czas temu zrobiłem, ale internetowym to chyba nie należy się sugerować.


Ja internetowy też robiłam. Wszyło mi 115 ale tak jak napisałeś-nie warto się tym sugerować. Takie testy mogą tylko trochę nakierować człowieka ale nic poza tym.

Od dziecka jestem bardzo wrażliwy, wtedy jeszcze się filmami nie interesowałem, ale przejmowałem się wszystkim, co się działo w odniesieniu do mnie, bardzo łatwo można było mnie urazić, wystraszyć. Bawić w pełni na luzie też się nie potrafiłem z nikim, bo każda przegrana w jakiejś zabawie była dla mnie porażką i czułem się do niczego.


Ja np. miałam tak,że strasznie przejmowałam się za dzieciaka różnymi złymi wiadomościami na faktach. Jak w gazecie było o kobiecie skatowanej przez męża,albo o dzieciach w beczkach to ja potrafiłam tak się tym przejmować,że przez tygodnie o tym myślałam. To pewnie skutek tego wychowywania w cieplarnianych warunkach. A przegrywać też nie lubiłam. Zawsze się złościłam,krzyczałam i niszczyłam wszystko jak przegrałam XD

Dr House pewnie by wiedział


Dr House wszystko wie XD

Ja do dziś się boję nawet prostych awantur. Jak 3 lata temu podczas pewnej awantury rodzice się pokłócili i ojciec na chwilę przycisnął matkę do fotela i powiedział jej, żeby nie zapominała, kto tu rządzi, to serce chciało mi "wyskoczyć" i trzęsłem się jak galareta i miałem wyobrażenia, że awantura przekształci się w znacznie gorszą i ojciec rzuci się na mnie i zacznie mnie bić. Nigdy mnie nie bił, ale ja nie ufałem rodzicom tak do końca, a szczególnie ojcu. Awantury nie zaczęły się ponownie, była to tylko jednorazowa akcja, potem dalej normalnie, bez awantur.


No rodzinnych to też się boję. Teraz mieszkam z siostrą i szwagrem,który jest naprawdę agresywny. Już nie wspomnę ile okien wybił i jak bił moją siostrę. Na szczęście te najgorsze czasy minęły bo ogarnął się z piciem.

Ja nie wdaję się w żadne konflikty, wolę ustąpić nawet temu, kto nie ma racji, niż się pokłócić.


Ja się wdaję. Ale to raczej nie przez to,że lubię tylko przez to,że mnie wszystko irytuje. Z mojego liceum miałam zostać wywalona przez bójki. Od jakiś 2 lat mam tak,że dosłownie wszystko mnie wkurza,np. jak ktoś na szkolnym korytarzu mnie niechcący popchnie to nie ręczę za siebie. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Sądzę,że to wynik nagromadzonych frustracji,bo przez cały okres gimnazjum tłumiłam swój gniew.

Ja byłem bardzo posłuszny, dość zdyscyplinowany i cichy, chciałem, żeby ludzie nie zwracali na mnie uwagi, w porównaniu do rówieśników to byłem prawie ideałem spokoju. Bardzo nie lubiłem dzieci, które nie umiały się zachowywać, robiły co chciały.


Ja taka byłam tylko do dorosłych. Od zawsze mam problemy z dogadaniem się z rówieśnikami i dość wrogo ich postrzegam.

Ja raczej nie kocham swojej rodziny (siebie też nie).


Ja też ale to skutek tego,że nie mam więzi z tymi ludźmi. Z żadnymi zresztą,ludzie są mi obojętni,są to są,nie ma to nie ma,mam to gdzieś. Rodzina nie ma u mnie żadnych przywilejów,zresztą nawet zdarza się,że bardziej ich nie lubię niż obcych ludzi. A siebie to toleruję.

Z powodu strachu/lęku oraz z powodu lenistwa.


Ale wiesz,że to mogłoby Ci pomóc ?

Ogólnie tyczyło się to wszystkich grup wiekowych, ale z trochę większym naciskiem na dzieci i nastolatków.


U mnie praktycznie tylko z naciskiem na dzieci i nastolatków. Z dorosłymi to jakoś starałam się utrzymywać ten kontakt ale z rówieśnikami to już nie dało rady.
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 10 cze 2013, 17:13
No podczas klotni na pewno. W ogole kontakt wzrokowy swiadczy o pewnosci siebie. Im silniejszy , glebszy tym dana osoba jest pewniejsza siebie. Oczywiscie zeby tylko te oczy nie wygladaly jak u jakiegos wariata ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez Schwarzi 10 cze 2013, 19:42
lubudubu

Hahahaa xDD Moje chyba niestety tak wyglądają XD
Pamiętam,że jak tak się gapiłam to rozmówca się peszył i nikt po jakimś czasie nie chciał ze mną w klasie gadać. W końcu spytałam się koleżanki,która jako jedyna chciała mi to wytłumaczyć no i się dowiedziałam,że tych ludzi to rzekomo przeraża bo nie wiedzą co mi "po głowie chodzi". O.O
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 10 cze 2013, 20:19
hehe ja to slyszalem kiedys od osob z grupy ze niby jestem w porzadku ale dziwnie sie patrze,mamy taki dziwny wzrok. Tez sobie mysle ze te osoby mogly pomyslec , ze jakies dziwne rzeczy mi chodza po glowie...;/. Co gorsza oczy to zwierciadlo duszy wiec swiadcza one jakby nie patrzec o tym jaki jestes...;/ . A wariatem nie jestem...po prostu takim pustym , z niska samoocena czlowieczkiem.

Schwarzi wklej zdjecie to sie oceni Twoj wzrok..:D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez Niewidocznaaaa 10 cze 2013, 20:32
i tak trzymaj ! miłość to zło. wiem to z doswiadczenia bo nie dawno tez napisalam jeden watek z mojego zycia na tej stronie. chcesz to przeczytaj.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
10 cze 2013, 13:57

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez mark123 10 cze 2013, 21:29
Uu..to nie fajnie.. A nie myślałeś,żeby teraz się udać na jakieś leczenie czy coś ? A to uszkodzenie to miało wpływać na Twoją nieśmiałość i wstydliwość czy na coś innego?

To było tylko podejrzenie, nigdy nie dostałem diagnozy uszkodzenia OUN. Nie wiem, co na co może wpływać. Ogólnie w poradni psychologiczno-pedagogicznej i u neurologa byłem w sprawie silnej nieśmiałości, problemów manualnych, powolności oraz bardzo niewyraźnego pisania. Miałem więcej nieprawidłowych cech, ale tylko o tym matka zdecydowała się powiedzieć. Ale przyczyna wstydu, to bym trochę bardziej obstawiał, że wynika z jakichś negatywnych przeżyć w bardzo wczesnym dzieciństwie, bo nie słyszałem o wstydzie endogennym. No chyba, że istnieje taki, tylko ja o nim nie słyszałem.

Ja też mam w papierach,że jestem "zamknięta w sobie" i "wycofana",od dziecka taka byłam ale u mnie to wynikało raczej z tego,że jestem samotnikiem. Ludzi się nie boję ale po prostu nie lubię z nimi przebywać.

Ja jestem jednocześnie samotnikiem, nie ciągnęło mnie za bardzo do nawiązywania kontaktów oraz od zawsze odkąd pamiętam, bałem się i wstydziłem, gdy miałem coś mówić, nigdy nie miałem ani jednego kolegi/koleżanki.

Ja internetowy też robiłam. Wszyło mi 115 ale tak jak napisałeś-nie warto się tym sugerować. Takie testy mogą tylko trochę nakierować człowieka ale nic poza tym.

Mnie wyszło 83, na pytania, na które nie znałem odpowiedzi, nie odpowiadałem w ogóle, bo strzelać się nie powinno, by wynik był jak najbliższy prawdy.

Od jakiś 2 lat mam tak,że dosłownie wszystko mnie wkurza,np. jak ktoś na szkolnym korytarzu mnie niechcący popchnie to nie ręczę za siebie. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Sądzę,że to wynik nagromadzonych frustracji,bo przez cały okres gimnazjum tłumiłam swój gniew.

Mnie też dużo rzeczy wkurza, nawet tych prostych, tyle, że u mnie wkurzenie szybko się blokuje i już nic nie czuję. Ale przez ten czas, gdy jestem wkurzony, to mnie czasem trzęsie ze złości. Nerwowy zacząłem się robić jakieś 5 lat temu. Wcześniej to prawie wcale nawet nie odczuwałem złości.

Ale wiesz,że to mogłoby Ci pomóc ?

No domyślam się. Najprędzej bym się udał do specjalisty, jakby mi matka kazała.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez Schwarzi 10 cze 2013, 22:28
lubudubu

Wiesz ja się za bardzo z tym powiedzeniem nie zgodzę. No,chyba,że ktoś jest mega empatyczny i jest dobrym obserwatorem i na podstawie wzroku potrafi ocenić,czy z daną osobą jest coś nie w porządku. No ja z kolei mam dziwnie z samooceną. Mówi się,że jak ktoś ma niską samoocenę to jest niepewny siebie. Dziwne,bo ja mam pozytywny stosunek do siebie,lubię swoją osobę i gdybym miała możliwość zamiany z kimś to nie zgodziłabym się raczej,a mimo to moja pewność siebie leży.
Miło by było,gdyby ktoś potrafił mi to racjonalnie wytłumaczyć,bo nie wiem. Albo mam tak jak mówię,dobrą samoocenę,ale w stresujących sytuacjach polegam,bo znam swoje możliwości,albo po prostu, tak naprawdę mam niską samoocenę i sytuacje,kiedy moja pewność siebie spada (np. podczas egzaminów) to jakby odkrywają ,wtedy dopiero widać,czy mam niską,czy wysoką. Nie wiem już nic o tym o.o
Oooo nie nie nie XD Wkleiłabym ale jest malutki problemik... Raz przesłałam komuś swoje zdjęcie to stwierdził,że wszystko w porządku ale mam straszny wzrok -________- Nawet na zdjęciu to widać : ((( A najgorsze jest to,że z tą osobą nie rozmawiałam wcale o moim kontakcie wzrokowym,chciał ocenić tylko moją urodę : (

Niewidocznaaaa

Ja miłości nie uważam za zło,jest mi obojętna,po prostu jej nie odczuwam. Nie przeszkadza mi to jak na razie,poza tym,że widzę,jak bardzo różnię się od innych.

mark123

To było tylko podejrzenie, nigdy nie dostałem diagnozy uszkodzenia OUN. Nie wiem, co na co może wpływać. Ogólnie w poradni psychologiczno-pedagogicznej i u neurologa byłem w sprawie silnej nieśmiałości, problemów manualnych, powolności oraz bardzo niewyraźnego pisania. Miałem więcej nieprawidłowych cech, ale tylko o tym matka zdecydowała się powiedzieć. Ale przyczyna wstydu, to bym trochę bardziej obstawiał, że wynika z jakichś negatywnych przeżyć w bardzo wczesnym dzieciństwie, bo nie słyszałem o wstydzie endogennym. No chyba, że istnieje taki, tylko ja o nim nie słyszałem.


Ja mam stwierdzone zaburzenia emocji z dzieciństwa. Trochę nieśmiała byłam,nie utrzymywałam kontaktów z rówieśnikami, byłam wycofana i zamknięta w sobie,żyłam w swoim świecie,a poza tym miałam też problemy z zachowaniem bo bywałam agresywna,wdawałam się w bójki i notorycznie kradłam. A brzydkie pismo też mam i na karcie od nauczyciela (z którą szłam potem do lekarza) mam też to zapisane,o słabym kontakcie wzrokowym właśnie też jest, powolna też byłam ale z wiekiem i nową rodziną wyrobiłam sobie ruchy,nie podoba mi się to wcale.
Ja sama siebie staram nie diagnozować ale jeśli mam pogdbybać to obstawiam jakieś uszkodzenia płatów czołowych,bo nie panuję nad emocjami. Ciul tam,każdemu zdarzy się wybuchnąć,ale ostatnia sytuacja,w której brałam udział rozwiewa moje wątpliwości. Pobiłam jedną dziewczynę,bez powodu. To nie jest normalne. Mogło to być skutkiem nagromadzonych frustracji,bo przeżywałam wtedy trudny okres (klasa się ode mnie odsunęła z niewiadomych przyczyn,jedyne koleżanki w klasie mnie zostawiły i byłam sama w szkole) ale no kurde ... to nie były aż tak silne emocje,że mogłam stracić panowanie nad sobą. Dlatego przeraża mnie to. Po całej akcji byłam zszokowana,nie sądziłam,że mogę być zdolna do czegoś takiego. A tak wgl. to ogólnie raz byłam też u neurologa odnośnie bólów głowy. Głowa zaczęła boleć mnie po kuligu jakieś 4 lata temu i boli nadal,dzień w dzień,ból ani na chwilę nie ustaje. W dodatku mam też poboczne objawy tego bólu ale jak byłam u neurologa to powiedziała mi,że to przez stres i zapisała maści. Nie wierzę,że to są nerwobóle,bo tak długo by to trwało ? Poza tym niektóre objawy typu oczy zachodzące mgłą, albo to,że kończyny same mi się ruszają coraz częściej, czy przeskoki bólu w różne miejsca głowy chyba nie świadczą o czymś takim. Maście też nie pomogły,a smarowałam zgodnie z zaleceniami i aż do ostatniego dnia. Wgl. nic nie dawały.

Ja jestem jednocześnie samotnikiem, nie ciągnęło mnie za bardzo do nawiązywania kontaktów oraz od zawsze odkąd pamiętam, bałem się i wstydziłem, gdy miałem coś mówić, nigdy nie miałem ani jednego kolegi/koleżanki.


Ja mam różnie. Kilka lat temu zasmakowałam życia towarzyskiego,miałam własną paczkę znajomych,która z czasem się wykruszyła. Teraz trudno mi żyć bez ludzi ale jednak moje samotnictwo zwycięża,bo na duże imprezy się nie garnę, a od ludzi odchodzę po godzinie,dwóch.
Ja mam tak pół na pół z przewagą samotnictwa. Szkoda tylko,że tej towarzyskiej połowy nie mam jak zaspokajać,bo też znajomych nie mam. Mam jedną koleżankę,która wychodzi ze mną raz na ruski rok. Ale najgorsze jest to,że nie jestem jakaś strachliwa,normalnie zagaduję do ludzi,jestem bardzo śmiała,mam ogromne poczucie humoru,niektórzy mówią,że mam jakąś tam charyzmę ale mimo to większość mnie raczej unika. Zapewne przez tę niedojrzałość -______-

Mnie wyszło 83, na pytania, na które nie znałem odpowiedzi, nie odpowiadałem w ogóle, bo strzelać się nie powinno, by wynik był jak najbliższy prawdy.


Nie no w to akurat nie uwierzę. 83 to niezbyt wysoki wynik ale mogło to wynikać z tego,że mało się przy tym teście skupiałeś. Po rozmowie z Tobą już widać,ze masz dobre IQ ,masz zainteresowania i wiedzę psychologiczną. Człowiek z niskim IQ nie umiałby tak dyskutować.

Mnie też dużo rzeczy wkurza, nawet tych prostych, tyle, że u mnie wkurzenie szybko się blokuje i już nic nie czuję. Ale przez ten czas, gdy jestem wkurzony, to mnie czasem trzęsie ze złości. Nerwowy zacząłem się robić jakieś 5 lat temu. Wcześniej to prawie wcale nawet nie odczuwałem złości.


Niezdrowo jest dusić w sobie uczucia. Zwłaszcza uczucie złości,to okropne. Ja np. niektóre też blokuję ale na pewno nie są to uczucia eksplozywne (tak nazywam wszystkie prowadzące do agresji). Tzn. to nie tak,że często ją okazuję albo zostawiam na później ale przenoszę złość na obiekt bardziej dozwolony. Ale nie odczuwać złości ? To dziwne.. Ja mam koleżankę,która zazdrości rzekomo nie czuje.


No domyślam się. Najprędzej bym się udał do specjalisty, jakby mi matka kazała.


No takiej decyzji to matka za Ciebie na pewno nie podejmie. Ale wiem co czujesz. Ja też się jakoś lepiej czuję,jak ktoś z rodziny wie,że chodzę np. do psychologa. Wgl. sama muszę sobie specjalistę załatwić bo ze mną coraz gorzej się robi,postanowiłam,że zrobię to zaraz po wyjeździe na studia.
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 11 cze 2013, 09:33
Spoko. Jak uwazasz .Ja bym nie ocenial a jak juz mialbym to na pewno nie napisalbym, ze masz straszny wzrok. :D. Zostawilbym to dla siebie;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez mark123 11 cze 2013, 11:35
A tak wgl. to ogólnie raz byłam też u neurologa odnośnie bólów głowy. Głowa zaczęła boleć mnie po kuligu jakieś 4 lata temu i boli nadal,dzień w dzień,ból ani na chwilę nie ustaje. W dodatku mam też poboczne objawy tego bólu ale jak byłam u neurologa to powiedziała mi,że to przez stres i zapisała maści.

Ja byłem u neurologa jakiś czas temu w sprawie zawrotów głowy, szumu w uszach, gwizdek i ciemności przed oczami, tyle że ja to miewam zazwyczaj tylko czasami i krótko. Ale 3 lata temu były takie 2 dni, w których musiałem się trochę o ściany opierać, żeby normalnie chodzić, bo zawroty były silne. O tym, że jestem bardzo słaby manualnie, powolny, nieśmiały i nie nawiązuję kontaktów z ludźmi i że bardzo łatwo się stresuję neurologowi też mówiłem, ale i tak nie o wszystkim powiedziałem. Miałem robione pewne badania głowy, ale wyniki wyszły dobre. Neurolog zauważył, że się jąkam, gdy do niego mówię i że się trzęsę u niego w gabinecie. Powiedział, że jestem kłębkiem nerwów i że mam poważne problemy emocjonalne i powinienem iść do psychologa.

Ja mam koleżankę,która zazdrości rzekomo nie czuje.

Ja jak wszedłem na stronę z listą emocji, to miałem wrażenie, że wielu z nich nie potrafię czuć. Albo jest tak, że potrafię, a mam problem jedynie z nazywaniem swoich niektórych emocji.

No takiej decyzji to matka za Ciebie na pewno nie podejmie. Ale wiem co czujesz. Ja też się jakoś lepiej czuję,jak ktoś z rodziny wie,że chodzę np. do psychologa.

No akurat na puncie wizyt u psychologa czy psychiatry, to moi rodzice nie są za bardzo tolerancyjni.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez jaa145 11 cze 2013, 13:43
Już myślałam,że ze mną coś nie tak :smile: Mam podobnie jak Schwarzi ,za wyjątkiem że nie mam nic do mężczyzn, a na pewno nie patrzyłabym przez pryzmat jednego na ogół. Nie ciągnie mnie do jakichkolwiek związków, zawsze odmawiam kiedy ktoś chce czegoś więcej, nie mam żadnych kolegów (ŻADNYCH), czułości w związkach nudzą mnie, wydają się dziecinne, bez sensu, niedojrzałe. Kompletnie mnie to nie obchodzi, że nie mam nikogo i nie miałam, choć muszę przyznać że ostatnio zaczyna mnie to męczyć psychicznie, bo kiedy ktoś pyta mnie czy to rodzina czy znajomi czy mam chłopaka to czuję się niekomfortowo kiedy mówię,że nie. Czasami jak ktoś zapyta czy kogoś miałam to mówię,że tak,ale właśnie czuję się z tym źle, że nie mówię prawdy, a kłamię bo to raczej nie jest normalne. Jestem bardzo trudna w miłości damsko-męskiej, ale nie znaczy że nie umiem kochać, bo kiedy to się staje to potrafię prawie wszystko poświęcić. Zarówno miłość psychiczna jak i fizyczna jest dla mnie tylko czymś co odbiera moją niezależność,nieciekawym, nudnym, zabawnym w sensie dziecinności,krępującym i czułabym się niekomfortowo.Nie wiem czy to jest normalne, lekko się niepokoję.
jaa145
Offline

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 11 cze 2013, 14:39
To jak najbardziej normalne:) Nie masz się czego obawiać :)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez Schwarzi 11 cze 2013, 15:29
lubudubu

Mimo to nie odważę się.. Może kiedyś XD

mark123

Ja byłem u neurologa jakiś czas temu w sprawie zawrotów głowy, szumu w uszach, gwizdek i ciemności przed oczami, tyle że ja to miewam zazwyczaj tylko czasami i krótko. Ale 3 lata temu były takie 2 dni, w których musiałem się trochę o ściany opierać, żeby normalnie chodzić, bo zawroty były silne. O tym, że jestem bardzo słaby manualnie, powolny, nieśmiały i nie nawiązuję kontaktów z ludźmi i że bardzo łatwo się stresuję neurologowi też mówiłem, ale i tak nie o wszystkim powiedziałem. Miałem robione pewne badania głowy, ale wyniki wyszły dobre. Neurolog zauważył, że się jąkam, gdy do niego mówię i że się trzęsę u niego w gabinecie. Powiedział, że jestem kłębkiem nerwów i że mam poważne problemy emocjonalne i powinienem iść do psychologa.


No zawroty głowy też mam często. No to lekarzowi powinieneś jak najwięcej mówić,zwłaszcza to,z czego mogą wynikać Twoje dolegliwości. Wiesz.. przy niektórych schorzeniach głowy też dobre wychodzą. No właśnie.. ja też uważam,że powinieneś się sprężyć,iść i otworzyć przed psychologiem.

Ja jak wszedłem na stronę z listą emocji, to miałem wrażenie, że wielu z nich nie potrafię czuć. Albo jest tak, że potrafię, a mam problem jedynie z nazywaniem swoich niektórych emocji.


Ja mam ze swoimi emocjami tak,że albo je normalnie czuję i są to zazwyczaj te pierwotne emocje typu złość,albo nie czuję wcale np. miłość. Jednak większość emocji odczuwam dość specyficznie, jakby to ująć hmm.. te emocje nie są "pełne". Nic nie powodują i nie wpływają na moje zachowanie. Są takie "lekkie",nie wiem jak to nazwać O.o No bo zobacz,powiedzmy wstyd. Ludzie jak odczuwają wstyd to zazwyczaj się czerwienią i chcą "zapaść się pod ziemię". Wstyd powoduje reakcje somatyczne, widać po twarzy człowieka,czy się wstydzi i po jego zachowaniu,bo ta emocja skłania go do określonych zachowań. Ja tak nie mam. Akurat wstyd jest emocją,której praktycznie wcale nie odczuwam ale nie mam na jakim przykładzie Ci podać,więc trochę zmyślę ale możesz sobie zamiast wstydu wstawić tam inne emocje np. smutek czy radość. No ale niech będzie przykładowy wstyd. Gdybym go odczuwała to wyglądałoby to mniej więcej tak,że czuję się "leciutko" zawstydzona,ale ta emocja nie powoduje u mnie czerwienienia się, trzęsących rąk i nie skłania mnie do zmiany zachowania. Mogłabym powiedzmy podczas sytuacji wstydliwej robić swoje i nie krępować się tym uczuciem. Tak odczuwam większość emocji.

No akurat na puncie wizyt u psychologa czy psychiatry, to moi rodzice nie są za bardzo tolerancyjni.


Moja siostra też.. Chociaż sama kiedyś ze mną chodziła to teraz jak ja chcę iść to się sra -____-
Nie czaję tego.

jaa145

a na pewno nie patrzyłabym przez pryzmat jednego na ogół.


Ja patrzę raczej przez pryzmat wszystkich,z którymi miałam do czynienia na ogół xd

nie mam żadnych kolegów (ŻADNYCH)


No to witaj w klubie :)

bo kiedy ktoś pyta mnie czy to rodzina czy znajomi czy mam chłopaka to czuję się niekomfortowo kiedy mówię,że nie.


Jeszcze gorzej jak reszta rodzeństwa np.,którzy są mniej więcej w Twoim wieku kogoś ma -___- Wtedy to rodzinka potrafi się narzucać.

Czasami jak ktoś zapyta czy kogoś miałam to mówię,że tak,ale właśnie czuję się z tym źle, że nie mówię prawdy, a kłamię bo to raczej nie jest normalne.


Ja nie kłamię ale doskonale Cię rozumiem. Nie wiem ile masz lat ale strzelam,że w Twoim wieku większość już kogoś ma lub miała. No to wtedy trochę głupio się przyznać,że zawsze byłaś sama.

Jestem bardzo trudna w miłości damsko-męskiej, ale nie znaczy że nie umiem kochać, bo kiedy to się staje to potrafię prawie wszystko poświęcić.


Ja nie,więc moje rzekome pragnienie miłości to tylko spełnianie swoich egoistycznych zachcianek. Dobrze,że zdałam sobie z tego sprawę.
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do