Witam..

Hasiok.

Witam..

przez Lugh 07 cze 2015, 23:33
Witam, mam 23 lata cierpię od urodzenia na depresje i nerwice natręctw z zaburzeniami lękowymi. Leczę się dopiero od 2013 bo już nie miałem sił żeby sobie poradzić.. A moje problemy nabrały potężnie na sile.. Teraz po tych 2 latach walki myślałem że już jest dobrze że staje na nogi.. Ale mam zacząć nową pracę i nie wiem dlaczego pogorszyło mi się o 5 razy.. Nasilił mi się lęk oraz depresja.. Nie pierwszy raz zresztą.. Boję się ludzi, boję się kompromitacji, jestem do niczego.. Tak jak mi wszyscy mówili całe życie, mam 2 lewe ręce i do niczego się nie nadaje.. Wraz z pracą zacznie się kompromitacja i wstyd.. Kiedyś jak przychodziły mi do głowy myśli samobójcze to od razu je przeganiałem, teraz zacząłem je akceptować i przyjmować to do siebie że to może być rozwiązanie.. Odejście stąd i zaznanie spokoju bez lęku, depresji, problemów. Już parę razy modliłem się żeby mnie Bóg stąd zabrał. Zdałem sobie sprawę że już nigdy nie będę zdrowy, przez te choroby nie mogę uprawiać boksu ani robić niczego co lubię i chciałbym robić, powinienem umrzeć w 2012.. Odszedłbym szczęśliwy z tego świata, a tak to się muszę męczyć i cierpieć. Nie mam już sił i ochoty na dalszą walkę.. Ja wegetuję i umieram każdego dnia, a inni cieszą się życiem mają dobrą prace, kończą studia, zaczynają normalnie żyć, a ja dalej jestem zerem i już zawsze będę. Nic mi w życiu nie wyszło, zawsze moje plany kończyły się fiaskiem. Co ja sobie myślałem? Nie wiem sam, jestem przecież zwykłym psycholem który nie potrafi funkcjonować w tym świecie. Kiedyś jak choroba nie była tak nasilona, to wychodziłem spokojnie na miasto, nie miałem problemu żeby pójść do fryzjera albo do sklepu.. Teraz nie mogę spokojnie przejść nawet przez ulicę.. Czuję że wyglądam okropnie, że ludzie patrząc na mnie czują niechęć, wrogość. Kiedyś czułem zapach wiosny, lata, zimy... Teraz nic nie czuję tylko lęk, smutek i cierpienie.. A od wszystkich słyszę tylko "Weź się w garść, znajdź sobie dziewczynę to ci wszystko przejdzie"... Po co żyć? Skoro moje życie to cierpienie, ból, strach i depresja... Chyba pora odpuścić.. Z takiego frajera jak ja niczego nie będzie... Nie dość że brzydki to jeszcze głupi i z problemami psychicznymi..

Dodałem taki sam post w dziale depresja.. Nie potrafię go usunąć, a po fakcie kapnąłem się że umieściłem go w złym dziale. Przepraszam za kłopot :oops: i proszę o usunięcie tamtego tematu.
Ostatnio edytowano 08 cze 2015, 01:57 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: dubel
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 sie 2013, 12:42

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do