Depresja a strata ukochanego zwierzaka

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Depresja a strata ukochanego zwierzaka

Avatar użytkownika
przez Smutna kruszynka 30 sty 2009, 14:01
Widocznie musiałaś być z nim bardzo zżyta. czas leczy rany - tyle tylko moge powiedziec na pocieszenie. Kotek juz nie wróci, ale byc moze jest w lepszym miejscu
trzymaj sie
Posty
14
Dołączył(a)
25 sty 2009, 11:25
Lokalizacja
Poznań

Re: Depresja a strata ukochanego zwierzaka

Avatar użytkownika
przez juliX 30 sty 2009, 16:30
niestety nie wiem co na to poradzić
ale najpierw uwierz w to, że on cały czas żyje (nie żartuję - duchy nie tylko są po ludziach ale też po zwierzętach, ale co z nim zrobić teraz to nie wiem bo się takimi rzeczami nie zajmuję)

jeden przedmiot masz do poprawy - nie porzucaj go!, ucz się do niego bez względu na nic (zrób to przynajmniej dla... kota)

a co wieczór módl się za tego kota, by mu TAM było dobrze, i żebyś go kiedyś (chociażby we śnie) go zobaczyła i pogłaskała


musisz niestety się z tym pogodzić, ja wierzę, że sobie poradzisz, tylko musisz chcieć


ew. jak coś to ustaw sobie jakieś tapety z pięknymi kotami albo pluszaka sobie załatw (żeby się w niego wypłakać)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
15 sty 2009, 19:33

Re: Depresja a strata ukochanego zwierzaka

Avatar użytkownika
przez another_memory 30 sty 2009, 16:52
tekla, wiem naprawde co czujesz :( Mijaja dwa lata jak moj ukochany piesek nie zyje. Zyl 13 lat i mialam go od dziecinstwa. Byl bardzo chory.. Na poczatku nie chcialam wogole siedziec w domu bo nei moglam zniesc jego neiobecnosci. Caly czas gdzies wychodzilam. Okropnie cierpialam po jego smierci. Pochowalam go pod moim oknem, za blokiem, w ktorym mieszkam..Tak po kryjomu troszke :roll:

Potrzeba czasu, tak jak po utracie waznych dla Ciebie osob, zeby pogodzic sie,ze zniknely z naszego zycia na nawsze- ale nei do konca. Ja caly czas nosze mojego pieska w serduchu. Trzymaj sie mocno!
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja a strata ukochanego zwierzaka

Avatar użytkownika
przez juliX 30 sty 2009, 19:26
no jasne, że go zobaczysz, on dalej żyje tylko w innym.. że tak powiem świecie...

mówię ci, musisz w to wierzyć i musisz chcieć tego, na pewno kiedyś (np. we śnie) go pogłaszczesz

musisz się tylko uzbroić w cierpliwość, jeśli masz przedmiot do poprawy to koniecznie go popraw (dla kota to zrób przynajmniej)


ofc jeśli jesteś katoliczką albo coś to módl się wieczorem za niego, żebyś go kiedyś zobaczyła, na pewno przyśni ci się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
15 sty 2009, 19:33

Re: Depresja a strata ukochanego zwierzaka

przez maggie78 21 lut 2009, 22:00
Hej, nawet nie wiesz jak dobrze cie rozumiem. Niedawno minal rok jak pochowalam swojego kotka, mial tylko 2 latka, tak naprawde nie do konca wiadomo co mu bylo. Zawsze zwinny i radosny, choroba zaatakowala nagle, w ciagu miesiaca zmienil sie niesamowicie, mial napady padaczki, nie bylo lekarstwa, leki ktore dostawal nie pomagaly... bardzo cierpial, a ja razem z nim. Nie moglam spac, jak jeszcze zyl mialam koszmary ze umiera, mialam ogromne ataki nerwicy, cierpialam razem z nim, kazdego ranka balam sie do niego zagladnac ze strachu ze moze juz nie zyje,plakalam jak dziecko za kazdym razem kiedy sobie o nim pomyslalam a mam 30 lat! Nie wszyscy rozumieli, zwlaszcza ci ktorzy nie lubia zwierzat. Niestety nie chcialysmy razem z mama i siostra by cierpial i pozwolilysmy mu godnie odejsc. Przez chwile poczulam ulge ze przynajmniej on juz nie cierpi, ze w kocim niebie jest mu dobrze. Pozniej zaczely sie ogromne wyrzuty sumienia, nie moglam sobie wybaczyc ze go uspilysmy, wpadlam w depresje bo z natury jestem bardzo wrazliwa osoba. Plakalam nocami jeszcze dlugo potem, wspominalam jaki byl kochany, zabawny, bylam zla na ta cala chorobe i niesprawiedliwosc... moglabym jeszcze dlugo opisywac jak zle sie czulam.... jedno ci moge obiecac - to przejdzie. I to nie dlatego ze o nim zapomnisz bo pewnie nie zapomnisz, ale dlatego ze pogodzisz sie w duchu z tym co sie stalo, zaakceptujesz fakt ze tak bylo dla niego lepiej niz zycie w cierpieniu. dlugo nie moglam uwierzyc ze z powodu zwierzaka mozna popasc w depresje. psychiatra uswiadomil mi ze to jest bardzo naturalna reakcja i ze wszystko po jakims czasie skonczy sie dobrze. I tak bylo. Uwierz mi. Nic ci go nie zastapi, kazdy zwierzak jest inny. Ja sobie wmawialam ze nie chce juz miec kota, z obawy ze cos takiego znowu sie stanie, ale.... nie minelo 4 miesiace a w domu pojawil sie nowy kotek :-) wzielysmy biedaczka ze schroniska, jest juz prawie rok z nami i na poczatku bylo mi smutno, bo nie moglam go tak pokochac jak poprzedniego. Teraz wszystko sie zmienilo, kazde zwierzatko zasluguje na milosc i teraz moja kicia jest tak kochana jak nigdy! Uwierz mi, wszystko sie jakos ulozy, widze ze kochasz koty, jak tylko smutek troszke ci przejdzie - wez nastepnego, taka moja rada. Wkrotce bedziesz go kochac tak jak poprzedniego. Trzymaj sie!
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 mar 2008, 19:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do