Problem

Inne zaburzenia.

Problem

przez pioter 05 paź 2010, 12:15
Cześć,

przejrzałem ten wątek zanim napiszesz temat ale nie byłem w stanie dopasować swoich objawów do konkretnej kategorii.

Zacznę od początku czyli od około roku - półtora wstecz.
Przed tym okresem byłem bardzo aktywnym człowiekiem, mam teraz 24 lata, lubiłem wychodzić ze znajomymi, miałem do wszystkiego większy dystans i ogólnie byłem bardziej energiczny niż jestem teraz.

W tamtym okresie zaczęły się moje problemy ze snem, apetytem, "lenistwem", chęcią do wykonywania jakichkolwiek podstawowych działań i czynności (bo nie widzę i nie czuję ich potrzeby, bo brudne naczynia i syf w domu mi w 80% przypadkow nie przeszkadza, bo - zaraz - to moja ulubiona odpowiedz, takie wszystko odroczone w czasie), zaczął się lęk przed tym, że jak nie będę wkładać w moje relacje ze znajomymi i przyjaciółmi 1000% to się rozpadną przy jednoczesnym marginalizowaniu roli związku z dziewczyną. Jakieś pół roku temu straciłem pracę i zaczęły się fizyczne problemy - stresowe biegunki, dynamicznie zmieniające się łaknienie / brak apetytu, osłabienie; chęć bycia samemu, taka "niemoc" i brak poczucia, że cokolwiek trzeba. Od 3 miesięcy mam pracę ale problemy utrzymują się nadal, mogę spać po 13 godzin dziennie a i tak będę tak samo niewyspany jak przy 4 czy 7. Mimo zmęczenia często przynajmniej przez godzinę wiercę się i kręce i nie moge usnąć bo mam myślobieg, potem cały dzień chodzę mega zmęczony a i tak nie mogę usnąć w nocy. Czasami tylko otwieram oczy i czuje się albo przygnębiony albo maksymalnie rozdrażniony, wybity z rytmu, mam ściśnięty żołądek, nic mi nie smakuje i kompletnie na nic nie mam ochoty. Czasami jakaś bzdura potrafi mnie kompletnie wyprowadzić z równowagi, robię się wtedy nieprzyjemny, agresywny, złośliwy, czasami z kolei (szczególnie od jakichś kilku miesięcy) w dniu spotkania z kimkolwiek odechciewa mi się tego, przekładam, odwołuje i wykręcam się jak tylko mogę, w zasadzie chowam się w jakiejś skorupie, czuje się głupi, niedowartościwany, często miewam takie tępe bóle głowy na które pomaga mi dopiero > 30mg kodeiny i 500mg paracetamolu albo tramal. Oczywiście ludzie którzy mnie znają mogą stwierdzić jedynie, że przycichłem, ale większość osób mówi że jestem perfekcjonistą, że za co się nie zabiorę to wychodzi arcydzieło itp.

Jak ktoś patrzy na mnie z boku to może stwierdzić, że mam idealne życie, dom, pracę, kobietę, kota ;) i wszystko co mi jest potrzebne. Ale zaden sukces na dluzej niz minute czy 2 nie sprawia mi frajdy, radosci.

Kurczę, trochę się rozpisałem,
no ale do rzeczy - taki mam problem, czy mam iść od razu szukać pomocy u psychiatry?
Co mi jest? Wydaje mi się, że to jakieś zaburzenie nerwicowe, bo nie miewam przewlekłych spadków nastroju jak w depresji, nie mam też skoków jak przy dwubiegunówce, mam częste takie sytuacje jak opisałem, ale nie trwa to non stop przez tygodnie czy miesiące.

z góry dzięki za odpowiedź.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 paź 2010, 11:55

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do