rodzice

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

rodzice

przez radekkk 11 cze 2011, 11:36
Witam, mam 28 lat, jestem bezrobotny. Ja napiszę tutaj na swoim przykładzie, jak rodzice potrafią zniszczyć życie dziecku Nie mogę znaleść normalnej pracy za godziwe pieniądze, wszędzie tylko chcą aby zasuwać za 1500brutto. Za to wszystko obwiniam swoich rodziców. Ojciej to Pan doktor, który zawsze twierdził, że w jego zawodzie to taka bryndza, żebym nie szedł w jego ślady. Tylko tak naprawde to ojciec nie chciał tego bo miał 10siątki dziw... , chlał na potęge. Teraz rozumiem dlaczego , mysłał ,że jak będę pracował w jego środowisku to będzie pod kontrolą. Ale zawsze narzekał jak mu cięko, ale jakoś starczało na dostatnie życie dla rodziny, sponsorowanie kompanów do wódy, utrzymywanie kochanek. Matka oczywiście się na to wszystko godziła, bo nie miała gdzie pójść. A swoje frustracje wylewała na dzieci, bo nie miała na kogo innego. Zawsze byłem wciągany w jakieś dziwne gierki , w które dziecko wogóle nie powinno być wciągane.
I tak ojciec narobił, że poszedłem na studia techniczne, po których mam problemy ze znalezieniem jakiekolwiekpracy. Po maturze wszyscy (rodzina, znajomi) się dziwili tłumaczyli moim rodzicom , że nie bede mial po tym kierunku pracy. Po dwóch latach studiów sam sie zoorientałem co mnie czeka, jednak wersja moich rodziców była taka , że po tych studiach to czeka mnie świetlana przyszłość , a lekarze to wszyscy tacy biedni. Wszystko kończyło się na wielkich awanturach , i na podsumowaniu , że "niczego nie potrafię dokończyć" , " że nic nie przychodzi łatwo , a ja bym chciał wszystko od początku" itd...
Ojciec oczywiście twierdzi, że z tym pogada i z tamtym i że pracę załatwi.
No i skończyłem te studia, ojciec załatwił mi pracę , jak się okazało to to co mu kiedyś kumple od wódy obiecywali to załatwili...
tylko , że z urzędu pracy za 40zł/dzien. Długo sie tam nie napracowałem , gdyż jak porposilem o urlop tosie okazalo ze to oboz pracy w ktorym urlopy to fikcja.
I tak isię błąkam od czterech lat , pracuje za 1500 brutto. Od trzech miesiacy nie moge znaleść wogóle pracy i jestem bezrobotny. Jak wypominam rodzicom, jak mną pokierowali , to już nie pamiętają tego co mówili ,tylko twierdzą , że to wszystko moja wina "bo mi się uczyć nie chciało". Żyje jak dziad , nie mogę tego przeżyć jak odwiedzam rodziców , a tam pies je tylko watrubke , a ja najtancza mielonke albo kaszanke. Od kilku lat nie bylem na wakacjach, jednak moi rodzice sobie nie załują , i co roku wyjezdzaja na porzadne wakacje. Ale dalej ojciec twierdzi, ze koledzy po jego fachu to wszycy narzkaja , a ja musze narpiew sobie zapracowac bo nikt nic za darmo nie daje. Pracodawca traktuje mnie jak gówno, za to ojciec od zawsze ma wszedzie szacunek , gdyz rozdaje swoje pieniadze na prawo i lewo, a wszystkie hieny wokół tylko merdaja ogonami. Co raz wybucha klótnia , że z wyciulanych moich paru groszy powinienem sobie kupic nowa kutke , nowszy samochod , zainwestowac w siebie. Są wogole oderwani od rzeczywistosci. Ojciec za to kupuje co roku 3 kurtki, 5 par butow , i 5 par lewisow, i ciągle placze , że nie ma w co się ubrać, że tak słabo zarabia i jego wszycy koledzy narzekaja.
Teraz siedzee od trzech miesiacy bezrobotny na garnuszku rodzicow, oczywiscie przed znajomymi jest udawanie , że jestem na zwolnieniu , bo ciezko sie przyznac do porazki , jak kiedys wszyscy tlumaczyli w co pakujecie syna. Ojciec mi remontuje samochod bo sam nie ma pieniedzy, a co by oczywiscie powiedzieli znajomi jak by dowiedzieli sie ze jego syna nie stac na samochod. Oczywiscie najlepiej jak bym wydał wszystkie swoje zaskurniaki , zainwestowal w siebie, i kupil nowsze, wtedy by wszyscy znajomi zobaczyli...
Takze widzicie do czego mogą doprowadzic dzieci popierdo.... rodzice , mam 28 lat , nie ma nic, zastanawiam sie co dalej , co bede jadl za 10 lat, gdzie bede pracowal , dziewczyna zadna w mojej sytuacji zyciowej nie chce sie ze mna zwiazac . A pies rodzicow gardzi szynką tylko wpieprz... watrobke
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 cze 2011, 10:35

rodzice

Avatar użytkownika
przez *Monika* 11 cze 2011, 11:57
radekkk, Widzę,ze Twoi rodzice mięli od zawsze wpływ na Twoje decyzje.
I widzę też,że wsyscy-bez urazy w Twojej rodzinie żyjecie na pokaz.
Chodzi mi głownie o Twoich rodziców.
A Ty żyjesz dla siebie? Po to,żeby uszcześliwić siebie czy rodziców?
Masz wiele żalu do ojca. Do matki pewnie też.
Ale z drugiej strony jesteś w konflikcie...oczerniasz Ich, a mimo tego jesteś na ich garnuszku-tak piszesz.
Tak samo e znajomymi, ukrywasz sytuację bo jest Ci wstyd.
Myślę,że te wszystkie tłumione w Tobie emocje spowodowały,że niezbyt się teraz czujesz.
Za wszystko obwiniasz rodziców. Nie mówię,ze to źle. Możesz mieć do Nich żal.
Byłeś tak wychowany,że nieświadomie dałeś sobą sterować. Nie buntowałeś się.

Patrząc z perspektywy czasu jaki zawód i szkołę wybrałbyś samodzielnie,żeby teraz być zadowolonym?
Czego oczekujesz od rodziców?

W jakiej branży pracujesz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

rodzice

przez essprit 12 cze 2011, 12:51
A ja ci napiszę, że jesteś śmieszny z tymi pretensjami !

Przecież jak wybierałeś studia byłeś osobą dorosłą !
To TY DECYDOWAŁEŚ co chcesz robić i w jakim zawodzie pracować !
A że pozwoliłeś, aby za Ciebie decydowali inni - to już tylko możesz mieć pretensje do siebie. Zacznij żyć własnym życiem, a nie innych.

Dalej piszesz - "Oczywiscie najlepiej jak bym wydał wszystkie swoje zaskurniaki , zainwestowal w siebie ..." ... -> dla mnie jesteś pasożytem. Z tego co napisałeś, widać że masz pieniądze - a chcesz i robisz to, żeby finansowali Ciebie starzy rodzice. Litości !!!
Każdy zarabia na siebie !
A dalej - jak jesteś w tak beznadziejnej sytuacji, to skąd masz auto i skąd mieszkanie ?

Wiem, że niefajna jest sytuacja wielu młodych ludzi wchodzących na rynek pracy - bo i mnie się to tyczy, ale w życiu nie oskarżyłabym rodziców o to, że mam mało płatny zawód, obojętnie jak bardzo byliby patologiczni !
Najwyższa pora zmierzyć się z tzw. "dorosłością" ;)

Poza tym, kto powiedział że masz pracować w swoim zawodzie i że masz pracować u kogoś ?
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

rodzice

Avatar użytkownika
przez linka 12 cze 2011, 13:02
Heh ja się tu niestety zgadzam z essprit, jesteś rozpieszczonym jedynakiem, pozwoliłeś żeby ktoś za ciebie decydował a teraz masz pretensje do świata....niestety, takie życie, z jakiej paki rodzice mają ci sponsorować wakacje? Oni zapieprzają pewnie od 20 kilku lat, ty raptem od 5, wiesz oni mają prawo palić swoją kasą w piecu i żadnego obowiązku dawania ich tobie.....zapewnili ci wykształcenie ( ciesz się - nie wszyscy mieli tak fajnie) a teraz się tobą opiekują ....... niestety..... zamiast narzekać idź do pracy, nie w swoim zawodzie.... jakiejkolwiek....za 1500zł też da się wyżyć - mieszkając z współlokatorem, a bez doświadczenia nie ma podwyżki....albo wyjedź zagranicę - podejmij jakieś działanie......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

rodzice

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 cze 2011, 13:11
essprit napisał(a):A ja ci napiszę, że jesteś śmieszny z tymi pretensjami !

Skoro tu pisze to ma problem.
Dla Ciebie te problemy są śmieszne, dla chłopaka nie.
Przecież jak wybierałeś studia byłeś osobą dorosłą !
To TY DECYDOWAŁEŚ co chcesz robić i w jakim zawodzie pracować !
A że pozwoliłeś, aby za Ciebie decydowali inni - to już tylko możesz mieć pretensje do siebie. Zacznij żyć własnym życiem, a nie innych.

Pozwolił, może nieświadomie bo tak został wychowany, nie miał prawa decyzyjności. Odebrano Mu ją.
Czasami dzieci są wychowywane pod kloszem co pozbawia ich w przyszłości umiejętności decydowania o sobie.

Dalej piszesz - "Oczywiscie najlepiej jak bym wydał wszystkie swoje zaskurniaki , zainwestowal w siebie ..." ... -> dla mnie jesteś pasożytem. Z tego co napisałeś, widać że masz pieniądze - a chcesz i robisz to, żeby finansowali Ciebie starzy rodzice. Litości !!!
Każdy zarabia na siebie !
A dalej - jak jesteś w tak beznadziejnej sytuacji, to skąd masz auto i skąd mieszkanie ?


Chłopak może mieć problemy nawet z wydawaniem pieniędzy.
Niestety, wcześniej wszyscy za niego decydowali. Kiedy miał się nauczyć dbać o swój budżet?
Kiedy został już sam, problemy zaczęły się nawarstwiać, został z Nimi sam.
Rodzice nie pomagają Mu, wspierając Go psychicznie. Chłopak nie ma podpory.


Wiem, że niefajna jest sytuacja wielu młodych ludzi wchodzących na rynek pracy - bo i mnie się to tyczy, ale w życiu nie oskarżyłabym rodziców o to, że mam mało płatny zawód, obojętnie jak bardzo byliby patologiczni !
Najwyższa pora zmierzyć się z tzw. "dorosłością"


Jeśli rodzice mają niespełnione swoje ambicje, czasami sterują świadomie dzieckiem do tego stopnia, że dziecko nie może odróżnić swoich potrzeb od potrzeb rodziców.
Nie wie czego chce, nie ma wsparcia u rodziców. Liczą się tylko Ich potrzeby.
Oczywiście, robią to nieświadomie, z miłości.
To jest tzw. małpia miłość.
Chłopakowi może być trudno zmierzyć się z dorosłością, o której mówisz.
Rodziców raczej nie zmieni.
Może popracować nad dojrzałością.

Poza tym, kto powiedział że masz pracować w swoim zawodzie i że masz pracować u kogoś ?


Ta decyzja jest wyborem rodziców. Będzie musiał się w ostateczności przebranżowić.
To nie jest łatwa kwestia. Ale nic nie jest niemożliwe.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

rodzice

przez Agasaya 12 cze 2011, 13:55
Mną z kolei rodzice nie potrafili pokierować, pomóc w podejmowaniu decyzji, doradzić... Tzn. Mama nie umiała a ojciec nie chciał bo zwyczajnie miał to w d... Nie mogę mojej mamy winić za to że nie zachęcała mnie do rozwijania swoich zainteresowań, że nie doradziła mi jaki kierunek kształcenia mam wybrać żeby znaleźć w przyszłości dobrą pracę... Nie mogę jej za to winić bo ona sama tego nie doświadczyła... Z drugiej strony byłam nadmiernie kontrolowana przez moją matkę w innych sferach życia... ale wtedy kiedy jej potrzebowałam obok to jej nie było...
Jak widać tak źle i tak nie dobrze...
radekkk, wydaje mi się że jedyną sensowną rzeczą jaką można teraz zrobić to spróbować się wyrwać ze szponów zależności od naszych rodziców... ale jak?? sama chciałabym wiedzieć...
Agasaya
Offline

rodzice

Avatar użytkownika
przez linka 12 cze 2011, 15:31
Monika1974, Rodzice mu nie pomagają? No proszę cię.....
Wykształcili go...teraz go utrzymują...powinien się cieszyć, że w ogóle ma takie możliwości w życiu jakie ma.....że w razie czego rodzice go przyjmą, w wielu rodzinach nie ma takiej opcji i trzeba iść do JAKIEJKOLWIEK PRACY bo rodziców nie stać na utrzymywanie dorosłych, nic nie robiących dzieci.

Liczą się tylko potrzeby rodziców? A czyje mają się liczyć? - on ma niemal 30 lat....mają mu fundować wakacje? Kupować auta? Jest dorosły ......... a oni teraz korzystają z kasy którą zarabiają ...co w tym dziwnego?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

rodzice

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 cze 2011, 15:39
linka, Pomagać , a wyręczać to dwie różne sprawy.
Nie przyklaskuję mówiąc,że chłopak znajduje się wręcz w idealnym położeniu.
Chciałam tylko podkreślić,że tak to jest kiedy rodzice popełniają błędy wychowawcze w stylu "pod kloszem" czy "małpia miłość".
Natomiast rozumiem,że może być Mu teraz ciężko, co nie zmienia faktu,że chłopak powinien wziąść się za życie i nie czekać aż manna sama zleci z nieba. Albo na to,żeby rodzice mu teraz zorganizowali pracę, mieszkanie, nowy samochód. To miałam na myśli.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

rodzice

przez radekkk 12 cze 2011, 16:33
Dziękuję za rady, choć niektóre są "chamskie". Wiesz linka, nie każdy potrafi żyć za 1500brutto, może się da za to przeżyć ... ale nie każdemu odpowiada taka stagnacja, mi np nie odpowiada, i będę wiecznie narzekał, jeśli tak dalej będe musiał żyć. O swój budżet umiem zadbać zgromadziłem sporo pieniędzy (pół roku ciężko prawcowałem za granicą, w ciężkich warunkach, po 12 h/dobę, w temperaturze 40stopni - abym mógł studiować kolejne 6 lat) , że bez pomocy rodziców będe mógł skończyć medycynę, i im pokaże i udowodnie , w jaki błąd mnie wprowadzili. Oni sami dobrze to wiedzą , tylko nie potrafią przyznać się do błędu. A jak mnie utrzymają pare miesięcy to się nic im nie stanie , nie raz w głupszy sposóbtracili pieniądze. Także proszę nie robić ze mnie próżniaka. A niestety kasa i pozycja w życiu po zdrowiu i rodzinie, jest najważniejsza. Kobiety też patrzą na faceta kim jest, a jak jest bezrobotny to wrzucają do jednego wora, że słaby , niezaradny , próżniak. Niestety takie jesteście, lepiej być chu... z kasą , niż porządnym facetem bez kasy. Bo i tak zawsze gdzieś obuhem w łeb dostaniesz
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 cze 2011, 10:35

rodzice

Avatar użytkownika
przez linka 12 cze 2011, 16:42
radekkk, wiesz chyba i tak się ciebie nie przekona....twoja postaw jest roszczeniowa....i tyle....

A jak mnie utrzymają pare miesięcy to się nic im nie stanie , nie raz w głupszy sposóbtracili pieniądze

Ty jesteś dorosły a oni nie mają już żadnego obowiązku cię utrzymywać, więc po raz kolejny powinieneś im podziękować że to robią.... tak samo jak za to, że utrzymywali cię na studiach....
A niestety kasa i pozycja w życiu po zdrowiu i rodzinie, jest najważniejsza

Zapomniałeś dodać....dla ciebie. Bo nie jest to prawda generalna.

Niestety takie jesteście, lepiej być chu... z kasą , niż porządnym facetem bez kasy

No to została ci do zarobienia jeszcze kasa ...tak 8)
Jeśli myślisz, że na kasę złapiesz normalną dziewczynę - to powodzenia.... :lol:
Po raz kolejny facet wiedzący wszystko lepiej od kobiet...o kobietach....

W ogóle tak słucham....jest w twoim życiu coś poza żalem do rodziców i tęsknotą za pieniędzmi?

ps. Ty chcesz iść na medycynę tylko po to żeby trzepać hajs? Żeby być poważanym w środowisku? Żeby na złość rodzicom zrobić? ......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

rodzice

przez radekkk 12 cze 2011, 16:57
A Ty to jesteś psychologiem o specjalności od pomagania ludziom czy od wbijania ich do końca butem w ziemie? Bo na tego drugiego masz większy talent.
Chcę iść na medycynę żeby mieć do końca życia stabilną pracę i żyć ze świadomością , że będe potrzebny do końca moich dnii. Dla mnie to wystarczający powód.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 cze 2011, 10:35

rodzice

Avatar użytkownika
przez linka 12 cze 2011, 17:01
I fajnie, uważam to za godne podziwu, że uzbierałeś na studia i chcesz na nie iść....... tylko po co tyle żółci dla rodziców, nikt nie jest idealny....... nosisz w sobie tyle złości, po co....... czas sobie uświadomić, że ty i rodzice jesteście dwoma niezależnymi tworami i każdy z was żyje już dla siebie.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

rodzice

przez radekkk 12 cze 2011, 17:05
no właśnie to , że staciłem 9 lat, musiałem ciężko charować przez 4 lata , aby zyskać niezależność i przeforsować swój pomysł na życie
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 cze 2011, 10:35

rodzice

Avatar użytkownika
przez linka 12 cze 2011, 17:09
No tak, tylko nie możesz ich za to obwiniać....mogłeś się równie dobrze zbuntować 8 lat temu jak i teraz......

-- N cze 12, 2011 4:12 pm --

Poza tym, pomijając fakt, że medycyna to 6 lat studiów, to jesteś świadom że przez kolejne kilka, kiedy będziesz robił specjalizację będziesz harował po kilkanaście godzin dziennie za 1600 zł.......

Nie myślałeś żeby tą kasę zainwestować i otworzyć firmę? To też daje stabilizację........
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do