Już nie potrafię żyć bez leków...?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Już nie potrafię żyć bez leków...?

Avatar użytkownika
przez hanca84 20 wrz 2010, 19:05
Cześć.
Wiecie, nawet nie wiem od czego zacząć. Nawet nie wiem czy chce mi się to pisać.
Leków nie biorę tak zupełnie od początku sierpnia, wcześniej przez 2-3 miesiące zmniejszałam dawkę, więc nie wiem, czy efekt terapeutyczny był. Brałam Efectin 75 ER. Brałam od początku maja 2009 roku, czyli łącznie ze zmniejszaniem dawki 16 miesięcy. To moje 4 leczenie farmakologiczne (pierwsze w wieku 17 lat).
Z początku byłam nastawiona na dłuższe leczenie, ale mój psychiatra ocenił, że jestem zdrowa, że musiałabym odstawić leki latem, bo jesienią nie ma sensu, a czekać na kolejne lato - to dałoby ponad 2 lata leczenia. Psychiatra uznał, ze nie trzeba, że jestem młoda, że leki nie są bez wpływu na organizm jednak. To samo moja terapeutka: spotykałam się z nią regularnie przez całe 16 miesięcy, ona nie znalazła we mnie żadnej głębokiej traumy czy czegoś, co mogłoby wywoływać depresję. Po prostu pogrążam się w smutku i już.

Na Efectinie czułam się dobrze. Uleczył mnie z moich dolegliwości powiedzmy w 90% (sądzę, że to sporo). Jednak juz teraz obserwuję, że część z tego wraca. A "powinnam" byc szczęśliwa, bo od kilku miesięcy mam wspaniałego faceta, z którym czuję się naprawdę dobrze, nowych znajomych, sporo wspólnej rozrywki, a z drugiej strony poczucie bezpieczeństwa.

Ale wróciły jakieś lęki, o to co będzie dalej, jakieś poczucie pustki, chęć ucieczki nie wiadomo gdzie i przed czym. Nie umiem tego nawet sprecyzować. Smutek, łzy pojawiające się w oczach, nic tylko bym się przytulała. Spadła mi całkowicie motywacja do czegokolwiek. W pracy mam ochotę warczeć na klientów, rzucić papierami w kąt, jak coś już robię to co chwila odrywam się by przejrzeć jakieś forum. Męczy mnie to okropnie. W domu to samo, najchętniej bym się położyła w łóżku, jest mi zimno i źle. Podczas spotkań z moim facetem oczywiście się ożywiam, ale zaczynam obserwować, że "wynajduję" problemy, nad którymi się zamyślam i że mnie to już tak nie cieszy.

Nie mam pojęcia, co w tej sytuacji robić. Wrócić do psychiatry? Leki, tym razem już bezapelacyjnie na 5 lat? Może mam złych psychiatrów, psychologów? Mam dopiero 26 lat, mam przestać wierzyć, że mogę żyć bez leków?

Myślałam o tym, że może gruntowne przemiany w życiu mi pomogą, nie wiem dziecko? A jeśli nie? Nie mam prawa przecież narażać innych. Pomijając już fakt, że na tym etapie związku i z takimi zarobkami nie mam szans na takie zmiany.

Chciałabym sobie z tym poradzić, potraktować to jako chwilowy smutek, znaleźć w sobie taką siłę jaką mają inni. Ale po prostu nie mam tej siły...
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

przez Marhio2000 20 wrz 2010, 19:57
hanca84 napisał(a):Chciałabym sobie z tym poradzić, potraktować to jako chwilowy smutek, znaleźć w sobie taką siłę jaką mają inni. Ale po prostu nie mam tej siły...

Oczywiście że masz to siłę, tylko ją blokujesz. Wymyśl sobie modlitwę, w której jesteś taka jaką chciałabyś być teraz. Odmawiaj ją tak często jak często nachodzą cie złe myśli lęki itp. Odmawiaj ją z wielkim spokojem i wyciszeniem, notorycznie wmawiaj sobie że wszystko jest ok przez taką modlitwę, jak kładziesz się spać dokładnie tak samo się módl i zasypiaj ze słowami w tej modlitwie. Uwierz w siebie !
Człowiek jest tym i ma to o czym myśli
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:50

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

przez Misiek_NL 20 wrz 2010, 20:27
Mi też wszystko wróciło ze zdwojoną siłą nawet... ale nie możemy się poddawać i przestać wierzyć... Będzie dobrze... Idź do psychiatry i opowiedz mu o wszystkim...
Misiek_NL
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

Avatar użytkownika
przez hanca84 20 wrz 2010, 21:45
Tylko jak mam to rozpoznać?
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

przez zawilinski 23 wrz 2010, 02:31
Marek77 ma racje. to chemia, endogenna sprawa. ty jeszcze marudzisz, ze trzeba brac leki do konca zycia? sa ludzie, ktorzy choruja po 20 lat, biora leki i w ogole nie mieli remisji. moze za malo doswiadczenia z depresja u ciebie, ze marudzisz ze trzeba do konca brac leki? lepiej brac leki i byc w remisji niz zdychac bez. sile znajdziesz w tabletach i tyle. jak psychologia jest taka zbawienna to po co tablety?
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
11 lip 2009, 13:50

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

przez sara 23 wrz 2010, 11:14
Marek77 napisał(a):Co Ci da modlitwa jesli np masz endogenne zaburzenia w funkcjonowaniu okreslonych neuroprzek.. wtedy chemia moze byc wybawieniem.. lepiej brac leki i życ jak człowiek niz szanowac wątrobe i cierpiec..to przeciez oczywista oczywistosc...

Tak może i racja ale jak długo można brać leki do końca życia?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
23 wrz 2010, 07:30

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

Avatar użytkownika
przez hanca84 23 wrz 2010, 11:25
No właśnie, mam się pogodzić z tym, że mam brać leki do końca życia? Czyli mam też zrezygnować z macierzyństwa?
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

Avatar użytkownika
przez linka 23 wrz 2010, 11:54
hanca84, hm....może tak, nie brać na czas ciąży.....a później do nich wrócić.....sama nie wiem...bo mam dokładnie taki sam dylemat...ale że planuję baby za kilka lat to teraz nie chcę się tym martwić.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 23 wrz 2010, 16:16
Ludzie bo macie ogolnie zle myslenie, ja juz biore ponad 1,5 roku leki, badalam sie wyniki mam doskonale, jak nigdy! Owszem biore najnizsza dawke, ale nadal zamierzam brac, czuje sie jeszcze wewnetrznie ze mam napiecie, strach...nie lęki, tylko wiem ze jeszcze nie jestem gotowa na odstawienie lekow, bo zauwazam u siebie czasami jeszcze momenty zawahan. Zreszta moja lekarka, kiedy chcialam odstawic leki, powiedziala prosze rozwazyc za i przeciw ja zalecam dluzsza terapie, wrocilam do domu przemyslalam pare dni i nie odstawiam (lekarka sugeruje branie co najmniej 2,5 roku do 3 lat z podtrzymujacym). Poza tym mam nadczynnosc tarczycy, biore leki od 12 lat na to, i wiem ze bede brac je do konca zycia, i wcale mnie to nie martwi. Sa gorsze choroby, smiertelne. Takze nie jest to koniec swiata, branie lekow do konca zycia. Natomiast co do ciazy, to planuje wtedy leki odstawic, a po urodzeniu od razu wrocic, jezeli bedzie taka potrzeba.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

Avatar użytkownika
przez hanca84 23 wrz 2010, 17:46
Może za szybko odstawiłam, w takim razie nie powinnam już ufac mojemu lekarzowi.
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Już nie potrafię żyć bez leków...?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 27 wrz 2010, 12:24
Biore 75 to najnizsza dawka terapeutyczna.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 14 gości

Przeskocz do