Wizyta u psychologa / psychiatry

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

przez archetyp 09 kwi 2008, 14:19
Podejrzewam że mam depresję, wszystko mnie drażni, stałem się impulsywny, ironiczny, nic mnie nie cieszy, aktywność ograniczam do minimum po mimo tego schudłem 5kg bo nie mam apetytu, nie mogę zasnąć, nie mam celu, nie widzę przyszłości, mam problemy z pamięcią, koncentracją, porównując się z innymi czasem czuję się beznadziejny (choć mam świadomość że jest to wypatrzone postrzeganie).

Nie mogę już tak dłużej, co prawda nie mam myśli samobójczych, ale jakość życia mnie dobija, chcę to zmienić, bo jak to dłużej będzie trwać to stoczę się w otchłań.

W tamtym tygodniu udało mi się w końcu zarejestrować w poradni (po przeszło tygodniowym "wybieraniu" się do psychiatry). Poszło bez większych oporów (choć może dlatego że było mało ludzi w rejestracji). Niestety zarejestrowali mnie się dopiero na czerwiec :/ Nie wiedziałem że do psychiatry chodzi tyle ludzi, bo chyba stąd terminy tak odległe?

Jako że nie chcę czekać (już wystarczająco życie przecieka mi przez palce) poszedłem do innej przychodni i tu pojawił się problem. Kiedy za drzwiami z napisem "poradnia psychiatryczna, psychologiczna, neurologiczna, itd." zobaczyłem korytarz pełen ludzi - wycofałem się :/

W poprzedniej przychodni po mimo tego że rejestracja była z innymi poradniami to gabinety psychiatryczne, psychologiczne były na "uboczu", po za innymi gabinetami specjalistycznymi.

Przespacerowałem się po mieście i podjąłem drugą próbę - niestety tym razem nawet nie doszedłem do drzwi poradni - wróciłem się w połowie schodów.

W głowie nie mogę dopuścić myśli że "coś ze mną nie tak" - to dziwne bo zdecydowałem że muszę tam iść, ale nie dałem rady, kiedy zobaczyłem ludzi pomyślałem o tym co oni mogą myśleć i o ich spojrzeniach :/

Mam wrażenie że w społeczeństwie wciąż są obecne złe określenia na tych którzy mają problemy psychofizyczne i to mnie odciąga.

Teraz piszę to i jestem zły na siebie że nie poszedłem :/

Mimo wszystko gabinety psychiatryczne, psychologiczne powinny być usytuowane na "uboczu" innych poradni, wtedy lepiej by mi było zdecydować się zarejestrować i pójść na wizytę.

A może to we mnie jest problem? Może to w mojej głowie siedzi wykuty społecznie stereotyp postrzegania człowieka z problemem psychologicznym jako oględnie "wariata". I ten dysonans nie pozwala mi skutecznie działać? A może odzywają się mechanizmy obronne przed "przypieczętowaniem" problemu, bez tego łudzę się że może przesadzam i nie jest tak źle? Sam już nie wiem :/

Co o tym sądzicie? Jak sobie z tym poradziliście? Mam spróbować ponownie czy czekać prawie 2 miesiące?
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
31 mar 2008, 12:57

Avatar użytkownika
przez mała defetystka 09 kwi 2008, 15:29
hej Archetypie;)
Po pierwsze gratuluje Ci odwagi. To pewnie było dla Ciebie trudne, żeby tam pojść i się zarejstrować. Rozumiem świetnie, że chciałbyś tro mieć jaknajszybciej za sobą.
CO do Twojej rezygnacji na widok tłumu - ha poiwiem Ci w takemnicy ze ja chyba jestem mistrzynią takich ucieczek :twisted:
2 miechy to faktycznie soporo. MOże potratuj to jako zabezpieczenie. Jeśli nie uda Ci się nigdzie wcześniej tego załatwić to pójdziesz.
Jesteś może z Krk?
Posty
253
Dołączył(a)
31 mar 2008, 19:45

przez archetyp 09 kwi 2008, 16:09
witaj :)

Jak widać odwagi starczyło mi tylko na pierwszą rejestrację, teraz jakoś gorzej z tym u mnie :/

Fakt że nie chcę czekać tak długo, chcę zacząć leczyć się jak najszybciej, żeby żyć pełnią życia, może chęć zmiany dodała mi skrzydeł? ;)

Dzięki, tak się właśnie zastanawiałem czy tylko ja miałem takie opory przed psychiatrą i całą tą instytucją.

Tak, właśnie traktuję tą rejestrację poniekąd jak zabezpieczenie jeśli nie uda mi zarejestrować się gdzieś indziej.

Nie, ale można powiedzieć że mieszkam blisko Krk, parę centymetrów na mapie ;)
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
31 mar 2008, 12:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Bacha 09 kwi 2008, 16:16
Ja także podziwiam odwagę Archetypa ;) ja choć to nie moja pierwsza wizyta a kilku setna może już to i tak mam lęk wyjść do ludzi że na mnie patrzą i oceniają... :( ale mogę się pochwalić że dziś udało mi się samej wyjść z domu tyle tylko że mama musiała mnie trochę pogonić ale wyszłam... A obawiam się i też niewiem co mam zrobić bo to jest ciężki lęk dla mnie... Jeszcze teraz to mam leki a już się kończą i co ja w ten czas zrobię jak ja tylko wyjść w okolicy swojęgo bloku potrafię ewentualnie i i tak jest ciężko... Wyjdzie na to że przerwe wszystkie leczenia a niechce bo tego konsekwencje są dopiero trudne... :cry: a jak już poradzić co do zaczęcia pracy czy leczenia nad sobą to im szybciej tym lepiej,wiem po sobie. A znalazłam wczoraj na necie psychologów online że nie trzeba wychodzić na terapie (sesje) nawet z domu tylko umawia się datę i odbywa się to przez internet tylko jest to odpłatne,także myślałam o ziołach aby zastosować jakieś bo na lekach jestem już od 8lat.Wydaje mi się że nic innego mi nie pozostało. Co Wy o tym myślicie :?:
Wielkie szczyty zdobywa się małymi krokami
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 kwi 2008, 18:14
Lokalizacja
Kato

Avatar użytkownika
przez jaaa 09 kwi 2008, 18:54
ja chodze prywatnie dlatego problem kolejek czy tlumow odchodzi

poza tym dla mnie to zwykly lekarz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez archetyp 12 kwi 2008, 14:35
Bacha napisał(a):Ja także podziwiam odwagę Archetypa ;) ja choć to nie moja pierwsza wizyta a kilku setna może już to i tak mam lęk wyjść do ludzi że na mnie patrzą i oceniają... :(


heh.. w tym tygodniu nie udało mi się :/ w ogolę już ruszać się mi nie chce :( wszystko mnie dobija, zacząłem myśleć że jak tak dalej będzie mnie dręczyć to zacznę myśleć o głupstwie którego tu nie nazwę. Wrrr.. jasna cholera, co też siedzi w tej głowie że mnie tak blokuje.

Bacha napisał(a):ale mogę się pochwalić że dziś udało mi się samej wyjść z domu tyle tylko że mama musiała mnie trochę pogonić ale wyszłam... A obawiam się i też niewiem co mam zrobić bo to jest ciężki lęk dla mnie... Jeszcze teraz to mam leki a już się kończą i co ja w ten czas zrobię jak ja tylko wyjść w okolicy swojęgo bloku potrafię ewentualnie i i tak jest ciężko... Wyjdzie na to że przerwe wszystkie leczenia a niechce bo tego konsekwencje są dopiero trudne... :cry:


Dobrze Bacha że masz świadomość tego że jak przerwiesz leczenie będą tego konsekwencje, bo może mimo wszystko zdopinguje Cię to do wizyty i "wyjścia do ludzi". Mam taką nadzieję :)

Bacha napisał(a):a jak już poradzić co do zaczęcia pracy czy leczenia nad sobą to im szybciej tym lepiej,wiem po sobie. A znalazłam wczoraj na necie psychologów online że nie trzeba wychodzić na terapie (sesje) nawet z domu tylko umawia się datę i odbywa się to przez internet tylko jest to odpłatne,także myślałam o ziołach aby zastosować jakieś bo na lekach jestem już od 8lat.Wydaje mi się że nic innego mi nie pozostało. Co Wy o tym myślicie :?:


Co do psychologów online to jest w sumie jakiś sposób ale nie wiem na ile wartościowy w leczeniu :/ obawiam się że to za mało, że to nie jest ten kontakt jak należało by nawiązać by pozbyć się lęku wyjścia do ludzi. Może i w pewnym sensie to dobre ale brakuje bezpośredniego kontaktu.

Według mnie zioła są za słabe by cokolwiek zmienić, bo chyba nie mówisz o psychoaktywnych ziółkach? :P

Tak czy siak życzę powodzenia :)
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
31 mar 2008, 12:57

do Archetyp

przez PLK 14 kwi 2008, 00:05
Moja prosta rada: wiecej agresji w zyciu! wala innym do tego, co robisz i dlaczego !!! Zaloz sobie cos smiesznego "ekstarwaganckiego" i wyjdz na ulice !!! I nie przejmuj sie co inni mysla, mowia, czuja, etc, etc, etc, o TOBIE. Mam tu baaaaardzo glupia, ale prawdziwa historyjke ... Kiedys w srodku ruchliwego miasta jakim jest nasza Warsaw MUSIALEM NATYCHMIAST do toalety!!! A toalety nigdzie w poblizu oczywiscie nie bylo ... No wiec wybor byl prosty ... spodnie lubo drzewko. Wybralem drzewko! Nerwowo rozgladalem sie dookola speszony i przerazony co to bedzie .... i wiesz, ze ludzie przechodzacy obok UDAWALI, ZE MNIE NIE WIDZA !!! Wyobrazasz sobie!!!???? By the way - nie jestem typem "lumpla" siusiajacego pod kazdym drzewkiem, bylem chyba nawet w gajerku ... :-))) NIKT NIE ZWROCIL MI UWAGI!!! KAZDY UDAWAL, ZE MNIE NIE WIDZI!!! Historyja jak mowilem baaaaaardzo glupia, ale do dzis ja pamietam :-). Pamietam tez z tej baaaardzo glupiej "przygody" jedno: nie przejmowac sie co inni mysla !!! Idz do lekarza, zaloz sobie garnek na glowe (jak masz taki kaprys) i miej w ... szerokim powazaniu, co inni na to :-) To duuuzo baaaaaardziej pomaga, niz dreczenie sie w domciu na kozetce. I pamietaj: inni sie po prostu nie przejmuja ... wystarczy wlaczyc TV, zeby zobaczyc paru pajacow ... A wiesz ilu "slawnych" ludzi leczylo sie na NN? Nawet moj ulubieniec telewizyjny! Wiem, bo widzialem jego zdjecia w Komorowie - w osrodku leczenia nerwic - tez byl tam i taz sie leczyl. I kicha na to, ze ktos patrzy i wie! Wiec NIE PRZEJMUJ SIE TYM! Powodzenia!
PLK
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
29 mar 2008, 00:08
Lokalizacja
WARSZAWA

przez Bacha 14 kwi 2008, 14:16
Łatwo się mówi gorzej z realizacją,ja tak mówić do siebie potrafię wiele ale żeby zrealizować to oj ciężko,musi być mało albo wcale nie być ludzi lub z kimś zaufanym się poruszać... Chyba muszę nad szoferem pomyśleć albo taxi.Tylko jeszcze to jest cholerne że ja się jak wciągne w ten rytułał to mam zawias na amen z nim i aż ktoś mnie odwiesi i boje się w teren sama z tym dziadostwem... I jak tu se poradzić :?:
Wielkie szczyty zdobywa się małymi krokami
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 kwi 2008, 18:14
Lokalizacja
Kato

przez archetyp 25 kwi 2008, 08:53
dokładnie Bacha łatwo mówić - gorzej zrobić, ktoś kto źle czuje się nie ma ochoty na nic, radosny człowiek jak to mówią może "góry przenosić" :/

Mówiłem że spróbuję zarejestrować się w drugiej poradni bo nie chcę czekać, no i mija już 2 tydzień od tamtego czasu i nic :/ zastanawiam się czy w ogóle w czerwcu zostanie mi coś z tej motywacji do działania jak na początku skoro jest coraz gorzej :/

Bacha jakiego typu to rytuał?
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
31 mar 2008, 12:57

przez Majka36 26 kwi 2008, 14:00
Każdy psychatra podchodzi inaczej do pacjenta...i nie zawsze od razu trafi się na osobę której zaufamy i przed która sie otworzymy..Psychiatra dobiera nam leki ale równiez wyjasnia nam to czego nie rozumiemy odnosnie choroby,a co do psychologa to on za nas nie rozwiaze problemu-on pomoze nam zrozumieć to co sie z nami dzieje i jak sobie z tym radzić. Decyzje zawsze pozostawi nam.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 kwi 2007, 13:00
Lokalizacja
Łódz

Re: 1 wizyta u psychiatry....

przez archetyp 26 maja 2008, 19:52
w końcu po 2 miesiącach wyczekiwania jutro idę na 1 wizytę, zastanawiam się od czego mam zacząć rozmowę, mam wywalić kawę na ławę że podejrzewam depresję czy mówić o objawach? może coś poradzicie?
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
31 mar 2008, 12:57

Re: 1 wizyta u psychiatry....

Avatar użytkownika
przez mała defetystka 27 maja 2008, 13:08
hej archetypie:)
niczym się nie martw - lekarz będzie wiedział jak zacząc rozmowę
być może zayta z czym przychodzisz
prawdopodobnie zapyta o objawy zapyta o objawy
pewnie też zaproponuje jakieś leki jeśli uzna to za konieczne
Jeśli chcesz możesz od razu przedstwaić swoje podejrzenia
jesli będziesz imiał problem z opoowiedzeniem tego psychiatra pokieruje rozmową tak żeby dowiedzieć się tego c najistotniejsze

Powodzenia:)
Posty
253
Dołączył(a)
31 mar 2008, 19:45

Re: 1 wizyta u psychiatry....

przez archetyp 27 maja 2008, 22:07
Dzięki mała defetystko, już po :) o dziwo kartotekę założyłem bez problemowo w tłumie ludzi przy recepcji, no a później wizyta, hmmm.. było tak jakoś dziwnie, ogólnie powiedziałem wszystko, aczkolwiek zapomniałem o niektórych rzeczach. Efekt jest taki że jak zapytałem na co sie kwalifikuję to stwierdził że zaburzenia depresyjno-lękowe a konkretnie F34, czyli stres pourazowy. A później mnie zaskoczył że nie chce mi przepisywać nic i zaproponował oddział otwarty. Z tego co na forum wyczytałem to podobno psychiatrzy na siłę wciskają tabletki a tu takie zdziwko mnie spotkało :P Powiedziałem że muszę się zastanowić i uzgodniliśmy że mam podjąć decyzję przez tydzień, (skierowanie mi już dał). Powiedział że jeśli się nie zdecyduję żeby iść na psychoterapię zastosuje leki. I teraz nie wiem co mam zrobić.
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
31 mar 2008, 12:57

Re: 1 wizyta u psychiatry....

Avatar użytkownika
przez mała defetystka 28 maja 2008, 21:00
WIesz fajnie, że trafiłeś na kogoś kto nie chce Cię na dzieńdobry faszerować lekami
Gratuluje Ci odwagi - to sporuy krok wybrać się do specjalisty
Ja sobie myślę, że terapia to dobry pomysł
pomyśl nad nią
jej skutki są bardziej długo falowe niż działanie leków.
Ale leki też bywają pomocne.
Paqmiętaj, że o ewentualnych wątpliwościach możesz pogadać z lekarzem
Trzymaj się:)
Posty
253
Dołączył(a)
31 mar 2008, 19:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do