Nieustające złe samopoczucie.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nieustające złe samopoczucie.

przez Anczii 15 sty 2011, 00:39
Ponoć informowanie innych o czymś pomaga, w moim wypadku - nie.
Poza tym źródło nie do końca mi wiadome, można określić to całokształtem.
Cóż z tym zrobić?
Doszło jakiś czas temu, do tego stopnia, że aż na forum to piszę/pisałam...
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
25 wrz 2010, 14:04

Re: Nieustające złe samopoczucie.

przez brak uczuć 15 sty 2011, 15:34
Ja też mam nieustające złe samopoczucie. Od roku nie czuje nic dobrego. Nic nie sprawia mi przyjemności ani zadowolenia. TO się nazywa anheodnia.
brak uczuć
Offline

Re: Nieustające złe samopoczucie.

przez Brid 15 sty 2011, 17:05
ja też tak mam.
wiem, że to nie sposób, ale alkohol Wam poprawia nastrój?
Czy jak się upijecie ze znajomymi jest jakaś poprawa, czy nie próbowaliście...
Brid
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nieustające złe samopoczucie.

przez ewaryst7 15 sty 2011, 17:42
Czy czujecie się żle fizycznie?
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Nieustające złe samopoczucie.

przez Negatywnyy 16 sty 2011, 19:49
Brid

Pewnie , że alkohol pomaga , przynajmniej nie myślisz o poważnych rzeczach i problemach... , właściwie to ... w ogóle się logicznie nie myśli wtedy , więc alko na pewno pomaga przynajmniej mi.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 sty 2011, 02:19

Re: Nieustające złe samopoczucie.

przez Brid 18 sty 2011, 15:56
zależy od czego ktoś ma złe samopoczucie.
Na moim przykładzie, samopoczucie poprawia mi się, jak coś zrobię i będę z tego zadowolony. Od małych rzeczy po te większe.
Małe sukcesy, mogą być takim motorem napędowym do następnych i następnych. Poczytać forum, pożalić się fajnie jest, ale w mojej opinii, nie może prowadzić do uzdrowienia. Trzeba działać, a nie tylko czytać.
Brid
Offline

Re: Nieustające złe samopoczucie.

Avatar użytkownika
przez kreatka 18 sty 2011, 16:18
Ja to się często zastanawiam, czy człowiek ma prawo oczekiwać w ogóle dobrego samopoczucia i co to w ogóle znaczy.
Czasem czuję się winna, że "narzekam", że życie nie daje mi żadnej radości, że żyję od niechcenia, bo zostałam wychowana w klimacie takim i w takim systemie myślowym - że życie jest od tego, żeby być do dupy, a oczekiwanie szczęścia, czerpania z życia jakiejś radości czy w ogóle czerpania czegokolwiek jest zuchwałością.

Jak ktoś mówi o byciu szczęśliwym lub o radości życia to wydaje mi się to takie abstrakcyjne, zawsze myślałam, że to tylko w filmach i literaturze takie hasła można spotkać. A prawdziwe życie to szarość, smutek, trud, znużenie, walka o przetrwanie.

Nadal, nawet jak to piszę, nie wiem jak jest w rzeczywistości.
Czy to ja jestem niewdzięczna, leniwa i prezentuję postawę roszczeniową, nie potrafię docenić tego, co jest, za dużo oczekuję a za mało wymagam od siebie i za mało daję od siebie czy moje stany są patologiczne, w tym sensie, że przynajmniej poniekąd stoi za nimi moje zaburzenie czy jak by tego nie nazwać. Czy powinnam mieć pretensje tylko do siebie.

Nie wiem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
30 wrz 2009, 20:11

Re: Nieustające złe samopoczucie.

przez Brid 18 sty 2011, 16:29
kreatka,

A zrobiłaś kiedyś coś sama od siebie, z czego byłaś zadowolona (przy tym oczywiście mówię o jakimś wysiłku, bo bez wysiłku nie ma satysfakcji)
ważne też jest aby to była kompletnie twoja decyzja, a nie sugestia kogoś.
Moim zdaniem wtedy przychodzi satysfakcja, a i często przy tym nastrój się poprawia.
Brid
Offline

Re: Nieustające złe samopoczucie.

Avatar użytkownika
przez kreatka 18 sty 2011, 19:50
Jest tak jak mówisz, że jak się zrobi coś co się uda i robi się to dla siebie i z własnej decyzji to jest satysfakcja i trochę lepszy nastrój, ale na moment.
Tylko jeszcze coś musi się udać, a wcześniej trzeba się odważyć to coś zrobić, przełamać lęk, a czasem stoczyć walkę nie tylko ze sobą ale i z otoczeniem. Trzeba też jeszcze umieć podjąć tę decyzję, ja np mam tak, że planuję coś zrobić i praktycznie zawsze w ostatniej chwili zmieniam zdanie i rezygnuję i w ogóle nad tym nie panuję.

I jeśli ktoś ma skłonności depresyjne, ma ten wyjściowy nastrój kiepski to to nie pomaga w działaniu.

W moim przypadku to ciągłe mocowanie się ze sobą - próby zrobienia czegoś/chęć zmiany kontra lęk (chyba głównie przed porażką) i niezdecydowanie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
30 wrz 2009, 20:11

Re: Nieustające złe samopoczucie.

przez Brid 19 sty 2011, 00:59
kreatka,
tak tylko o tyle jesteś w tej dobrej sytuacji, że posiadasz świadomość, że po "jakimś" działaniu będzie, nagroda choćby w postaci dobrego samopoczucia.

a Jeśli chodzi o lęk przed działaniem to wydaje mi się, że prawie wszyscy mają takie coś, szczególnie przed rzeczami nowymi. A różnica polega na tym że ktoś się boi i coś robi, albo się boi i nic nie robi.
Bardzo często na własnej skórze doświadczam takiego lęku, ale już kilkakrotnie się przekonałem, że da się go przełamać.
Myślę, że jest to kwestia treningu, trzeba to sobie codziennie powtarzać. Nic nie masz to stracenia. Spróbuj :D
Brid
Offline

Re: Nieustające złe samopoczucie.

Avatar użytkownika
przez kreatka 19 sty 2011, 01:13
Pewnie to kwestia treningu, ale nie zgodzę się, że nie mam nic do stracenia.
W przypadku porażki będę się czuła jeszcze gorzej, niż jeśli się poddam na starcie i dam za wygraną. A i bez tego ocieram się o myśli samobójcze.

A co do tego, że wszyscy odczuwają jakiś lęk przed tym, co nowe - też się zgodzę - ale jest jeszcze kwestia nasilenia tego lęku - ja też na co dzień jakiś tam lęk pokonuję - mam lęk społeczny, a mimo to załatwiam różne sprawy zmuszające do kontaktu z ludźmi, etc.. ale w pewnym momencie jest już ten próg lęku, którego nie umiem pokonać i tu się zaczyna walka ze sobą, miotanie się.. itd..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
30 wrz 2009, 20:11

Re: Nieustające złe samopoczucie.

przez Brid 19 sty 2011, 01:17
hmmm a uczestniczysz w psychoterapii??
mi to w jakimś stopniu pomaga, tzn. staram się dowiedzieć dlaczego mam jakieś lęki, albo dlaczego mam obniżony nastrój.
ja się znajdzie podstawy, to jest pierwszy krok aby coś zmienić.
a jeśli nasilają Ci się myśli S. to warto coś robić.
Brid
Offline

Re: Nieustające złe samopoczucie.

Avatar użytkownika
przez kreatka 19 sty 2011, 01:36
Tak, uczestniczę w psychoterapii, od kilku miesięcy, wcześniej terapia grupowa.
Jak na razie nie widzę efektów, tzn nie wydaje mi się, żebym miała większa wiedzę na temat przyczyn lęków, tego jak powstają, jak sobie z nimi radzić, jak przełamywać.
Mam wrażenie, ze radzę sobie z tym, z czym sobie radziłam, a nie radzę z tym, z czym nie radziłam - przed terapią. Może jeszcze za wcześnie na efekty..

Na razie nie planuję samobójstwa.. tylko mam takie wizje jak jestem wkurzona i mam dość wszystkiego, a często się to zdarza, właściwie prawie co dzień - taka fantazja o ucieczce raz na zawsze od wszystkiego pomaga. Ostatnio czytałam artykuł n/t myśli samobójczych i takie wizje nie są chyba niczym niezwykłym dopóki nie zaczyna się czuć wewnętrznego przymusu zabicia się..
W sumie nie wiem co o tym myśleć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
30 wrz 2009, 20:11

Re: Nieustające złe samopoczucie.

przez Brid 19 sty 2011, 01:56
faktycznie same myśli są ponoć nie groźne, późniejsze fazy (planowanie itp.) mogą być niebezpieczne. Ja jak mnie nachodzą myśli s. albo wyobrażam sobie swój pogrzeb, to już wiem że jest źle. Są to sytuacje właśnie w których mnie to wszystko przerasta i mam ochotę uciec na koniec świata, albo właśnie się zabić.
Na szczęście nie mam ostatnio takiego czegoś.
Ja chodzę na terapię niecały rok i nie mogę powiedzieć, że zrobiła rewolucję w moim życiu, aczkolwiek z każdego spotkania odrobinę wyciągam dla siebie. Wiele razy myślałem, że to bez sensu i że już nie przyjdę, ale jednak chodzę, przełamuje się. Przez długi czas błądziłem w kółku, a dopiero ostatnio trochę ruszyłem z miejsca, poznałem pewne przyczyny mojego zachowania.
Jak sobie to uświadomiłem z pomocą terapeuty, poprawiło mi to nieco nastrój i zmieniło nastawienie do pewnych problemów. Wiem, że przyjdą te gorsze dni, ale będę wtedy chciał wrócić, to tej ostatniej rozmowy, przypomnieć sobie pewne mechanizmy i walczyć dalej. Błędem też było oczekiwanie, że sama terapii "coś zmieni". Trzeba coś zauważyć i samemu włożyć wysiłek, aby to coś zmienić.
Brid
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do