Psychiczni rodzice.

Inne zaburzenia.

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez mark123 12 lut 2013, 21:55
ala1983 napisał(a):To jest ciekawe. Wydaje mi się, że pewnych rzeczy nie trzeba się uczyć, bo przychodzą naturalnie. Jak można nie powiedzieć własnemu dziecku, że się je kocha?? Zastanawiam się nad tym od dawna. U mnie w rodzinie też nie było okazywania uczuć, nie było nawet normalnej komunikacji, bo rodzice nie umieli. Dlaczego więc ja w relacjach z innymi ludźmi nie mam z tym problemu? Umiem okazywać uczucia, powiedzieć, "kocham Cię", "lubię" itp.. przychodzi mi to naturalnie, jeśli mam potrzebę to po prostu to robię. Więc nie rozumiem w czym, problem. Też nikt mnie tego nie nauczył. Nie mam co prawda własnego dziecka, ale nie mogę sobie nawet wyobrazić, że mogłabym się zachowywać podobnie do moich rodziców.

Nie wszyscy w ogóle odczuwają coś takiego jak miłość, a przyczyny braku tego uczucia mogą być różne.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez black swan 12 lut 2013, 21:58
Czy to znaczy, że nie kochali? A może po prostu, tak jak pisze Flea nie wypowiedzieli tego na głos...

Jako dorośli to rozumiemy, lecz dzieci takich rzeczy nie pojmują. Dzieci muszą mieć czarno na białym. Wytłumaczone, zwerbalizowane. Gdybym wiedziała jako dziecko to wszystko co wiem w tej chwili, to nie miałabym nigdy żadnych psychicznych problemów. A dzieci po prostu nie rozumieją tak wielu rzeczy i stąd biorą się ich problemy, najpierw w wieku nastu lat, potem ciągną się dalej...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Psychiczni rodzice.

przez vifi 12 lut 2013, 22:13
Nie można zwalać na dziecko odpowiedzialności za rodzinę. Można zmienić rodziców (albo i nie), ale nie wychowywać. Wielu rodziców chce zmienić swoje dzieci, wiele kobiet chce zmienić swoich mężów, a im się nie udaje. Przecież ile ciężej będzie nastolatkowi. Można powiedzieć im że sprawia mi przykrość to jak mnie traktujecie, ale jedni rodzice się przejmą, drudzy nie. Do depresji i nerwic prowadzi nie tyle (a może nie tylko) rozczulanie się nad własną przeszłością, ale właśnie wypieranie jej, nazywanie zła dobrem, mówienie że coś jest moją winą kiedy jest winą rodziców. Można zwalać na rodziców winę za swoje postępowanie, ale nie przypominam sobie żebym widział na forum kogoś kto by mówił, że nie będę pracował nad sobą, bo tak mnie wychowali moi źli rodzice i tyle.
Jak najbardziej można próbować ich zrozumieć, ich uwarunkowania, ale wybielanie ich i powiedzenie co ty o nich wiesz, to ty masz pracować nad sobą a nie oni, jest jakby żywcem wyjęte z syndromu DDA.
Kiedy z terapeutą rozmawiałem na temat stawiania granic to wspominała o jakiś kursach asertywności, gdzie można się nauczyć rozmawiać z toksycznymi czy trudnymi osobami. Od biedy można wykombinować jakąś dobrą książkę. Jeśli sprawa zacznie się robić gorąca (chociaż zdaje się że autor tematu "jakoś żyje") to można samemu się udać do psychologa. Trudno zaciągnąć tam kogoś innego na siłę. Nawet jeśli oni się nie zmienią to ja mogę to inaczej odbierać. Często rodzice ranią swoje dzieci samymi chcąc być docenionymi, nosząc jeszcze małych siebie, którzy czegoś tam nie dostali.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Psychiczni rodzice.

przez Flea 12 lut 2013, 22:28
black swan napisał(a):
Czy to znaczy, że nie kochali? A może po prostu, tak jak pisze Flea nie wypowiedzieli tego na głos...

Jako dorośli to rozumiemy, lecz dzieci takich rzeczy nie pojmują. Dzieci muszą mieć czarno na białym. Wytłumaczone, zwerbalizowane. Gdybym wiedziała jako dziecko to wszystko co wiem w tej chwili, to nie miałabym nigdy żadnych psychicznych problemów. A dzieci po prostu nie rozumieją tak wielu rzeczy i stąd biorą się ich problemy, najpierw w wieku nastu lat, potem ciągną się dalej...


Skoro wiesz to zrób coś z tą wiedzą dobrego dla siebie.

Dzieci bywa, że mają większą fantazję niż nam się wydaje. Nie ma takiego człowieka, że mówiąc do dziecka dba o poprawność i dokładnie myśli nad tym co mówi. No chyba że jest robote,. Czasami my dorośli kłapniemy coś bez sensu krzywdząc niechcący, często zdarza się że do nas trafiają słowa bolesne i nie potrafimy sie z tym uporać. Dziecięca psychika jest o wiele bardziej wyczulona ale zapiminamy o fantastycznej matce naturze, która dała dzieciakom niesamowite systemy obronne. Nie można przewalić winy na kogoś. Wiele lęków tkwi w nas bo je karmimy, dajemy im pożywkę i czego chcemy? Wsparcia drugiego człowieka. A tak naprawdę jedyną osobą, która może i potrafi nam pomóc to my sami.

Nigdy nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że kiedyś psychikę ludzie mieli twardszą. Taką samą mieli, były tak samo depresje, samobójstwa działy się różne sceny dantejskie i ńikt nie potrafił tym ludziom pomóc bo nikt nie zdawał sobie sprawy, że jest to choroba. Nie rozmawiało się o tym, były na pierwszym planie inne wartości. Trudno wymagać od kogoś kto przeżył wojnę, żeby się roztkliwiał i miział nad sobą. Tacy ludzie byli przeszczęśliwi jak mieli co jeść i taki wzorzec przekazywali dalej.

To coś raczej jest ńie tak z naszą młodzieżą. Byle co i z g....a olimpiada się robi. To też jest presja społeczeństwa, dostęp do mediów, za dużo "musisz" za mało chcę.

Ostatnio widziałam jak młoda dziewczyna miała straszny problem ze studniówką bo ona może się ubrać w byle co i w sumie chce tylko się bawić a koleżanki będą miały sukienki za niezłe kwoty, sztuczne rzęsy, tipsy i Bóg wie co jeszcze. I co? Presja koleżanek sprawiła, że dzieczę w samotnej walce o ideały zostało zadeptane. I co rodzic może w takiej sytuacji?

Społeczeństwo, czasy i ogólnie sytuacja danej osoby ma ogromny wpływ na kształtowanie się osobowości, nie można palcem w rodzica dziabnąć i krzyczeć "to przez ciebie". A co on wińien tak naprawdę? Dwoje ludzi się kochało, zaciążyło, miało być jak w bajce a tu du..a. A kto pozbiera ich psychikę? Kto im pomoże?
Aaa przepraszam niedobrzy rodzice powinni ponieść straszną karę i najlepiej umrzeć w ogniu piekielnym za sprowadzenie na świat potomstwa i za własną nieudolność.

Za łatwo przychodzi wydawanie wyroków. Sąd kapturowy to śmiech! Własne dziecko osądzi cię bez skrupułów.

Ps. Mam na myśli przeciętnych, zapracowanych, z minimalną pensją Kowalskich.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 12 lut 2013, 22:49
Za łatwo przychodzi wydawanie wyroków. Sąd kapturowy to śmiech! Własne dziecko osądzi cię bez skrupułów.
Tak samo jak rodzice osądzają własne dziecko bez skrupułów..... więc jak nawarzyli piwa, niech je teraz piją :bezradny: a że nie ze swojej winy spieprzyli sprawę ... to jest wytłumaczenie, ale nie usprawiedliwienie.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez black swan 12 lut 2013, 22:51
Skoro wiesz to zrób coś z tą wiedzą dobrego dla siebie.

Robię cały czas, ale to nie takie proste, wyleczyć się w 5 minut. Poza tym najpierw musiałam dojść do sedna, źródła problemów, przecież nie wiedziałam wszystkiego od razu, do tego co wiem teraz doprowadziła mnie długotrwała analiza samej siebie, swojego dzieciństwa, czytanie wielu tekstów psychologicznych/naukowych, żeby zrozumieć co jest grane, co jest ze mną nie tak. W żadnym wypadku nie było tak, że oświeciło mnie za dotknięciem jakiejś czarodziejskiej różdżki. Do tego trzeba chęci, czasu i wysiłku, aby wszystko zrozumieć.

-- 12 lut 2013, 21:53 --

A i tak masy rzeczy jeszcze nie wiem, dużo pracy przede mną.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Psychiczni rodzice.

przez Flea 12 lut 2013, 22:57
black swan napisał(a):
Skoro wiesz to zrób coś z tą wiedzą dobrego dla siebie.

Robię cały czas, ale to nie takie proste, wyleczyć się w 5 minut. Poza tym najpierw musiałam dojść do sedna, źródła problemów, przecież nie wiedziałam wszystkiego od razu, do tego co wiem teraz doprowadziła mnie długotrwała analiza samej siebie, swojego dzieciństwa, czytanie wielu tekstów psychologicznych/naukowych, żeby zrozumieć co jest grane, co jest ze mną nie tak. W żadnym wypadku nie było tak, że oświeciło mnie za dotknięciem jakiejś czarodziejskiej różdżki. Do tego trzeba chęci, czasu i wysiłku, aby wszystko zrozumieć.


Black swan wierzę, i wiem jakie to trudne. Wiem też, że kiedy już będzie po wszystkim czyli kiedy już odnajdziesz siebie, to poczujesz niesamowitą ulgę i wolność od przeszłości.

To jest jak plecak po długiej podróży, pełen skarbów ale i brudnych majtek i śmierdzących skarpet. Grzebanie w nim wiąże się z ryzykiem wyciągnięcia różnych rzeczy. I tych miłych i tych cuchnących. Tak czy inaczej można go ukisić w kącie i nie zaglądać albo rozpakować, wyczyścić i odstawić na półkę.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

przez vifi 12 lut 2013, 23:22
Nie wiem na ile jest zasadne przykładanie naszych kryteriów do ludzi żyjących kilkadziesiąt lat temu. Relacje mówią że na czas wojny ludziom "mijały" różne zaburzenia psychiczne, kiedy musieli się zmierzyć z rzeczywistym zagrożeniem. Podobnie człowiek który głoduje i walczy o życie nie choruje na depresję. Po prostu umiera. W obozach koncentracyjnych takie osoby nazywali "muzułmanami" - ludzi którzy stracili nadzieję i niedługo potem po prostu umierali.
Poza tym były wtedy silniejsze więzy społeczne (niekoniecznie cieplejsze), po prostu ludzie musieli współpracować żeby przeżyć. Samotność sprzyja powstawaniu zaburzeń psychicznych. Pewnie było też dużo przypadków niezdiagnozowanych, którzy "jakoś żyli" albo i nie.
Nikt tu nie pisze o karaniu ogniem rodziców, ale zbyt skrajne wydaje mi się wybielanie krzywd, bo "co oni winni".
Jak można komuś wybaczyć kiedy to, że ktoś dzień w dzień wyzywał dziecko, poniżał go przed rówieśnikami, wyśmiewał jego starania i mówił mu jaki to nie jest beznadziejny i szkoda że go nie usunęli to "nie jego wina"?
Rzeczywiście odpowiedzialność może być różna i nigdy do końca jej nie znamy, ale takie podejście że z jednej strony zaburzeni psychicznie powinni sami nad sobą pracować a nie "się użalać", a z drugiej strony rodzice którzy swoim "wychowaniem" sprzyjają powstawaniu zaburzeń nie mogą być winni tylko społeczeństwo, to dla mnie jest straszne uproszczenie sprawy.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Psychiczni rodzice.

przez Flea 13 lut 2013, 12:37
Wszyscy doskonale wiemy, że to łańcudzek bez końca. Nasi rodzice wychowani w sposób zimny przekazali dalej lodowisko. Teraz od nas zależy ( mając wiedzę i dostęp do terapeutów) czy będziemy tacy sami czy też coś zmienimy. Użalanie się, obwinianie nic nie da. Skoro znam przyczynę mogę leczyć skutki.

Wytłumaczenie i usprawiedliwienie mogę znaleźć dla rodzica, który w swoim ciężkim, uczciwym życiu zgubił się trochę. I w sumie człowiek dobry ale życie go za mocno w tyłek natłukło. Są różne tragedie, gdzie dorosły czasami się po prostu nie odnalazł.

Dla osobnika, który żałuje że nie usunął ciąży miano rodzica to trochę za dużo.
Jestem za oddzielaniem się od rodziców toksycznych, despotycznych, bo wiem, że rozmowa z nimi prowadzi do kłótni i tacy ludzie niczego nie chcą zrozumieć.
Nie zrozumiem również rodzica, który nabija się z dziecka publicznie i nie rozumiem ludzi, którzy widząc takie zachowanie nie utrą nosa tatusiowi czy mamusi. Bardzo ważne jest żeby społeczeństwo nie dawało przyzwolenia na takie zachowanie. Już w przedszkolu pani powinna wziąć rodzica na stronę i nawkładać ile wlezie.

Trzeba rozgraniczyć trochę mściwe bydlę i człowieka, który jest zmęczony. Ja też jak jestem przepracowana to wrzasnę sobie czasami na domowników, bo mnie wszystko drażni i denerwuje. Czasami jest tak, że nastolatek przesadzi w odbiorze, czasami doda sobie niepotrzebną ideologię to tego co się dzieje. I to jest naturalny proces biologiczny. Dodajmy jeszcze konflikt pokoleń i awantura gotowa pod tytułem " ja w twoim wieku".

Większość rodziców ( pomijam sadystyczne świnie czerpiące radość z lania, obrażania czy molestowania dzieci) kocha swoje dzieciaki i niestety nie ogarnia ich potrzeb i zainteresowań. Dla nich najczęściej zaspokojenie potrzeb fizycznych to podstawa. Trudno tulić nastolatka i rozmawiać z nim na trudne tematy, kiedy ten nabuzowany hormonami buntuje się i pyszczy z byle czego.
Jak ma matka starej daty zrozumieć zakolczykowane Emo, że on cierpi i dusza mu się kroi, kiedy ona w fabryce zapiernicza żeby na chleb starczyło. Dla niej 20 zł to zakupy na cały dzień a dla niego farba do włosów i to z niższej półki. Mnie by krew zalała.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

przez klarunia 13 lut 2013, 15:10
O matko... wypowiem się trochę chamsko, acz szczerze do bólu. Ja nie rozumiem, jak można nie rozumieć, że jest kurde różnica pomiędzy rodzicem, który popełnia od czasu do czasu błędy a takim, który tak źle się zachowuje, że aż dziecko ma wątpliwości, czy jest w ogóle kochane, a jego samoocena równa się zeru. Przecież temat nie dotyczy tego pierwszego przypadku, tylko tego drugiego. I jak się chce być zdrowym, to nie da się nie obwiniać. Po prostu się nie da. Czy to też tak trudno zrozumieć? To naturalne, że na pewnym etapie zdrowienia człowiek szuka winnego, bo musi w którąś stronę ukierunkować na przykład złość i wyrzucić ją z siebie. Potem dopiero wyzbywa się obwiniania. A poza tym... rodzic zachowuje się jak potwór... Może to zmienić? Może. Jako dorosły ma tyle oleju w głowie, żeby poprawić swoje zachowanie? Oczywiście, że ma. No to jeżeli tego nie zrobił, to skopał sprawę i tyle. Flea, moim zdaniem twoje gadanie jest kompletnie bez sensu. A poza tym ciągle tylko podkreślasz, jak to CIĘŻKO zarobić, jak to CIĘŻKO, jak to CIĘŻKO... tak, jakbyś sama obwiniała tylko los o to, że Ci tak CIĘŻKO... a prawda jest taka, że bardzo często niskie zarobki i frustracja z życia też są wyborem danego człowieka. Często jest to efekt wielu drobnych, głupich wyborów, które prowadzą do na przykład kiepskiej pracy.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Psychiczni rodzice.

przez Flea 13 lut 2013, 15:52
Klarunia mi w porównaniu z innymi to jest bosko a nie ciężko.
To właśnie moja praca dła mi wgląd w sytuacje wielu ludzi i ich życie. Wiem jak potrafi być niezrozumiany nastolatek czy małe dziecko i wiem jak potrafi być zaganiany rodzic za kawałkiem normalności.

Wiem też ile kosztuje codzienne utrzymanie, rachunki i jak często opadają ręce kiedy dostajesz kolejne raty, rachunki do odpłacenia czy też znowu trzeba wydać kolejną kasę na potrzeby pierwsze. I dlatego rozumiem rodziców, którzy nie mają czasu latać po terapiach ( ktoś dom musi utrzymać), psychiatrach i rozpływać się nad swoim numerkiem choroby.
Doceniam dzisiaj swoich rodziców i wiem, że mnie kochali chociaż będąc dzieckiem miałam mnóstwo wątpliwości co do tego.

Klarunia rozumiem, że masz mega zarobki i nie powąchałaś biedy, bo nie wiem co mam powiedzić niektórym dzieciakom, że to ich wybór, że nie mogą iść na studia? Że z racji swojego pochodzenia mają do wyboru albo się skończyć tak jak rodzice albo iść dalej w podskokach bo przecież edukacja w tym durnym państwie jest dla każdego i za darmo. I to też jest ich wybór?
Idź powiedz 44 latkowi, że jego pensja minimalna to jego wybór, a zniszczone zdrowie to efekt jego nieudolności. Błagam.... Czy my piszemy z tego samego kraju?
Nie wiem jak w twoim regionie ale tu czy pracujesz za biurkiem czy roznosisz ulotki, czy też pracujesz w banku - panuje demokracja czyli umowa zlecenie i 1500 brutto.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

Avatar użytkownika
przez linka 13 lut 2013, 16:48
klarunia napisał(a):(...) a prawda jest taka, że bardzo często niskie zarobki i frustracja z życia też są wyborem danego człowieka. Często jest to efekt wielu drobnych, głupich wyborów, które prowadzą do na przykład kiepskiej pracy.


Żeby to było tak pięknie ...... ale to temat rzeka.

Flea teraz już jest wypas - 1600 brutto :mrgreen:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Psychiczni rodzice.

przez Flea 13 lut 2013, 18:15
Nooooo, z taką kwotą to tylko szaleć. Życie ja w Madrycie :) ha ha ha :mrgreen:
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Psychiczni rodzice.

przez klarunia 13 lut 2013, 19:26
Matko... napisałam, że CZĘSTO tak jest, a nie ZAWSZE. To trochę różnica. Czytaj, a nie nadinterpretuj. komentujesz, jakbym napisała, że WSZYSCY ZAWSZE sami sobie zasłużyli. Dlatego cały twój post zupełnie się ma nijak do mojej wypowiedzi.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do