złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 01 sie 2013, 17:31
Witam,
Mam bardzo zły dzień, czego rezultatem jest ten wpis. Kolejny dzień w całym szeregu bezsensownych dni.
Niedługo stuknie mi 40-tka. Jestem totalnie zdołowana, dobita i nie mam chęci do życia. Czytam sobie wszelkiego typu porady, ale one wprawiają mnie w jeszcze większą furię. Mam niskie poczucie własnej wartości i kiedy czytam, żeby poszukać w swym życiu obszarów, w których coś się udaje, to mam poczucie, że osoba, która takich porad udziela, zupełnie nie rozumie problemu. Ja spieprzyłam wszystko, co możliwe i nie ma takiego obszaru, od którego mogłabym zacząć odbudowę. Wszystko łączy się ze wszystkim. Mam kompleksy związane z wyglądem - nadwaga, ogólna pospolitość lub brzydota. Ktoś powie - zadbaj o siebie, idź na siłownię, kup ładne ciuchy, zrób makijaż. Tak, ale do tego potrzeba odwagi związanej z pokazywaniem się wśród ludzi, a przede wszystkim pieniędzy. A to mój kolejny problem. Długi, brak stałej pracy, utrzymywanie się z prac dorywczych lub sezonowych. Zwykle jestem sporo na minusie, więc nie tylko nie ma mowy o wydatkach na siebie, ale wręcz dochodzi comiesięczny stres związany z ciągłymi upomnieniami, itp. A pracy nie mam, bo nie mam wykształcenia. A wykształcenia nie mam, bo nie wierzyłam we własne siły, a teraz nie mam już na to pieniędzy. Nie mam znajomych, z którymi mogłabym gdziekolwiek wyjść, spędzić miły wieczór, czy weekend (ale to też wymaga zwykle kasy). O relacjach uczuciowych nawet nie wspomnę, bo to totalna porażka powiązana z wcześniej wymienionymi problemami. Nie mam wiary w siebie, ochoty na poranne wstawanie, na cokolwiek. Wkurzam się, kiedy czytam o wyszukiwaniu drobnych przyjemności, którymi się można cieszyć. Kiedy jestem przybita, to nie mam chęci na nic, moje jakiekolwiek pasje z lat młodości poszły w kąt. Jestem jak taki anty-Midas: czegokolwiek dotknę, zamienia się w g.... . oprócz tego mam problemy zdrowotne, związane głównie z lękami i nerwicą, które często uniemożliwiają funkcjonowanie na co dzień. A do lekarza nie pójdę, bo nie mam ubezpieczenia, a na prywatnego nie mam środków. Czuję się jak zero, bo nie widzę ani jednego punktu zaczepienia, niczego, od czego mogłabym się odbić. Jak można wyjść z tak błędnego koła? W którym jedno powiązane jest z drugim i jedno stoi drugiemu na przeszkodzie.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

przez ladywind 01 sie 2013, 17:49
zmęczona_wszystkim, zarejestruj sie w urzędzie pracy jako bezrobotna ,wtedy automatycznie będziesz miała ubezpieczenie i będziesz mogła wybrać się do lekarza,a pomoc jest Ci bardzo potrzebna po tym co tu opisalas
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 01 sie 2013, 18:06
I tu właśnie leży pies pogrzebany, bo z kilku przyczyn nie mogę tego zrobić. I dlatego tak sobie pomyślałam, że może ktoś wyszedł z takiego doła i poplątania i może jakoś mnie chociaż podtrzyma na duchu. Gdybym mogla to zrobić, to już dawno bym to zrobiła.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

przez rotten soul 01 sie 2013, 18:09
zmęczona_wszystkim,
Podtrzymanie na duchu to ostatecznie niewiele Ci pomoże. Musisz działać.

I tu właśnie leży pies pogrzebany, bo z kilku przyczyn nie mogę tego zrobić

Jakie to przyczyny?
rotten soul
Offline

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

przez ladywind 01 sie 2013, 18:15
rotten soul, pewnie z powodu przegapienia terminu odhaczenia :/
Z takiego dola sama nie wyjdziesz ,moglabys udać się do szpitala psych . Myślę że w sytuacji kiedy nie masz pieniędzy powinni Cie przyjac ,pomysl o tym
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

przez rotten soul 01 sie 2013, 19:18
ladywind,
Możliwe ale wtedy to byłaby tylko jedna przyczyna. Też kiedyś tak zrobiłem, chyba trzeba pół roku po tym czekać, na możliwość ponownej rejestracji, już nie pamiętam.
rotten soul
Offline

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 01 sie 2013, 20:41
Czytam sobie wszelkiego typu porady, ale one wprawiają mnie w jeszcze większą furię.


Nie czytaj wszystkich, tylko wprowadź w życie jedną. Co ostatnio takiego zrobiłaś?

W gruncie rzeczy to prawda, potrzebujesz pomocy z zewnątrz. Ale nie dlatego, że nie masz pieniędzy czy możliwości (choćby odchudzanie to bardziej oszczędność, niż wydatki) tylko dlatego, że zrobiłaś coś, co robi dużo osób w Twojej sytuacji. Zamknęłaś się w jednej perspektywie, z jednym punktem widzenia i nie potrafisz tego zmienić. Nie wierzysz w siebie, nie wierzysz w swoje możliwości, przestałaś się starać. Dlatego Ci się nie udaje, nie dlatego, że rzeczywistość zamknęła wszystkie drzwi przed Tobą. Czy się mylę i naprawdę masz tak związane ręce, że nie możesz zrobić kompletnie nic?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 02 sie 2013, 00:57
Dziękuję za odpowiedzi. Problem polega na tym, że za długo odkładałam rozwiązywanie problemów albo tez nie zwracałam na nie uwagi, żyjąc z dnia na dzień, pochłonięta codziennymi trywialnymi zajęciami. może gdybym wzięła się wcześniej za ich rozwiązywanie, nie wpędziłabym się w takie błędne koło. Z jednym problemem łatwiej się uporać, niż z całą gromadą powiązanych ze sobą kłopotów, które zazębiają się, nakładają na siebie i są tak połączone, że ruszenie kamyka powoduje lawinę. I to jest właśnie to poczucie spętania. Czuję się zupełnie bezsilna. Cokolwiek bym nie ruszyła, to zaraz runie cały mur. Ciężko mi to dokładnie wyjaśnić, bo wymagałoby to odkrycia konkretnych problemów, a różni ludzie tu są, świat jest mały, może akurat ktoś mógłby mnie rozpoznać. Po prostu próba rozwiązania jednego problemu doprowadziłaby do tego, że powiększyłby się inny. Im bardziej się plątam, tym bardziej jestem zmęczona, zniechęcona i zła. Chociaż często na złość już nie ma siły.

Wysłowiona, wszystkie te rady mnie denerwują, bo nie są przygotowane pod konkretną jednostkę, ale tak ogólnie skierowane do wszystkich. I dla tego, kto ledwo co funkcjonuje, i dla tego, kto ma sezonowe przygnębienie. Czyli tak naprawdę dla nikogo. A odchudzanie kosztuje:) I to bardzo. Zdrowe jedzenie jest droższe od "byle czego" (już pomijając moje dolegliwości zdrowotne), a w tym wieku trzeba się racjonalnie odchudzać, żeby przy okazji nie zafundować sobie facjaty i ciała smutnego buldoga.

Leczenie szpitalne nie wchodzi w grę, bo spoczywa na mnie opieka nad inną osobą. I wieczne opłaty, których za mnie nikt nie zrobi.

Sprawa ubezpieczenia: nie mogę za bardzo wyjaśnić powodów, dla których nie mogę skorzystać z opcji rejestracji w UP. Ta rejestracja przyczyniłaby się do wyjawienia wielu sekretów, które mogłyby mi przysporzyć większe problemy (mieszkam w malutkim mieście).

Nigdy wcześniej nie myślałam, że zasupłam sobie taki węzeł. Jeszcze sama dogadywałam innym, którzy nie widzieli możliwości wyjścia ze swojej sytuacji, żeby wzięli się w garść i że na pewno jakieś światełko w tunelu można zobaczyć.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Avatar użytkownika
przez bittersweet 02 sie 2013, 01:36
zmęczona_wszystkim, może nie myśl w perspektywie - wszystko jest źle, wszystko muszę zmienic, to za dużo, nie dam rady ..... słusznie myslisz, że nie dasz rady zmienic na raz wszystkiego. Ale spoko dasz rade, stawiając sobie mikro-cele, takie zadania na dzis, jutro, najblizszy miesiąc. Po roku może sie okazać, ze jestes juz w zupełnie innym punkcie ;) najtrudniej jest zacząć i sie nie zniechęcać.
Dlatego zachęcam do stawiania sobie malutkich zadań, takich w zasięgu możliwości - zgodnie z zasadą "nawet najdłuzsza podróz zaczyna sie od jednego kroku"
O czym bym pomyślała stawiając sobie takie mikro - zadania ? w ramach tanich, zdrowych posiłków podpowiadam zupy. Nie muszą byc na mięsie, wystarczy włoszczynę nie wrzucac do wody, tylko zrumienić na łyzce oleju i dopiero wtedy dodac wody i zagotować.
Co do wykształcenia, polecam nauke dowolnego jezyka obcego. Jesli jakiegokolwiek sie kiedys uczyłas, odszukaj zeszyty i przypomnij sobie wszystko, potem mozesz szukać darmowych materiałów czy lekcji pokazowych w necie, do tego wchodzic na obcojęzyczne strony, żeby sie osłuchac /oczytać. Prawie za darmo można też nabyć używane podręczniki. Nawet jesli ta znajomośc bedzie tylko bierna to i tak b duzo. Możesz tez znależć sobie osobe do wspólnej nauki, zeby się nawzajem motywować itd. ja tak robiłam. Znajomośc języka zawsze jest mile widziana i sie przyda, a nie trzeba do tego żadnego wykształcenia. To kazdy moze opanować, chociażby w stopniu podstawowym/komunikatywnym.
Co do braku kontaktów towarzyskich, mozna poszukac ich w necie... czesto są wartościowe i podnosza na duchu, a nie generuja kosztów. To kilka pomysłow, które Ci mam nadzieję jakos pomogą wyjśc z kregu niemocy. Albo przynajmniej dadzą perspektywe, że coś jednak da się zmienić, że nie jesteś całkowicie bezradna.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 02 sie 2013, 02:55
Tylko że właśnie brakuje mi siły i chęci nawet do tych mikro-zadań. Trzeba mieć chociaż chęć na zrobienie tych drobnych rzeczy, a one mnie przerastają. Negatywne myśli, których nie mogę się pozbyć, nie pozwalają na zrobienie niczego sensownego. A nie można ot, tak sobie, przestać myśleć. A trudno jest czerpać przyjemność z robienia czegokolwiek albo w ogóle coś robić, jeśli nagle wybucha się płaczem albo w jednym momencie nadchodzi taki ciemny dół, że chce się tylko wyć, bez względu na to, czy akurat jestem w domu, czy poza nim.
Język obcy znam, dość dobrze. Ale nie mam chęci nawet do tego, żeby go odświeżyć, podszkolić, być na bieżąco z nowościami.
Kontakty towarzyskie z netu jak do tej pory przysporzyły mi wiele bólu i rozczarowania i raczej należą do owej paczki problemów, które mnie przytłaczają. Bo jak się wali, to wszystko.
Wiem, że mówi się, że ludzie boją się zmian, bo zmiany oznaczają „poruszenie” zastanej codzienności, tej dobrze znanej sytuacji, która, chociaż wydaje się fatalna, to jednak jest znana. Jakiś czas temu stwierdziłam, że czas właśnie na zmiany, więc zmieniłam kilka rzeczy. I te zmiany, i w ogóle zrobienie czegokolwiek, doprowadziły mnie do jeszcze gorszej sytuacji.
Jak odzyskać tę chęć do zrobienia czegokolwiek? Do zapomnienia o tym, że spieprzyło się życie, że nic nie ułożyło się tak, jak sobie kiedyś zaplanowałam. I że w tym wieku już nie można naprawić dużej części błędów. Jak uleczyć tę złość, która sprawia, że miałoby się ochotę wymordować (no nie dosłownie, oczywiście) wszystkich tych szczęśliwców, którym wszystko przychodzi łatwo i prosto?
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 02 sie 2013, 10:35
Wysłowiona, wszystkie te rady mnie denerwują, bo nie są przygotowane pod konkretną jednostkę, ale tak ogólnie skierowane do wszystkich. I dla tego, kto ledwo co funkcjonuje, i dla tego, kto ma sezonowe przygnębienie. Czyli tak naprawdę dla nikogo. A odchudzanie kosztuje:) I to bardzo. Zdrowe jedzenie jest droższe od "byle czego" (już pomijając moje dolegliwości zdrowotne), a w tym wieku trzeba się racjonalnie odchudzać, żeby przy okazji nie zafundować sobie facjaty i ciała smutnego buldoga.


Jest tak, bo niektóre te rady są pisane przez idiotów, niektóre są puste, a jeszcze inne zwyczajnie działają na wszystkich. Popraw kondycję działa na wszystkich- dlatego jest ogólną radą i warto z niej korzystać.
Co do Twojego odchudzania- ja się teraz odchudzam i też nie mam kasy. Biegam w starych butach i dziurawej koszulce^^ I jem mniej, po prostu. Przestawiłam się na warzywa, które są tanie. Marchewki, pieczarki, pomidory- wszystkie posłużą kolacji, a są bardzo tanie. Kupuj częściej wątróbkę drobiową. Więcej rzeczy gotuj niż smaż. Ok, do diety podczas przybierania masy mięśniowej są potrzebne pieniądze i czas, ale zwykła redukcja wymaga od nas głównie odstawiania i dzielenia posiłków na mniejsze i częstsze. Jeśli chcesz, w wolnej chwili mogę Ci pomóc z ułożeniem diety.

Jak odzyskać tę chęć do zrobienia czegokolwiek? Do zapomnienia o tym, że spieprzyło się życie, że nic nie ułożyło się tak, jak sobie kiedyś zaplanowałam. I że w tym wieku już nie można naprawić dużej części błędów.


zmęczona, ja byłam w Twojej sytuacji i powiem Ci co mi pomogło. Zmuszenie się do wstawania o 6 rano, czytanie jakichś motywacyjnych kursików, robienie zadań z nich i zdobywanie motywacji do działania dzień po dniu. Nie złość się, że to powtórzę, ale motywacja do życia ogólnie przyszła mi długo po tym (przestałam mieć wrażenie, że tak ogólnie to jestem nieszczęśliwa) dzięki działaniu. Mam zresztą pogląd, że bez działania nie pojawi się taka fajna, pełna i wciągająca motywacja. Ona jest napędzana przez satysfakcję z działań i obserwację efektów. Mówiłaś, że coś zrobiłaś i było gorzej. Mogę wiedzieć co? Ogólnie no zdarza się, różne rzeczy się nie udają, dlatego nigdy nie można myśleć "uda mi się teraz albo już nie wiem co zrobię"- pisałam o tym kiedyś w tekście o rozczarowaniu, może będziesz chciała przeczytać.

Jeśli chcesz, mogę Ci podesłać metodę na taką motywację do konkretnego działania i metody na złość, które już parę osób z forum dostało. Zebrałam kiedyś i można korzystać ;)

Swoją drogą też miałam wstręt do szczęśliwych ludzi kiedyś. W końcu zdałam sobie sprawę z tego, że wszyscy mają to w dupie i tylko ja na tym tracę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Avatar użytkownika
przez bittersweet 02 sie 2013, 11:51
Tylko że właśnie brakuje mi siły i chęci nawet do tych mikro-zadań. Trzeba mieć chociaż chęć na zrobienie tych drobnych rzeczy, a one mnie przerastają. Negatywne myśli, których nie mogę się pozbyć, nie pozwalają na zrobienie niczego sensownego. A nie można ot, tak sobie, przestać myśleć. A trudno jest czerpać przyjemność z robienia czegokolwiek albo w ogóle coś robić, jeśli nagle wybucha się płaczem albo w jednym momencie nadchodzi taki ciemny dół, że chce się tylko wyć, bez względu na to, czy akurat jestem w domu, czy poza nim.
Z tego co opisujesz masz depresję. Mało prawdopodobne, że poradzisz sobie z tym sama. Na Twoim miejscu zgłosiłabym sie po antydepresanty. One nie załatwia Twoich problemów, ale pomogą Ci trzeźwo mysleć i wrócic do normalnego stanu funkcjonowania.
Jak odzyskać tę chęć do zrobienia czegokolwiek? Do zapomnienia o tym, że spieprzyło się życie, że nic nie ułożyło się tak, jak sobie kiedyś zaplanowałam. I że w tym wieku już nie można naprawić dużej części błędów. Jak uleczyć tę złość, która sprawia, że miałoby się ochotę wymordować (no nie dosłownie, oczywiście) wszystkich tych szczęśliwców, którym wszystko przychodzi łatwo i prosto?
A co zyskasz pielęgnując mysli o tym co straciłaś, o wszystkich niewykorzystanych szansach ? Takie mysli tylko Cię dobijają. Marnując na nie swój czas, psujesz sobie obecne zycie, te reszte która Ci została. Też jestem po 40 i nie uważam, ze w tym wieku przezywanie czegokolwiek jest mniej wartościowe. Szczeście, zadowolenie, satysfakcję mozna osiagnąc zawsze, nie sa zarezerwowane dla młodości. W kazdym wieku można dobrze wyglądac, cieszyć sie sukcesami, relacjami interpersonalnymi. To wszystko jest jeszcze przed Tobą - jeśli tylko sobie na to pozwolisz ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

przez ladywind 02 sie 2013, 11:55
zmęczona_wszystkim, a jakbys pożyczyła kase i udała sie do psychiatry?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

złość, agresja, zmęczenie i poczucie bezsensu życia

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 02 sie 2013, 13:40
Wysłowiona:
Wątróbka drobiowa :D Wiesz, czym dobić człowieka :D Nie przepadam za mięsem, a tym bardziej za podrobami. Warzywa i owoce to wcale nie tak tanie odżywianie, nawet teraz. Poza tym mam pewne dolegliwości zdrowotne i nie wszystkie produkty toleruję. Nie gotuję, bo nie stać mnie na robienie obiadów. Jem to, co najtańsze, a to jest i kaloryczne i niezdrowe. Z poprzedniego odchudzania została mi brzydka, obwisła skóra, a raczej obwisła skóra wypełniona dalej tłuszczem. Z gimnastyką jestem na bakier, tak, to moja wina, ale nie mogę się zabrać za nic. Nie daję rady. Nie mam chęci, żeby wstawać rano, a co dopiero mówić o sporcie. I stany lękowe też to utrudniają, bo objawy są nieprzyjemne.
Im więcej czytam tego typu rzeczy (motywacyjne teksty, itp.), tym bardziej zniechęcona jestem. Nie wiem nawet jak to wytłumaczyć. Pewnie widzę zbyt duży rozdźwięk między moją rzeczywistością a tym, o czym czytam. Możliwe, że masz rację, że motywacja pojawia się dopiero w działaniu, ale żeby zacząć działać, trzeba mieć tę chęć, żeby zrobić cokolwiek. Nie potrafię zmusić się do czegokolwiek, bo robię się wtedy zła i agresywna.
Co zrobiłam? Wprowadziłam zmiany związane z wyglądem, częściowo z pracą, bardziej otwarłam się na ludzi (kontakty internetowe). Efekt: seria porażek w życiu „towarzyskim/uczuciowym” (nazwa szumnie użyta, trochę na wyrost), problemy finansowe. Czytałam Twój tekst o rozczarowaniu, rozumiem, co masz na myśli, ale to działa, jeśli miało się w życiu i porażki i sukcesy. Ja nie miałam wielkich, fajnych sukcesów. Tych małych? Też chyba nie. Wyjątkowo mnie denerwuje, kiedy czytam w rozmaitych miejscach o wypisywaniu tych „sukcesów” życiowych. Czy jest jakaś bardziej dołująca czynność, niż próba dokonania spisu rzeczy, które się udawały, jeśli się nie udawało w sumie nic, zwłaszcza jeśli to wypisywanie ma mieć miejsce w stanie totalnego zniechęcenia? To jeszcze bardziej dobija. Kto wymyśla takie porady?
Mój wstręt do szczęśliwych ludzi nie wynika z jakiejś mojej osobistej niechęci do nich i brzydzę się tego mojego zachowania. Po prostu drażni mnie to, zazdroszczę im. Zazdroszczę tego, ze jest lato i np. inni są szczęśliwi, ładni, mają dobrą pracę albo przynajmniej taką pozwalającą na wyjazdy, mogą sobie pojechać gdzieś z partnerami/przyjaciółmi i dobrze się bawić. A mi czas ucieka, przecieka przez palce.
W sprawie przesyłania – jestem tu nowa, nie wiem, na jakiej zasadzie to działa?
Bittersweet: wiem, że potrzebuję leków, ale właśnie brak ubezpieczenia i brak kasy nie pozwala na leczenie. Niestety, psychiatrzy nie działają charytatywnie. Orientowałam się w temacie i za darmo można czasami na krótko uzyskać pomoc ze strony psychologa, ale ten nie ma możliwości wypisywania leków.
Tak, tylko właśnie jak tych myśli nie pielęgnować, jeśli wciskają się do głowy w trakcie każdej najprostszej czynności. Cokolwiek bym nie robiła, zawsze biorą górę. Odwracanie uwagi i zajmowanie się czymś innym nie przynosi efektu. Sama jestem tym zdziwiona, ale mój tok myślenia idzie swoją drogą, nawet jeśli wykonywałam jakąś pracę obejmującą kontakty, rozmowy z innymi ludźmi.
Nie uważam, żeby przezywanie sukcesów i satysfakcji po 40-tce było czymś gorszym. Ale mam takie wrażenie, że do mnie te sukcesy i satysfakcja nigdy nie przyjdą. Ale tu bym jednak polemizowała trochę, bo jednak niektóre rzeczy smakują inaczej w zależności od wieku. Inaczej przeżywa się szczęście w młodości, inaczej w średnim wieku, jeszcze inaczej na starość. A moje życie to równia pochyła. Nigdy, nawet w młodości, nie było „bardzo dobrze”, było co najwyżej dostatecznie i zamiast w górę, to wszystko od tego czasu idzie coraz bardziej w dół, z małymi fluktuacjami przed 30-tką. Po 30-tce, wbrew powiedzeniu, że raz są wzloty, a raz upadki, u mnie były głównie upadki, pospolitość, wzlotów brak. Gdybym miała opisać ostatnie kilkanaście lat, to trudno mi powiedzieć nawet, co zrobiłam. Nawet nie pamiętam. Czarna dziura.

Ladywind: w tej chwili lista osób i instytucji, którym jestem coś winna, jest dłuższa od listy tygodniowych zakupów :D Jestem jedną z tych osób, które wpadły w ten znany schemat: kredyt – problem ze spłatą rat – kolejny kredyt – problemy ze spłatą rat i zwykłych rachunków – więc kolejny kredyt, żeby spłacić dwa poprzednie – jeszcze więcej problemów z ratami i comiesięcznymi opłatami – pożyczanie od znajomych i rodziny. Każdy kolejny miesiąc witam z coraz większym minusem. Zastanawiam się, skąd wziąć środki na zwykłe najpotrzebniejsze sprawy, np. jedzenie. Szansę na mały (ale w miarę stały na kilka miesięcy) dopływ pieniędzy mam dopiero od października.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do