Skocz do zawartości
Nerwica.com

nienawiść do siebie, czyli zmarnować życie sobie i innym


insomnia93

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć. Zacznę od tego, że mam 18 lat, jestem po maturze, przede mną wiele wyborów itp. Minęły już 2 miesiące odkąd mam wakacje - najgorsze z dotychczasowych. Ja już zupełnie ześwirowałam, a wszystko na tle jedzenia. Nie mam anoreksji, bulimii, nigdy nie miałam. Moim marzeniem jest po prostu schudnąć - tak, może i mam wąskie horyzonty. Ale uwierzcie mi, spadek wagi daje mi cholerną radość! Kiedyś postanowiłam schudnąć 10 kg. Udało zrzucić się 7, to był mój sukces, pierwszy i ostatni. Potem kłopoty w rodzinie, stres w szkole, a najlepiej co z tym zrobić ? Zajeść rzecz jasna. No i wszystko wróciło z powrotem, jednak motywacji już w sobie nie odnalazłam. Jestem teraz takim wrakiem, który ładuje w siebie wszystko jednocześnie myśląc o centymetrach, które nie dają mi spać (poważnie). Kiedyś nawet się ruszałam, przecież ja lubię sport! Teraz ? Byleby przespać cały dzień, broń boże nie założyć nic obcisłego ,najlepiej w ogóle odizolować się od ludzi. Walczę ze sobą, a dopóki nie wygram tej walki będę też walczyła z innymi. Miewam tak zmienne nastroje, że sama zastanawiam się, dlaczego mój chłopak nadal ze mną jest. Chciałby mi pomóc, ale nie potrafi i nie mam mu tego za złe. Chciałabym od was się dowiedzieć jak znajdujecie motywację - nie tylko do ewentualnego odchudzania, ale w ogóle do życia.. Bo na prawdę ja zeświruję, robię wszystko żeby zniszczyć samą siebie, wmawiam sobie, jaka jestem beznadziejna, porównuję się z innymi - w każdym widzę coś fantastycznego, w sobie - nic z tych rzeczy. Zastanawiałam się czy może nie wybrać się do psychologa ( albo już psychiatry!). Ja potrzebuję motywacji, jakiegoś kopa do życia. I próbowałam już wiele sposobów, zapisywałam na kartce swoje wady, zalety, robiłam jakieś plany, powtarzałam sobie, że jestem silna, ale wszystko na nic. Nie wiem, może ja już jestem odporna na wszystko ? A może potrzebuję jakiejś zmiany ? Pewnie myślicie sobie, głupia panna powinna wziąć się za siebie, zamiast zaśmiecać forum - ale ja na prawdę nie potrafię, nie potrafię wkurzyć się na siebie i zmienić wszystkiego. Jedyne co umiem to ranić samą siebie, nienawidzić się jeszcze bardziej. Może powinnam wybrać się do spowiedzi.. (byłam ponad pół roku temu, ale ksiądz mnie zraził, okrzyczał i od tej pory mam uraz). Jak ktoś ma jakiekolwiek uwagi, ironiczne czy nie, dosadne, banalne.. błagam pomóżcie mi!

 

-- 30 cze 2011, 12:56 --

 

chyba nikt mi nie pomoże :(

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic w Tobie złego.. popadasz w depresję i stąd się bierze owe "nie chcenie". Jeśli chcesz poprawić komfort swojego życia wybierz się do psychiatry, ponieważ to psychiatra kieruje do psychologa (a skierowanko mieć trzeba państwowo).. przy okazji oceni sensownym okiem Twój stan i podejmie właściwe drogi leczenia..

 

Wierz lub nie ale nie masz daleko do radości z siebie i z kolejnego wstającego dnia :) Wystarczy że będziesz uparcie dążyć do celu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj.moze skorzystałabys też z pomocy dietetyka,to tez fachowiec+jakas terapia,wmawiasz sobie ze nie jestes nic warta.....skoro twoj chlopak z toba jest to najwidoczniej tego CHCE i cie kocha.Moze jakiś aerobic?ćwiczenia mobilizuja i czlowiek ruszajac sie lepiej sie czuje.Plywanie,dobrze robi na ciało,i ducha :o sport najlepiej w geupie wtedy jest wieksza mobilizacja.Sprobujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×